Meal sharing – podziel się posiłkiem i zyskaj nowych przyjaciół!

Przeczytasz w 10 minut Collaboration
Autor 11 lipca 2017

Na moment przed wyjściem do pracy sięgasz po smartfona i zamawiasz smoothie oraz sałatkę owocową do odebrania z pobliskiej domowej kuchni. Po pracy odwiedzasz sąsiadów na wspólną biesiadę przy risotto, a jedną dodatkową porcję zanosisz jeszcze miłej starszej pani mieszkającej dwa bloki obok.

Partnerem i patronem naszego Przewodnika po Sharing Economy jest firma Traficar

Foodsharing, czyli dzielenie się jedzeniem nie jest nowym zjawiskiem – podobnie jak cała gospodarka czy ekonomia współdzielenia. Jednak dziś wykorzystujemy mechanizmy społecznościowe i internet do tego, aby wprowadzić ją na zupełnie nowy poziom. Zaczynamy przełamywać lęk przed dopuszczeniem do naszego stołu już nawet nie sąsiadów, a kompletnie obcych osób. Coś, co przez lata utożsamiane było wyłącznie z rodziną, święte miejsce integracji i bliskości, nagle otwieramy na innych a siebie na nowe doświadczenia.

Dodajmy do tego, że 30-50 proc. jedzenia marnujemy w drodze na nasz talerz lub z talerza. Męczy nas bezmyślny konsumpcjonizm. Niektórych z nas męczy już nawet dieta pudełkowa – wolimy domowe posiłki przygotowane ze sprawdzonych składników przez lokalnych kucharzy.

Na tym gruncie rozwija się jedna z najciekawszych gałęzi ekonomii współdzielenia, coraz bardziej obecna także w Polsce: meal sharing, czyli dzielenie się posiłkami na różne sposoby.

Podróżnicze i towarzyskie doznania przy stole

Stosując duże uproszczenie, pierwszy rodzaj meal sharingu, który chcę przedstawić, można by nazwać Airbnb dla posiłków. Każda z platform operujących w tym modelu spełnia jedną podstawową funkcję: pomaga kojarzyć miłośników dobrego jedzenia (foodies) z gospodarzami-kucharzami (hosts), którzy zapraszają do swojego stołu na wspólny posiłek. Sądzę, że lepszym od Airbnb punktem odniesienia byłby w tym przypadku couchsurfing, bo nie chodzi wyłącznie o to, żeby znaleźć się przy czyimś stole – chodzi o to, aby znaleźć się przy tym stole z kimś. Dlatego do tej odmiany meal sharingu przylgnęły nazwy communal dining czy social dining, oznaczające spożywanie posiłków wspólnie, w doborowym towarzystwie – dla przyjemności chwili, dla poznania nowych osób.

Szukasz kulinarnych doświadczeń?

Jesteś foodie, uwielbiasz podróżować i chłonąć obce kultury? A może po prostu nie masz co robić w swoim mieście, bo ono nie jest w stanie za Tobą nadążyć, a Twoja otwartość na nowych ludzi jest legendarna?

  1. Wybierasz jedną z platform/aplikacji, które opisałem poniżej.
  2. Przeglądasz i odkrywasz menu, posiłki i gospodarzy w swoim lub innych miastach, którzy zapraszają do wspólnego stołu.
  3. Wybierasz i rezerwujesz miejsce przy stole. Oczywiście, wiąże się to najczęściej z konkretną opłatą (“wejściowe”), którą ustalił gospodarz.
  4. Zajmujesz miejsce przy stole i delektujesz się posiłkiem oraz poznawaniem różnorodnych, inspirujących ludzi – nie tylko gospodarza, ale i innych zaproszonych gości.

Proste? W ten sposób działa kilka prężnie rozwijających się aplikacji meal sharingowych.

EatWith to platforma założona w 2010 roku w Tel Awiwie (teraz San Francisco), agregująca menu od ponad 650 gospodarzy, którzy operują w przeszło 200 miastach na całym świecie. Powstała z myślą o osobach kochających podróże i chcących odkrywać nowe kultury przez ludzi i kuchnię.

Foodies mogą oceniać gospodarzy i ich menu (system gwiazdek), oraz wystawiać recenzje, dokładnie tak, jak na Airbnb. Co do zasady, opłata “wejściowa” pokrywa koszty posiłku z niewielkim zyskiem dla gospodarza + 15% prowizji dla EatWith.

Platforma prowadzi też uważny proces weryfikacji gospodarzy. Pracownik odwiedza dom aplikującego, aby sprawdzić jakość jedzenia, wystrój, czystość, warunki bezpieczeństwa, a nawet jego zachowanie.

Alternatywny i pyszny sposób dla podróżników na odkrywanie świata

EatWith to bezdyskusyjny pionier sharing economy w zakresie dzielenia się posiłkami, który wyznaczył model funkcjonowania i wzorzec dla pozostałych platform tego typu.

VizEat nie różni się znacząco od EatWith ani w swojej filozofii, ani w sposobie działania. Wszystko sprowadza się do doświadczania jedzenia i kultury “od wewnątrz”, siadając do jednego stołu z lokalsami.

Śladem EatWith podążają jeszcze Bon Appetour, Feastly, Eat in Common, Mealsharing.com i Mealshare.org, które rozczula estetyką pamiętającą jeszcze zamierzchłe czasy Web 1.0.

Jest także polski EatAway, o którym pisaliśmy w jednym z naszych poprzednich tekstów. To jedyna tego rodzaju aktywna platforma w Polsce na tę chwilę (tuż za rogiem czai się jeszcze zwyczajny.pl). Jest bardzo prawdopodobne, że znajdziesz na niej oferty współdzielonego posiłku w swoim mieście, co nie jest oczywiste w przypadku większości platform zagranicznych. Ciekawe, że EatAway pozwala także na zamawianie posiłków z odbiorem… co w zasadzie ma sens, gdyby spojrzeć na nazwę ;) Tym samym appka ląduje jedną nogą również w drugim modelu meal sharingu, który za moment omówię.

Celowo podkreślę raz jeszcze mechanizmy, które wyróżniają platformy social dining i siłą rzeczy kojarzą się z Airbnb:

  • listę dostępnych “stołów” i menu oferowanych przez hosta, wraz z cenami wstępu i terminami;
  • wyszukiwanie ofert wspólnych posiłków po miastach i datach;
  • gwiazdkowy system ocen hostów i posiłków oraz recenzji;
  • często dodatkowy system weryfikacji hostów i foodies np. przez potwierdzenie telefoniczne.

Chcesz gotować i stołować ciekawych ludzi?

OK, a co w sytuacji, w której to Ty chcesz być hostem – przygotowywać posiłki, zapraszać do swojego stołu obce osoby i przy okazji zarobić parę groszy?

Jeżeli wybierasz polski EatAway, proces jest prosty i szybki:

  1. Tworzysz swój profil, wypełniasz go podstawowymi informacjami i potrawami, które lubisz gotować.
  2. Planujesz pierwszy wspólny posiłek, ustalając jego cenę i datę…
  3. …i publikujesz go na platformie, aby inni mogli do Ciebie dołączyć.

VizEat dodatkowo weryfikuje kucharzy, sprawdzając założone profile i wspierając w przypadku jakichkolwiek wątpliwości.

EatWith jako lider segmentu i wzór w zakresie standardów ma nieco bardziej złożony proces włączania kucharzy do społeczności.

  1. Musisz złożyć aplikację online, którą ocenią pracownicy firmy.
  2. Przygotować testowe wydarzenie, na którym zaprezentujesz swoje umiejętności kulinarne i towarzyskie. To właśnie wówczas następuje spotkanie z pracownikiem EatWith.
  3. Wybrani kucharze otrzymują również dostęp do specjalnych programów szkoleniowych, aby wspomóc rozwój ich umiejętności i marek osobistych.

Lokalny kucharz i posiłek na wynos

Jeżeli przedstawiony przeze mnie pierwszy model meal sharingu można przyrównać do Airbnb, to drugi – ponownie, pozwalając sobie na duże uproszczenie – jest jak Uber dla posiłków. Dlaczego? Ponieważ uzbrajasz się w odpowiednią appkę i szukasz posiłków przygotowanych przez innych użytkowników w najbliższym sąsiedztwie, z odbiorem osobistym lub dowozem. Pewnie, można by w tym wypadku zapytać: na ile jest to jeszcze sharing economy, skoro niewiele tu współdzielenia czegokolwiek? To raczej kupno-sprzedaż posiłków, która często angażuje profesjonalnych kucharzy weryfikowanych przez platformy. Ale skoro Uber jedną nogą stoi w sharing economy, podobnie można potraktować poniższe platformy i aplikacje.

Szukasz lokalnie przygotowywanych zdrowych posiłków?

W modelu “uberowym” różnorodność platform i aplikacji jest większa niż w communal diningu, jednak sposób korzystania z każdej z nich stosunkowo podobny.

  1. Łapie Cię głód lub potrzebujesz drugiego śniadania do pracy? Sięgasz po smartfona i meal sharingową aplikację lub logujesz się na platformie.
  2. Przeglądasz dostępne menu od lokalnych kucharzy. Możesz także zwrócić uwagę na ich lokalizację oraz kalendarz posiłków.
  3. Wybierasz posiłek lub zestaw posiłków.
  4. Odbierasz posiłek osobiście) lub zostaje on dostarczony pod Twoje drzwi.

Zacznijmy od Josephine, moim zdaniem jednej z najciekawszych platform sharing economy w ogóle. Założona w 2013 r. w Los Angeles od początku stawia sobie za cel wzmacnianie lokalnych społeczności, zbliżanie do siebie ludzi, budowanie zaufania i szansę na zarobek dla osób mających pod górkę na rynku pracy. Josephine łączy ludzi takich jak Ty i ja przez jedzenie. Lokalni kucharze to zwykli ludzie, którzy gotują z pasją i talentem i gotowi są podzielić się za niewielkie pieniądze kilkoma dodatkowymi porcjami posiłku. A Ty poznajesz ich osobiście i ściskasz ich dłoń, bo odbierasz posiłki odwiedzając ich w domu.

Platforma nie tylko dumnie opowiada historie kucharzy za pośrednictwem swojej strony. Na początku 2017 r. zaczęła również oferować im udziały w firmie, w zależności od tego jak długo są w społeczności i ile posiłków wydają. Mało? Josephine stworzyło “Radę Kucharzy”, która regularnie spotyka się z zarządem i otrzymuje jedno miejsce w Radzie dyrektorów przedsiębiorstwa. Jeżeli jest jakaś marka, która może stanowić wzorzec dla innych w gospodarce społecznościowej, to bez wątpienia jest to “Józefina”.

Podobnie działa polski Quertes, o którym również pisaliśmy w jednym z wcześniejszych tekstów. Nie ma tak wyrazistej misji społecznej jak Josephine (choć stawia na aktywizację osób starszych), ale to w zasadzie jedyna opcja obok EatAway, z której możesz korzystać w Polsce, chcąc zarabiać na przygotowywanych przez siebie posiłkach.

Munchery i Cookunity, które operują głównie w Nowym Jorku, to w zasadzie bliźniaki, jednak nie będące klonami Josephine. Po pierwsze, stawiają na profesjonalnych, niezależnych kucharzy. Po drugie, współpracują z lokalnymi farmerami i od nich pozyskują składniki. Po trzecie, zapewniają dostawę do domu. Wydają się najbardziej biznesowymi przedsięwzięciami spośród wszystkich prezentowanych przeze mnie platform meal sharingu i na pewno najmniej w nich interakcji między użytkownikami czy współdzielenia. Nie można im jednak odmówić społecznej misji i mechanizmów społecznościowych, które czynią z nich atrakcyjną, społecznościową alternatywę dla segmentu diety pudełkowej.

Munchery pozwala ci na jedzenie bez kompromisów, dostarczając pysznych, w całości naturalnych i przygotowanych przez chefów posiłków prosto pod twoje drzwi — gotowych na spożycie wtedy, kiedy ty jesteś na to gotów.

Na deser zostawiłem KitchenSurfing i polskie UlalaChef. Obydwie platformy umożliwiają… zarezerwowanie chefa, który zrobi zakupy, przyjdzie we wskazane miejsce i przygotuje posiłek. I jeszcze po sobie pozmywa (!). Skoro posprzatajmi.pl czy szopi.pl to współdzielenie czasu i umiejętności, to dlaczego tak samo nie potraktować kulinariów?

Ulala Chef to platforma umożliwiająca wynajem prywatnego kucharza (…) Nie musisz się niczym zajmować, chef zrobi wszystko za Ciebie. Ty możesz się zrelaksować i zająć rozmową ze swoimi gośćmi. A po imprezie masz sprzątniętą kuchnię!

Chcesz sprzedawać swoje posiłki?

A więc planujesz działać jako freelance chef? Najlepiej wykorzystaj Quertes lub EatAway, które poza wspólnymi biesiadami także pozwala Ci na przygotowywanie posiłków na wynos. Wystarczy założyć konto, dodać informacje o sobie, przedstawić menu wraz ze zdjęciami oraz ceny. Jeśli chcesz gotować dla innych na miejscu, wybierz UlalaChef i przedstaw się firmie za pośrednictwem specjalnego formularza.

Josephine, które operuje w USA, ze względu na inne przepisy i troskę o standardy, ma znacznie bardziej złożony proces weryfikowania kucharzy.

  • każdy kucharz musi przejść kurs, w wyniku którego otrzyma certyfikat w zakresie obsługi żywności,
  • a także odbyć rozmowę z przedstawicielem Josephine.

Gdy wyjdzie o jedną porcję za dużo – zrób coś dobrego

Wyróżnienie honorowe otrzymują ode mnie LeftoverSwap i Casserole Club. Nie reprezentują oni odmiennego modelu meal sharingu, a raczej społeczne zaangażowanie i najlepsze wartości w sharing economy.

LeftoverSwap to prościutka aplikacja na smartfona z równie prostym zastosowaniem. Jeżeli Twój brzuch jest pełny i pozostał Ci jakiś posiłek, zrób mu zdjęcie i wrzuć je do aplikacji. Ktoś w pobliżu może być głodny i zechce je od Ciebie odebrać lub… zamienić na inny posiłek. W każdym razie nie trzeba go będzie wyrzucać. Pozostaje czekać na polski odpowiednik.

Casserole Club i jego społeczność w Australii i Wielkiej Brytanii wspiera tych, którzy z jakiegoś powodu nie zawsze mogą samodzielnie przygotować obiad lub kolację. Najczęściej chodzi o osoby starsze mieszkające w sąsiedztwie, dla których czyjekolwiek odwiedziny stanowią lek na bezgraniczną samotność. Oczywiście, ludzie starsi rzadko korzystają z internetowych platform, dlatego Casserole Club umożliwia sugerowanie adresów oraz nazwisk osób, które chciałyby, aby zapukać do nich z ciepłym posiłkiem. Kucharze, którzy dołączają do społeczności, działają jako wolontariusze i przechodzą prosty proces weryfikacji. Wielki ukłon – dla wszystkich zaangażowanych i dla twórców platformy.

Moda? Styl życia!

Platform i aplikacji meal sharingu będzie przybywać, bo millenialsi są bardziej ufni, chętni by współdzielić i zapraszać do stołu ludzi, których dopiero co poznali przez internet. Motywacji do udostępniania czy sprzedawania domowych posiłków i wspólnej biesiady jest kilka.

Jeśli mówimy o social diningu:

  • możliwość spróbowania nowych potraw…
  • …oraz poznania inspirujących osób i kultur;
  • przyjemność chwili i wspólne przeżycia, bo skoro jedzenie łączy ludzi, to rozmowy budują trwałe relacje;
  • oszczędność czasu i pieniędzy;
  • czasem także jako sposób na samotność.

Jeśli mówimy o lokalnej sprzedaży domowych posiłków:

  • możliwość zarobku (z perspektywa kucharza);
  • oszczędność czasu i pieniędzy (z perspektywy nabywcy);
  • szansa na sprawdzenie swoich umiejętności kulinarnych – zarówno przez profesjonalnych kucharzy, tych aspirujących, czy po prostu miłośników gotowania

W tej kwestii najlepiej oddać głos społeczności – osobom, które korzystają z meal sharingu regularnie.

Grzesiek Górzyński

Zacząłem z potrzeby spróbowania czegoś nowego, na długo nim zacząłem pracować w EatAway. Moim pierwszym posiłkiem był ramen na wynos, od Arisy z Japonii. Interesowałem się Dalekim Wschodem i chciałem skosztować czegoś prosto z tego regionu.

W tej chwili ok. 2 razy w miesiąc bywam u kogoś na domowym posiłku i do tego mniej więcej raz na 2 tygodnie zamawiam takeaway’e – domowe jedzenie na wynos.

Co najbardziej kręci mnie we wspólnych posiłkach? Poznawanie nowych ludzi i kultur poprzez jedzenie. Na początku było to trochę stresujące – iść do obcej osoby do domu. Teraz wiem, że w osoby gotujące w EatAway są fantastyczne – na tyle szalone, żeby zapraszać do siebie gości

Za każdym razem jestem zaskoczony nowymi smakami. Wielu potraw już w życiu spróbowałem, ale za każdym razem podczas kolacji u kogoś z innego państwa udaje mi się odkryć coś nowego.

Kliknij i rozwiń

Mateusz Gierczak

O EatAway, bo z tej strony korzystam w kontekście meal sharingu, dowiedziałem się od kumpla. Spodobało mi się przede wszystkim to, że mogę spróbować przysmaków z całego świata, będąc cały czas w Krakowie. Czemu nie pójdę po prostu do knajpy? Chyba wszyscy mamy tak, że wolimy jak coś jest “domowej roboty”.

Podczas wspólnych kolacji, gospodarze zazwyczaj opowiadają o swoich potrawach, ale też lokalnych zwyczajach, co świetnie buduje atmosferę. Z takich kolacji u kucharzy korzystam raz na kilka tygodni, sam nie mogę niestety zaoferować nic od siebie, ale za to moja współlokatorka zaczęła gotować wegańskie przysmaki i sprzedawać je na wynos.

Kliknij i rozwiń

Marta Olechno

Jestem fanką gotowania i jedzenia, więc postanowiłam wystawić kilka swoich autorskich dań przez aplikację Quertes. Nie sądziłam, że odzew będzie tak spory. Sprzedałam wszystkie smakołyki bez problemu. Wszystko przebiegło sprawnie i nie ukrywam, że się tego nie spodziewałam.

Co mnie do tego zmotywowało? Lubię gotować i dzielić się z innymi tym co udało mi się przyrządzić, dlatego jako chef korzystam z appki średnio raz na tydzień.

Kliknij i rozwiń

W Polsce gałąź meal sharingu jest jeszcze młoda, ale rozwija się tak szybko, jak cały rynek gospodarki współdzielenia. Fajnie byłoby zobaczyć polski odpowiednik Josephine, ale i ciekawą, sąsiedzką i organiczną alternatywę dla diet pudełkowych czy aplikację do wymiany posiłek-za-posiłek.

Chętnych do korzystania z tego rodzaju rozwiązań jest dużo, a każdy, kto spróbuje raz, będzie chciał próbować więcej. Na sztandarach Josephine widnieją słowa:

Kiedy jedzenie przygotowywane jest przez osobę, a nie przez korporację, smakuje inaczej. Domowe posiłki zaspokajają więcej niż tylko nasz apetyt. One łączą ludzi.

Czy może istnieć coś bardziej społecznościowego?


Partnerem i patronem naszego Przewodnika po Sharing Economy jest firma Traficar

    Szkolenia

    Skomentuj

    Perspektywy rozwoju gospodarki społecznościowej

    Przeczytasz w 20 minut Collaboration Crowdfunding
    Autor 21 czerwca 2017

    Jako WeTheCrowd pragniemy wspierać rozwój gospodarki współpracy (społecznościowej) nie tylko online. Dlatego planujemy cyklicznie realizować wydarzenie eksperckie “Perspektywy rozwoju gospodarki społecznościowej”. Zależy nam na:

    1. Rozbudzeniu dyskusji nt. gospodarki społecznościowej w Polsce.
    2. Zintegrowaniu przedstawicieli różnych branż na rynku.
    3. Zebraniu i utrwaleniu wniosków, które posłużą organizacji następnych konferencji eksperckich oraz większej ogólnopolskiej konferencji otwartej.

    Pierwsza odsłona konferencji miała miejsce 8 czerwca w Łodzi. Wraz z partnerami i pionierami gospodarki współpracy (społecznościowej) w Polsce – startupami, NGOs i aktywistami – wspólnie dyskutowaliśmy nad wyzwaniami stojącymi przed młodym rynkiem collaborative economy i szansami na jego dalszy rozwój.

    Prezentujemy Wam skrótową relację, mając nadzieję, że niebawem dołączycie do nas w budowaniu silniejszej gospodarki społecznościowej.

    Panel dot. finansowania społecznościowego

    Moderacja: Bartosz Filip Malinowski (WeTheCrowd)

    Paneliści:

    Kluczowe wnioski:

    1. Konsekwencja w działaniu, wspieranie projektodawców, budowanie zaufania oraz współpraca z partnerami instytucjonalnymi to działania, które pozwalają platformom crowdfundingowym na stabilny rozwój.
    2. Dwie najważniejsze kwestie, które mogą przyspieszyć rozwój crowdfundingu udziałowego to uproszczenie procesu zakładania spółek i zniesienie ograniczenia ilości inwestorów oraz limitu 100 tys. Euro przypadających na jedną emisję bez konieczności tworzenia dokumentu prospektowego.
    3. Crowdfunding oparty na nagrodach zyskałby na implementacji kilku uproszczeń w sferze formalnej dla zarządzających platformami, realizatorów kampanii i wspierających. Brakuje precyzyjnych regulacji prawnych, w wyniku czego crowdfunding często mylony jest ze zbiórką publiczną.
    4. Ważnym instrumentem wspierającym rozwój crowdfundingu mogłoby być wprowadzenie ulg podatkowych dla osób realizujących zbiórki i wspierających zbiórki.
    5. Warto edukować potencjalnych autorów zbiórek, że o sukcesie finansowania społecznościowego trzeba mówić nie w momencie zgromadzenia funduszy, a po zrealizowaniu celu i wywiązaniu się ze świadczeń względem wspierających.
    6. Najważniejszymi partnerami platform pozostają ich społeczności.

    Panel dot. transportu

    Moderacja: Piotr Palutkiewicz (INSTIGOS)

    Paneliści:

    Kluczowe wnioski:

    1. Carsharing to wygodne uzupełnienie komunikacji miejskiej. Dlatego firmy carsharingowe gotowe są podjąć współpracę z władzami miast, by razem wychodzić naprzeciw potrzebom odbiorców np. udostępniając możliwość parkowania aut carsharingowych w strefie bez samochodów czy dając darmowy dostęp do parkingów publicznych.
    2. Nieograniczony potencjał zwykłych kierowców daje JadeZabiore i podobnym platformom przewagę nad firmami kurierskimi. Perspektywą jest rozszerzenie usług do modelu, w którym nadanie i odbiór przesyłki odbywałbysię w tym samym dniu oraz wsparcie kierowców w obniżeniu kosztów przejazdu.
    3. Brak współpracy ustawodawców z twórcami platform takich jak JadeZabiore może spowodować, że w przyszłości usługi te ponownie zejdą do szarej strefy.
    4. Przyszłością dla portali i aplikacji związanych z transportem może być współpraca z aplikacjami nawigacyjnymi. To wyjście naprzeciw użytkownikom, mieszkańcom miast, którzy w łatwy i szybki sposób pragną wybrać najlepszy środek transportu.

    Panel dot. dóbr i usług

    Moderacja: Bartosz Filip Malinowski (WeTheCrowd)

    Paneliści:

    Kluczowe wnioski:

    1. Aplikacje takie jak TakeTask, posprzatajmi.pl czy szopi.pl reagują na zmieniające się nawyki społeczeństwa i trendy demograficzne.
    2. Użytkownicy aplikacji (tzw. szoperzy, workerzy, osoby sprzątające) to głównie milenialsi, którzy cenią sobie dużą elastyczność pracy i swobodę w wyborze zajęcia.
    3. Świadczenie usług z pominięciem pośredników i na żądanie, ze wsparciem narzędzi online, pozwala na aktywizację zawodową osób, które w innych warunkach nie odnajdują się na rynku pracy.
    4. Największe problemy platform i aplikacji działających w segmencie dóbr i usług to kwestia rozliczeń podatkowych oraz odmienne uwarunkowania prawne w krajach UE.
    5. Jednym z hamulców rozwoju podmiotów tego typu pozostaje niska świadomość społeczna możliwości realizowania usług w oparciu o społeczność i online.

    Panel dot. żywności

    Moderacja: Agata Rudnicka-Reichel (CSR Impact)

    Paneliści:

    • Dawid Sokołowski (Zwyczajny.pl)
    • Agnieszka Laskowska (Jadłodzielnia Łódź)
    • Adam Domański (Quertes)

    Kluczowe wnioski:

    1. Foodsharing, mealsharing i jadłodzielnie zyskują w Polsce na popularności. Głównymi czynnikami mającymi na to wpływ są chęć ograniczenia marnowania żywności oraz przyjemność z interakcji.
    2. Jako społeczeństwo marnujemy za dużo jedzenia i nie mamy nawyku się nim dzielić z obcymi osobami. Dochodzi do tego stres społeczny i niski poziom zaufania (w Polsce ten wskaźnik jest najniższy w Europie). Dlatego platformy takie jak Quertes czy zwyczajny.pl kładą nacisk na budowanie wzajemnego zaufania między użytkownikami.
    3. Aby jadłodzielnie mogły powstać i z powodzeniem funkcjonować w polskich miastach, ważne jest wsparcie podmiotów lokalnych i regionalnych w zakresie prawnym oraz promocji.
    4. Na poziomie instytucjonalnym powinny zostać uregulowane kwestie prawne i podatkowe związane z dzieleniem się żywnością. Chodzi tutaj głównie o marnowanie żywności w supermarketach czy restauracjach.

    Dołącz do naszej grupy dyskusyjnej!

      Szkolenia

      Skomentuj

      Na nich możesz liczyć. Opiekunowie w crowdfundingu

      Przeczytasz w 20 minut Crowdfunding
      Autor 16 czerwca 2017

      Przed rozpoczęciem kampanii crowdfundingowej jej autorzy mają pełne ręce roboty, a umówmy się – przygotowanie do startu zbiórki do najłatwiejszych zadań nie należy. Tu z pomocą przychodzą opiekunowie zbiórek (koordynatorzy kampanii), których wiedza i doświadczenie mają przyczynić się do odniesienia sukcesu. Jaka jest ich rola i na jakie wsparcie z ich strony możesz liczyć?

      Chcąc od środka poznać obowiązki koordynatorów kampanii i ich samych, poprosiliśmy, aby o swojej pracy opowiedziały nam Weronika Zawadzka z PolakPotrafi.pl oraz Dominika Oliwia Zabrocka ze Wspieram.to i Pomagamy.im. Dlatego w tej części podpowiadamy Ci możliwe formy wsparcia od opiekunów, jeśli rozważasz finansowanie społecznościowe w modelu opartym na nagrodach.

      Dlaczego istnieje funkcja opiekuna zbiórek w crowdfundingu?

      Weronika Zawadzka (PolakPotrafi.pl)

      Odkąd pamiętam, w PolakPotrafi.pl podejście do projektów i projektodawców mieliśmy bardzo spersonalizowane. Opieka nad projektem była więc dla nas czymś naprawdę oczywistym. Jeśli mówimy o robieniu crowdfundingu dobrze, nie ma miejsca na automatyczne odpowiedzi robota, tylko na obecność człowieka po drugiej stronie. Jeśli ktoś chce przygotować swoją kampanię tak, by zakończyła się ona sukcesem, a robi to po raz pierwszy, taki opiekun – ze swoją wiedzą i doświadczeniem – stanowi niezbędne wsparcie.

      Dominika Oliwia Zabrocka (Wspieram.to, Pomagamy.im)

      Od samego początku naszej działalności wiedzieliśmy, że przyjdzie nam zmierzyć się z trudnym zadaniem zaszczepienia wiedzy o crowdfundingu w Polsce. Pojęcie o tym zjawisku mieli nieliczni, zaledwie garstka znała zagraniczne serwisy tego typu. Równolegle z odpalaniem pierwszych projektów w serwisie zaczęliśmy więc intensywną edukację społeczeństwa na większą (wyjazdy, prelekcje, szkolenia) i mniejszą skalę. Tą mniejszą skalą była praca u podstaw, indywidualna, z każdym kreatywnym autorem, który do nas trafiał. Dbając o ich komfort, napędzani chęcią posiadania jak najwyższej jakości kampanii, pomagaliśmy i nadal pomagamy od samego początku do samego końca. Wiemy, że stawiając mocno na edukację, fajny kontakt i indywidualne wsparcie, podjęliśmy doskonałą decyzję.

      Jakie są podstawowe zadania opiekuna zbiórki?

      Weronika Zawadzka (PolakPotrafi.pl)

      Opiekun na PolakPotrafi.pl towarzyszy projektodawcy od jego pierwszej wiadomości, czyli zgłoszenia projektu. Jeśli projekt jest zgodny z naszymi zasadami, akceptujemy go, jeśli nie – a jest to możliwe – podpowiadamy projektodawcy, co mógłby zrobić, żeby zmienić nieco swój pomysł i podejście.  Po akceptacji staramy się jak najlepiej przygotować projektodawcę do tego, co go czeka. W pierwszej kolejności staramy się uświadomić, że natychmiastowe wypuszczenie projektu (a jest to bardzo częsta prośba) nie jest najlepszym pomysłem i że zbudowanie gruntu pod kampanię crowdfundingową, czyli działania, które trzeba wykonać przed startem projektu na stronie, trwają często około miesiąca. Dobrze jest potraktować te porady poważnie, o ile chcemy zakończyć projekt sukcesem.

      Staramy się towarzyszyć takiej osobie na każdym etapie pracy – przygotowań do kampanii, opracowania materiałów, które zamieszczone są na stronie projektu: konsultujemy treści, film promujący, nagrody. Doradzamy przy starcie i w czasie trwania projektu na portalu, a po jego zakończeniu pozostajemy w kontakcie, jeśli nasza pomoc jest jeszcze potrzebna np. przy rozliczeniu, albo wysyłce nagród.

      Każdy pomysł jest inny, a swoją kreatywność projektodawcy realizują w różny sposób, dlatego praca nad projektami nie jest nigdy taka sama.  

      Schemat takiej pomocy ma pewien kształt, jednak projekty są tak bardzo indywidualne, że ogromnym błędem byłoby trzymać się go kurczowo. Każdy pomysł jest inny, a swoją kreatywność projektodawcy realizują w różny sposób, dlatego praca nad projektami nie jest nigdy taka sama.  Do projektów podchodzimy z dużym sercem – szczególnie, jeśli projektodawcy są otwarci na nasze rady. Niejednokrotnie osobiście angażujemy się w projekty, szczególnie, że podział projektów wśród opiekunów w PolakPotrafi uzależniony jest od osobistych pasji. Łatwiej nam wtedy doradzić, wpaść na pomysł, który pomaga projektodawcy, wiemy gdzie i jak przeprowadzić research i co w danym przypadku się sprawdzi, a co jest złą koncepcją.

      Dominika Oliwia Zabrocka (Wspieram.to, Pomagamy.im)

      Opiekunowie poszczególnych kategorii obserwują feed zgłaszanych do nas kampanii już na etapie wczesnej wersji roboczej, rozdzielając między siebie poszczególne pomysły. Nasz autorski system umożliwia od tego momentu autorowi bezpośredni kontakt ze swoim koordynatorem poprzez wewnętrzny komunikator. Zazwyczaj oferujemy swoją pomoc jako pierwsi, wysyłając od razu pomocne linki, materiały dydaktyczne, zachęcając do telefonicznego omówienia szczegółów. Do każdego projektu podchodzimy indywidualnie, gdyż nie ma dwóch takich samych kampanii czy autorów. Podstawowym zadaniem opiekuna, oprócz pomocy przy planowaniu i profesjonalnym przygotowaniu projektu jest pomoc i błyskawiczna reakcja w kryzysowych momentach kampanii. Oraz energetyczny tęczowy kop gdy trzeba ;)

      Jaką wiedzę i umiejętności musi posiadać opiekun?

      Weronika Zawadzka (PolakPotrafi.pl)

      Zawód opiekuna nie należy do najłatwiejszych – taka osoba powinna być naprawdę wszechstronna. Z jednej strony istnieje pewna konkretna wiedza na temat crowdfundingu: przygotowania do kampanii, elementów projektu i samego prowadzenia zbiórki. Sami również taką wiedzę tworzymy w postaci poradników i artykułów. Z drugiej strony jest coś takiego, co ja nazywam intuicją crowdfundingową – można ją nabyć, pielęgnować, ale żeby dobrze doradzać projektodawcom trzeba ją mieć. Pozwala nam ona zauważyć potencjał społecznościowy w projektach, nawet gdy sam projektodawca go nie widzi. Następnie odpowiednio ten potencjał nakierować i wykorzystać kreatywność zespołu pracującego przy projekcie w taki sposób, żeby projekt przemówił do społeczności. Umiejętności interpersonalne to kolejna cecha opiekuna – współpraca bywa często naprawdę trudna, a jeśli jest się doradcą/opiekunem trzeba wsłuchać się w potrzeby projektodawcy i umiejętnie przekuć jego pomysł w projekt crowdfundingowy.

      Intuicja crowdfundingowa to coś, co pozwala nam dostrzec potencjał społecznościowy w projektach, nawet gdy sam projektodawca go nie widzi.

      No i nieskończone zasoby kreatywności! Tak jak mówiłam wcześniej – zdarza nam się być częścią zespołu projektowego. Nie ma takiej możliwości, żebyśmy nie mieli pomysłu na rozwiązanie jakiejś zagwozdki, albo wymyślenie koncepcji wzbudzającej szersze, społeczne zainteresowanie i zaangażowanie.

      Dominika Oliwia Zabrocka (Wspieram.to, Pomagamy.im)

      Na Wspieram.to żaden opiekun kategorii nie został jej przydzielony przypadkowo. Łączy nas wiele – wszyscy jesteśmy w większości artystami z doświadczeniem w marketingu, public relations czy handlu, każdy z nas ma jednak  również unikalne umiejętności i doświadczenie, sprawiające, że to właśnie w konkretnej kategorii czuje się jak ryba w wodzie. Nie ma szkoły, kierunku, który przygotuje Cię do bycia „koordynatorem kampanii crowdfundingowych”. Musisz mieć po prostu umiejętność posiłkowania się doświadczeniem nabytym w innych dziedzinach, dodać do tego entuzjazm, kreatywność, empatię i poświęcenie. Musisz lubić ludzi, wiedzieć jak nauczyć ich, że pomysł można opakować ładnie i sprzedać jak najfajniejszy towar, wpoić im pasję, dzięki której porwą tłumy. Tylko tyle i aż tyle.

      Jak często autorzy kampanii zwracają się po pomoc do opiekunów zbiórek?

      Weronika Zawadzka (PolakPotrafi.pl)

      To jest  kwestia bardzo indywidualna i w dużym stopniu zależna od charakteru danego projektodawcy. Niektórzy po prostu sądzą, że sami potrafią zrobić to najlepiej, inni unoszą się dumą, mówiąc o latach doświadczeń w marketingu, nie rozumiejąc przy tym, że crowdfunding jest specyficznym narzędziem, które przyniesie zamierzone efekty dopiero wtedy, gdy dobrze je wykorzystamy.

      Zawsze oferujemy naszą pomoc, jednak nigdy nie naciskamy, jeśli ktoś nie chce z niej skorzystać. Wysyłamy wskazówki sprofilowane pod daną kategorię, albo stajemy się niemal częścią ekipy projektowej – wszystko zależy od otwartości projektodawców i potencjału, który nam pokazują.

      Z doświadczenia i obserwacji mogę jednak powiedzieć, że im crowdfunding staje się bardziej popularny, tym projektodawcy podchodzą do tego narzędzia z większą rozwagą, doceniają rady i wkład opiekuna projektu.

      Zawsze oferujemy naszą pomoc, jednak nigdy nie naciskamy, jeśli ktoś nie chce z niej skorzystać.

      Dominika Oliwia Zabrocka (Wspieram.to, Pomagamy.im)

      Ok. 70% wszystkich autorów projektów zgłasza się do nas z prośbą o pomoc
      w większym lub mniejszym zakresie. Myślę że to całkiem sporo, jestem pewna, że obecnie głównym bodźcem nie jest już niewiedza a chęć, aby było „więcej, lepiej!“. Dzięki temu obserwujemy fantastyczny, stały wzrost profesjonalizmu opracowanych kampanii. Do autorów, którzy pragną samodzielnie przygotować projekt,
      w przypadku jakichkolwiek zastrzeżeń, przed samym startem kampanii wysyłamy zawsze garść sugestii i porad, w delikatny sposób argumentując potrzebę zmian.

      Podsumowując: na co możesz liczyć ze strony opiekuna zbiórki?

        Szkolenia

        Skomentuj