Internet dla wykluczonych (3) Outernet

Przeczytasz w 5 minut Socjologia internetu

Syed Karim zakładając swój startup postawił sobie śmiały cel: dostarczyć internet wszystkim – za darmo i w najbardziej podstawowej formie. Jak? Tworząc “publiczną bibliotekę w kosmosie”.

Poprzednią część serii możesz przeczytać tutaj

Brzmi jak przesada? Może odrobinę, ale w gruncie rzeczy to istota projektu. Outernet działa jak radio cyfrowej epoki – transmituje treści przez satelitę, z wykorzystaniem fal radiowych i działa tylko w jedną stronę. To gwarantuje dostęp do informacji dla jak największej ilości ludzi, na czym najbardziej zależy twórcy projektu. Kiedy mówimy o internecie, mamy na myśli dwie jego podstawowe funkcje – komunikację i dostęp do informacji. To ta pierwsza stanowi największe wyzwanie. Dlatego Karim zdecydował, że jego firma w pierwszej kolejności zapewni podstawowy dostęp do newsów, informacji i edukacji każdemu, bez względu na dochód czy geografię, jednak bez możliwości uploadu danych, wysyłki e-maili, czy czatu. To radykalnie zwiększyłoby koszty i ograniczyło skalę. Przynajmniej na ten moment.

Misja Outernetu to dać dostęp do informacji bez cenzury, w celach edukacyjnych i ratowniczych

Jak działa Outernet?

Najprostsza odpowiedź brzmiałaby: podobnie jak radio.

  1. Transmisja. Plik w dowolnym formacie (np. wideo czy strona internetowa) konwertowany jest na sygnał radiowy i transmitowany za pośrednictwem satelit na cały świat.
  2. Demodulacja. Odbiornik “łapie” sygnał radiowy i dekoduje go, “rozpakowując” oryginalny plik. Dane zostają automatycznie zapisane na dysku wewnętrznym odbiornika.
  3. Dostęp. Odbiornik działa trochę jak lokalny serwer. Zmienia się w hotspot Wi-Fi i umożliwia innym użytkownikom połączenie z dowolnego urządzenia, a w rezultacie korzystanie z pobranych treści.

Outernet produkuje i sprzedaje niedrogi, zasilany energią słoneczną odbiornik Lantern, który łączy się z satelitą i pozwala pobierać (jednak nie wysyłać) dane. Mogą to być wpisy z Wikipedii, newsy z CNN czy BBC, wideo streamy z TEDa, mapy, ebooki itd. W doborze treści dużą rolę odgrywa crowdsourcing, a Lantern trafił na rynek dzięki crowdfundingowi, ale o tym za moment. W tym punkcie warto zaznaczyć jeszcze, że startup wychodzi naprzeciw potrzebom mieszkańców krajów rozwijających się, dlatego stawia na rozwiązania open source i DIY (Do it yourself). Każdy może zbudować własny odbiornik wykorzystując udostępniony software i instrukcje.

Outernet w akcji, czyli co to zmienia?

Wiele, pozostając przy prostych odpowiedziach na trudne pytania. Lantern czy inny odbiornik nadający na falach Outernetu może:

  • pomóc ratować życie w sytuacjach kryzysowych i katastrof naturalnych, kiedy zniszczeniu uległa infrastruktura na ziemi. Lantern można dostarczyć drogą powietrzną i natychmiast wykorzystać do przekazu informacji (mapy, instrukcje, komunikaty ratunkowe).
  • ułatwiać dostęp do wolnej informacji i prawdy w krajach autorytarnych i totalitarnych, w których dominuje cenzura. Porównania z (Cyfrowym) Radiem Wolna Europa nie są w tym wypadku bezpodstawne.
  • wesprzeć wysiłki edukacyjne w krajach rozwijających się. Jeden odbiornik na szkołę to cała biblioteka – co dzień zestaw nowych książek, obrazów, filmów, wpisów w Wikipedii dla kilkuset głodnych multimedialnej wiedzy uczniów.

To ostatnie już się dzieje, m.in. w Kenii, Ugandzie i Malawi.

Zastosowań jest i będzie oczywiście więcej. W końcu to namiastka internetu, która zawsze okaże się lepsza niż brak internetu. Jest tylko jedno “ale”: skala. Aby rozwiązanie stało się powszechne, potrzebne jest finansowanie i zaangażowanie odbiorców.

Rozwój przez crowdfunding i crowdsourcing

Outernet może stanowić wzór dla innych startupów w kontekście tzw. growth hackingu, czyli technik błyskawicznego wzrostu. Założyciel Syed Karim ciągle wpada na nowe, ciekawe pomysły i tak się składa, że najczęściej uwzględniają one mechanizmy społecznościowe. To akurat miód na nasze serca.

Crowdsourcing

Outernet na obecną chwilę jest w stanie transmitować do 100 gigabajtów danych dziennie. To oznacza, że trzeba dokonać selekcji i tu do gry wkracza crowdsourcing. Startup pozostawia tę kwestię w rękach Tłumu, oddając w jego ręce specjalny system, który umożliwia:

  1. Sugerowanie (a właściwie uploadowanie) treści.
  2. Głosowanie, w wyniku którego wybierane są te, które trafią do transmisji.

Każdy ma możliwość przedstawić swoją propozycję i oddać głos, współtworząc Outernet. Mając jednak na uwadze różnice w potrzebach informacyjnych kompletnie odmiennych regionów, twórcy chcą dodatkowo współpracować z lokalnymi stacjami radiowymi, prasą i bibliotekami, aby zapewnić dostęp do przydatnego contentu. W planach jest nawet wykorzystanie WhatsApp i Messengera do zbierania sugestii dot. treści.

Ponadto, firma stawia na rozwiązania open source, udostępniając instrukcje i software potrzebny do budowy własnych odbiorników, zachęcając przy tym do dzielenia się rezultatami z innymi. Wszystko po to, aby jeszcze bardziej obniżyć bariery użytkowania i przyspieszyć popularyzację Outernetu.

Nie zapominajmy, że crowdsourcing stanowi nieodłączny element samego mechanizmu funkcjonowania Outernetu. Pobierając dane za pośrednictwem odbiornika, jednocześnie tworzymy hotspot dla innych użytkowników, czyli… także sharing economy i wspólna konsumpcja, bo jeden Lantern to zasób współdzielony przez kilka osób jednocześnie. Namacalny przykład na to, jak na wielu poziomach zastosować crowdsourcing w jednym tylko przedsięwzięciu, obniżając przy tym koszty i budując zasięg wykładniczo.

Crowdfunding

Wiecie jak Outernet sfinansował swój niedrogi, wytrzymały, zasilany słonecznie odbiornik Lantern? Bądźmy poważni, pewnie, że wiecie – ten crowdfunding nie stoi tu bez powodu. Na początku 2015 r. startup wystartował z kampanią na Indiegogo, którą zakończył dużym sukcesem (235% docelowej kwoty, tj. 689 tys. dol.). Sfinansowanie urządzenia i wypuszczenie go na rynek stanowiło tylko połowę sukcesu. Drugą było wypromowanie samej idei i kolejna fala wzmianek w mediach, mających do dyspozycji niezły catchphrase: biblioteka na każdą kieszeń.

Co dalej?

Dzięki inwestycji ze strony MDIF (Media Development Investment Fund), Outernet uruchomił swój pierwszy sygnał satelitarny 11 sierpnia 2014 r., obejmując zasięgiem Amerykę Płn., Europę i częściowo Bliski Wschód oraz Afrykę Płn. Niedługo później firma weszła w partnerstwo z Bankiem Światowym operującym w Sudanie Południowym, gdzie rozpoczęto testowanie projektu. To jednak za mało. Konstelacja małych satelit mogłaby stworzyć infrastrukturę, która otworzy “parasol” nad głowami użytkowników – również tych, którzy jeszcze nie słyszeli o Outernecie.

A grupa odbiorców musi stale rosnąć, żeby startup mógł zarabiać. Jest wiele marek i organizacji, które pragną dotrzeć do wykluczonych ze swoim komunikatem. Im więcej osób pod “parasolem” Outernetu, tym wyższa prowizja za transmisję treści sponsorowanej. Są też oczywiście zyski ze sprzedaży Lantern.

Najważniejszy cel długoterminowy założyciela Syeda Karima to otwarcie Outernetu również w drugą stronę, tak, aby dane mogły płynąć nie tylko do, ale i od użytkowników. Za moment może okazać się, że to to warunek konieczny, bo po piętach startupowi depczą podobne projekty Facebooka i Google. O nich już niebawem.

    Mogą Cię zainteresować

    Skomentuj

    Polecamy zbiórki crowdfundingowe Maja. Sprawdźcie!

    Przeczytasz w 20 minut Crowdfunding
    Autor 19 maja 2017

    Zbliżamy się powoli do połowy roku. Jak do tej pory rodzimy crowdfunding nie zawodził i liczymy, że przed nami jeszcze wiele ciekawych inicjatyw. Z tej okazji postanowiliśmy pokazać Wam jedne z ciekawszych trwających obecnie projektów, które warto obserwować, jeszcze lepiej wspierać.

    Współautorem tekstu jest Adam Bęczkowski.

    Opisywane projekty podzieliliśmy na kategorie:

    • Technologia,
    • Muzyka,
    • Gry,
    • Film/wideo,
    • Książki,
    • Sport,
    • Wydarzenia,
    • Inicjatywy społeczne,
    • Dobroczynność.

    Z każdej z nich wybraliśmy po dwa projekty, na które naszym zdaniem naprawdę warto zwrócić uwagę. Wszystkim projektodawcom zadaliśmy także dwa pytania:

    1. Co sprawia, że warto wesprzeć Waszą kampanię?
    2. Dlaczego zdecydowaliście się na crowdfunding?

    Niektóre z odpowiedzi mogą Was zaskoczyć ;)

    1. Technologia

    AGH Space Systems na NASA CanSat Competition w USA

    Platforma: PolakPotrafi.pl

    Model: oparty na nagrodach

    Cel zbiórki: 22 000 zł

    Spośród 90 drużyn z całego świata zespół studentów krakowskiej AGH znalazł się w finałowej grupie 40 najlepszych w konkursie o tytuł mistrzowski CanSat Competition. Ich zadaniem była budowa lądownika planetarnego mającego symulować misję eksploracji atmosfery Wenus. Zbudowali. Co więcej zrobili to wyśmienicie! Na platformie PolakPotrafi.pl zespół zbiera fundusze na wyjazd na finał konkursu do Teksasu. O młodych, mądrych i polskich “budowniczych” może dowiedzieć się cały świat.

    Trzy grosze od autorów

    Weronika Mrozińska, lider zespołu CanSat, prowadząca akcję

    Warto wesprzeć naszą kampanię, ponieważ to nie tylko danie nam, studentom, szansy na rywalizację na światowych zawodach i zaprezentowanie swojego rozwiązania, ale też wsparcie polskiej nauki na arenie międzynarodowej oraz pomoc w rozpowszechnianiu technologii przemysłu kosmicznego w Polsce.

    Wybraliśmy crowdfunding, gdyż uczelnia nie jest w stanie wspierać nas we wszystkich naszych działaniach. Zbiórka to również szansa dla wspierających na współtworzenie tego projektu i jego sukcesu oraz wspólnej promocji Polski za granicą.

    Kliknij i rozwiń

    Akcja iniJOB

    2017-05-19_10h52_13

    Platforma: Beesfund

    Model: udziałowy

    Cel zbiórki: 400 000 zł

    Kolejna po TakeTask innowacyjna aplikacja, które zwraca się ku crowdfundingowi udziałowemu. Liczymy, że szlak przetarty przez poprzednika okaże się też w tym przypadku zakończony sukcesem. Zwłaszcza, że iniJOB to aplikacja, która może wiele zmienić i namieszać na polskim rynku pracy. Mówiąc najprościej jest to cyfrowa wersja anonimowych skrzynek pomysłów i wniosków znanych osobom starszym ze szkół i zakładów pracy. Aplikacja umożliwia lepszy kontakt między pracownikami a kierownictwem tworząc przestrzeń wolnej i otwartej dyskusji, która w innych warunkach mogłaby być niemożliwa.

    Trzy grosze od autorów

    Bartosz Michałek, współtwórca iniJOB

    Mamy bardzo atrakcyjny model biznesowy, który sprawi, że spółka będzie mogła trwale rozwijać się przy wysokiej rentowności. Innowacja produktowa, marketingowa i procesowa w połączeniu z chłonnym i atrakcyjnym rynkiem pracy pozwolą nam szybko rosnąć.

    Obecna skala przedsięwzięcia nie pozwala na szukanie inwestorów na większych platformach giełdowych. Dlatego zaczynamy od crowdfundingu licząc na zbudowanie dużego ilościowo akcjonariatu osób, które staną się ambasadorami naszej idei: #ZróbSobieLepsząPracę.

    Kliknij i rozwiń

    2. Muzyka

    Wesprzyj królową śniegu – projekt szkoły baletowej z Poznania

    Platforma: Wspieram.to

    Model: oparty na nagrodach

    Cel zbiórki: 22 500 zł

    Ponad 200 osób: dorośli artyści i uczniowie szkół artystycznych tworzą wspólnie spektakl “Królowa Śniegu”. Odnieśli już niebywały sukces. Teraz idą krok dalej i chcą wydać płytę. I to nie byle jaką! Za pośrednictwem platformy Wspieram.to zbierają fundusze na wydanie na ścieżki dźwiękowej do tego spektaklu. Uwaga, w tej kampanii można się zakochać!

    Trzy grosze od autorów

    Gabriel Kaczmarek, koordynator akcji na wspieram.to, prezes Fundacji Artystyczno-Edukacyjnej Anny Niedźwiedź

    Nasza kampania wydaje się wyjątkowa pod tym względem, że wspiera bardzo duże grono wyjątkowych artystów: solistów, orkiestry i dwóch chórów, a zarazem umożliwia utrzymanie na deskach Teatru Wielkiego unikatowego być może nawet w stali świata przedstawienia jakim jest “Królowa Śniegu”. Projekt pokazuje jak wiele talentów mamy w polskim młodym pokoleniu oraz to jak połączywszy siły wielu środowisk artystycznych można stworzyć dzieło, które nie jest tylko sumą indywidualnych zdolności, lecz czymś więcej ze względu na wspólny wysiłek wielkiego artystycznego zespołu.

    Kliknij i rozwiń

    Płyta Harcerskiej Grupy Artystycznej z Bieszczad

    Platforma: OdpalProjekt

    Model: oparty na nagrodach

    Cel zbiórki: 7000 zł

    A może by tak wszystko rzucić…  i wydać płytę? Liminis, bo tak nazywa się zespół, gra ze sobą już od przeszło 10 lat. Powstanie grupy jak i jej historia jest silnie związana z Bieszczadami. Zresztą słuchając muzyki Liminis nie da się nie poczuć specyficznego, bieszczadzkiego klimatu. Zaś utwór, który możemy posłuchać na stronie kampanii po prostu urzeka.

    Projekt, który pokazuje, że wspólna pasja i muzyka potrafią tworzyć relacje na całe życie.

    3. Gry

    Wyścig odkrywców

    Platforma: Wspieram.to

    Model: oparty na nagrodach

    Cel zbiórki: 15 000 zł

    Lubicie w wolnych chwilach grać w planszówki? Jeśli tak, Wyścig odkrywców na pewno Was zaciekawi. To gra planszowa, w której każdy gracz może stać się podróżnikiem  lub odkrywcą. Rywalizacja polega na odkrywaniu sekretnych lokacji, przedmiotów i zwojów wiedzy, a sam przebieg gry wymaga niebywałych zdolności strategicznych. Idealna na wieczór z przyjaciółmi!

    Trzy grosze od autorów

    Jarosław Biliński

    Wyścig Odkrywców to przyjemna i łatwa gra planszowa dająca graczom poczucie przygody, a przy tym projekt całkowicie autorski, realizowanym w Polsce. Wydawnictwo poszukuje brakujących środków do zrealizowania projektu – jest to dość duża gra, zawierająca sporo elementów, a my jesteśmy na początku drogi wydawniczej i co za tym idzie nasz budżet jest mocno ograniczony.

    Kliknij i rozwiń

    Void Dancers RPG

    Platforma: Wspieram.to

    Model: oparty na nagrodach

    Cel zbiórki: 8000 zł

    Dystopijna przyszłość to jedno z naszych ulubionych dań. Połączona z ciekawym uniwersum, imponującymi concept artami i klasyczną, “analogową” mechaniką RPG tworzy naszym zdaniem listę wystarczających powodów, żeby zwrócić uwagę na ten projekt. Co prawda za oknami robi się coraz cieplej i jaśniej, ale sądzimy, bez żalu poświęcilibyśmy kilka godzin na sesję z  Void Dancers.

    4. Film/wideo

    Ostatni wiking

    Platforma: Wspieram Kulturę

    Model: oparty na nagrodach

    Cel zbiórki: 25 000 zł

    “Ostatni Wiking” to prequel “Twojej starej. Baśni”. Autorzy kampanii zbierają fundusze na dokończenie realizacji serialu internetowego emitowanego na Youtube.

    Salamandra

    Platforma: Wspieram.to

    Model: oparty na nagrodach

    Cel zbiórki: 25 000 zł

    Trochę już zapomniana “Salamandra” Stefana Grabińskiego ma szansę przebić się do świadomości Polaków dzięki projektowi Fundacji KUNST.CAMERA. Olbrzymi talent osób, które są związane z tym projektem jest widoczny na każdym kroku. Od świetnych zdjęć, światło, przez scenografię i kostiumy aż po aktorstwo. Jesteśmy niezmiernie ciekawi efektu końcowego i liczymy, że twórcom uda się zrealizować to ambitne przedsięwzięcie.

    5. Książki

    Dlaczego dzieci jedzą śmieci?

    Platforma: PolakPotrafi.pl

    Model: oparty na nagrodach

    Cel zbiórki: 19 892 zł

    “Niechaj pożywienie będzie lekarstwem, a lekarstwo  pożywieniem” mawiał Hipokrates, a w ślad za nim Pani Ania – autorka książki “Dlaczego dzieci jedzą śmieci”. Żyjąc w czasach sztucznego jedzenia Pani Ania marzy o wydaniu autorskiej, ilustrowanej książki edukacyjnej na temat współczesnych, niebezpiecznych “smakołyków” dla dzieci. Prosi o pomoc społeczność, bo to nam oddała decyzję czy taka książka w ogóle jest nam potrzebna. My mówimy – na pewno!

    Gwiezdne marzenia

    2017-05-19_11h46_52

    Platforma: Wspieram.to

    Model: oparty na nagrodach

    Cel zbiórki: 12 000 zł

    31 autorów, 23 ilustratorów, 8 osób zajmujących się redakcją i korektą. Wysiłek włożony w ten projekt musi imponować! Nie dziwi nas zresztą, to że tak wiele osób chętnie zaangażowało się w ten projekt. Gwiezdne marzenia to zbiór bajek i opowiadań, które mają trafić do szpitalnych oddziałów dziecięcych i hospicjów. Patrząc na ilustracje i projekty graficzne możemy śmiało stwierdzić, że ta książka będzie tak samo piękna jak jej cel.

    Trzy grosze od autorów

    Monika Jędrzejewska-Wiergiles

    Ponad 100 osób tworzy książkę dla dzieci przebywających w szpitalach i domach dziecka dzieląc się swoimi umiejętnościami (autorzy, ilustratorzy, redaktorzy/korektorzy, Partnerzy). Chcemy aby te dzieci wiedziały, że ta książka jest specjalnie dla nich, by wywołała uśmiech i dawała dzieciom siłę.

    Projekt jest zbyt drogi abyśmy mogli go sfinansować z własnych środków i równocześnie chcemy udowodnić, że można zrealizować tak trudną i drogą inicjatywę społeczną.

    Kliknij i rozwiń

    6. Sport

    Gala bokserska, pieniądze na rzecz chorej dziewczynki

    Platforma: Stwórz Mistrza

    Model: donacyjny

    Cel zbiórki: 500 zł

    Jak połączyć​ sport i rywalizację ze szczytnym celem? Można na przykład rozpocząć przygotowania do Gali Boksu 8 tygodni przed jej rozpoczęciem i równocześnie wystartować ze zbiórką funduszy na pomoc w leczeniu chorej dziewczynki. Gala Bokserska “W samo serce” przyciąga takich właśnie mocnych zawodników! Damian Rabstajn chce pomóc w leczeniu 17-letniej Patrycji Malinowskiej z Suwałk, która ucierpiała w koszmarnym wypadku na gokarcie. Straciła włosy i musiała przejść skomplikowaną transplantację.

    Trzy grosze od autorów

    Damian Rabstajn

    Zdając sobie sprawę, że w gali biorą udział osoby publiczne masz pewność że dołączasz do poważnego przedsięwzięcia. Wspomagając sportowców wiedz, że pomagasz ludziom z pasją i zaangażowaniem, którzy w życiu chcą coś osiągnąć, ale na drodze do sukcesu stoją kłody które musimy pokonać.

    Kliknij i rozwiń

    Wyprawa rowerowa do Nepalu

    b13a6a8b45bcf955_0-253-1080-374

    Platforma: Zrzutka.pl

    Model: donacyjny

    Cel zbiórki: 30 000 zł

    Projekt, który pokazuje, że nic nie powstrzyma grupy pasjonatów w realizacji swoich planów. Wśród nich znajduje się 18 dni wyprawy na rowerach w okolicach masywu Annapurny. Dodatkowo sprzęt wykorzystany podczas podróży, jak i pamiątki zebrane podczas niej mają zostać przekazane na cele charytatywne.

    Trzy grosze od autorów

    Aleksandra Maciejczyk, założycielka zrzutki

    Dzięki pomocy nam w spełnieniu marzenia, jakim jest wyprawa do Nepalu, my pomożemy potrzebującym dzieciakom. Sprzęt, który przemierzy z nami Himalaje oraz pamiątki, które przywieziemy z Nepalskich wiosek przekazujemy na aukcję charytatywną.

    Dlaczego crowdfunding? W kupie siła! Stworzenie takiej akcji, podpowiedziała mi koleżanka. Na początku byłam sceptycznie nastawiona, bo przecież “nie będę sępić od ludzi kasy”. Moje obiekcje rozbiło jednak szybko jej zdanie: “Dziewczyno, o marzeniach trzeba krzyczeć głośno. Wtedy los zacznie Ci pomagać!”. Pomyślałam: ” Ok. Krzyknę!” I tak powstała nasza zrzutka.

    Kliknij i rozwiń

    7. Wydarzenia (w tym kultura, np. teatr, spektakle)

    Pan Tenorek

    Platforma: Wspieram Kulturę

    Model: oparty na nagrodach

    Cel zbiórki: 25 000 zł

    Kto pamięta Pana Tenorka? Za sprawą tej kampanii możemy powrócić do swoich dziecięcych lat. Fundacja im Ireny Kwiatkowskiej na rzecz Twórczości dla Dzieci chcąc uczcić 105 rocznicę urodzin swojej patronki zbiera fundusze na realizację familijnego spektaklu teatralnego „PAN TENOREK I BŁĘKITNY BALONIK”, opartego na przebojach Pana Tenorka – bohatera kultowego programu telewizyjnego dla dzieci „Budzik”. W roli głównej sam Pan Tenorek.

    Harmonia i Ad Libitium na filipinach

    Platforma: PolakPotrafi

    Model: oparty na nagrodach

    Cel zbiórki: 20 000 zł

    Projekt, który umożliwia równoczesne wspieranie polskiej kultury jak i jej promocję za granicą. Chóry Harmonia i Ad Libitium zbierają fundusze na wyjazd na festiwale na Filipinach i Bali. Mamy nadzieję, że jak już wcześniej się zdarzało, tak i w tym przypadku crowdfunding pozwoli zdolnym Polakom kupić bilety lotnicze ;) Zwłaszcza, że będą to z pewnością godni ambasadorowie naszego kraju.

    8. Inicjatywy społeczne

    Genealogia i historia dla każdej rodziny

    Platforma: ScienceShip

    Model: oparty na nagrodach

    Cel zbiórki: 10 000 zł

    Któż nie chciałby mieć drzewa genealogicznego swojej rodziny i znać jej historię od A do Z? Archiwiści i naukowcy proszą o wsparcie finansowe w celu poszerzenia baz, zbiorów informacji i dokumentów genealogicznych, by jeszcze dokładniej móc odtwarzać historię mieszkańców Polski.

    Trzy grosze od autorów

    Marcin Niewalda, prezes Fundacji Odtworzeniowej Dóbr Kultury i Dziedzictwa Narodowego

    Generalnie nasza akcja to PIERWSZY crowdfunding humanistyczny w Polsce – coś co wielu określiłoby jako szaleństwo. Crowdfunding to najbardziej logiczna alternatywa dla działań z których korzystają wszyscy. Dosłownie wszyscy, gdyż własna tożsamość ma przełożenie nie tylko na jakieś zainteresowania historyczne lecz jest jak zasilacz dla całego biznesu, stosunków społecznych, działań gospodarczych i wielu innych. Problem jest taki, że tego właśnie nie uświadamia sobie 99% społeczeństwa. Z efektów naszych działań korzysta dosłownie tysiące towarzystw i firm. Dzięki temu eksport osiąga lepsze wyniki finansowe, fundacje mają lepszy odzew społeczny, media większą poczytność. Dlatego właśnie crowdfunding jest najbardziej logiczną i sprawiedliwą formą zaangażowania.

    Kliknij i rozwiń

    Orlik i sóweczka 2 – ocal ich gniazda i stare drzewa

    Platforma: Pomagamy.im

    Model: donacyjny

    Cel zbiórki: 16 000 zł

    Współorganizując akcję TuByłoDrzewo walczyliśmy z dość powszechnym problemem lokowania troski o naturę i środowisko na końcu list priorytetów władz i polityków. Dlatego każda taka jak ta kampania, ma naszym zdaniem ogromne znaczenie i wartość. Jej cel to ochrona gniazd i nisz ekologicznych, w których występują orlik krzykliwy i sóweczka (nazwa tego gatunku nie wzięła się z przypadku – jest to najmniejszy występujący w Polsce gatunek sowy). Mamy nadzieję, że dzięki temu projektowi, jeszcze przez długi czas będziemy mogli podziwiać te gatunki ptaków.

    9. Dobroczynność

    Treningowe AED do bezpłatnych szkoleń z pierwszej pomocy

    Platforma: Pomagamy.im

    Model: donacyjny

    Cel zbiórki: 6500 zł

    Praktyczna znajomość zasad udzielania pierwszej pomocy stanowi bardzo ważną umiejętność. Organizatorzy cyklu bezpłatnych szkoleń “Bezpieczny i MotoPomocny Motocyklista” zbierają fundusze na zakup trzech treningowych automatycznych defibrylatorów AED, by móc szkolić jeszcze większą grupę osób. O znaczeniu ich inicjatywy nie musimy chyba przekonywać.

    Pomoc w odbudowie podpalonej pasieki

    Platforma: Pomagam.pl

    Model: donacyjny

    Cel zbiórki: 20 000 zł

    Kampania, która już w tym momencie jest olbrzymim sukcesem (imponujące 321% celu). Jednak żebyśmy mogli mówić o happy endzie początek niestety musiał być smutny. Pod koniec kwietnia ktoś podpalił 18 pasiek należących Pana Władysława. W wyniku tego podpalenia stracił on niemalże całą swoja hodowlę. Na szczęście odzew społeczności Pomagam.pl był bardzo pozytywny i już w tym momencie istnieje możliwość odtworzenia i odbudowania poniesionych strat. Cieszy to zwłaszcza dlatego, że nowe ule będą prawdopodobnie służyć kolejnemu pokoleniu tej pszczelarskiej rodziny.

    Współautorem tekstu jest Adam Bęczkowski.

      Mogą Cię zainteresować

      Skomentuj

      Miej auto bez auta. O co chodzi w miejskim carsharingu?

      Przeczytasz w 20 minut Sharing economy

      Od kilku lat w największych polskich miastach możemy wypożyczać i współdzielić z innymi „miejskie” rowery. Wystarczy podejść do stanowiska, wykonać kilka kliknięć w swoim smartfonie i odjechać, a po skończonej przejażdżce odstawić na dowolnej stacji. A gdyby tak zrobić to samo z autami?

      Współautorem tekstu jest Adam Bęczkowski.

      W naszym tekście poświęconym podróżowaniu w czasach sharing economy pokrótce opisaliśmy zjawisko carsharingu, czyli możliwości współdzielenia samochodu przez więcej niż jednego użytkownika. W tym miejscu od razu rozróżnijmy dwa modele:

      • carsharing P2P (bądź B2B), w ramach którego użytkownicy użyczają innym użytkownikom swoich aut, czyli de facto współdzielą je “w sądziedztwie”. Łączą ich marketplaces – platformy i aplikacje sharing economy rodzaju Turo czy Getaround.
      • carsharing B2C, działający jak miejska wypożyczalnia samochodów, dysponująca własną flotą. Użytkownicy także mogą swobodnie i według własnego uznania korzystać z aut, jednak użycza im ich miasto albo usługodawca, taki jak Zipcar, Car2Go, czy polski Traficar.

      W naszym tekście weźmiemy pod lupę wyłącznie ten drugi model – B2C – dlatego pisząc “miejski carsharing” lub po prostu “carsharing” będziemy mówić o współdzieleniu przez użytkowników (Consumers) samochodów, które są własnością podmiotu komercyjnego (Business).

      O co chodzi w miejskim carsharingu?

      Wspólne użytkowanie samochodu nie różni się specjalnie od wspomnianych wcześniej rowerów miejskich i sprowadza się do:

      • możliwości wynajęcia zaparkowanego w określonym punkcie pojazdu z wykorzystaniem dedykowanej do tego aplikacji,
      • odbycia podróży (jej długość zależy od potrzeb użytkownika),
      • pozostawieniu samochodu w określonym punkcie,
      • zapłacenia za podróż (w zależności od jej długości i czasu).

      Codzienne wykorzystanie możliwości carsharingu na przykładzie Traficar


      To, co wyróżnia carsharing na tle innych rozwiązań związanych z transportem współdzielonym to przede wszystkim większa swoboda. Dlaczego? Możemy korzystać z wynajętego pojazdu przez tyle czasu ile potrzebujemy, nie będąc ograniczonym określoną trasą (jak w przypadku ridesharingu, czyli np. BlaBlaCar) a także możemy zostawić na chwilę zaparkowany pojazd nie musząc ponownie zamawiać transportu (tak byłoby w przypadku ridesourcingu, np. Uber i Lyft).

      W odróżnieniu od tradycyjnych form wynajmu pojazdów, takich jak wypożyczalnie samochodów bądź leasing, carsharing drastycznie obniża koszty. Płacimy za faktyczny dystans, który przejeżdżamy (większość wypożyczalni wykorzystuje stawkę dobową), nie ponosimy też kosztów paliwa czy ubezpieczenia.

      Czy to się sprawdza?

      Zalety

      Według raportu Frost & Sullivan 2015 roku z usług carsharingowych korzystało około 7,9 mln osób na całym świecie. Ilość dostępnych pojazdów wynosiła 112 tys. Jak pokazują szacunki do roku 2025 nastąpi gwałtowny wzrost popularności tego trendu z 36 mln użytkowników korzystających z 427 tys. pojazdów. Dlatego najkrótsza odpowiedź brzmi: tak. Dłuższa: że wynika to bezpośrednio z licznych zalet korzystania z auta bez jego posiadania.

      • Oszczędność – ze względu na krótkoterminowość korzystania z auta, ceny mogą wynosić nawet kilka złotych (opłaty minutowe, godzinowe). Kusi też możliwość korzystania z buspasa oraz z niskiej (lub zerowej) opłaty parkingowej.
      • Niski stopień formalizacji i komplikacji – proces wynajęcia samochodu odbywa się za pośrednictwem aplikacji i jest w większości zautomatyzowany.
      • “Odkorkowanie” miasta i przestrzeni parkingowych – w miastach, w których funkcjonują usługi carsharingowe maleje ilość pojazdów poruszających się po drogach. Wpływa to także bezpośrednio na zwiększenie ilości (bezcennej) wolnej przestrzeni parkingowej w centrach miast.
      • Obniżenie poziomu zanieczyszczeń – mniej pojazdów to mniej spalin i hałasu (także traktowanego jako zanieczyszczenie). Na korzyść carsharingu przemawia również to, że w polskich flotach dostępne są auta spalinowe spełniające europejski standard emisji spalin (Euro 6) lub auta elektryczne.

      Wady

      Nie oznacza to jednak, że carsharing to święty Graal transportu, który nie ma wad. Tych jest kilka, choć zdecydowanie nie przeważają nad zaletami.

      • Ograniczenie geograficzne – większość operatorów carsharingowych jest dostępnych jedynie na terenie jednego miasta. Utrudnia to niestety odbycie dłuższej podróży poza jego granice (samochód musimy zostawić na terenie miasta, w którym działa dany operator). Dodatkowym problemem może być ograniczony zasięg pojazdów elektrycznych, które w krajach o infrastrukturze niedostosowanej do ich potrzeb (jak Polska) mogą mieć trudności w przejechaniem długich dystansów.
      • Znalezienie i dotarcie do pojazdu – carsharing to nie taksówka czy Uber. Po zarezerwowaniu samochodu musimy przejść w miejsce, w którym będzie on zaparkowany. Czasem może prowadzić to do sytuacji, w której poświęcamy tyle samo czasu na dotarcie do pojazdu, ile na samą jazdę (co w deszczową pogodę nie jest przyjemną perspektywą). Wzrost dostępności aut z pewnością stopniowo będzie redukować ten problem.
      • (Nie)dostępność aut w godzinach szczytu – rosnąca popularność carsharingu może prowadzić do sytuacji, w której flota samochodów nie wystarcza do obsługi wszystkich użytkowników. Jest to jednak uciążliwość, która dotyka także inne formy podróżowania w dużych miastach. Tutaj, podobnie, problem może rozwiązać poszerzenie floty usługodawców carsharingowych.

      Kto i gdzie? Miejski carsharing w Polsce i na świecie

      Na świecie

      Początki carsharingu w modelu B2C sięgają lat 80. i 90. To wówczas w państwach takich jak Szwajcaria, Niemcy, Szwecja, Holandia, Kanada i USA zaczęły powstawać (często współfinansowane ze środków publicznych) małe firmy oferujące dostęp do floty samochodów “na godzinę”. Rozkwit przypada jednak na początek XXI wieku. W 2000 roku w USA powstają firmy takie jak Zipcar, Flexcar czy CarClub. Ich szybki rozwój przyczynia się do coraz większej popularyzacji zjawiska. W 2012 roku usługi carsharingowe są już dostępne w 27 krajach, przy liczbie około 1,7 mln użytkowników. Obecnie jednymi z najpopularniejszych dostawców usług tego typu na świecie są marki Zipcar oraz Autolib.

      Rozwój popularności carsharingu nie umknął także uwadze innych graczy działających na rynku transportu. Jednymi z pierwszych marek, które zareagowały na to zjawisko były wypożyczalnie samochodów. Już w 2008 roku zaczęły tworzyć one swoje usługi carsharingowe. Wśród nich można wymienić Hertz on Demand, WeCar, Uhaul Car Share, Avis On Location.

      Za trendem zaczęły podążać także duże koncerny motoryzacyjne. Wynika to między innymi z obawy przed utratą młodych klientów (którzy chętnie sięgają po carsharing), jak i chęci utrzymania zainteresowania branżą motoryzacyjną. W 2008 roku Daimler stworzył własną markę Car2Go. Usługa jest dostępna w 30 miastach świata i dysponuje flotą przeszło 14 tys. samochodów. Przy liczbie 2 milionów klientów jest ona obecnie największą usługą carsharingową na świecie. Oprócz Daimlera serwisy carsharingowe w swoim portfolio mają także:

      • BMW – założona wraz z siecią wypożyczalni Sixt spółka DriveNow.
      • Volkswagen – zamknięty w 2016 roku serwis Quicar. Użytkownicy, jak i flota samochodów zostali przejęci przez Greenwheels, w którym VW ma 60% udziałów.
      • General Motors – być może najciekawiej rozwijana spośród wymienionych usługa Maven, która od niedawna umożliwia nie tylko carsharing, ale także przyjmowanie drobnych zleceń (gigs) we współpracy z Lyft i Uberem lub samodzielnie.
      • Citroën – usługa Multicity,
      • Mercedes – wprowadzona pod koniec zeszłego roku usługa Croove.

      Maven należący do General Motors


      W Polsce

      Rynek polski szybko dogania Zachodni. Usługi carsharingowe są już dostępne w kilku największych polskich miastach, m.in.:

      Polskie usługi carsharingowe swoim działaniem nie odbiegają od wzorców zagranicznych i różnią się między sobą jedynie szczegółami (dostępne typy samochodów, sposób naliczania opłat i ich stawki itp.).

      Magdalena Hibner, Marketing Manager, Traficar

      Chyba możemy już śmiało powiedzieć, że od chwili startu Traficara w 2016 r. krakowianie pokochali szybkie wynajmowanie samochodów na minuty. Ze statystyk wynika, że najczęściej podróżują nimi na zakupy oraz uczelniane wydziały. W ciągu pół roku od uruchomienia usługi z naszej floty skorzystało 8000 użytkowników. Wszystkie samochody przejechały w tym czasie 400 tys. kilometrów.

      Średni czas trwania kursu wynosi około 30 minut, choć z miesiąca na miesiąc się dynamicznie się zmienia. Obserwujemy też, że z coraz większym entuzjazmem klienci korzystają z tzw. opłaty postojowej, której koszt to 0,10 za minutę (łatwe przeliczenie: 6 zł za godzinę).

      Kliknij i rozwiń

      Perspektywy rozwoju

      Według wspomnianych już przez nas szacunków Frost & Sullivan do roku 2025 z carsharingu będzie korzystało 36 mln osób na całym świecie. Z kolei BCG szacuje, że do roku 2021 liczba sprzedanych samochodów zmniejszy się o 792 tysiące! Ma to wynikać z rosnącej popularności zjawiska w Ameryce i w Europie, a także coraz większej penetracji rynku przez rozwiązania współdzielenia w regionie Azji i Pacyfiku.

      Zwiększająca się gęstość zaludnienia w miastach, rosnące zanieczyszczenie powietrza i zmiana podejścia do własności wśród przedstawicieli młodego pokolenia prowadzą do sytuacji, w której carsharing wraz z innymi rozwiązaniami z obszaru sharing economy wydaje się przyszłością transportu. Już dziś coraz więcej miast w długofalowych strategiach rozwoju uwzględnia wprowadzenie tego typu usług na swoim terenie. Idzie to w parze z decyzjami władz, które mają zniechęcać mieszkańców do wykorzystywania swoich samochodów w centrach miast (wysokie opłaty parkingowe, duży stopień sformalizowania bądź koszty rejestracji nowego pojazdu).

      Pamiętajmy też, że carsharing ma wpływ na zmniejszenie natężenia ruchu, hałasu i obniżenie zanieczyszczenia spalinami. To sprawia, że władze lokalne coraz chętniej sięgają po rozwiązania, które tworzą przyjazny klimat wokół tego modelu współdzielenia zasobów. Spośród nich można wyróżnić:

      • zlecanie badań służących sprawdzeniu wykonalności i prawdopodobieństwa sukcesu usługi carsharingowej na terenie danego miasta.
      • włączenie carsharingu w długofalową strategię komunikacyjną miasta, np. wyodrębnienie specjalnych stref parkowania dla wynajmowanych pojazdów, umożliwienie poruszania się po bus pasach itp.
      • obniżenie kosztów operatorów, np poprzez zmniejszenie bądź oferowanie darmowej możliwości parkowania w strefach miejskich.
      • współpraca i konsultacje ze społecznością, organizacjami i miastami, które promują bądź korzystają z carsharingu.
      • prowadzenie programów carsharingowych dostępnych dla pracowników magistratu, (np. współpraca Houston z Zipcar).

      W Polsce taka forma współpracy między dostawcami usług, a władzami dopiero przed nami.

      Piotr Groński, Prezes Zarządu, Traficar

      Obecnie brakuje regulacji prawnych dla dostawców usług carsharingowych. Miasta posługują się obecnie narzędziem przetargu, w efekcie którego jedna zwycięska firma ma otrzymać uprzywilejowaną pozycję np. dostęp do buspasów. W naszej ocenie optymalnym rozwiązaniem byłoby stworzenie przepisów na poziomie ogólnopolskiej ustawy czy w ramach kompetencji samorządów oferujących wsparcie całej kategorii, a więc wszystkim firmom, które oferują usługi carsharingowe. Dofinansowanie jest zdecydowanie bardziej uzasadnione w przypadku komunikacji publicznej (także rowerów) niż wynajmie samochodów.

      Kliknij i rozwiń

      Carsharing miejski rozwija się w Polsce szybciej niż jego brat, czyli model P2P, dzięki czemu najpewniej zajmie silną pozycję w rodzimym krajobrazie sharing economy. W Warszawie, Krakowie, czy Wrocławiu swobodne podróżowanie do pracy wynajętym samochodem przestało już być czymś niezwykłym. Na rynku pojawia coraz więcej nowych usługodawców, a te firmy, które już na nim są, jak Traficar czy GoGet, planują rozszerzyć swoje usługi poza jedno miasto, równocześnie rozbudowując floty. Wszystko wskazuje na to, że Polacy naprawdę polubili carsharing. Czekamy, aż będziemy mogli powiedzieć to samo jako łodzianie :)

      Współautorem tekstu jest Adam Bęczkowski.

        Mogą Cię zainteresować

        Skomentuj