Poradnik crowdfundingu udziałowego dla startupów (3)

Przeczytasz w 20 minut Crowdfunding
Autor 13 września 2016

W poprzedniej części zaprezentowaliśmy odmienne przykłady prezentacji w crowdfundingu udziałowym (ECF) i podpowiedzieliśmy, jakiego możesz nadać jej tonu, aby była zgodna z charakterem Twojej działalności. Dziś skupimy się już na szczegółach. Omówimy poszczególne elementy, które składają się na pitch oraz doradzimy, w jaki sposób je przygotować w oparciu o wybrane case studies.

Wiesz już, że Twój pitch zawarty na platformie ECF to kluczowe narzędzie, które pozwoli inwestorom ocenić atrakcyjność Twojej oferty. To za jego pomocą możesz zobrazować propozycję wartości kreowaną przez Twój startup, dotychczasowe osiągnięcia, finanse, plany, kluczowych partnerów (w tym dotychczasowych inwestorów) oraz mocne strony zespołu. I chociaż niemała część tych informacji znajduje się pewnie w już przygotowanych przez Ciebie stosownych dokumentach (m.in. biznesplanie), w przypadku pitchu informacje muszą być podane w sposób maksymalnie zwięzły, a do tego bardziej atrakcyjny wizualnie.

Proces myślowy i decyzja o inwestycji w ECF, jak wyjaśnialiśmy w poprzedniej części, nie jest wolna od efektu “pierwszego wrażenia”. Mamy tu na myśli emocje, sympatię wobec generalnej idei oraz zespołu, który tworzy Twój startup. Jedni będą szukać liczb, faktów i detali, inni – efektu “wow” w produkcie lub ludzi z pasją odpowiedzialnych za spółkę. Część podejmie decyzję o inwestycji chwilę po obejrzeniu filmu (inwestorzy nie-zawodowi), część dopiero po gruntownej lekturze załączonych dokumentów i serii pytań (inwestorzy zawodowi). Bez wątpienia obydwie grupy internetowych inwestorów docenią porządek, dokładność, profesjonalizm i estetykę Twojej prezentacji, w tym każdego jej elementu z osobna.

Musisz zatem wykonać dwa kroki w stronę optymalnej prezentacji:

  1. Przygotować niezbędne treści i nadać im właściwej formy (elementy pitchu)
  2. Zadbać o ich odpowiedni układ, czyli kolejność prezentacji informacji o projekcie i firmie (struktura pitchu)

I tu rodzi się zasadnicze pytanie: na co i na ile pozwoli Ci platforma ECF?

Platformy działające w segmencie crowdfundingu opartego na nagrodach są zestandaryzowane. Co to znaczy? Że bez względu na to, czy odwiedzisz zbiórkę na Kickstarterze, IndieGoGo, czy na polskim Wspieram.to, zetkniesz się z bardzo podobnym układem kampanii, rozlokowaniem treści i elementów prezentacji. Podstrony zbiórek skonstruowane są niemal identycznie, różnice między platformami są w tej mierze marginalne.

Inaczej ma się sprawa w crowdfundingu udziałowym. Wyłączając absolutne standardy, takie jak wideoprezentacja, nagłówek i krótki opis kampanii, informacje o zebranej kwocie, czy przycisk akcji, layout jest unikalny dla danej platformy i rzadko taki sam, jak na innej. Przykład?

crowdfunder-logoCrowdfunder wprowadza taby Company i Investment, które porządkują profil firmy i okazję inwestycyjną. Lewy margines wykorzystuje do nawigacji, prawy do zaprezentowania najbardziej kluczowych informacji oraz budowania wiarygodności spółki, a centralną część pitchu pozostawia do urządzenia całkowicie w gestii autora.

revl crowdfunder WE the CROWD

crowdcube-logo

CrowdCube, inna duża platforma ECF, wyżej niż film eksponuje informacje metryczkowe nt. inwestycji. Na lewym marginesie umożliwia zamieszczenie zdjęć i dokumentów do pobrania, a resztę miejsca pozostawia na właściwy pitch opisowy, który musi być zbudowany wg zaproponowanego przez platformę szablonu.

adzuna crowdcube WE the CROWD

logo_huge

Polski Beesfund swoim layoutem kampanii jest najbardziej zbliżony do platform “tradycyjnego” crowdfundingu. To zamierzone, ponieważ w naszym kraju ta forma finansowania społecznościowego cieszy się nieporównywalnie większą popularnością niż ECF. Taki układ nie zniechęca tych, którzy wiedzą o co w crowdfundingu chodzi, ale nie mają doświadczenia profesjonalnego inwestora.

migam beesfund WE the CROWD

Jednocześnie, Beesfund umożliwia autorom stworzenie specjalnej strony prezentacyjnej (tzw. landing page’a), która funkcjonuje identycznie jak standardowa strona kampanii na platformie. Doskonale wykorzystały tę możliwość Inne Beczki i – naszym zdaniem – jest to świetna opcja również do rozważenia przez Ciebie.

inne beczki beesfund WE the CROWD

Arkadiusz Regiec, CEO Beesfund

Projektodawca może stworzyć samodzielnie lub przy naszym wsparciu swój własny landing page. Oczywiście musi on zawierać niezbędne elementy prawne i funkcjonalne dla całego procesu emisji akcji. Zalety takiego rozwiązania to możliwość pełnej personalizacji wizualnej prezentacji oraz swoboda w zakresie struktury, treści, a nawet dodatkowych funkcjonalności, jak np. wygodny FAQ czy formularz kontaktowy.

Kliknij i rozwiń

Poniżej wskazujemy elementy pitchu (również te oczywiste i uniwersalne), bez których nie może się obejść jakakolwiek kampania realizowana na dowolnej platformie (bądź niezależnie), tj.:

  • tytuł projektu;
  • nazwa spółki organizującej kampanię;
  • cel finansowy, czyli wysokość finansowania – do pozyskania i już pozyskana w toku kampanii;
  • liczba akcji/udziałów;
  • cena nabycia jednej akcji/udziału;
  • procent akcji/udziałów do nabycia w toku kampanii;
  • czas trwania kampanii i liczba dni pozostałych do jej zakończenia;
  • liczba wspierających/inwestorów.

Pozostałe elementy prezentacji wymagają nakładu pracy, przemyślenia, nadania odpowiedniej formy i kolejności. My podzieliliśmy je na dwie grupy: takie, które trzeba mieć (must have) oraz takie, które warto mieć (nice to have). Ich hierarchia nie jest przypadkowa – sugerujemy zacząć od informacji krótszych, syntetycznych, stopniowo przechodząc do bardziej złożonych. Nie musisz oczywiście wykorzystać wszystkich poniższych “klocków”, możesz także z pewną swobodą podejść do ich kolejności, zawartości oraz pojemności.

pitch crowdfunding udziałowy WE the CROWD

Wideo

Materiał wideo to nieodłączny element kampanii w crowdfundingu opartym na nagrodach i powinien stanowić standard również w modelu udziałowym. Załączony w prezentacji spółki zazwyczaj wyświetla się na górze strony, toteż obok nagłówka jest pierwszym elementem, na który natrafia Inwestor – warto to wykorzystać, a na pewno nie wolno tego zmarnować. Ludzie w epoce social media mają dość krótki okres skupienia. Duża część osób, które wesprą Twoją spółkę, nawet nie przejrzy biznesplanu, a raczej podejmie decyzję o inwestycji już na podstawie samego filmu! Dlatego zadbaj o treść i formę, równoważąc aspekty emocjonalne z racjonalnymi.

Funkcja

Abstrakt informacji zawartych w pitchu, który przyciągnie i podtrzyma uwagę inwestora. A najlepiej – od razu przekona do inwestycji.

Dobre praktyki

  • Swoje wideo potraktuj jako elevator pitch w bardziej atrakcyjnej formie. Musi być krótki, rzeczowy, ale jednocześnie wciągający, np. poprzez formę lub historię. Przedstaw swój biznes, ideę produktu lub usługi (propozycja wartości), zespół, dotychczasowe osiągnięcia i wszystko, czego może oczekiwać inwestor (np. skalowalność, wysoka stopa zwrotu itd.).
  • Zadbaj o wysoką jakość realizacji od strony technicznej. Inaczej wyślesz inwestorom sygnał braku profesjonalizmu.
  • W związku z powyższym – w ten element prezentacji warto zainwestować czas i fundusze, a najlepiej zwrócić się do profesjonalistów. To (dyskusyjnie) najważniejszy element całej Twojej prezentacji!
  • Optymalny czas trwania filmu to 2 do 3 minut.
  • Dobrze, aby w pierwszych sekundach filmu pojawił się “haczyk”, który przyciągnie uwagę odbiorców i zachęci do obejrzenia całości.
  • W filmie musisz pojawić się Ty i najlepiej pozostali organizatorzy kampanii, założyciele startupu. Często dla inwestorów team projektu jest ważniejszy od idei. Wideo to szansa, aby zaprezentować się z najlepszej strony, opowiedzieć swoją historię, ukazać pasję i autentyczne oddanie działalności.
  • Nie możesz zapomnieć o tzw. Call to Action (CTA), czyli wezwaniu do działania. Musisz wprost poprosić inwestorów o wsparcie Twojej spółki.
  • Pamiętaj też o “efekcie świeżości”. Polega on na silniejszym oddziaływaniu informacji usłyszanych jako ostatnie, niż tych, które pojawiły się wcześniej. To oznacza, że CTA powinien być wyraźnie umiejscowiony właśnie w ostatnich sekundach wideo.

Inspiracje

Film Adzuny to podręcznikowy video pitch. Jest to wyczerpujący abstrakt z prezentacji, zawierający skrót wszystkiego tego, co pojawia się dalej w części opisowej. Uwagę zwraca szczegółowe przedstawienie mechaniki działania portalu, przedstawienie planów rozwoju spółki, które pobudzają do decyzji inwestycyjnej i bardzo wysoka jakość realizacji.

Wideo zawarte w prezentacji startupu JustPark koncentruje się na powszechnym problemie (brak miejsc do parkowania) i oryginalnym rozwiązaniu, jakie niesie ze sobą usługa firmy. Ważne jest również uwiarygodnienie w postaci wypowiedzi dotychczasowych inwestorów, kierowców, klientów i społeczności lokalnej. To wszystko podparte narracją dwóch kluczowych dla startupu osób (założyciel oraz CEO) i wyświetlanymi danymi liczbowymi nt. rynku i finansów.

Prezentowane przez nas już wcześniej wideo Innych Beczek to zupełnie inna filozofia pitchu w zestawieniu z powyższymi. Dominuje story, humor, autentyczność, pasja i przede wszystkim osoby założycieli browaru. Materiał ma w sobie duży potencjał viralowy ze względu na oryginalny, dynamiczny montaż i dużą liczbę gagów.

Arkadiusz Regiec, CEO Beesfund

Wideo nie jest niezbędnym elementem prezentacji na platformie Beesfund, ale świadczy o profesjonalnym podejściu do tematu. Dobrze przygotowany film wskazuje, że zespół jest poukładany, choćby marketingowo. Ponadto, ciekawy film potrafi spełnić świetnie rolę promocyjną w social media (jak Akcja Browar) i przyciągnąć do emisji sporą liczbę osób.

Kliknij i rozwiń

Elevator pitch

Po polsku: “test windy” albo precyzyjniej – “rozmowa sprzedażowa w windzie”. Jest to krótka, konkretna i silnie perswazyjna wypowiedź, która ma zaprezentować potencjalnym inwestorom Ciebie, Twój startup oraz produkt/usługę. Metafora windy dobrze oddaje nacisk położony tutaj na zwięzłość i rzeczowość. Musisz potrafić streścić swój pomysł w mniej niż 30 sekund, czyli w kilku zdaniach. Warto przećwiczyć to z zegarkiem w ręku. W realiach Internetu, pierwsze wrażenie na ogół jest zarazem ostatnim.

Funkcja

Przyciągnięcie uwagi i zachęcenie inwestora do przeczytania całej prezentacji. Dostarczenie podstawowej informacji o propozycji wartości oferowanej przez Twój startup.

Dobre praktyki

  • Upewnij się, że elevator pitch znajdzie się możliwie wysoko w układzie prezentacji Twojej kampanii – tak, aby każdy od razu na niego “wpadał”. Większość użytkowników nie będzie wyłuskiwać informacji z poszczególnych sekcji i samemu składać ich w całość. Nie będą też scrollować zbyt długo, by dowiedzieć się czegokolwiek o produkcie/usłudze.
  • Uczyń z propozycji wartości rdzeń swojego elevator pitch, odpowiadając krótko i jasno na pytania: jaki problem rozwiązujesz? dlaczego ludzie mieliby być zainteresowani kupnem Twojego produktu/usługi? jakie korzyści odniosą inwestorzy?
  • Pozycjonuj w wyobraźni inwestorów nie tylko siebie, ale i konkurencję. Wykaż, że Twój zespół ma pomysł, model biznesowy i doświadczenie oraz kompetencje, których inni nie posiadają.
  • Optymalna długość elevator pitch to 3-5 zdań (max. 30 s czytania ich na głos).
  • b>Unikaj żargonu – nie chcesz alienować inwestorów spoza branży. Poza tym, ludzie intuicyjnie wiedzą, że jeśli nie umiesz czegoś opisać w sposób prosty, to tak naprawdę tego nie rozumiesz.
  • Postaw na precyzję, wystrzegając się lania wody, mowy-trawy i klisz. Nie stosuj hiperboli (“chcemy zmienić świat na lepsze”). Ma być konkretnie i rzeczowo.

Inspiracje

Adzuna to najszybciej rozwijający się portal z ofertami pracy w Wielkiej Brytanii, który agreguje ponad milion ofert i przyciąga ponad 6 milionów użytkowników miesięcznie. Z przewidywanymi przychodami wynoszącymi około 5 mln funtów do końca 2015 roku i ugruntowaną pozycją w 11 krajach, firma była wyróżniana jako jeden z 10 najważniejszych londyńskich startupów. Teraz ty możesz dołączyć do zespołu byłych managerów eBaya, Zoopli i Gumtree w ich misji: dać Wielkiej Brytanii pracę (nieprzetłumaczalna gra słowna: “get britain working”).

Kliknij i rozwiń

Revl to pierwszy na świecie “smart” aparat fotograficzny i kamera do zadań specjalnych, projektowana we współpracy z frog, Sony, Ambarella i inżynierami, którzy pracowali w NASA, Hewlett-Packard i Sikorsky Aircraft.

Kliknij i rozwiń

Migam.org to wszystko, co wiąże się ze światem Głuchych. Oferujemy usługi z zakresu tłumaczeń on-line, szkoleń, tworzymy słownik języka migowego, nagrywamy materiały edukacyjne. Pracujemy także nad wykorzystaniem najnowszych technologii do likwidacji barier komunikacyjnych między społecznością Głuchych i słyszących.

Kliknij i rozwiń

Opis spółki i działalności

Jeśli film i/lub elevator pitch podchwyciły uwagę potencjalnego inwestora, teraz musisz popracować nad tym, aby podtrzymać ją, pogłębić i przekonać do zainwestowania w Twój startup. Na tym etapie możesz odłożyć zegarek i przestać patrzeć na liczbę znaków. Zadbaj raczej o to, aby informacje na temat Twojej spółki i działalności były maksymalnie wyczerpujące. Nie bez powodu tę sekcję prezentacji platforma CrowdCube nazywa “pitch detail”. Oczywiście, nie oznacza to, że trzeba przytłaczać inwestorów blokiem jednolitego tekstu. Staraj się prezentować liczby oraz fakty w możliwie atrakcyjny i urozmaicony sposób: używaj infografik, zdjęć, filmików.

Całość opisu najlepiej uporządkuj według pięciu poniższych sekcji:

  1. Pomysł – informacje szczegółowe nt. produktu/usługi, którą oferuje Twój startup i argumenty przemawiające za jej rynkowym sukcesem.
  2. Rynek – analiza bliższego i dalszego otoczenia ze szczególnym uwzględnieniem konkurencji, trendów na rynku i prognoz.
  3. Działania – informacje o działaniach, które Twój startup podjął do tej pory, aby osiągnąć sukces rynkowy.
  4. Zespół – przedstawienie członków teamu, ich umiejętności i doświadczeń, a także historii firmy.
  5. Finanse – konkretne dane na temat obecnego finansowania Twojej firmy, główne źródła przychodów i kierunki wydatków; uzasadnienie kwoty, o którą się ubiegasz i wskazanie spodziewanej stopy zwrotu dla inwestora.

Funkcja

Rozwinięcie i wzmocnienie elevator pitch, dostarczenie szczegółowych informacji nt. produktu/usługi, zespołu, spółki i jej finansów oraz możliwych następstw inwestycji (zysk, ryzyko, wyjście z inwestycji).

Dobre praktyki

Pomysł

  • Dobrze jest zacząć od jedno-, dwuzdaniowego leadu podsumowującego istotę produktu/usługi.
  • Dalej sugerujemy układ pytanie-odpowiedź albo problem-rozwiązanie. Przykładowo: na czym polega przełomowy charakter naszego rozwiązania? w czym jest lepszy od rozwiązań konkurencyjnych? na czym zarabiamy?
  • Koniecznie pokaż swój produkt: zdjęcia, specyfikacje techniczne, filmiki mają tu nieocenioną wartość.
  • Jeśli oferujesz usługę, szukaj tangibility – namacalności. Spróbuj ją pokazać, tak aby ludzie odebrali usługę jako coś realnego.
  • Być może Twój startup posiada unikalną własność intelektualną? Nie omiń jej w swoim opisie!

Rynek

  • Inwestor musi mieć przekonanie, że znasz i rozumiesz swój rynek. Unikaj zwrotów pokroju: “duże”, “wielkie”, “pewne”. Pokaż mu liczby, statystyki, wykresy – kwantyfikuj i wizualizuj dane, tak, aby było jasne, że decyzję o wejściu na określony rynek poprzedzasz solidnymi badaniami.
  • Wykaż też wyraźnie, jak oceniasz głębokość rynku i jakiej oczekujesz penetracji.
  • Przedstaw trendy rynkowe, które działają na korzyść Twojego startupu.
  • Rzetelnie omów otoczenie konkurencyjne. Nie deprecjonuj go za wszelką cenę, to raczej oznaka lęku niż siły. Zarazem pozycjonuj swój startup jako tę firmę, która będzie ubiegać się o rolę lidera.
  • Możesz również podeprzeć się takimi narzędziami jak analiza PESTEL czy SWOT.

PESTEL (Political, Economic, Social, Technological, Environmental, Legal) – analiza służąca opisaniu i ocenie środowiska makroekonomicznego, w którym funkcjonuje firma.

SWOT (Strengths, Weaknesses, Opportunities, Threats) – popularne narzędzie analizy strategicznej, porządkujące mocne i słabe strony przedsięwzięcia.

Działania

  • Pokaż konkretny progres od założenia spółki do obecnego momentu. Inwestor chce widzieć, że nawet bez jego pieniędzy nie stoisz w miejscu. A im bliżej jesteś punktu, do którego chcesz docelowo dotrzeć, tym bardziej będzie skłonny zainwestować w Twój biznes.
  • Dobrze jest podeprzeć się wizualną osią czasu, która zaprezentuje, w jakim czasie udało się Twojej spółce osiągnąć określone cele. Taki timeline może również sięgać w przyszłość, prezentując działania do podjęcia przez startup w nadchodzącym czasie.

Zespół

  • Na pierwszych spotkaniach z funduszami inwestycyjnymi na ogół pada więcej pytań o zespół niż o produkt. Przedstaw każdą osobę w zespole, ale nie poprzestawaj na ogólnym omówieniu sylwetek. Potrzebne są imiona i nazwiska, fotografie i biogramy kluczowych osób w zespole.
  • Zaakcentuj doświadczenie i umiejętności każdego z osobna.
  • Pokaż, że jesteście zaangażowani w 100% w projekt i nie ma szans, że go opuścicie po pierwszych niepowodzeniach. Albo, że robicie go jedynie po godzinach. Wspierający uwierzą tylko w takie przedsięwzięcie, w które wcześniej uwierzyli jego twórcy.

Finanse

  • Warto zacząć od uwagi, że szczegółowe dane finansowe dostępne są w załączonych dokumentach (pisaliśmy o nich w poprzedniej części). Na potrzeby tej sekcji wydobądź najważniejsze i najbardziej działające na wyobraźnię informacje – np. jakich spodziewasz się przychodów, jaki jest koszt udziałów, burn rate na etapie po inwestycji.
  • Przedstaw informacje dotyczące głównego i pomocniczych źródeł przychodu, najważniejszych elementów generujących koszty, ewentualnych długów.
  • Wyraźnie wykaż, dlaczego zbierasz fundusze poprzez ECF i na co zamierzasz je przeznaczyć.
  • Wyjaśnij też, co planujesz zrobić, jeżeli projekt przekroczy wyznaczony cel finansowy. To sygnał, że każdy możliwy rezultat kampanii został przez Ciebie przemyślany.
  • Nie zapomnij również o spodziewanej stopie zwrotu z inwestycji!

burn rate – wskaźnik “przepalania” pieniędzy w skali miesiąca, informuje nas (i inwestora) w jakim tempie wydamy środki pochodzące z inwestycji

Inspiracje

Pomysł

2016-09-12_21h37_42

Adzuna bardzo szczegółowo opisuje sposób działania swojej usługi oraz jej ewolucję. Ponadto pozycjonuje się na tle konkurencji używając tzw. BHAG (Big Hairy Audiation Goal), czyli Wielkiego, Ambitnego i Śmiałego Celu, który ma ją wyróżniać i świadczyć o tym, że z czasem spółka będzie coraz więcej warta.

Migam dysponuje szerszą ofertą produktów i usług, dlatego w swojej prezentacji poświęca miejsce każdej z nich. Dodatkowo uzasadnia ich zastosowanie i unikalność, podpierając się przy tym grafikami i schematami.

Rynek

2016-09-12_21h56_22

Opis rynku w pitchu Adzuny pozbawiony jest wykresów, ale wskazuje na dokładność w analizie otoczenia. Omówiony jest każdy bezpośredni konkurent portalu, jak i makrotrendy, które działają na korzyść usługi marki.

2016-09-12_22h02_49

2016-09-12_22h03_42

Inne Beczki, wybierając bardziej emocjonalny przekaz, przedstawiły na estetycznych wykresach potencjał polskiego i zagranicznego rynku browarów rzemieślniczych. Jedno spojrzenie wywołuje u odbiorcy wrażenie, że skoro rynek i sprzedaż rosną, to i spółka, w którą zainwestuje, niebawem pomnoży ulokowany w niej majątek.

Działania

W 2014 roku wykonaliśmy ponad 10000 tłumaczeń dla naszych głuchych użytkowników – aż 95% z nich jest zadowolonych z jakości usług. Obecnie obsługujemy 27 klientów instytucjonalnych, z których 99% postanowiło przedłużyć umowę na następny rok. Do końca roku planujemy zwiększyć tę liczbę kilkukrotnie. Do chwili obecnej nagraliśmy ponad 5000 filmów w Polskim Języku Migowym (dalej: PJM). Zatrudniamy największą liczbę tłumaczy posługujących się PJM i SJM (system językowo-migowy) w Polsce, a Głusi pracują u nas na odpowiedzialnych stanowiskach. W Grudniu 2014 mieliśmy odczyt podczas 2014 International Day of Persons with Disabilities w Nowym Jorku w siedzibie głównej ONZ.

Kliknij i rozwiń

Migam opisuje swoje osiągnięcia w kontekście grafik z logo klientów, partnerów i rekomendacji (elementy uwiarygadniające), kładąc akcent na liczby dowodzące pozycji rynkowej i szybkiego rozwoju spółki.

2016-09-12_22h30_11

2016-09-12_22h31_34

Inne Beczki uporządkowały dotychczas podjęte działania i plany na przyszłość w dwóch sekcjach swojej prezentacji. Wzbudzają zaufanie wskazując na strategiczne obszary, w których podjęli konkretne kroki, a następnie prezentują na osi sekwencję kroków do zrealizowania dzięki pozyskanym funduszom. To dla inwestora dowód na dobrze przemyślaną strategię i perspektywę długofalową, które – koniec końców – mają prowadzić do zwrócenia się inwestycji.

Zespół

2016-09-12_22h40_14

Inne Beczki wyczerpująco i pomysłowo prezentują swój zespół w filmie, ale również w części opisowej omawiają rolę w projekcie i doświadczenie każdego z założycieli. Warto przy tym zwrócić uwagę na podkreślanie pasji, jaką jest piwowarstwo.

Adzuna prezentuje swój zespół w sposób zdecydowanie bardziej surowy niż Inne Beczki – nie posługuje się nawet zdjęciami, co można by uznać za błąd, gdyby dodatkowo brakowało w prezentacji filmu. Jednak opisu dokonuje niezwykle szczegółowo, dzieląc personel na część założycielską i część zarządzającą. Ta druga podparta jest nazwami znanych marek, w których wcześniej pracowali lub które pomagali zakładać. Daje to przede wszystkim przekonanie o dobrze zarządzanej firmie, w której skumulowano dużo branżowego doświadczenia mogącego zaważyć o jej konkurencyjności.

Finanse

2016-09-12_22h51_42

Adzuna, w zgodzie z tym co gorąco zalecamy, w swojej prezentacji zawarła abstrakt dot. informacji finansowych w całości zawartych w prognozie finansowej (financial snapshot). Warto zwrócić uwagę na wskazanie przez Adzunę obszarów wykorzystania funduszy pozyskanych od internetowych inwestorów oraz na odniesienie bezpośrednio do pełnego dokumentu w postaci hiperłącza.

2016-09-12_22h55_16

Inne Beczki, biorąc pod uwagę charakter pitchu i większy nacisk na przekaz emocjonalny, nie zdecydowały się ani na załączenie prognozy finansowej w postaci dokumentu, ani nawet na specjalną sekcję dedykowaną obszarowi finansowemu spółki, jak zrobiła to Adzuna. Zamiast tego część założeń, szacunków i uzasadnienie dla wykorzystania zgromadzonych funduszy znaleźć można w planach zawartych w dolnej części prezentacji.

Elementy uwiarygadniające

W tej sekcji, wskazujemy na wszystko to, co może dodać wiarygodności informacjom zawartym w części opisowej i zwiększa szanse na to, że inwestor uwierzy w Twój biznes i zdecyduje się powierzyć Ci swoje pieniądze:

  • rozpoznawalne marki klientów, których obsługujesz;
  • partnerzy, z którymi współpracujesz;
  • inwestorzy, którzy już zainwestowali w Twój startup;
  • wzmianki o Twoim startupie w mediach;
  • tzw. testimonials, czyli wypowiedzi, rekomendacje od powyższych podmiotów lub branżowych influencerów;
  • zdobyte nagrody i wyróżnienia branżowe.

Być może dostrzegasz, że większość z tych treści odwołuje się do autorytetu albo do społecznego dowodu słuszności. Nieprzypadkowo – takie informacje mają silnie perswazyjny charakter, dlatego powinny szczególnie wyróżniać się w Twoim pitchu.

Funkcja

Wzmocnienie autentyczności i wiarygodności przekazu.

Dobre praktyki

  • Prezentując elementy dodatkowo budujące Twoją wiarygodność w oczach inwestorów wykorzystuj przede wszystkim formę wizualną – wideo, grafikę, infografikę, zdjęcie.
  • Swoich najważniejszych partnerów i klientów eksponuj pod postacią logo i/lub zdjęcia podpisanego imieniem i nazwiskiem, oczywiście jeśli wyrażą na to zgodę. W takiej sytuacji najlepiej od razu poprosić ich o rekomendację.
  • Z podobną prośbą możesz zwrócić się do branżowych “guru” i influencerów. Nie musisz ich znać osobiście. Przedstaw im swój pitch, a jeżeli dostrzegą w Tobie i w Twoim startupie potencjał, zyskasz wpływowych ambasadorów na teraz i na przyszłość.
  • Jeśli w poprzedniej turze pozyskałeś finansowanie od funduszu, pozycjonuj go jednym chwytliwym zdaniem w umyśle inwestora, np. “to wiodący fundusz VC w zakresie inwestycji w naszej branży”, “to najszybciej rozwijający się fundusz w Polsce”.
  • Podeprzyj się wszelkimi wzmiankami w mediach o Twoim produkcie/usłudze. Nie bój się cytować fragmentów artykułów i posługiwać logo mediów. Zawrzyj hiperłącza, jeżeli tylko masz taką możliwość.
  • Nie chowaj przed światem swoich wyróżnień i nagród. Eksponuj je, oczywiście najlepiej w formie grafiki lub infografiki, wskazując przy tym osiągnięcie, za które zostały one przyznane Twojej firmie.
  • Przedstaw przyrost klientów lub zysków w postaci wykresu, a następnie zamieść go w sekcji poświęconej finansom lub pomysłowi.

Inspiracje2016-09-12_22h59_28

 

2016-09-12_23h00_04

2016-09-12_23h00_23

Migam wykorzystało w swoim pitchu optymalną konfigurację elementów uwiarygadniających. Logo największych klientów towarzyszy wykres prezentujący ich zdynamizowany przyrost z roku na rok. Wśród partnerów technologicznych i sprzyjających Migam mediów wybijają się znane i szanowane marki. A rekomendacja i dodatkowe uwiarygodnienie pada z ust Richarda Bransona. Taki testimonial jest wart kilkudziesięciu innych.

2016-09-12_23h28_38

2016-09-12_23h30_09

2016-09-12_23h35_53

Revl buduje wiarygodność swoją i swojego produktu eksponując pochwały ze strony wpływowych ekspertów, podpisując ich imieniem i nazwiskiem oraz stanowiskiem i firmą. Spółka chwali się również dotychczas pozyskanymi inwestorami, wśród których można znaleźć Y Combinator – jeden z najbardziej prestiżowych akceleratorów dla startupów. To wszystko uzupełnione o informacje dot. trakcji i artykuły poświęcone produktowi, których nabywa w toku kampanii.

Dokumentacja

Dokumenty potrzebne do realizacji kampanii ECF omawialiśmy już w części poświęconej sprawom formalnym i prawnym. W tym miejscu dodamy jedynie, że poza biznesplanem i prognozą finansową warto również pomyśleć o załączeniu do prezentacji dokumentu ofertowego i statutu spółki. To buduje dodatkową wiarygodność i dostarcza jeszcze bardziej szczegółowych informacji dla zawodowej części inwestorów.

Funkcja

Zapewnienie jak najbardziej szczegółowych informacji nt. spółki, jej możliwości rynkowych oraz warunków projektowanej inwestycji.

Dobre praktyki

  • Załączone przez Ciebie dokumenty to jedyny element prezentacji, w którym nie musisz ograniczać ilości informacji. Zawrzyj w nich tyle szczegółów, ile tylko jesteś w stanie.
  • Postaraj się umieścić dokumenty do pobrania w widocznym miejscu, a najlepiej wzmiankuj o nich w głównej części opisowej (np. w sekcji dot. finansów) podając hiperłącza.

FAQ

Frequently Asked Questions, czyli najczęściej zadawane pytania, to sekcja, która nie jest niezbędna w Twoim pitchu, ale z pewnością pomoże ograniczyć ilość pytań spływających ze strony potencjalnych inwestorów i dostarczy im dodatkowej informacji przed podjęciem decyzji.

Funkcja

Redukcja wątpliwości i niepotrzebnego wysiłku (perspektywa inwestora), redukcja ilości zadawanych pytań (perspektywa organizatora).

Dobre praktyki

  • Jeżeli nie wiesz od czego zacząć, przeanalizuj sekcje komentarzy w innych kampaniach ECF – zobaczysz jakiego rodzaju pytania najczęściej zadają internetowi inwestorzy.
  • Koncentruj się na odpowiedziach na pytania związane z korzyściami dla inwestora, tak, aby wyjść naprzeciw jego wątpliwościom i oczekiwaniom.
  • Postaraj się, aby FAQ nie był zbyt długi. Nie ma sensu zawierać w nim tych informacji, które znajdują się już w głównej części Twojego pitchu.
  • Jeżeli planujesz stworzyć spersonalizowaną stronę kampanii, podobnie jak Inne Beczki, możesz nadać FAQ formę tzw. harmonijki, czyli rozwijanych bloczków, które docelowo nie zajmują dużo miejsca.
  • Uzupełniaj FAQ o nowe pytania, które pojawiają się w trakcie kampanii, np. w sekcji komentarzy czy zapytaniach mailowych. W ten sposób zawężasz lejek.

Inspiracje

2016-09-12_23h41_02

Revl, w zgodzie z głównym tonem prezentacji, stawia na zwięzłość i na produkt również w FAQ.

2016-09-12_23h44_16

Inne Beczki, dzięki możliwościom specjalnie przygotowanej strony, skompresowało FAQ w taki sposób, aby zajmował jak najmniej miejsca. W swoich odpowiedziach biorą pod uwagę przede wszystkim pytania dotyczące ryzyka, możliwości zwrotu z inwestycji, nagród i mechaniki ECF. To dodatkowo obniża tzw. tarcie, hamujące decyzję o zainwestowaniu ze względu na wątpliwości czy brak wiedzy.

Pitch Deck

Pitch deckiem nazywa się krótką prezentację, najczęściej przygotowaną w PowerPoincie czy Prezi, pełniącą rolę abstraktu z biznesplanu. To podstawowe narzędzie startupów pod kątem pitchu na spotkaniach z VC lub innymi instytucjonalnymi inwestorami. Na pitch deck możesz spojrzeć jak na formę pośrednią między elevator pitch a opisem spółki, którą możesz osadzić w swojej prezentacji w formie kilku slajdów wg następującej konstrukcji:

  1. Slajd wprowadzający.
  2. Prezentacja zespołu.
  3. Omówienie problemu.
  4. Wskazanie rozwiązania problemu (produktu/usługi).
  5. Szczegóły dot. działania produktu/usługi.
  6. Trakcja i dotychczasowe działania.
  7. Potencjał rynku.
  8. Profile konkurencji.
  9. Model biznesowy.
  10. Inwestycja i plany finansowe.
  11. Kontakt.

Funkcja

Prezentacja przygotowana w PowerPoint lub Prezi do wykorzystania na spotkaniach z inwestorami. Abstrakt z biznesplanu i opis spółki w wersji skrótowej.

Dobre praktyki

  • Jeden slajd = jedna myśl. Nie warto przeciążać prezentacji zbyt dużą ilością punktorów czy szczegółowych treści, które inwestor łatwo może znaleźć we właściwym biznesplanie albo części opisowej spółki.
  • Proponowane przez nas 11 slajdów to optimum, ale postaraj się nie przekroczyć liczby 20 slajdów. Zwięzłość podparta rzeczowością to podstawa w budowaniu relacji z inwestorem.
  • Każdy slajd powinien zawierać komponent wizualny. Przykładowo, jeżeli chcesz omówić trakcję, niech PowerPoint pokazuje wykres, a Ty dopełnij go wnioskami; jeżeli w centrum stoi produkt, na slajdach prezentuj jego zdjęcia i listę kluczowych funkcjonalności, samemu wyjaśniając sposób działania.
  • Zachowaj spójność wizualną i ton na wszystkich slajdach. Stosuj te same nagłówki, czcionki, kolory i sposób formułowania myśli. Minimalizm wygrywa.

Inspiracje

Revl prezentuje swój pitch deck w formie podręcznikowej. Warto zwrócić uwagę na slajd 8 i formę ukazania wielkości rynku, jego wzrostu i niszy, w której operuje marka. Slajd 10 to alternatywa dla trakcji w postaci etapów wprowadzania produktu na rynek, uzupełniona o dane sprzedażowe i plan wzrostu na dwóch kolejnych slajdach. Ciekawostkę stanowią wzmianki medialne, dodatkowo budujące wiarygodność.

Strategia wyjścia

Większość inwestorów kupuje udziały z myślą o późniejszym ich odsprzedaniu – oczywiście z zyskiem. Najczęściej ma to miejsce w dwóch przypadkach:

  • Przy wejściu spółki na giełdę, co pozwala inwestorom na sprzedaż swoich udziałów na otwartym rynku,
  • Przy wykupie spółki przez inną większą firmę, która odkupuje również wszystkie udziały od inwestorów.

Opisanie możliwości wyjścia nie jest niezbędnym elementem prezentacji, ale z pewnością jednym z najważniejszych, jeżeli myślisz o wsparciu ze strony zawodowych inwestorów. Warto pokazać im, że jako startup dobrze przeanalizowaliście wszystkie możliwości wyjścia i będziecie starali się zapewnić dla nich wysoką stopę zwrotu.

Funkcja

Odpowiedź na pytanie jak i ile inwestor może w przyszłości zarobić na swojej inwestycji. Przedstawienie możliwych strategii wyjścia (IPO, przejęcie przez inną spółkę) z podaniem ram czasowych.

Dobre praktyki

  1. W strategii wyjścia powinny pojawić się odpowiedzi na 3 pytania: jakie są Twoje plany strategiczne spółki na przyszłość: wejście na giełdę czy sprzedaż firmy? kiedy prognozujesz pojawienie się możliwości wyjścia z inwestycji? jaką prognozujesz stopę zwrotu z inwestycji?
  2. Przedstaw spółki, które mogą być potencjalnie zainteresowane wykupem Twojego startupu. Ale nie daj się ponieść fantazji i nie popełniaj błędu innych startupów, pisząc: „… a potem przejmą nas Google/Facebook etc.”. Tutaj potrzebna jest głębsza analiza rynku i branży oraz rozeznanie wśród mniej znanych spółek, które nabywają startupy z wysoką wyceną.
  3. Bądź realistą. Obiecywanie, że wyjście z inwestycji może nastąpić już za 2 lata i inwestorzy mogą oczekiwać 80% ROI, tylko zniechęci do wsparcia. Musisz przy tym pamiętać, aby podane liczby i daty w strategii wyjścia pokrywały się z liczbami i datami podanymi w prognozie finansowej w biznesplanie.
  4. Możesz podać przykład wyjścia z inwestycji innej firmy o podobnym profilu lub opisać wiodące trendy na rynku, które będą potwierdzać planowane ramy czasowe i stopy zwrotu.

Inspiracje

2016-09-12_23h51_33

Adzuna w swojej strategii wyjścia podaje konkretną perspektywę czasową i wskazuje na analogiczne przykłady wyjścia znanych spółek internetowych wspieranych przez tych samych inwestorów instytucjonalnych. Marka przedstawia także możliwość wejścia na giełdę zaznaczając, że wybierze taką opcję, która będzie w najlepszym interesie inwestorów.

Dodatkowe korzyści dla inwestorów

Połączenie crowdfundingu inwestycyjnego z elementami crowdfundingu z nagrodami, czyli tzw. model hybrydowy, może pomóc Twojemu startupowi w osiągnięciu celu finansowego. Wiadomo, że wybierając ECF decydujesz się na sprzedaż części udziałów/akcji w spółce, ale nagrody jako bonusy mogą pomóc przyciągnąć większą liczbę nie-zawodowych inwestorów.

Funkcja

Zaoferowanie dodatkowej wartości dla inwestorów.

Dobre praktyki

  • Nagrody wcale nie muszą Cię wiele kosztować. Ba! Mogą Cię nie kosztować nic. Pomyśl o unikalnych doświadczeniach (np. lunch z Tobą i resztą założycieli startupu) i wartościach symbolicznych (np. Twoje nazwisko na tablicy inwestorów w siedzibie spółki).
  • Ostrożnie podejdź do wyceny nagród. Im więcej udziałów/akcji inwestor nabywa, tym wyższą wartość dodatkową powinien otrzymać.
  • Nagrody lepiej oferować zaczynając od większych kwot inwestycji. Np. jeżeli inwestor planuje kupić 4 akcje za 240 zł, a za 300 zł otrzyma wartościową nagrodę, to jest duża szansa, że wybierze nabędzie o jedną akcję więcej.

Inspiracje

2016-09-12_23h54_55

Inne Beczki zaproponowały optymalną mieszankę nagród rzeczowych, symbolicznych i doświadczeń, tak, aby każdy mógł znaleźć coś dla siebie. W przypadku każdego świadczenia akcent pada na budowanie więzi z marką, której inwestor de facto staje się współwłaścicielem. Interesujący jest niski poziom cenowy nabycia nagród. Już od 1 akcji (40 zł) można było czuć się zaproszonym na walne zgromadzenie akcjonariuszy i do współdecydowania o kształcie przyszłych produktów. Inne Beczki mogły sobie na to pozwolić, ponieważ nie ponosiły jakichkolwiek kosztów na tego rodzaju nagrody symboliczne.

To dopiero początek

Mając już gotowy materiał do pitchu inwestycyjnego, możesz przystąpić do działań marketingowych poprzedzających start kampanii na platformie ECF. Tym tematem zajmiemy się w kolejnej części poradnika. Gorąco zachęcamy Cię do przeanalizowania jeszcze czterech prezentacji, dla których nie starczyło miejsca w naszej serii, ale które zgodnie wskazaliśmy jako wartościowe inspiracje.

    Szkolenia

    Skomentuj

    Poradnik crowdfundingu udziałowego dla startupów (2)

    Przeczytasz w 20 minut Crowdfunding
    Autor 5 września 2016

    Centralnym punktem każdej kampanii crowdfundingu udziałowego (ECF) jest strona z opisem spółki i jej działalności – zespół argumentów, które mają przekonać potencjalnych inwestorów. Taka prezentacja (pitch) daje szansę na ekspozycję i dotarcie za pośrednictwem jednego linka do osób posiadających fundusze. W tej części poradnika podpowiemy Ci do kogo powinieneś adresować swój pitch i jakiego nadać mu charakteru.

    Poprzednią część tekstu o crowdfundingu udziałowym (kwestie prawne i formalne) znajdziecie tutaj.

    Wybraliśmy cztery kampanie, na bazie których pokażemy specyfikę pitchu w ECF i różne podejścia do jego opracowania.

    1. Migam
    2. Inne Beczki
    3. Adzuna
    4. Revl

    Bierzemy pod lupę spółki z kompletnie różnych branż. Wśród nich znajdują się dwie polskie i dwie zagraniczne oferujące produkty i usługi. Każda z nich ubiegała się o wsparcie inwestorów na innej platformie. Łączy je jedno – osiągnęły odpowiedni poziom finansowania, dowodząc słuszności swoich strategii dotarcia do inwestorów. To rezultat solidnie przygotowanego pitchu, który jest być może najważniejszym czynnikiem decydującym o sukcesie kampanii – choć oczywiście nie jedynym! Dlatego możesz mieć pewność, że omówione poniżej case studies będą Ci towarzyszyć jako przykłady również w kolejnych częściach poradnika.

    Czterech wspaniałych

    rece-tłumacz-MIGAM

    Migam

    Migam to polska spółka, która zajmuje się w sposób kompleksowy wszystkim, co związane ze światem Głuchych i językiem migowym. Oferując usługi z zakresu tłumaczeń on-line, szkoleń i materiałów edukacyjnych, Migam ma ambicję wejść ze swoimi rozwiązaniami na globalny rynek. Stąd kampania na platformie Beesfund, która pozwoliła pozyskać 302 tys. z planowanych 400 tys. zł przy zaangażowaniu 174 inwestorów.

    Dlaczego wybraliśmy ich kampanię? Migam reprezentuje przedsiębiorstwo realizujące unikalną misję społeczną, a przy tym oferuje nowatorską usługę (Tłumacz Migam). Jest to też ciekawy przykład pitchu, w którym elementy finansowe ograniczono do minimum, a niektóre informacje inwestorskie wręcz pominięto (np. brak szczegółowego biznesplanu).

    innebeczki

    Inne Beczki

    Inne Beczki to browar rzemieślniczy, warzący piwa (głównie lagery) dostępne w sprzedaży już w całym kraju, choć nadal najbardziej rozpoznawalny na rynku warszawskim. Spółka zorganizowała kampanię crowdfundingu udziałowego na platformie Beesfund, aby pozyskać środki na zwiększenie produkcji browaru, a z czasem – na uzyskanie pełnej niezależności. Efekt? Zgromadzenie zakładanych 400 tys. zł przy wkładzie 757 udziałowców.

    Dlaczego wybraliśmy ich kampanię? Inne Beczki przygotowały znakomitą, w pełni spersonalizowaną stronę prezentacyjną, a do tego wprowadziły element nagród i doświadczeń typowych dla “klasycznego” crowdfundingu. Nie bez znaczenia było również zaakcentowanie autentyczności poprzez humor i ukłon w stronę społeczności.

    fb_share

    Adzuna

    Adzuna to brytyjski serwis z ofertami pracy, który agreguje setki tysięcy ogłoszeń z różnych stron WWW (portali, stron Kariera pracodawców etc.) i udostępnia je w jednym miejscu. Z możliwości oferowanych przez ECF firma skorzystała dopiero w 2015 roku za pośrednictwem portalu CrowdCube, będąc już okrzepłym i rynkowo zweryfikowanym biznesem. Dzięki zaangażowaniu 481 inwestorów firma otrzymała ponad 2.2 mln funtów – ponad pół miliona więcej niż wynosił pierwotny cel.

    Dlaczego wybraliśmy ich kampanię? Adzuna pokazuje, jak w pełni profesjonalna spółka o stabilnej sytuacji ekonomicznej i relatywnej łatwości w pozyskiwaniu funduszy może skorzystać ze wsparcia internetowych inwestorów.

    AAEAAQAAAAAAAAfnAAAAJDI3NWQ1M2IyLWU0YTQtNDU3MS1iNzQ3LTg1NDcyYjE4ZjA4OA

    Revl

    Revl to zarówno nazwa firmy, jak i jej produktu – aparatu fotograficznego i kamery do zadań specjalnych. Jako pierwsze tego rodzaju urządzenie ma wbudowany stabilizator, jest też odporny na wodę i wstrząsy. Jego twórcy najpierw pozyskali fundusze na produkcję na IndieGoGo (322 tys. dolarów od 922 wspierających), a następnie otworzyli kampanię equity w serwisie CrowdFunder (zebrali już ponad 2.7 mln dol). Firmę wsparł także znany akcelerator Y Combinator, określany jako “najważniejszy na świecie inkubator startupów”.

    Dlaczego wybraliśmy ich kampanię? Revl to dobry przykład na to, jak atrakcyjny i nowatorski produkt może wzbudzić zaufanie dużej grupy małych inwestorów i pozwolić startupowi pozyskać dodatkowe finansowanie na dalszy rozwój.

    crowdfunding udziałowy WE the CROWD

    Tak szeroki przekrój pozwoli Ci mieć wgląd w różne podejścia do aspektu prezentacji, a przy tym uchwycić specyficzne zabiegi typowe dla przedsięwzięć określonego typu.

    Serce i rozum, czyli właściwy ton pitchu

    W crowdfundingu “tradycyjnym”, tj. opartym na nagrodach, strona kampanii to główny punkt styku między organizatorem a wspierającymi. Ma zachęcać internautów do sfinansowania produktu, usługi, dzieła lub sprawy w zamian za świadczenie zwrotne. W tym przypadku największe znaczenie mają emocje – do wsparcia projektu skłaniają story, osoby pomysłodawców, nagrody, doświadczenia czy zwyczajnie atrakcyjny pomysł.

    W crowdfundingu udziałowym sprawa jest bardziej złożona. Analogiczna strona internetowa ma skłonić do sfinansowania nie tylko produktu czy usługi, ale całej Twojej firmy, a więc bliżej jej do starożytnej sztuki walki, którą musi opanować każdy startup – pitchu przed profesjonalnym inwestorem. Internauci inwestują w Twoją działalność wyższe kwoty niż w modelu opartym na nagrodach, a ponadto długookresowo wiążą się z Twoją spółką za sprawą nabytych udziałów. Czy to oznacza, że w pitchu ECF największe znaczenie mają informacje o wymiarze racjonalnym? W dużej mierze tak, choć nie wyłącznie. Musisz bowiem pamiętać, że – w przeciwieństwie do tradycyjnego pitchu – nie zamykasz się w pokoju z  dyrektorem inwestycyjnym z funduszu VC, ale kierujesz swój przekaz do licznej grupy ludzi, spośród których zdecydowana większość nie będzie posiadać rozległej wiedzy w obszarze inwestycji kapitałowych.

    Przyjmując pewne uproszczenie, spójrz na internetowych inwestorów jak na dwie różniące się od siebie grupy ludzi:

    • Nie-zawodowi inwestorzy – grono osób niezwiązanych profesjonalnie z rynkiem kapitałowym, podejmujące decyzje często na podstawie odczuć i emocji. Stanowią większość wśród wspierających.
    • Zawodowi Inwestorzy – grono osób rozumiejących specyfikę inwestowania, podejmujących decyzję na podstawie twardych danych finansowych. Liczą na atrakcyjną stopę zwrotu i bezpieczną strategię wyjścia. Stanowią mniejszość wśród wspierających

    Sztuka dobrego pitchu polega na tym, aby za pomocą prezentacji przekonać do zainwestowania jak najwięcej osób z obydwu grup. Dlatego warto równocześnie pobudzać i serce i rozum inwestora.

    crowdfunding udziałowy serce i rozum WE the CROWD

    Nie wszystkie kampanie ECF dążą do zachowania równowagi między tymi dwoma biegunami, bo i nie każda spółka chce przekonać do wsparcia obydwie grupy jednocześnie. Proporcją serce vs rozum w pitchu można bawić się całkiem swobodnie.

    Inne Beczki postawiły na emocje, a w szczególności na humor i wyraziste osobowości założycieli

    …a także na atrakcyjny design i społeczność – poczucie kolektywu, bliskości, wpływu na markę i atrakcyjne doświadczenia. Świetnie uwydatnia to zestaw nagród, które spółka dołączała do sprzedawanych akcji, zupełnie jak w “klasycznym” modelu crowdfundingu.

    Czy to znaczy, że Inne Beczki zgromadziły 400 tys. zł w zaledwie 11 dni (!) za sprawą zabawnego filmu, ładnej strony i atrakcyjnych nagród? Udział emocji w sukcesie był na pewno znaczny, ale w prezentacji nie zabrakło też informacji racjonalnych, takich jak wykres prezentujący potencjał wzrostu rynku browarów kraftowych czy dotychczasowe osiągnięcia spółki oraz jej bliższe i dalsze plany strategiczne. Takie proporcje były zamierzone i przyniosły pożądany efekt. Chodziło o dotarcie do drobnych inwestorów, którzy nabywają jedną bądź kilka akcji pod wpływem emocji. Takich osób znalazło się aż 757 (to ponad 600 więcej niż Migam!) i do zainwestowania bardziej motywowała ich historia i przyszłe sukcesy założycieli oraz nagrody. Można wręcz powiedzieć: swego rodzaju coolness factor działalności Innych Beczek i Akcji Browar. No bo kto nie chciałby wpisać sobie do CV “współwłaściciel browaru”?

    Józek Czarnocki, współzałożyciel Innych Beczek i Cudów na Kiju

    Myśląc o kampanii myśleliśmy raczej o zaangażowaniu grupy docelowej naszej marki, a nie profesjonalnych inwestorów. W efekcie wspierali nas nasi znajomi, klienci, społeczność – ludzie, którzy nas znają, lubią, kibicują nam. Nabywali jedną, dwie, pięć akcji i wspierali nas kwotami 40, 80, 200 zł, czerpiąc frajdę z uczestnictwa, a niekoniecznie myśląc o stopie zwrotu z inwestycji. To nie znaczy, że nie pojawiały się wpłaty w wysokości kilku czy kilkudziesięciu tysięcy złotych, ale dominowały drobne wpłaty. Dlatego w prezentacji staraliśmy się położyć jak największy akcent na film i przyjazną stronę, nie przeładowaną treścią. Widzieliśmy, że większości osób nie będzie chciało się czytać biznesplanu, sprawdzać liczb. Woleli widzieć nas i kilka klarownych faktów z naszej działalności.

    Nieprzypadkowo też zaoferowaliśmy w naszej kampanii nagrody. Myśląc o odbiorcach, zanosiliśmy się z pomysłem wykorzystania „tradycyjnego” modelu crowdfundingu. Dopiero krok po kroku doszliśmy do formuły finansowania społecznościowego opartego na udziałach, jednak nie rezygnując z gadżetów. Uznaliśmy, że oddawanie udziałów w naszej spółce, to dawanie wspierającym poczucia – choćby symbolicznego – wpływu na Inne Beczki, bycia częścią naszej firmy. Dziś, rozmawiając z nimi, widzę, że mają autentyczną dużą frajdę z tego, że to także ich browar, że obserwują rozwój marki. A my pracujemy nad tym, aby mogli mieć na nią realny wpływ w przyszłości, jako jej faktyczni udziałowcy.

    Kliknij i rozwiń

    Dla kontrastu Adzuna swój pitch oparła na odwrotnych proporcjach. Koncentrując się w swojej strategii na mniejszych, bardziej profesjonalnych inwestorach, którzy nabywają jednostkowo duże pakiety akcji (wysoki próg wejścia), a w zamian oczekują solidnego zwrotu z inwestycji, położyli akcent na fakty, liczby, prognozy i szczegóły dot. funkcjonowania spółki.

    O ile Inne Beczki w swoim filmie prezentowały ludzi, historię, fajny produkt i to wszystko podlały sporą dozą humoru, o tyle Adzuna natychmiast przechodzi do konkretów.

    W trzech minutach, w sposób uporządkowany i profesjonalny, przedstawia swoją usługę, stojący za nią zespół, dotychczasowe osiągnięcia, opis rynku a nawet korzyści dla inwestorów.

    W części opisowej prezentacji w oczy rzuca się dokładność – konkretne dane liczbowe, analiza otoczenia. Widać, że strategia spółki jest przemyślana i realna, a wiarygodności dodaje lista najważniejszych osiągnięć. Podobny efekt niesie za sobą wskazanie na dotychczasowych inwestorów – cenionych funduszy venture capital. Klarownie przedstawiona jest strona finansowa spółki, jak i strategia wyjścia. Udostępnione są również dokumenty do pobrania (biznesplan i prognoza finansowa).

    2016-09-02_16h07_51

    Można by rzec, że prezentacja Adzuny jest bardzo surowa, nie przełamują jej żadne zdjęcia zespołu, infografiki czy inne formy angażującego contentu. Ale spółka ma znakomitą usługę, eksponuje ją i wie dokładnie jakimi informacjami dzielić z ludźmi, którzy chcą w nią zainwestować. Czego najlepszym dowodem jest zebranie ponad 2 milionów funtów.

    Migam postawiło na prostą (wręcz banalną) strukturę i język. Zaprezentowało konkretny problem i zaproponowało przekonujące rozwiązanie. Pokazało inwestorom, że od dłuższego czasu z powodzeniem funkcjonuje na rynku i szybko się rozwija. Revl w swoim wideo skoncentrował się wyłącznie na nowatorskim produkcie, równoważąc to bardzo dużą ilością racjonalnych informacji w części opisowej.

    Jaki płynie z tego wniosek dla Ciebie?

    Nie ma jednego właściwego tonu w przypadku pitchu ECF. Nie ma żadnej złotej proporcji, chociaż zachęcamy Cię do tego, aby próbować ją znaleźć. Ton pitchu to coś, co wypływa ze specyfiki działalności, produktu/usługi oraz “duszy” organizacji i ludzi, którzy ją tworzą. To charakter Twojego startupu, a nawet Twój własny, powinny wpłynąć na właściwe proporcje serce vs rozum w pitchu.

    Snuj angażującą opowieść o Twojej firmie, jej ludziach i produkcie/usłudze. Podkreśl swoją pasję i zaangażowanie. Zobrazuj to atrakcyjnymi materiałami wizualnymi i wideo. Ale nie zaniedbaj takich elementów jak analiza rynku, dotychczasowe osiągnięcia, plan rozwoju spółki, czy przejrzysta prognoza finansowa (która, notabene, powinna być już przez Ciebie przygotowana na wcześniejszym etapie, jeżeli podpierasz się naszym poradnikiem). Sam fakt, że można pobrać solidnie przygotowany biznesplan oraz prognozy finansowe dodaje wiarygodności. Nawet nowicjusze będą przecież chcieli upewnić się, że wkładają swoje pieniądze w przedsięwzięcie, którym kierują ludzie z głową na karku. Dla bardziej wymagających inwestorów będzie to lektura obowiązkowa. Kto wie? Na koniec kampanii może okazać się, że to właśnie oni nabyli największą część udziałów w zamian za największy wkład finansowy. A do tego przecież dążysz, prawda?


    W kolejnej części w szczegółach przedstawimy Ci elementy, które powinny złożyć się na Twoją prezentację oraz to w jaki sposób należy je przygotować i wykorzystać.

      Szkolenia

      Skomentuj

      Cenzura nie pomoże Twitterowi

      Przeczytasz w 20 minut Collaboration
      Autor 19 sierpnia 2016

      Wielu użytkowników Twittera może nie zdawać sobie sprawy z tego, że od kilku miesięcy granice wolności ich wypowiedzi określa Rada Zaufania i Bezpieczeństwa. Mam wątpliwości, czy komukolwiek ufam na tyle, żeby pozwolić mu wybierać, co wolno mi czytać oraz czy faktycznie czuję się bezpieczniej wiedząc, że także moje wpisy mogą być cenzurowane.

      Dobre intencje

      Budząca kontrowersje Rada ukonstytuowała się w lutym tego roku. Jej podstawowym zadaniem jest “przeciwdziałać zastraszaniu, znęcaniu się oraz posługiwaniu się groźbami w celu uciszania innych użytkowników”. Liczy ona przeszło 40 organizacji pozarządowych reprezentujących środowiska, które najczęściej padają ofiarą cyfrowej agresji. Zaliczają się do nich m.in. osoby LGBTQ, kobiety, Żydzi, Muzułmanie, nastolatkowie.

      Każdy, kto czytał naszą serię o “ciemnej stronie Tłumu”, albo “stoczył się” na sekcję komentarzy na dowolnym portalu podejmującym kwestie społeczno-politycznie wie, że Twitter szuka odpowiedzi na realny problem.

      Firma nie chce też podzielić losu Ask.fm, serwisu społecznościowego kojarzonego dziś głównie z nastolatkami, którzy popełnili samobójstwa nie mogąc znieść cyfrowej agresji rówieśników, której nikt nie umiał zapobiec. Naturalnie nasuwają się też porównania z Facebookiem, który od lat nakazuje swoim użytkownikom używać prawdziwych nazwisk, kasuje obraźliwe czy obsceniczne wpisy oraz bez mrugnięcia okiem banuje ludzi i instytucje naruszających regulamin serwisu. Czy Twitter także powinien wybrać politykę dokręcania śruby?

      Wyzwanie alt-right

      Na tym etapie dyskusji, zawsze znajdzie się ktoś, kto powoła się na dobrze znany argument mówiący, że “wolność słowa nie rozciąga się na krzyczenie: ‘pożar!’ w  zatłoczonym teatrze”. Mniej znany jest kontekst, w jakim te słowa padły po raz pierwszy. W ten sposób sędzia Oliver Wendell Holmes uzasadnił pozbawienie wolności kilku piszących w jidysz amerykańskich socjalistów, którzy rozdawali ulotki wyrażające protest przeciw przystąpieniu Stanów Zjednoczonych do pierwszej wojny światowej. W tym przypadku więc mieliśmy do czynienia z ludźmi, którzy krzyczeli “pożar!”, kiedy kontynent europejski naprawdę płonął.

      Cenzura nie pomoże Twitterowi WE the CROWD MiloMuszę przyznać, że gdyby ktoś krzyknął “Milo Yiannopoulos” w zatłoczonym teatrze wyszedłbym jeszcze szybciej niż gdyby wołali “pożar”. Tym, którzy go nie kojarzą wyjaśniam: Milo uosabia wszystkie poglądy i postawy, które odbierają wiarę w człowieka. Wielu uważa go za najbardziej wpływowego trolla w cyberprzestrzeni. Jeszcze do niedawna, był on postacią kultową głównie w wąskich kręgach „alternatywnej prawicy” (alt-right). Dzisiaj jest gościem honorowym Donalda Trumpa na konwencji prezydenckiej Partii Republikańskiej, jego wypowiedzi są cytowane w CNN czy BBC, a o kontrowersjach z nim związanych pisze się już nawet w Polsce. Pojawił się nawet w DLC do gry Postal 2.

      Alt-right, które wykreowało Yiannopoulosa to swoisty dark web idei, skupiający rozliczne fora, blogi i grupy w mediach społecznościowych, gdzie głosi się hasła pod którymi nie podpisze się żadna telewizja czy gazeta, jakkolwiek konserwatywne. Przykładowo:

      Gamergate9-04-14GamerGate

      Społeczność graczy wyznająca skrajne antyfeministyczne poglądy, którym daje ujście poprzez skoordynowane ataki (wyzwiska, groźby) na kobiety związane z branżą gier, które „za dużo mówią”. Jej „prawie oficjalną” witryną jest kanał r/KotakuinAction na Reddit.

      file.d69da0026549755167de3d6e2ae13e32_400x400

      Pickup community

      Czyli „społeczność podrywaczy”, swoista grupa samopomocowa gromadząca tych, którzy chcą wymieniać się wiedzą o tym, jak wykorzystywać kobiety. Najbardziej wpływowy blog i forum w tym obszarze prowadzi Roosh V.

      2016-08-17_15h42_39

      Final Solution 2.0

      Jak ironicznie nazywa się całą internetową infrastrukturę neo-nazistów. Jednym z jej pomysłów jest stworzony przez wiodący w tej kategorii blog The Right Stuff mem, polegający na „oznaczaniu” trzema nawiasami z każdej strony (tzw. echo) nazwisk osób żydowskiego pochodzenia.

      alt-right gromadzi się na własnych serwisach, blogach i forach, ale ewangelizuje i atakuje przede wszystkim w mediach społecznościowych. Ich zachowanie wystawia Twittera na poważną próbę. Wystarczy powiedzieć, że w ciągu jednego tylko miesiąca tweetów oznaczonych #GamerGate wysłano ponad milion. Nie był to wyłącznie efekt ożywionej debaty: jak wykazały logi z 4chan, akcja była koordynowana i zaplanowana. Kathy Sierra, jedna z ofiar agresji GamerGate, słusznie zauważyła, że nigdy droga od “troll ma pomysł” do “troll może realnie zrobić komuś krzywdę” nie była krótsza. Działa tutaj efekt skali. Gdy dręczy nas jedna osoba łatwiej wzruszyć ramionami, niż gdy znieważa nas dwa tysiące ludzi. Jak się okazuje, nienawiść da się potęgować technikami growth hackingu. O skuteczności #GameGate przesądziły trzy elementy:

      • astroturfing, czyli tworzenie fałszywego wrażenie zupełnej oddolności i spontaniczności działań użytkowników na Twitterze, podczas gdy całą akcją zawiadywała relatywnie mała grupa ludzi produkujących content i mnożących fikcyjne konta
      • sealioning, czyli wdawanie się w rozmowy z anty-GamerGate’owcami pod fałszywym pretekstem próby zrozumienia ich racji, a z faktyczną intencją wciągania ich w niekończące się debaty mnożące tweety
      • re-tweety użytkowników mających setki tysięcy obserwujących – tutaj brylował wspomniany Milo Yiannopolous. Alex Baldwin, dawny moderator r/KotakuinAction powiedział, że bez jego wsparcia (i zasięgu na Twitterze, wtedy: 85 tys. obserwujących) nie byłoby #GamerGate.
      main-qimg-0e72098c8f58bc215a597da6ba078af3
      Ten komiks dał początek pojęciu sealioningu

      Odpowiedź Twittera

      Wiemy już, jak działają trolle. Jak radzi sobie z nimi Twitter? Jack Dorsey i spółka stosują cztery odmienne sankcje, najczęściej w takiej kolejności jak poniżej:

      sankcje Twitter WE the CROWD

      1. Usunięcie statusu “verified”. Osoby publiczne dysponują sposobem odróżniania ich prawdziwych kont od profili zakładanych przez fanów, prześmiewców albo oszustów. Sprowadza się on umieszczenia znaczka “✓” przy nazwie konta. Usunięcie go zaciera różnicę między prawdziwym a fałszywym kontem, negatywnie odbijając się na zasięgu twitterowicza. Jak widać, jest to raczej szykana niż sankcja.
      2. Shadowbanning. Raz jeszcze pozaregulaminowa, ale zdecydowanie dotkliwa technika polegająca na tym, że nawet osoby, które nas obserwują nie zobaczą naszych tweetów (najczęściej: okresowo). Czasem przybiera formy zorganizowane, np. za pomocą algorytmu, który wychwytywał rasistowskie tweety o Baracku Obamie.
      3. Zawieszenia konta. Kara regulaminowa stanowiąca odpowiedź na: rozsyłanie spamu albo agresywny zachowanie. Zawieszenie może być czasowe (np. na tydzień) albo warunkowe (konto będzie przywrócone z chwilą usunięcia problematycznych tweetów).
      4. Permanentne zawieszenie konta. Jeśli żadna z powyższych kar nie dała nam do myślenia, Twitter może wykluczyć nas ze swojej społeczności na dobre. Serwis korzysta z tej możliwości bardzo ostrożnie. Trzy najgłośniejsze przypadki to: raperka Azelia Banks (za rasistowskie wpisy), znany alt-rightowy troll Chuck Johnson (za podjudzanie do zabicia czarnego aktywisty) oraz oczywiście: Milo Yiannopolous.

      Sprawa Milo jest zdecydowanie najgłośniejszym przypadkiem zawieszenia konta w dziejach Twittera. Donosiły o niej m.in. CNN, BBC, New York Times, TechCrunch, Business Insider, a nawet Krytyka Polityczna. Nigdy wcześniej Twitter nie zaangażował się tak mocno w pojedynczy przypadek rzekomego naruszenia regulaminu. Nigdy też nie usunięto konta za pośrednią przewinę w rodzaju “inspirowania” czy “ośmielania” innych.

      Między grudniem 2015 a czerwcem 2016 serwis zastosował wszystkie środki “ostrzegawcze” przed sięgnięciem po permanentne zawieszenie konta. Twitter wyraźnie obawiał się społeczności alt-right i starał się unikać zaognień. Odwołał nawet zawieszenie jego konta Yiannopolousa po tym, jak jego zwolennicy zorganizowali protest wyrażony hashtagiem #FreeMilo. Naczelny troll zdawał się jednak świadomie dążyć do tego, aby podbić stawkę. Dopiął swego, gdy kilka tygodni temu opublikował sarkastyczną recenzję filmu Ghostbusters, stanowiącego re-boot popularnej serii, tym razem jednak w żeńskiej obsadzie. Idąc śladem wpisów m.in. na r/KotakuinAction, tekst potępiał film jako przejaw feministycznych obsesji i złego smaku.

      Na jego artykuł zareagowała odtwórczyni jednej z głównych ról, Leslie Jones. Wydaje się, że nie tyle jej aktorstwo, ile płeć i czarny kolor skóry oraz fakt, że skrytykowała idola alt-right doprowadziły do istnego oblężenia jej profilu na Twitterze. W tej orgii rasizmu i mizoginii oprócz obelg, pojawiły się też groźby.

      Wtedy do akcji wkroczyli ludzie z przeciwnej strony barykady, którzy winnym całego zamieszania uznali Yiannopolousa. Wyróżnikiem akcji szybko stał się hashtag #BanMilo. Wielu z nich oznaczało w swoich wpisach szefa Twittera, Jacka Dorseya. Twitter wsłuchał się w vox populi i zablokował, raz jeszcze, konto Yiannopolousa.

      Bilans? Yiannopolus ma teraz 300 tys. obserwujących, jest bardziej rozpoznawalny niż kiedykolwiek, a wśród swoich zwolenników cieszy się opinią męczennika za wolność słowa.

      Skutek odwrotny do zamierzonego

      Jakby tego było mało, nawet w dziedzinie fundowania trollom męczeństwa na pluszowym krzyżu Twitter nie potrafi być konsekwentny. Gdy w czerwcu tego roku ofiarami rasistowskich i seksistowskich ataków padła dziennikarka New York Timesa japońskiego pochodzenia, serwis odmówił interwencji twierdząc, że „nie znajduje w zgłoszonych wpisach bezpośredniego naruszenia regulaminu”. Zacytuję pierwszy tweet z brzegu: „oby spadła na ciebie bomba atomowa, skośnooka kurwo”.

      W tym samym czasie, zatroskany o uczucia rosyjskich użytkowników Twitter banuje pięć profili ośmieszających Kreml i Władimira Putina. Najpopularniejszy z nich, @DarthPutinKGB obserwuje ponad 50 tys. ludzi. Trzeba była interwencji m.in. Radia Wolna Europa i prezydenta Estonii, aby Twitter dostrzegł problem. Równie problematyczna jest praktyka banowania dziennikarzy związanych z opozycją wobec reżimu prezydenta Erdogana. Nie chcąc konfliktować się z władzami w Ankarze, serwis w naprawdę kafkowski sposób zawiesza konta niepokornych dziennikarzy nie powiadamiając o tym samych zainteresowanych i odmawiając komentarzy prasie. Wystarczy jedno zgłoszenie od “urażonego użytkownika”. Co to oznacza?

      Selektywnie stosowana cenzura nie tylko, że nie jest w stanie rozwiązać problemu hejtu, ale zaczyna być wykorzystywana przez agresywne, autorytarne reżimy i ich rzeczników, którzy nie przywykli do znoszenia krytyki.

      Yiannopolous powiedział niedawno rozentuzjazmowanym republikanom “jedyne co im się udało, to uczynić mnie bardziej popularnym”. W tej jednej kwestii bohater Reddit, 4Chan i GamerGate ma pełną rację. Cenzurowanie social media czyni ofiary z tych, którzy tak naprawdę są oprawcami. Nie zapominajmy jednak, że są to oprawcy zza ekranu komputera. Nerwowe – i chwiejne reakcje Twittera dają im fałszywe poczucie siły, tak samo, jak grożenie kobiecie gwałtem daje im fałszywe poczucie męskości. Tego problemu nie rozwiąże żadna Rada Zaufania i Bezpieczeństwa, ani żaden uładzony komunikat napisany językiem CSR-owej akuratności. Twitter powinien rozstać się z utopijnym przekonaniem, że w ten sposób będzie w stanie skontrolować aktywności 310 mln użytkowników. Odpór mogą dać im tylko inni użytkownicy. Czasem powinien on polegać na tym, aby groźby karalne zgłosić do prokuratury, innym razem na tym, aby wyrazić głośno solidarność z osobą, która padnie ofiarę szykan. Ale często po prostu na tym, aby nauczyć się ignorować trolli.

      Źródła:


      Komentarze ekspertów

      Artur Kurasinski

      Artur Kurasińki | MUSE

      Podjęcie walki przez zarząd Twittera z trollami, przestępcami i terrorystami należy powitać z uznaniem – to, co wyprawia się w tym serwisie jest czasami mainstreamowym odbiciem 4chana.

      Czy uda się banować szkodliwych użytkowników? Tak, ale to wymaga bezwzględności i jasnych praw dla wszystkich. Cenzura jak i kontrola mediów społecznościowych nie powinna dziwić – to taki sam obszar wymiany poglądów, jak fora portali czy blogów.

      Sądzę, że powoli w niebyt odchodzi anarchistyczna wizja internetu z końcówki lat 90-tych, kiedy to akademicy marzyli o swoim kawałku “cyberprzestrzeni” pozostającym zupełnie bez kontroli rządów. Przy obecnym natężeniu komunikatów, kanałów i możliwości ekspresji, każdy operator serwisu pokroju Twittera powinien mieć zestaw twardo egzekwowanych żelaznych reguł użytkowania. Systemy Facebooka wyszukujące fragmenty nagich ciał w postowanych obrazkach mogą wydawać się absurdalne, ale dzięki temu serwis Zuckerberga jest raczej pozbawiony niestosownych treści. Liczenie na “samooczyszczanie” i “samokontrolę” społeczności to ułuda. Wśród miliarda użytkowników statystycznie musi znaleźć się kilka patologicznych jednostek, które trzeba izolować od reszty.

      m.nowak

      Mikołaj Nowak | specjalista ds. nowych mediów

      Czasy, w których niemal wszystko zależało od użytkowników – a administracja ograniczała się do aktualizowania serwisów o nowe opcje – bezpowrotnie minęły. Powód? Zawiedli ludzie. Zbyt duża kontrola została oddana użytkownikom, a gdy wolności jest zbyt wiele – ludzie zaczynają jej nadużywać i gubić się.

      Rok temu wybuchło społeczne oburzenie, kiedy to Facebook nie chciał usunąć strony “Dominik – dobrze, że zdechł” argumentując, że nie jest to to naruszenie standardów serwisu. Dopiero po zorganizowaniu ruchu społecznego administracja zaczęła kasować naruszenia, czyli pod presją ogromnej rzeszy użytkowników. Teraz polityka w tym serwisie jest zaostrzona, do tego odpowiedzi na naruszenia otrzymujemy maksymalnie do doby. Również zgłoszenia są bardzo dokładnie weryfikowane. Dlaczego tak się stało? Bo wcześniej było zbyt mało kontroli, czym Facebook narażał się na reperkusje ze strony państw.

      Problem w tym, że hejterzy, płatni trolle i całe armie podobnych błyskawicznie znajdują nowe rozwiązania. Można im wysyłać mocne sygnały i blokować, ale oni założą nowe konta – trzy w miejsce jednego – i zaatakują jeszcze silniej. Zatem, czy Facebook, Twitter, itp., powinny pełnić rolę „wirtualnej policji”? Absolutnie nie, ale gdy nie interweniują, gdy dostają zgłoszenia naruszenia prawa – przyczyniają się do promocji zachowań aspołecznych. Sektor Social Media to ogromny kawałek w internetowym torcie. Dlatego odpowiedzialność społeczna po stronie operatorów Social Media jest dziś nieporównywalnie bardziej istotna, niż jeszcze pięć lat temu.

      Obawiam się jednak, że jeżeli w najbliższym czasie nie powstanie sposób skuteczniejszy od kasowania wpisów łamiących społeczne standardy, to problem rozrośnie się do skali, nad którą nie da się zapanować. Kasowanie stymuluje hejterów; motywuje ich do zakładania kont kolejnych i kolejnych. To walka z wiatrakami. Potrzeba bardziej radykalnych środków – wpływu bezpośredniego, być może bardzo mocnego wyroku za hejt. Jeden przypadek może mieć bardzo wielką moc perswazji.

      a.roguski 2

      Artur Roguski | product manager FAKT24.PL, autor serwisu Whysosocial.pl

      O tym, że Twitter ma poważny problem z nienawiścią mówi się od przynajmniej roku. Wybory prezydenckie w USA, działania prezydenta Turcji czy konflikt polityczny w Polsce dodatkowo podsycają emocje związane z postami na tym serwisie. Najgorsze dla Twittera jest to, że coraz mniej firm będzie chciało się reklamować w takim kotle negatywnych emocji.

      Twitter nie potrafi radzić sobie z hejtem, nie jest też konsekwentny w swoich działaniach. Jak pokazuje przykład Facebooka, który musi radzić sobie z pięciokrotnie większą liczbą użytkowników, z problemem negatywnych treści można sobie poradzić. Trzeba do tego odpowiedniego, prostego narzędzia oraz sprawnego zaangażowania społeczności, którego skutkiem będzie samoregulacja.

      Twitter pozostanie serwisem, do którego nie powinny wchodzić firmy i osoby nie gotowe na poradzenie sobie z falami negatywnych emocji. Dodatkowo, Twitter jest nieprzewidywalny i ekstremalnie podatny na działania zorganizowanych grup użytkowników, którzy w ciągu kilku minut są w stanie „wykopać” temat/hashtag do roli trendującego. Nawet najlepsze systemy kurateli treści nie będą w stanie tego powstrzymać. Jeśli takim trendem będzie zniszczenia człowieka czy instytucji, to nie ma przed tym obrony. Na Twitterze można zniszczyć każdego.

      Czy Twitter powinien być cenzurowany? Nie. Jedyną słuszną drogą walki z hejtem i nieodpowiednimi treściami jest samoregulacja użytkowników serwisu. Żadne instytucje zewnętrzne nie powinny decydować co można, a czego nie można pisać w serwisie społecznościowym. Zawsze będzie to prowadziło do insynuacji, że ktoś, gdzieś realizuje swoje ukryte cele. To tylko niepotrzebnie napędzi spiralę negatywnych emocji. Ważną rolę powinny za to pełnić policja i prokuratura. Te instytucje bezwzględnie muszą ścigać wszelkie groźby, znieważenia czy naruszania dobrego imienia osób bądź instytucji, ponieważ z roku na rok rośnie liczba osób skrzywdzonych przez język nienawiści w sieci.

      DagmaraPakulska

      Dagmara Pakulska | Digital strategist, MJCC

      Pojawienie się Rady Zaufania i Bezpieczeństwa nie zwiastuje jeszcze zaistnienia cenzury – w pełnym tego słowa znaczeniu – na Twitterze. Musimy sobie jasno powiedzieć, że internet nie może być miejscem, w którym bezkarnie i bez powodu obraża się innych ludzi lub nawołuje się do agresji, czy nawet szerzej – do aktów terroryzmu.

      Twitter, podobnie zresztą jak Facebook, jest gospodarzem własnego medium społecznościowego. Oznacza to, że szanując wolność słowa i wypowiedzi, ma prawo „w swoim domu” wymagać zachowywania się zgodnego z jasno przez niego określonym zbiorem zasad. Jack Dorsey dobrze wie, że jego mikroblog jest miejscem, gdzie najczęściej spotyka się wykształconych 25-, 34-latków, przedstawicieli wolnych zawodów (prawników, dziennikarzy itd.) i w związku z tym musi zwracać baczną uwagę na treści, które pojawiają się w serwisie.

      Tam gdzie poziom dyskusji zaczyna drastycznie spadać i pojawiają się treści obraźliwe oraz negatywnie nacechowane, wartościowi użytkownicy odchodzą doprowadzając do powolnej śmierci medium społecznościowego. Nie ulega jednak wątpliwości, że z takim zbiorem zasad każdy użytkownik powinien zapoznać się szczegółowo już na etapie rejestrowania swojego konta w serwisie. Wprowadzanie nowych algorytmów czy też modyfikowanie regulaminu w odpowiedzi na sytuacje kryzysowe może prowokować, że w danym miejscu zaczyna pojawiać się cenzura. Wówczas odwracana jest uwaga od realnego problemu – negatywnego wpływu trolli i hejterów internetowych na pozostałych użytkowników portalu.

      Warto także podkreślić, że nie istnieje jeszcze algorytm doskonały, który perfekcyjnie filtrowałby treści nacechowane negatywnie. Należy więc przychylnym okiem spojrzeć na działania Twittera, który w przeciwieństwie do Facebooka, powołał obiektywną radę składającą się aż z ponad 40 różnorodnych organizacji i z którą konsultuje swoje decyzje w sprawie dezaktywacji szkodliwych kont w miejsce bezmyślnego i bezzasadnego banowania użytkowników.

        Szkolenia

        Skomentuj