Jedz, dziel się i kochaj. Fenomen jadłodzielni i foodsharingu

Przeczytasz w 5 minut Sharing economy
Autor 19 lipca 2017

W sprawie marnowanie żywności mówi się wiele, ale to wciąż za mało. Na szczęście coraz prężniej działają ruchy społeczne w obszarze foodsharingu. Może to właśnie jadłodzielnie, poprzez swoje oddolne działanie, mają szansę rozwiązać ten problem a jednocześnie spopularyzować sharing economy?

Partnerem i patronem naszego Przewodnika po Sharing Economy jest firma Traficar

Światowe organizacje i rządy państw biją na alarm. Marnujemy stanowczo za dużo żywności! W UE gospodarstwa domowe wyrzucają rocznie ponad 98 milionów euro do kosza. W przeliczeniu na każdego mieszkańca Unii Europejskiej marnowane jest średnio 173 kg żywności. Rynek przyzwyczaił nas do rozpasanej konsumpcji. Kupujemy za dużo, o małej wartości, krótkim terminie ważności. Pełnowartościowego jedzenia nie wystarczy dla wszystkich, przy takim tempie liczba niedożywionych będzie rosła w zastraszającym tempie. Badania przeprowadzone przez Polską Fundację Pomocy Dzieciom pokazują natomiast, że aż 800 tys. dzieci w naszym kraju cierpi głód albo jest niedożywionych. Przy szeregu działań, które już teraz trzeba podjąć, jest także gros ruchów społecznych, którym na sercu leży zdrowe i zrównoważone odżywianie. Foodsharing to efekt ich pracy.

Jadłodzielnia czyli co?

Foodsharing w formie jadłodzielni ma być rozwiązaniem na wyrzucanie żywności i jednocześnie wsparciem osób potrzebujących. To tam bezpłatnie można zostawić jedzenie i je zabrać, jeśli tylko potrzebujemy. To nie jest wymiana coś za coś, to zwykłe dzielenie się.

Pierwsze jadłodzielnie powstały w Niemczech i stamtąd właśnie przyszła idea do Polski, ale nie tylko. Foodsharing funkcjonuje na pełnych obrotach także m.in w Holandii, Austrii, Szwajcarii i Włoszech. Główna myśl jest wszędzie taka sama: zebrać niewykorzystane jedzenie i podzielić się nim z innymi.

Zasada funkcjonowania jadłodzielni jest prosta:

  1. Przynosimy żywność zdatną do spożycia, której nie potrzebujemy. Powinna być dokładnie opisana, włącznie z terminem przygotowania, jeśli takie wcześniej było.
  2. Nie przynosimy alkoholu ani surowego mięsa.
  3. Wolontariusz dba o czystość miejsca, świeżość produktów i potraw oraz transport, jeśli jest potrzebny.
  4. Można odbierać żywność w godzinach otwarcia jadłodzielni.

Nie ma ograniczeń kto i co może zabrać, ani też kto może oddać produkty spożywcze. Jeśli więc herbata, ciasto lub pomidory mają się zepsuć pod Twoją nieobecność, oddaj je do najbliższej jadłodzielni. Do oddawania zachęcane są nie tylko osoby prywatne, darczyńcami mogą zostać lokale gastronomiczne, producenci żywności czy sklepy, które nie sprzedadzą towaru.

Jadłodzielnie w Polsce

Pierwsza w Polsce była jadłodzielnia na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego przy ul. Stawki 5/7. Kolejne wyrastały jak grzyby po deszczu. Wraz z ich rozwojem pojawiały się zarzuty, że stanowią konkurencję dla działań np. Banku Żywności. Jest wprost przeciwnie. Jadłodzielnie wspierają działania innych organizacji oraz uzupełniają akcje ratowania żywności i dzielenia jej wśród potrzebujących.

Dziś w Polsce jadłodzielnie można znaleźć w:

  1. Warszawie,
  2. Wrocławiu,
  3. Poznaniu,
  4. Toruniu,
  5. Szczecinie,
  6. Zielonej Górze,
  7. Jastrzębie Zdroju,
  8. Bydgoszczy,
  9. Lesznie,
  10. Łodzi,
  11. Grudziądzu,
  12. Krakowie,
  13. Lublinie.

Chcesz jadłodzielni w swoim mieście?

  1. Zbierz zespół tzw. fudsejwerów (ratowników żywności), np. skrzykując ich przez Facebooka.
  2. Znajdź miejsce, gdzie będzie funkcjonować jadłodzielnia.
  3. Zorganizuj lodówkę i załóż stronę internetową lub profil w mediach społecznościowych. Voila! Właśnie stworzyłeś/-aś platformę sharing economy :)

Kto wie, może wystarczy lodówka i szafka z półkami, by zmienić świat na lepsze.

Beata, Zespół Jadłodzielnia Szczecin
Dlaczego zdecydowaliśmy się otworzyć Jadłodzielnię? Żyjemy w czasach kiedy marnuje się i wyrzuca wszystko: jedzenie, ubrania, sprzęt… Eksploatuje się do maksimum Ziemię. Chcemy pokazać, że można inaczej, że można podzielić się z każdym i można poczęstować się samemu zamiast iść do sklepu i wydać pieniądze. Jak to powiedział Gandhi „bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie

Kliknij i rozwiń

Sylwia Kowalska,
Jadłodzielnia Toruń

Od dłuższego czasu  interesuję się ograniczonymi zasobami Ziemi, marnotrawstwem z tym związanym, szczególnie jedzeniem, które jest niezbędne do życia. Zastanawiałam się w jaki sposób każdy z nas może przyczynić się do zmniejszenia marnowania żywności. Okazało się, że więcej osób w Polsce i na świecie zauważa ten sam problem i tak powstał ruch foodsharingowy. W Toruniu przyłączyliśmy się do niego otwierając kolejne jadłodzielnie,

Aktualnie w Toruniu działają aż trzy, co bardzo nas cieszy, bo każdego dnia wspólnie z grupą ratowników i wolontariuszy ratujemy kilka kilogramów jedzenia. To sukces i powód do dumy.

Kliknij i rozwiń

Czy foodsharing ma przyszłość w Polsce?

Jak to tak brać jedzenie za darmo? Niewiadomo od kogo? Polacy generalnie nie są ufni. Jeśli chodzi o zaufanie, w rankingu Europejskiego sondażu społecznego 2014 zajmujemy 4 od końca miejsce, a za nami jest już tylko Bułgaria, Cypr i Słowacja. Młodsze pokolenie Polaków bardziej ufnie reaguje na nieznajomych i to najczęściej oni podejmują się inicjatyw w ramach sharing economy takich jak chociażby wspomniany foodsharing. Gdyby szukać złotego środka, to jadłodzielnie powinny pojawiać się w małych wspólnotach bliskich sobie osób (np. sąsiadów). Jednocześnie powinny one dawać poczucie anonimowości, bo wciąż jeszcze wyciągnie dłoni po pomoc lub korzystanie z darmowych zasobów jest traktowane lekceważąco. By jednak nie wróżyć kart, zapytałam przedstawicieli Jadłodzielni Szczecin i Toruń, jak widzą przyszłość jadłodzielni w Polsce.

Beata,
Zespół Jadłodzielnia Szczecin

Jadłodzielnie będą wyrastały jak grzyby po deszczu. Nas zainspirowała Jadłodzielnia w Toruniu, my zainspirowaliśmy kolejne miasta. I wszystko to w przeciągu 3 miesięcy. Zmienia się świadomość ludzi, którzy dochodzą do wniosku, że nie można tylko brać.  Ludzie uczą się wymiany, uczą się szacunku do jedzenia, nawiązują się nowe relacje

Kliknij i rozwiń

Sylwia Kowalska,
Jadłodzielnia Toruń

Według mnie idea w najbliższym czasie będzie się rozrastać, w ciągu ostatnich miesięcy powstały kolejne jadłodzielnie na terenie naszego kraju. To dobrze. Mam nadzieje, że uda zmienić się przepisy i obciążać sklepy karami za wyrzucanie żywności.

Mam także nadzieję, że świadomość ludzi poprzez otwieranie jadłodzielni, mówienie o tym w jakim celu one powstają, pozwoli na lepsze zrozumienie problemu z jakim się borykamy a co za tym idzie – wpłynie na indywidualne decyzje każdego konsumenta.

Kliknij i rozwiń

Foodsharing a nowe technologie

Czy technologia wspiera działania jadłodzielni? Osobiście nie spotkałam się z polską aplikacją foodsharingową, na którą bez wątpienia jest zapotrzebowanie.

Olio Local Sharing Revolution jest appką, która mogłaby stanowić wzór. W idei i działaniu podobna do opisanej w poprzednim tekście LeftoverSwap.

Po zalogowaniu i ustawieniu lokalizacji, będziesz miał/-a dostęp do darczyńców w promieniu maksymalnie pięciu kilometrów. Clou aplikacji to połączenie sąsiadów i sklepów w bliskiej odległości. W ramach wytworzonej sieci łatwo znaleźć informację kto i co oferuje, czy to marchewki z własnej działki czy pozostałości po świątecznym obiedzie dla całej rodziny. Wystarczy zrobić zdjęcie tego, czym chcesz się podzielić, zwięźle opisać i ustalić sposób odbioru. Jeśli zaś szukasz czegoś na ząb za pośrednictwem Olio, przejrzyj wyświetlane produkty w Twojej okolicy i skontaktuj się z właścicielem wysyłając mu wiadomość.

Niemiecka strona Foodsharing wymaga zalogowania (wraz z podaniem adresu), by móc publikować oferty. Atrakcyjniejsze dla odbiorców są te ze zdjęciem i dokładnym opisem kiedy i gdzie można odebrać żywność. Jeśli chcemy skorzystać z czyjejś hojności, przy ofertach znajdziemy także odległość od naszej lokalizacji, która ma pomóc w podjęciu decyzji o odbiorze. Największym utrudnieniem jest to, że strona działa jedynie w języku niemieckim i dotyczy głównie Niemiec.

Wydaje się zatem, że wraz z rozwijającą się w Polsce ideą foodsharingu, brakuje prostego narzędzia, który pełniłoby funkcję spożywczego Tindera. Mogłoby to być pomocnym uzupełnieniem funkcjonujących już jadłodzielni. Na razie musi wystarczyć na Facebook, bo pierwsze kroki to jednak wciąż przełamywanie strachu przed nieznajomymi i rozwijanie zaufania społecznego. Na to jednak gotowego przepisu nie mamy.

Partnerem i patronem naszego Przewodnika po Sharing Economy jest firma Traficar

    Mogą Cię zainteresować

    Skomentuj

    Meal sharing – podziel się posiłkiem i zyskaj nowych przyjaciół!

    Przeczytasz w 20 minut Sharing economy
    Autor 11 lipca 2017

    Na moment przed wyjściem do pracy sięgasz po smartfona i zamawiasz smoothie oraz sałatkę owocową do odebrania z pobliskiej domowej kuchni. Po pracy odwiedzasz sąsiadów na wspólną biesiadę przy risotto, a jedną dodatkową porcję zanosisz jeszcze miłej starszej pani mieszkającej dwa bloki obok.

    Partnerem i patronem naszego Przewodnika po Sharing Economy jest firma Traficar

    Foodsharing, czyli dzielenie się jedzeniem nie jest nowym zjawiskiem – podobnie jak cała gospodarka czy ekonomia współdzielenia. Jednak dziś wykorzystujemy mechanizmy społecznościowe i internet do tego, aby wprowadzić ją na zupełnie nowy poziom. Zaczynamy przełamywać lęk przed dopuszczeniem do naszego stołu już nawet nie sąsiadów, a kompletnie obcych osób. Coś, co przez lata utożsamiane było wyłącznie z rodziną, święte miejsce integracji i bliskości, nagle otwieramy na innych a siebie na nowe doświadczenia.

    Dodajmy do tego, że 30-50 proc. jedzenia marnujemy w drodze na nasz talerz lub z talerza. Męczy nas bezmyślny konsumpcjonizm. Niektórych z nas męczy już nawet dieta pudełkowa – wolimy domowe posiłki przygotowane ze sprawdzonych składników przez lokalnych kucharzy.

    Na tym gruncie rozwija się jedna z najciekawszych gałęzi ekonomii współdzielenia, coraz bardziej obecna także w Polsce: meal sharing, czyli dzielenie się posiłkami na różne sposoby.

    Podróżnicze i towarzyskie doznania przy stole

    Stosując duże uproszczenie, pierwszy rodzaj meal sharingu, który chcę przedstawić, można by nazwać Airbnb dla posiłków. Każda z platform operujących w tym modelu spełnia jedną podstawową funkcję: pomaga kojarzyć miłośników dobrego jedzenia (foodies) z gospodarzami-kucharzami (hosts), którzy zapraszają do swojego stołu na wspólny posiłek. Sądzę, że lepszym od Airbnb punktem odniesienia byłby w tym przypadku couchsurfing, bo nie chodzi wyłącznie o to, żeby znaleźć się przy czyimś stole – chodzi o to, aby znaleźć się przy tym stole z kimś. Dlatego do tej odmiany meal sharingu przylgnęły nazwy communal dining czy social dining, oznaczające spożywanie posiłków wspólnie, w doborowym towarzystwie – dla przyjemności chwili, dla poznania nowych osób.

    Szukasz kulinarnych doświadczeń?

    Jesteś foodie, uwielbiasz podróżować i chłonąć obce kultury? A może po prostu nie masz co robić w swoim mieście, bo ono nie jest w stanie za Tobą nadążyć, a Twoja otwartość na nowych ludzi jest legendarna?

    1. Wybierasz jedną z platform/aplikacji, które opisałem poniżej.
    2. Przeglądasz i odkrywasz menu, posiłki i gospodarzy w swoim lub innych miastach, którzy zapraszają do wspólnego stołu.
    3. Wybierasz i rezerwujesz miejsce przy stole. Oczywiście, wiąże się to najczęściej z konkretną opłatą (“wejściowe”), którą ustalił gospodarz.
    4. Zajmujesz miejsce przy stole i delektujesz się posiłkiem oraz poznawaniem różnorodnych, inspirujących ludzi – nie tylko gospodarza, ale i innych zaproszonych gości.

    Proste? W ten sposób działa kilka prężnie rozwijających się aplikacji meal sharingowych.

    EatWith to platforma założona w 2010 roku w Tel Awiwie (teraz San Francisco), agregująca menu od ponad 650 gospodarzy, którzy operują w przeszło 200 miastach na całym świecie. Powstała z myślą o osobach kochających podróże i chcących odkrywać nowe kultury przez ludzi i kuchnię.

    Foodies mogą oceniać gospodarzy i ich menu (system gwiazdek), oraz wystawiać recenzje, dokładnie tak, jak na Airbnb. Co do zasady, opłata “wejściowa” pokrywa koszty posiłku z niewielkim zyskiem dla gospodarza + 15% prowizji dla EatWith.

    Platforma prowadzi też uważny proces weryfikacji gospodarzy. Pracownik odwiedza dom aplikującego, aby sprawdzić jakość jedzenia, wystrój, czystość, warunki bezpieczeństwa, a nawet jego zachowanie.

    Alternatywny i pyszny sposób dla podróżników na odkrywanie świata

    EatWith to bezdyskusyjny pionier sharing economy w zakresie dzielenia się posiłkami, który wyznaczył model funkcjonowania i wzorzec dla pozostałych platform tego typu.

    VizEat nie różni się znacząco od EatWith ani w swojej filozofii, ani w sposobie działania. Wszystko sprowadza się do doświadczania jedzenia i kultury “od wewnątrz”, siadając do jednego stołu z lokalsami.

    Śladem EatWith podążają jeszcze Bon Appetour, Feastly, Eat in Common, Mealsharing.com i Mealshare.org, które rozczula estetyką pamiętającą jeszcze zamierzchłe czasy Web 1.0.

    Jest także polski EatAway, o którym pisaliśmy w jednym z naszych poprzednich tekstów. To jedyna tego rodzaju aktywna platforma w Polsce na tę chwilę (tuż za rogiem czai się jeszcze zwyczajny.pl). Jest bardzo prawdopodobne, że znajdziesz na niej oferty współdzielonego posiłku w swoim mieście, co nie jest oczywiste w przypadku większości platform zagranicznych. Ciekawe, że EatAway pozwala także na zamawianie posiłków z odbiorem… co w zasadzie ma sens, gdyby spojrzeć na nazwę ;) Tym samym appka ląduje jedną nogą również w drugim modelu meal sharingu, który za moment omówię.

    Celowo podkreślę raz jeszcze mechanizmy, które wyróżniają platformy social dining i siłą rzeczy kojarzą się z Airbnb:

    • listę dostępnych “stołów” i menu oferowanych przez hosta, wraz z cenami wstępu i terminami;
    • wyszukiwanie ofert wspólnych posiłków po miastach i datach;
    • gwiazdkowy system ocen hostów i posiłków oraz recenzji;
    • często dodatkowy system weryfikacji hostów i foodies np. przez potwierdzenie telefoniczne.

    Chcesz gotować i stołować ciekawych ludzi?

    OK, a co w sytuacji, w której to Ty chcesz być hostem – przygotowywać posiłki, zapraszać do swojego stołu obce osoby i przy okazji zarobić parę groszy?

    Jeżeli wybierasz polski EatAway, proces jest prosty i szybki:

    1. Tworzysz swój profil, wypełniasz go podstawowymi informacjami i potrawami, które lubisz gotować.
    2. Planujesz pierwszy wspólny posiłek, ustalając jego cenę i datę…
    3. …i publikujesz go na platformie, aby inni mogli do Ciebie dołączyć.

    VizEat dodatkowo weryfikuje kucharzy, sprawdzając założone profile i wspierając w przypadku jakichkolwiek wątpliwości.

    EatWith jako lider segmentu i wzór w zakresie standardów ma nieco bardziej złożony proces włączania kucharzy do społeczności.

    1. Musisz złożyć aplikację online, którą ocenią pracownicy firmy.
    2. Przygotować testowe wydarzenie, na którym zaprezentujesz swoje umiejętności kulinarne i towarzyskie. To właśnie wówczas następuje spotkanie z pracownikiem EatWith.
    3. Wybrani kucharze otrzymują również dostęp do specjalnych programów szkoleniowych, aby wspomóc rozwój ich umiejętności i marek osobistych.

    Lokalny kucharz i posiłek na wynos

    Jeżeli przedstawiony przeze mnie pierwszy model meal sharingu można przyrównać do Airbnb, to drugi – ponownie, pozwalając sobie na duże uproszczenie – jest jak Uber dla posiłków. Dlaczego? Ponieważ uzbrajasz się w odpowiednią appkę i szukasz posiłków przygotowanych przez innych użytkowników w najbliższym sąsiedztwie, z odbiorem osobistym lub dowozem. Pewnie, można by w tym wypadku zapytać: na ile jest to jeszcze sharing economy, skoro niewiele tu współdzielenia czegokolwiek? To raczej kupno-sprzedaż posiłków, która często angażuje profesjonalnych kucharzy weryfikowanych przez platformy. Ale skoro Uber jedną nogą stoi w sharing economy, podobnie można potraktować poniższe platformy i aplikacje.

    Szukasz lokalnie przygotowywanych zdrowych posiłków?

    W modelu “uberowym” różnorodność platform i aplikacji jest większa niż w communal diningu, jednak sposób korzystania z każdej z nich stosunkowo podobny.

    1. Łapie Cię głód lub potrzebujesz drugiego śniadania do pracy? Sięgasz po smartfona i meal sharingową aplikację lub logujesz się na platformie.
    2. Przeglądasz dostępne menu od lokalnych kucharzy. Możesz także zwrócić uwagę na ich lokalizację oraz kalendarz posiłków.
    3. Wybierasz posiłek lub zestaw posiłków.
    4. Odbierasz posiłek osobiście) lub zostaje on dostarczony pod Twoje drzwi.

    Zacznijmy od Josephine, moim zdaniem jednej z najciekawszych platform sharing economy w ogóle. Założona w 2013 r. w Los Angeles od początku stawia sobie za cel wzmacnianie lokalnych społeczności, zbliżanie do siebie ludzi, budowanie zaufania i szansę na zarobek dla osób mających pod górkę na rynku pracy. Josephine łączy ludzi takich jak Ty i ja przez jedzenie. Lokalni kucharze to zwykli ludzie, którzy gotują z pasją i talentem i gotowi są podzielić się za niewielkie pieniądze kilkoma dodatkowymi porcjami posiłku. A Ty poznajesz ich osobiście i ściskasz ich dłoń, bo odbierasz posiłki odwiedzając ich w domu.

    Platforma nie tylko dumnie opowiada historie kucharzy za pośrednictwem swojej strony. Na początku 2017 r. zaczęła również oferować im udziały w firmie, w zależności od tego jak długo są w społeczności i ile posiłków wydają. Mało? Josephine stworzyło “Radę Kucharzy”, która regularnie spotyka się z zarządem i otrzymuje jedno miejsce w Radzie dyrektorów przedsiębiorstwa. Jeżeli jest jakaś marka, która może stanowić wzorzec dla innych w gospodarce społecznościowej, to bez wątpienia jest to “Józefina”.

    Podobnie działa polski Quertes, o którym również pisaliśmy w jednym z wcześniejszych tekstów. Nie ma tak wyrazistej misji społecznej jak Josephine (choć stawia na aktywizację osób starszych), ale to w zasadzie jedyna opcja obok EatAway, z której możesz korzystać w Polsce, chcąc zarabiać na przygotowywanych przez siebie posiłkach.

    Munchery i Cookunity, które operują głównie w Nowym Jorku, to w zasadzie bliźniaki, jednak nie będące klonami Josephine. Po pierwsze, stawiają na profesjonalnych, niezależnych kucharzy. Po drugie, współpracują z lokalnymi farmerami i od nich pozyskują składniki. Po trzecie, zapewniają dostawę do domu. Wydają się najbardziej biznesowymi przedsięwzięciami spośród wszystkich prezentowanych przeze mnie platform meal sharingu i na pewno najmniej w nich interakcji między użytkownikami czy współdzielenia. Nie można im jednak odmówić społecznej misji i mechanizmów społecznościowych, które czynią z nich atrakcyjną, społecznościową alternatywę dla segmentu diety pudełkowej.

    Munchery pozwala ci na jedzenie bez kompromisów, dostarczając pysznych, w całości naturalnych i przygotowanych przez chefów posiłków prosto pod twoje drzwi — gotowych na spożycie wtedy, kiedy ty jesteś na to gotów.

    Na deser zostawiłem KitchenSurfing i polskie UlalaChef. Obydwie platformy umożliwiają… zarezerwowanie chefa, który zrobi zakupy, przyjdzie we wskazane miejsce i przygotuje posiłek. I jeszcze po sobie pozmywa (!). Skoro posprzatajmi.pl czy szopi.pl to współdzielenie czasu i umiejętności, to dlaczego tak samo nie potraktować kulinariów?

    Ulala Chef to platforma umożliwiająca wynajem prywatnego kucharza (…) Nie musisz się niczym zajmować, chef zrobi wszystko za Ciebie. Ty możesz się zrelaksować i zająć rozmową ze swoimi gośćmi. A po imprezie masz sprzątniętą kuchnię!

    Chcesz sprzedawać swoje posiłki?

    A więc planujesz działać jako freelance chef? Najlepiej wykorzystaj Quertes lub EatAway, które poza wspólnymi biesiadami także pozwala Ci na przygotowywanie posiłków na wynos. Wystarczy założyć konto, dodać informacje o sobie, przedstawić menu wraz ze zdjęciami oraz ceny. Jeśli chcesz gotować dla innych na miejscu, wybierz UlalaChef i przedstaw się firmie za pośrednictwem specjalnego formularza.

    Josephine, które operuje w USA, ze względu na inne przepisy i troskę o standardy, ma znacznie bardziej złożony proces weryfikowania kucharzy.

    • każdy kucharz musi przejść kurs, w wyniku którego otrzyma certyfikat w zakresie obsługi żywności,
    • a także odbyć rozmowę z przedstawicielem Josephine.

    Gdy wyjdzie o jedną porcję za dużo – zrób coś dobrego

    Wyróżnienie honorowe otrzymują ode mnie LeftoverSwap i Casserole Club. Nie reprezentują oni odmiennego modelu meal sharingu, a raczej społeczne zaangażowanie i najlepsze wartości w sharing economy.

    LeftoverSwap to prościutka aplikacja na smartfona z równie prostym zastosowaniem. Jeżeli Twój brzuch jest pełny i pozostał Ci jakiś posiłek, zrób mu zdjęcie i wrzuć je do aplikacji. Ktoś w pobliżu może być głodny i zechce je od Ciebie odebrać lub… zamienić na inny posiłek. W każdym razie nie trzeba go będzie wyrzucać. Pozostaje czekać na polski odpowiednik.

    Casserole Club i jego społeczność w Australii i Wielkiej Brytanii wspiera tych, którzy z jakiegoś powodu nie zawsze mogą samodzielnie przygotować obiad lub kolację. Najczęściej chodzi o osoby starsze mieszkające w sąsiedztwie, dla których czyjekolwiek odwiedziny stanowią lek na bezgraniczną samotność. Oczywiście, ludzie starsi rzadko korzystają z internetowych platform, dlatego Casserole Club umożliwia sugerowanie adresów oraz nazwisk osób, które chciałyby, aby zapukać do nich z ciepłym posiłkiem. Kucharze, którzy dołączają do społeczności, działają jako wolontariusze i przechodzą prosty proces weryfikacji. Wielki ukłon – dla wszystkich zaangażowanych i dla twórców platformy.

    Moda? Styl życia!

    Platform i aplikacji meal sharingu będzie przybywać, bo millenialsi są bardziej ufni, chętni by współdzielić i zapraszać do stołu ludzi, których dopiero co poznali przez internet. Motywacji do udostępniania czy sprzedawania domowych posiłków i wspólnej biesiady jest kilka.

    Jeśli mówimy o social diningu:

    • możliwość spróbowania nowych potraw…
    • …oraz poznania inspirujących osób i kultur;
    • przyjemność chwili i wspólne przeżycia, bo skoro jedzenie łączy ludzi, to rozmowy budują trwałe relacje;
    • oszczędność czasu i pieniędzy;
    • czasem także jako sposób na samotność.

    Jeśli mówimy o lokalnej sprzedaży domowych posiłków:

    • możliwość zarobku (z perspektywa kucharza);
    • oszczędność czasu i pieniędzy (z perspektywy nabywcy);
    • szansa na sprawdzenie swoich umiejętności kulinarnych – zarówno przez profesjonalnych kucharzy, tych aspirujących, czy po prostu miłośników gotowania

    W tej kwestii najlepiej oddać głos społeczności – osobom, które korzystają z meal sharingu regularnie.

    Grzesiek Górzyński

    Zacząłem z potrzeby spróbowania czegoś nowego, na długo nim zacząłem pracować w EatAway. Moim pierwszym posiłkiem był ramen na wynos, od Arisy z Japonii. Interesowałem się Dalekim Wschodem i chciałem skosztować czegoś prosto z tego regionu.

    W tej chwili ok. 2 razy w miesiąc bywam u kogoś na domowym posiłku i do tego mniej więcej raz na 2 tygodnie zamawiam takeaway’e – domowe jedzenie na wynos.

    Co najbardziej kręci mnie we wspólnych posiłkach? Poznawanie nowych ludzi i kultur poprzez jedzenie. Na początku było to trochę stresujące – iść do obcej osoby do domu. Teraz wiem, że w osoby gotujące w EatAway są fantastyczne – na tyle szalone, żeby zapraszać do siebie gości

    Za każdym razem jestem zaskoczony nowymi smakami. Wielu potraw już w życiu spróbowałem, ale za każdym razem podczas kolacji u kogoś z innego państwa udaje mi się odkryć coś nowego.

    Kliknij i rozwiń

    Mateusz Gierczak

    O EatAway, bo z tej strony korzystam w kontekście meal sharingu, dowiedziałem się od kumpla. Spodobało mi się przede wszystkim to, że mogę spróbować przysmaków z całego świata, będąc cały czas w Krakowie. Czemu nie pójdę po prostu do knajpy? Chyba wszyscy mamy tak, że wolimy jak coś jest “domowej roboty”.

    Podczas wspólnych kolacji, gospodarze zazwyczaj opowiadają o swoich potrawach, ale też lokalnych zwyczajach, co świetnie buduje atmosferę. Z takich kolacji u kucharzy korzystam raz na kilka tygodni, sam nie mogę niestety zaoferować nic od siebie, ale za to moja współlokatorka zaczęła gotować wegańskie przysmaki i sprzedawać je na wynos.

    Kliknij i rozwiń

    Marta Olechno

    Jestem fanką gotowania i jedzenia, więc postanowiłam wystawić kilka swoich autorskich dań przez aplikację Quertes. Nie sądziłam, że odzew będzie tak spory. Sprzedałam wszystkie smakołyki bez problemu. Wszystko przebiegło sprawnie i nie ukrywam, że się tego nie spodziewałam.

    Co mnie do tego zmotywowało? Lubię gotować i dzielić się z innymi tym co udało mi się przyrządzić, dlatego jako chef korzystam z appki średnio raz na tydzień.

    Kliknij i rozwiń

    W Polsce gałąź meal sharingu jest jeszcze młoda, ale rozwija się tak szybko, jak cały rynek gospodarki współdzielenia. Fajnie byłoby zobaczyć polski odpowiednik Josephine, ale i ciekawą, sąsiedzką i organiczną alternatywę dla diet pudełkowych czy aplikację do wymiany posiłek-za-posiłek.

    Chętnych do korzystania z tego rodzaju rozwiązań jest dużo, a każdy, kto spróbuje raz, będzie chciał próbować więcej. Na sztandarach Josephine widnieją słowa:

    Kiedy jedzenie przygotowywane jest przez osobę, a nie przez korporację, smakuje inaczej. Domowe posiłki zaspokajają więcej niż tylko nasz apetyt. One łączą ludzi.

    Czy może istnieć coś bardziej społecznościowego?


    Partnerem i patronem naszego Przewodnika po Sharing Economy jest firma Traficar

      Mogą Cię zainteresować

      Skomentuj

      Crowdfunding w czerwcu – najciekawsze zbiórki

      Przeczytasz w 20 minut Crowdfunding
      Autor 26 czerwca 2017

      Wakacje tuż za rogiem. Nie oznacza to jednak, że w polskim crowdfundingu nastał sezon ogórkowy. Wręcz przeciwnie! Sprawdźcie najciekawsze kampanie tego miesiąca, które polecamy Wam wesprzeć.

      Współautorem tekstu jest Adam Bęczkowski.

      W tekście opisaliśmy zbiórki z kategorii takich jak:

      1. Technologia,
      2. Muzyka,
      3. Film/wideo,
      4. Książki,
      5. Sport,
      6. Wydarzenia,
      7. Inicjatywy społeczne,
      8. Dobroczynność.

      Podobnie jak w poprzednim teście skontaktowaliśmy się z projektodawcami i zadalismy im dwa pytania.

      1. Co sprawia, że warto wesprzeć Waszą kampanię?
      2. Dlaczego zdecydowaliście się na crowdfunding?

      1. Technologia

      Eco Arrow 3

      Platforma: PolakPotrafi.pl

      Model: oparty na nagrodach

      Cel zbiórki: 7000 zł

      Polak Potrafi ma dumną tradycję wspierania młodych i zdolnych zespołów konstruktorskich. Przyglądając się Iron Warriors, trudno nam nie myśleć o innej, dobrze nam skądinąd znanej ekipie – Łódź Solar Team ;) W obu przypadkach, projektodawcy mają na koncie międzynarodowe sukcesy, dysponują imponującymi umiejętnościami, know-how. W odróżnieniu od Solar Team pojazdy projektowane przez Iron Warriors nie są zasilane odnawialnym źródłem energii, a paliwem. Imponuje jednak wydajność konstrukcji Eco Arrow. Przejechanie 837 km na litrze paliwa, jest do tej pory nie pobitym rekordem Polski!

      Trzy grosze od autorów

      Weronika Rojek, Rzecznik Prasowy Iron Warriors

      Jesteśmy najlepszym zespołem w Polsce i nasz rekord to 837 km na jednym litrze paliwa. Ale co najważniejsze jesteśmy grupą ambitnych studentów, którzy chcą osiągnąć jeszcze więcej. W tym roku planujemy podbić Brazylię oraz pokonać granicę 1000 km/l. A dlaczego wybraliśmy crowdfunding? Koszt zbudowania naszego pojazdu pomimo wsparcia finansowego z innych źródeł jest wysoki. Dlatego też zdecydowaliśmy się na crowdfunding na Polak Potrafi. Jeśli uzbieramy całą kwotę będziemy mogli pozwolić sobie na lepsze części. Dzięki Wam będziemy mogli wyjechać z garażu!

      Kliknij i rozwiń

      Idealeash

      Platforma: Wspieram.to

      Model: oparty na nagrodach

      Cel zbiórki: 20 000 zł

      Smycz, która jest chroniona dwoma zgłoszeniami patentowymi musi imponować. Nie oznacza to bynajmniej, że ma wbudowany komputer bądź sama wyprowadza psa, ale jest po prostu diabelnie praktyczna. Odporność na przegryzienie, przy równoczesnej ochronie zdrowia psa, wbudowana amortyzacja, łatwy w użyciu system płynnej regulacji długości czy możliwość przypięcia do pasów bezpieczeństwa sprawiają, że Idealeash jest projektem, na który powinni zwrócić uwagę wszyscy właściciele czworonogów.

      2. Muzyka

      Nowa płyta Mikromusic

      Platforma: Wspieram.to

      Model: oparty na nagrodach

      Cel zbiórki: 30 000 zł

      Nie ukrywamy – czekamy na tę płytę jak na gwiazdkę. Zresztą, jak na wszystko, co wychodzi spod rąk wrocławskiego bandu. Udostępnione przez Mikromusic fragmenty nowego materiału zaostrzają tylko apetyty. Zespół zapowiada, że przygotowuje najbardziej “piosenkową” płytę w swoim dorobku, inspirowaną głównie muzyką lat 60-tych i 80-tych. Nic tylko kupować ;)

      Trzy grosze od autorów

      Natalia, Mikromusic

      Nasza kampania to szansa dla fanów, aby stali się częścią naszego dzieła. Otrzymają kupioną w przedsprzedaży płytę, ale i po prostu po ludzku pomogą nam w jej realizacji. Dlaczego crowdfunding? To uczciwy i godny sposób zdobycia pomocy finansowej. Szukanie sponsorów na płytę jest ciężkim kawałkiem chleba. Poza tym dzięki akcji na Wspieram.to widzę, jakich mamy oddanych słuchaczy i że można na nich liczyć. To bardzo budujące i wzruszające.

      Kliknij i rozwiń

      PERSECUTORS FROM NEK CITY

      Platforma: OdpalProjekt

      Model: oparty na nagrodach

      Cel zbiórki: 8000 zł

      Połączenie muzyki, komiksu i filmu. Wszystko w klimacie sci-fi retro. Czyli dystopijna i niebezpieczna przyszłość w tytułowym Nek City. Projekt ma się składać z 9 odcinków komiksu animowanego opowiadającego historię pary policjantów patrolujących ulice tej podupadłej metropolii. To co zwraca szczególną uwagę to muzyka będąca ilustracją historii – świetny klimat i odniesienia stylistyczne do Kraftwerk, Daft Punk czy Zodiac.

      Trzy grosze od autorów

      Yan Derdziak, SlicerBoy Creative Team

      Realizacja komiksu animowanego zajmuje dużo czasu: napisanie scenariusza, tworzenie własnej muzyki, rysowanie, animacja, montaż filmiku itd. Wiadomo, że na razie nasza twórczość na tym etapie nie daje nam zarobków, wręcz odwrotnie. Wybraliśmy crowdfunding ze względu z dwóch przyczyn:
      1. przeszkody finansowe, które nie dają nam możliwości pełnej realizacji naszych pomysłów;
      2. bezpośrednie wsparcie pracy twórczych ludzi, przez osoby, które to doceniają.

      Kliknij i rozwiń

      3. Film/wideo

      Kroniki Zony

      Platforma: PolakPotrafi.pl

      Model: oparty na nagrodach

      Cel zbiórki: 11 000 zł

      Fan-fiction w uniwersum Stalkera to obok Gwiezdnych Wojen i Doktora Who jeden z popularniejszych motywów szeroko rozumianej kultury geekowskiej. Zwłaszcza w Europie Środkowo-Wschodniej, która szczególnie czuje klimat oferowany przez ten świat. Celem projektu jest zrealizowanie kilku sezonów składających się z 10 odcinków, osadzonych w dobrze nam znanej Zonie. Twórcy udostępnili na swoim kanale pilot serii. Obejrzeliśmy i możemy śmiało stwierdzić, że Kroniki dostarczają.

      Na nieznanej ziemi

      Platforma: Zrzutka.pl

      Model: oparty na nagrodach

      Cel zbiórki: 41 000 zł

      Odrzućmy na chwilę bieżącą politykę i wykorzystywany szeroko w kampanii testimonial Grzegorza Brauna. Na nieznanej ziemi ma być filmem dokumentalnym, który swoją uwagę skupia się na ludziach – potomkach Polaków zesłanych do Kazachstanu. Jakie jest ich codzienne życie, marzenia i jak wygląda kontakt z ojczyzną przodków? Temat jest równie ciekawy, co rzadko eksploatowany przez filmowców. Liczymy na porządny kawałek dokumentu.

      4. Książki

      Mój mąż drwal

      Platforma: PolakPotrafi.pl

      Model: oparty na nagrodach

      Cel zbiórki: 5500 zł

      “Drwal to stan umysłu”. Tak ten szlachetny zawód opisuje Anka, autorka książki i prywatnie żona drwala. Co to oznacza i z czym się wiąże w życiu prywatnym i nie tylko? Na te pytania znajdziemy na pewno odpowiedzi w książce, która już zebrała wymagane fundusze na Polak Potrafi. Jak możemy przeczytać w opisie projektu ma to być typowa “pociągówka” – książka lekka, zabawna, którą czyta się lekko w każdych warunkach.

      Trzy grosze od autorów

      Anna Radziejewska, projektodawca

      Kampania dotyczy produktu, jakiego jeszcze na rynku nie było. Dzisiejsze społeczeństwo jest zbyt mocno obfitujące w malkontentów oraz ludzi “śmiertelnie poważnych”. Napisałam więc coś “na przekór”, co powinno wywołać błysk w oku nawet najbardziej zatwardziałego marudera.

      W związku z tym, że pomysł od początku spotkał się z dużą przychylnością społeczności, za jej namową postanowiłam, że poprzez crowdfunding poproszę o wsparcie potencjalnych czytelników. Crowdfunding to również szansa, aby podziękować wszystkim za całe wsparcie, jakie otrzymuję.

      Kliknij i rozwiń

      Wróżda

      Platforma: Wspieram.to

      Model: oparty na nagrodach

      Cel zbiórki: 10 000 zł

      Już od kilku dobrych lat prawdziwy renesans przeżywają południce, Światowid, rusałki i inni bohaterowie podań naszych przodków. Ta moda na mitologię i wierzenia słowiańskie na pewno ma związek z olbrzymim sukcesem Wiedźmina. I nie ma w tym nic złego, jest to przecież doskonały i fascynujący świat, który aż się prosi o książki, filmy bądź komiksy. Wróżda ma być powieścią historyczno-fantastyczną, której akcja rozgrywa się na terenach Polski przedpiastowskiej. Czekamy na kolejny materiał, na podstawie którego można później stworzyć dobrego erpega ;)

      Trzy grosze od autorów

      Marcin Sindera, autor projektu i kampanii

      Nasza kampania jest nastawiona na odbiorców – staramy się dać im maksymalnie dużo. Czarno na białym przedstawiamy koszty, nie ukrywamy, kto stoi za kampanią i jakie ma doświadczenie. Dodatkowo oferujemy w kampanii unikatowe, ciekawe nagrody. Chcemy, żeby Wspierający czuli się wyjątkowi w czasach, gdy klient jest traktowany bezosobowo.

      Crowdfunding to wolność zarówno finansowa, jak i artystyczna. Bierzemy pełną odpowiedzialność za produkt, który oferujemy, dlatego mamy możliwość wyjścia z mainstreamu i zrobienia czegoś pod prąd, wbrew powszechnym na rynku schematom. Dzięki pracy bezpośrednio ze Wspierającymi nie jesteśmy skuci kajdanami kosztów, które ograniczają możliwości tradycyjnym przedsiębiorstwom.

      Kliknij i rozwiń

      5. Sport

      Wyjazd na Mondali 2017

      Platforma: Wspieram.to

      Model: oparty na nagrodach

      Cel zbiórki: 7 300 zł

      Mondiali Antirazzisti 2017 to Antyrasistowskie Mistrzostwa Świata w piłce nożnej organizowane we włoskiej Modenie. W tym roku, już po raz dwudziesty pierwszy zjadą się tam ludzie z całego globu. W wydarzeniu tym chodzi przede wszystkim o to, by pokazać, że wspólna pasja łączy bez względu na różnice kulturowe. Pierwsze Mondiali spodobały się tak bardzo, że z roku na rok uczestnicy i uczestniczki wracali i zabierali ze sobą przyjaciół i znajomych. Z czasem Mondiali stały się prawdziwym multikulturowym festiwalem piłkarskim, realnym doświadczeniem walki przeciwko wszelkim formom dyskryminacji. Piłkarki z Alternatywnego Klubu Sportowego ZŁY grały już w Mondiali rok temu. Dzisiaj proszą o wsparcie, by móc i w tym roku pokazać tam swoje umiejętności.

      Trzy grosze od autorów

      Suzi Andreis: piłkarka/ współorganizatorka akcji z ramienia Chrząszczyki i AKS ZŁY.

      Wszystko zaczęło się w 1997 r. z inicjatywy kilku organizacji. Ideą przewodnią było zorganizować wydarzenie, na którym mogą się spotkać środowiska powszechnie uważane za niekompatybilne: grupy kibiców oraz społeczności migrantów. Formuła Mondiali od początku jest ta sama: piłka nożna na poziomie amatorskim, bez spiny, bez parcia na zwycięstwo, głośne i barwne kibicowanie, koncerty przeróżnych zespołów muzycznych, wspólne kempingowanie.

      Poprzez crowdfunding chcemy uzyskać wsparcie od jak największej grupy osób, bo wiemy, że mnóstwo małych złotówek razem robi skarb! Oczywiście, ucieszymy się też z dużych wpłat, nie tylko z małych. :) Crowdfunding to bardzo dobre narzędzie i idealnie pasuje do naszego przedsięwzięcia, a dzięki akcji możemy dotrzeć ze swoją ideą równościową do szerszej grupy osób.

      Kliknij i rozwiń

      DROGA DO TOKIO 2020

      Platforma: OdpalProjekt

      Model: oparty na nagrodach

      Cel zbiórki:  55 000 zł

      Parabadminton jako dyscyplina olimpijska zadebiutuje w 2020 roku na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio. Przygotowania do startu to ciężka praca teamu trenerskiego, fizjoterapeutów i wielu innych osób, ale przede wszystkim ogromny wysiłek zawodnika, jego determinacja i poświęcenie. Na to wszystko zdecydował się Bartłomiej Mróz, który swoją karierę sportową rozpoczął w 2005 roku, a obecnie (od 2013 roku) jest wicemistrzem świata w grach singlowej i deblowej. Celem Bartka jest wyjazd na Mistrzostwa Świata do Korei Południowej i dalszy rozwój kariery, właśnie dlatego prosi o wsparcie tłum.

      Trzy grosze od autorów

      Bartłomiej Mróz, autor projektu

      Crowdfunding jest jedną z metod pozyskania środków finansowych na wyjazdy na turnieje międzynarodowe. Wsparcie sponsorów i fundusze z ministerstwa nie wystarczają, by opłacić wszystkie wyjazdy. Obiecałem sobie, że zrobię, co w mojej mocy, by startować w turniejach.

      W mojej karierze parabadmintonowej, która rozpoczęła się w czerwcu 2012 roku, zdobyłem 41 medali i mam szansę zdobyć ich jeszcze więcej. Jestem drugą rakietą świata. Turnieje są niezwykle ważne w drodze do Tokio 2020. Zdobywam na nich punkty, które wliczają się do rankingu światowego. Te punkty zadecydują o moim starcie w Igrzyskach Paraolimpijskich. Poza tym im wyższa pozycja, tym wyższe rozstawienie w turniejach.

      Kliknij i rozwiń

      6. Wydarzenia

      Kundelek na biegunie – wyprawa

      Platforma: Wspieram.to

      Model: oparty na nagrodach

      Cel zbiórki:  5000 zł

      Pamiętajmy, że pies to członek rodziny i jego obecność musimy w naszym życiu bardzo poważnie przemyśleć. Chyba nie musimy tłumaczyć dlaczego? Kundelek Na Biegunie jest projektem, który ma pokazać, że poważne zmiany w życiu – jak przeprowadzka do innego państwa – nie muszą kończyć się dla psów powrotem do schroniska lub przywiązaniem do drzewa w lesie. Jednocześnie pamiętajmy, że przeprowadzka z psem do innego kraju to masa przygotowań i formalności. Koniecznie zapoznajcie się ze szczegółami tej kampanii i poznajcie kumpla z boksu!

      Trzy grosze od autorów

      Konrad Boeske, autor projektu

      Prawdziwa międzygatunkowa przyjaźń i stawianie czoła problemom które się pojawiają – to naprawdę inspiruje. W kampanii pokazuję na własnym przykładzie, że warto adoptować psa ze schroniska, bo to świetny kompan na co dzień i idealny pasażer podróży. Zebrane pieniądze pomogą w realizacji filmów odpowiadających na najtrudniejsze pytania właścicieli zwierzaków. Dlaczego crowdfunding? Chodzi o dotarcie do ludzi, a taka kampania to najlepszy możliwy start. Odzew jest niesamowicie pozytywny. Żadna inna forma realizacji tego projektu nie pozwoliłaby na nawiązanie tylu osobistych relacji. A tego się nie da przecenić!

      Kliknij i rozwiń

      Gadafest

      Platforma: PolakPotrafi.pl

      Model: oparty na nagrodach

      Cel zbiórki: 10 000 zł

      Wyjątkowy, małopolski festiwal Gadafest to wydarzenie łączące muzykę, sztukę, taniec, kulturę fizyczną i rozrywkę, skierowane do szerokiego grona odbiorców – zarówno młodych ludzi poszukujących swoich zainteresowań, jak również świadomych uczestników festiwalowych propozycji. Dlaczego wyjątkowy? Bo tworzony przez grupę przyjaciół, przez co fantastyczna atmosfera jest po prostu gwarantowana! Warto wesprzeć ich kolejną edycję i zaklepać tą imprezę w kalendarzu!

      Trzy grosze od autorów

      Kuba Gołąb, funkcja w kampani: współpraca z mediami

      Wspierający naszą kampanię przyczynią się do stworzenia wyjątkowego festiwalu na mapie Małopolski w małym miasteczku Miechów. Artyści, których zapraszamy to wyróżniające się zespoły na polskiej muzycznej scenie alternatywnej. Ich koncerty w połączeniu ze sztuką performatywną, a także warsztatami z różnych dziedzin sztuki, wkomponowane w przestrzenie dawnego klasztoru oraz parku miejskiego tworzą bardzo inspirujące, wręcz surrealistyczne zjawisko na terenach zapomnianego przez świat Miechowa.

      Środki pozyskane z dotacji m.in z Urzędu Miasta, choć bardzo pomocne, nie są wystarczające do poszerzenia skali naszych działań. Dlatego postanowiliśmy zwrócić się do uczestników festiwalu o pomoc. Wspólnie jesteśmy w stanie stworzyć piękne, pionierskie wydarzenie na terenach Miechowszczyzny. Od ludzi, dla ludzi.

      Kliknij i rozwiń

      7. Inicjatywy społeczne

      Remont pomnika garbusa

      Platforma: OdpalProjekt

      Model: oparty na nagrodach

      Cel zbiórki:  5 000 zł

      Od 18 lat w Garbach odbywa się zlot miłośników klasycznych samochodów marki Volkswagen. Spotkanie ma na celu integrację środowiska “garbusiarskiego”, jak i współistnienie z lokalną społecznością, tworząc odrębną od codziennej przestrzeń wymiany doświadczeń i kontaktu z ludźmi z całej Polski. Ale nie tego dotyczy ta kampania! Autorzy liczą na wsparcie społeczności w kwestii remontu wizytówki tego miejsca – a wyróżnia je oczywiście garbus. Rąk do pracy nie brakuje, ale brak im funduszy. Warto wesprzeć!

      Zostań właścicielem JustChopped

      Platforma: Beesfund.com

      Model: udziałowy

      Cel zbiórki: 420 000 zł

      Coraz częściej kupujemy żywność w Internecie. Ale czy testowaliście już JustChopped? Jest to pionier na Polskim rynku meal-kit delivery / recipe-box, czyli zestawów składników do samodzielnego gotowania. Rynek tych usług jest jednym z najszybciej rozwijających się na świecie. JustChopped to firma, która w ciągu 1,5 roku działalności dopracowała swój produkt, stworzyła dedykowaną platformę e-commerce i aktualnie dostarcza zestawy w 5 miastach Polski. Mają jasno określoną grupę docelową, grono stałych klientów i ciągle pozyskują nowych. Mamy tu miłośników gotowania?

      Trzy grosze od autorów

      Borys Baran, CEO JustChopped

      Naszym celem, oczywiście poza zebraniem funduszy, jest stworzenie społeczności ambasadorów marki JustChopped. Dzięki crowdfundingowi oba te aspekty łączą się. już teraz obserwujemy zaangażowanie drobnych inwestorów w promocję marki, jak i samej akcji prowadzonej na Beesfund.

      Ważny jest także potencjał marketingowy crowdfundingu, wzbudziliśmy zainteresowanie mediów tak biznesowych oraz lifestylowych, dzięki temu usłyszało o nas wiele osób, do których wcześniej nie docieraliśmy. To z kolei przekłada się na wzrost sprzedaży. Spora grupa osób zanim zdecydowała się na inwestycję najpierw zamówiła zestaw, by przekonać się jak funkcjonujemy. Co ważne osoby te stały się nie tylko inwestorami, ale i wiernymi klientami JustChopped.

      Kliknij i rozwiń

      8. Dobroczynność

      Kolorowanka z MegaBabkami

      Platforma: Pomagam.pl

      Model: donacyjny/oparty na nagrodach

      Cel zbiórki: 4 000 zł

      #MamyGłos to inicjatywa pięciu dziewczyn z Poznania i z Zielonej Góry. Działają na rzecz nastolatek w Polsce. Wszystkie swoje akcje kierują do dziewczyn w wieku 13-20 lat. Na dziewczynach wciąż spoczywa ogromna presja oczekiwań, co do tego, jak powinny wyglądać. A tak naprawdę każde ciało jest wyjątkowe, niesie ze sobą wyjątkową historię i jest takie, jakie powinno być. Autorki kampanii chcą wzmocnić dziewczyny i zachęcić je do ciałopozytywności lub neutralności wobec ciała. W kampanii zbierają fundusze na stworzenie relaksującej, kojącej frustracje i niepokoje, herstorycznej kolorowanki dla nastolatek. Kolorowanka ma składać się z 30 portretów silnych kobiet do zakolorowania, które dodadzą energii, żeby wstać z łóżka, wyjść z domu i zmienić świat. Bardzo oryginalny pomysł!

      Trzy grosze od autorów

      Sylwia Wodzińska, koordynatorka kampanii

      Zachęcamy dziewczyny do tego, by dzieliły się swoimi #bodystory, chcemy złamać tabu wokół kobiecego ciała i pokazać, że relacja z ciałem nie zawsze jest łatwa. Fałdki, włosy, rozstępy, pryszcze i paznokcie powodują, że w miejscach publicznych potrafimy się skurczyć tylko do tej jednej części ciała i zapomnieć o tym, jakim wszechświatem kolorów, umiejętności i emocji jesteśmy tak naprawdę.

      Dlaczego warto więc wesprzeć naszą kampanię? Za każde 1100 zł zorganizujemy trzy warsztaty dla nastolatek o ciałopozytywności – warsztaty te będą one mogły potem same przeprowadzać wśród znajomych, czyli tak naprawde efekt warsztatów będzie organicznie powielany. Dodatkowo, dzięki życzliwości dwóch donatorek, MamyGłos przekaże 5zł na rzecz niniejszej zbiórki za każdy nadesłany przez dziewczyny i kobiety film traktujący o ich relacji z ciałem lub o historii tego ciała. W ten sposób realnie stawiamy czoła presji i oczekiwaniom, które otaczają młode kobiety.

      Kliknij i rozwiń

      Pomóż ujawnić jak wygląda los zwierząt hodowanych na mięso

      Platforma: Pomagamy.im

      Model: donacyjny

      Cel zbiórki: 5 000 zł

      Autorzy tego projektu, jednocześnie pracownicy Fundacji Viva przed startem kampanii przeprowadzili śledztwo w ubojni zwierząt w Witkowie. To, co odkryli wstrząsnęło opinią publiczną. Materiał obejrzało kilka milionów osób. Wiele z nich wypróbowało dietę bezmięsną i stosują ją do dziś. W prokuraturze toczy się postępowanie dotyczące znęcania nad zwierzętami. Takich przypadków łamania prawa jest jednak więcej, a autorzy kampanii chcą z nimi walczyć, dlatego tłum proszą o pomoc w sfinansowaniu kolejnych śledztw.

      Współautorem tekstu jest Adam Bęczkowski.

        Mogą Cię zainteresować

        Skomentuj