Czym jest crowdsourcing? Odpowiedź rzeczowa i przystępna (słowo!)

Przeczytasz w 7 minut Crowdsourcing
Autor 28 lutego 2018

Crowdsourcing to jedno z tych nieszczęsnych pojęć, które nie mają swojego polskiego odpowiednika ani jasnej definicji. Dlatego zacznijmy od czegoś znajomego: zdarza Ci się zapytać znajomych na Facebooku, jaki serial Netflixa polecają na weekend? I zebrać kilka dobrych propozycji? Jeśli tak, to crowdsourcing nie jest Ci obcy.

I jeśli szukasz szybkiej jednozdaniowej odpowiedzi na pytanie zadane w tytule, to przedstawiam Ci je w wersji najbardziej uproszczonej: crowdsourcing to sztuka czerpania z potencjału internautów konkretnej wartości.

Mało? W takim razie zostań ze mną ;) Przedstawię Ci pełniejszą definicję tego zjawiska oraz to, w jaki sposób i do czego możesz je wykorzystać.

Na czym polega crowdsourcing?

Jeff Howe, redaktor kultowego magazynu WIRED i twórca samego pojęcia crowdsourcingu, w 2006 r. definiował je jako:

outsourcing wszelkich aktywności przedsiębiorstwa do nieokreślonej, szerokiej grupy internautów w formie otwartego zaproszenia.

Bardziej aktualną i precyzyjną definicję tego zjawiska proponuje naukowiec i uznany w tym obszarze ekspert, Daren C. Brabham:

Crowdsourcing to cyfrowy i rozproszony model produkcji lub rozwiązywania problemów przez internautów, realizujący konkretne cele organizatora (przedsiębiorstwa, rządu, czy jednostki).

Ja definiuję crowdsourcing bardzo podobnie, ale żeby się wyróżnić – nieco bardziej lirycznie.

To aktywność polegająca na współpracy ze społecznościami w realizacji konkretnego celu przez uwolnienie i ukierunkowanie jej kolektywnego potencjału.

Brzmi lekko i zwiewnie, nie narzuca perspektywy biznesowej i zostawia możliwość zamknięcia w tej definicji także crowdfundingu, który przez wielu (m.in. przez Jeffa Howe’a) uważany jest za jeden z modeli crowdsourcingu.

Zgadzam się z Darenem C. Brabhamem, że nie może być mowy o crowdsourcingu bez spełnienia jednocześnie czterech warunków:

  1. organizatora, który ma jakieś zadanie do zrealizowania,
  2. społeczności, gotowej zrealizować je dobrowolnie,
  3. cyfrowej przestrzeni, w której zachodzi praca i kontakt między organizatorem a społecznością,
  4. oraz wzajemnej korzyści dla organizatora i dla społeczności.

crowdsourcing1_WeTheCrowd

Układając to w logiczny proces.

  1. Organizator, którym może być dowolna organizacja lub osoba, ma konkretny cel (np. stworzenie nowego produktu, przetworzenie dużego zbioru danych, rozstrzygnięcie problemu naukowego).
  2. Na jego podstawie tworzy zadanie i w formie otwartego zaproszenia prezentuje je na platformie internetowej.
  3. Zadanie realizuje (indywidualnie lub grupowo) społeczność przypadkowych lub określonych internautów w zamian za konkretną korzyść.
  4. Organizator otrzymuje gotowe rozwiązanie lub wykonaną pracę albo jedynie wykorzystuje wkład społeczności jako jeden z komponentów w realizacji celu.

Zastosowanie crowdsourcingu

Po co stosować crowdsourcing? Teoria odpowie:

  • aby generować innowacje
  • aby optymalizować działalność i procesy
  • aby rozwiązywać problemy natury twórczej lub empirycznej

Ale łatwiej przedstawić to na przykładach, bo w praktyce crowdsourcing to bardzo szeroki wachlarz aktywności, dla których stale znajduje się nowe, często zaskakujące zastosowania. Kilka przykładów?

Produkt i marketing

McDonald’s zaprosił klientów do komponowania własnych hamburgerów, a następnie wprowadził najpopularniejsze z nich do sprzedaży (“Create your taste”). Marka odzieżowa Threadless poszła dalej i zbudowała cały model biznesowy oparty na crowdsourcingu. To społeczność grafików proponuje wzory na koszulki, głosuje na najlepsze z nich i zarabia na zyskach ze sprzedaży.

Brainstorming i giełdy pomysłów

Marki takie jak Starbucks, GE czy DELL uprawiają “crowdstorming” – tworzą i moderują giełdy pomysłów, pomagające rozwiązać konkretne problemy lub pozyskać wartościowe pomysły i innowacje.

Mikropraca

Rozproszone mikro-aktywności (tzw. microtasks) przyspieszają poszukiwania egzoplanet na udostępnionych internautom przez NASA zdjęciach satelitarnych, brytyjskim bibliotekom ułatwiają digitalizację listów rówieśników Szekspira  a rządowi Kanady… gromadzenie danych statystycznych potrzebnych do uregulowania rynku marihuany (priceofweed.com).

Kolektywna inteligencja

Na platformie Bright Idea Kilkadziesiąt tysięcy bystrych umysłów w tłumie pomaga rozwiązywać złożone problemy, z którymi nie potrafią uporać się działy R&D największych korporacji na świecie (m.in. Cisco, GE, MasterCard). Kaggle daje zaś dostęp do ludzkiej mocy obliczeniowej tysięcy analityków danych, działającej sprawniej niż jakakolwiek sztuczna inteligencja.

Potencjał mieszkańców i otwarte miasta

Poprzez platformę change.org mieszkańcy miasta Meksyk nadsyłali propozycje nowelizacji konstytucji, które po osiągnięciu minimalnej ilości głosów i zweryfikowaniu przez komisję miały szansę stać się prawem. Poznań od niedawna może pochwalić się swoją giełdą pomysłów, jaką jest Otwarty Poznań.

(A więcej o crowdsourcingu obywatelskim pisaliśmy tutaj)

Sztuka i kolektywna twórczość

Reżyser Ron Howard zwrócił się do fanów The Beatles po archiwalne, nigdy wcześniej nie publikowane materiały z pierwszej trasy koncertowej zespołu. W kilka miesięcy udało mu się zgromadzić materiał potrzebny do ukończenia filmu dokumentalnego Eight Days A Week. A nasz polski kompozytor i producent Jimek, bezustannie przesuwający granice muzycznej wyobraźni, nagrał utwór zawierający sample i dźwięki nadesłane mu przez 1000 internautów.

Crowdsourcing to czy nie crowdsourcing?

Powyżej przedstawiłem tylko kilka przykładów, nie uwzględniając nawet rozwiązań opartych na mechanizmach około-crowdsourcingowych, jak Google Maps, Wikipedia, czy model biznesowy Ubera. Nie jest to crowdsourcing per se (brakuje wyraźnie sformułowanego i dobrowolnie realizowanego zadania lub funkcji inicjatora), ale to wciąż mechanizm oparty na potencjale rozproszonej pracy (lub współpracy) internautów, który ma w zasadzie niczym nieograniczone zastosowanie.

Bardzo często na jednym tchu wraz z crowdsourcingem – albo zamiast crowdsourcingu – używa się takich pojęć, jak:

  • otwarta innowacja (open innovation)
  • prosumpcja lub prosumeryzm
  • produkcja partnerska (peer production)
  • mądrość tłumu
  • współtworzenie (co-creation)

Część z tych pojęć może stanowić fundament crowdsourcingu, jak prosumpcja lub mądrość tłumu, a część może się z nim krzyżować, jak co-creation, w podanym przykładzie McDonald’s lub otwarta innowacja w przypadku GE i Della. Nie przejmowałbym się zanadto myleniem ze sobą (od czasu do czasu) tych skomplikowanych i enigmatycznie brzmiących pojęć ;)

crowdsourcing2_WeTheCrowd
[schemat zaczerpnięty z “Crowdsourcingu internetowego” Małgorzaty Kowalskiej]
Ważniejsze jest, abyś wiedział/-a, że umiejscowienie tzw. ośrodka kontroli odróżnia crowdsourcing od:

  • Wikinomii, tj. spontanicznej, oddolnej współpracy użytkowników sieci przebiegającej bez żadnego instytucjonalnego nadzoru (Wikipedia!);
  • oraz prostych zabiegów marketingowych i PRowych, angażujących internautów (jak głosowania, konkursy na śmieszne zdjęcia itd.), nad którymi pełną kontrolę ma firma.

Nie każda społeczność internetowa to społeczność crowdsourcingowa, a nie każda akcja angażująca internautów to crowdsourcing. Ośrodek kontroli musi znajdować się dokładnie pośrodku – między społecznością a inicjatorem, tworzą swoiste… crowdsourcingowe Zen.

crowdsourcing3_WeTheCrowd

Modele crowdsourcingu

Warto jeszcze wspomnieć o modelach crowdsourcingu. Wspomniałem, że wachlarz aktywności jest bardzo szeroki i podparłem go kilkoma obrazowymi przykładami. Od strony naukowej typologie tego zjawiska są niezwykle liczne i jeszcze bardziej zawiłe niż omawiane przed momentem zależności z koncepcjami pokrewnymi.

Dlatego, aby ułatwić Ci życie, posłużę się przystępną typologią wg typów zadań Małgorzaty Kowalskiej, autorki obecnie najlepszej (i jedynej) polskiej naukowej książki w tej tematyce.

Zadania proste (microtasks – mikrozadania)

To zadania, które:

  • nie wymagają dużego nakładu pracy ani specjalnych kwalifikacji,
  • wykorzystują tzw. kolektywną inteligencję i często realizuje się je niezależnie, tzn. nie współpracując z innymi użytkownikami (choć nie zawsze),
  • liczy się w nich skala – wiele osób wykonujących drobne, proste czynności robi rzeczy szybciej i taniej.

Mikrozadania, czy mikropracę, stosuje się do rozpoznawanie obiektów, sprawdzania wyrazów, porządkowanie baz danych, oznaczanie obiektów na mapie, robienie zdjęć, tłumaczenia, zgłaszanie problemów, czy digitalizacji danych.

Wśród przykładów, które podawałem, to m.in. inicjatywy NASA, Kanady czy Rona Howarda.

Zadania złożone (macrotasks – makrozadania)

Te zadania:

  • wymagają więcej nakładu pracy, czasu i kwalifikacji,
  • liczy się w nich zakres – to, że w tłumie mogę natrafić na kogoś, kto zna właściwie rozwiązanie lub posiada największy talent.

Makrozadania, czy makropracę, wykorzystuje się do rozwiązywanie problemów empirycznych i naukowych, wprowadzania innowacji, analityki danych, prognostyki.

Wśród przykładów, które podawałem, to m.in. GE, Dell, Bright Idea i Kaggle.

Zadania twórcze (creative crowdsourcing)

To zadania, które:

  • wykorzystujące pokłady kreatywności i wyjątkowości poszczególnych członków społeczności,
  • stawiają na różnorodność i często zbiorczy rezultat pracy wielu osób.

Zadania twórcze pomagają w tworzeniu nowych produktów, usług, marek, ideacji i brainstormingu.

Wśród przykładów, które podawałem, to m.in. akcja McDonald’s i Jimka, platformy Threadless i Otwarty Poznań.

Warto wiedzieć więcej

Jeden z założycieli Sun Microsystems, Bill Joy, tłumacząc rosnące znaczenie crowdsourcingu powiedział kiedyś:

Bez względu na to kim jesteś – większość najmądrzejszych ludzi pracuje już dla kogoś innego.

To cytat, którego zdarza mi się nadużywać. Doskonale wyraża, dlaczego crowdsourcingu nie można dłużej ignorować. I nie chodzi wyłącznie o przedsiębiorstwa. Organizacje pozarządowe, miasta i rządy, aktywiści, dziennikarze, muzycy i twórcy gier wideo – wszyscy możemy nauczyć się współpracować ze społecznościami w sieci, aby realizować swoją działalność z ich wsparciem szybciej, lepiej, taniej i mądrzej (sic!).

Bo crowdsourcing to nie tylko obco brzmiące słowo, a jedna z najważniejszych kompetencji w epoce social mediów i big data. Najlepszym sposobem, aby ją rozwijać to przejść to działania.

Jeżeli chcesz, abym nauczył Cię świetnych narzędzi i dobrych praktyk w ramach crowdsourcingu, sprawdź moje szkolenia. Mogę też doradzić Ci jak realizować go w sposób przemyślany ;)

Zamów dedykowane szkolenie z crowdsourcingu!

    Szkolenia

    Skomentuj

    Czy crowdfunding dla Twojej korporacji ma sens? (GE i IBM uważają, że tak)

    Przeczytasz w 20 minut Crowdfunding
    Autor 8 lutego 2018

    Crowdfunding dla korporacji to już nie oksymoron. Coraz więcej dużych firm zaczyna rozumieć, że finansowanie społecznościowe nie służy wyłącznie… finansowaniu. To sprawdzony sposób na angażowanie klientów lub pracowników, wprowadzanie nowych produktów na rynek i wiele więcej.

    Żeby nie być gołosłownym: Sony, P&G, GE, Atari, IBM, Universal Music Group, Warner Bros, DC Comics, Chrysler. To kilka wielkich marek, które z powodzeniem stosowały crowdfunding w ciągu ostatnich 5 lat – w różnych celach, choć raczej nie po to, żeby po prostu zbierać pieniądze od internautów.

    Crowdfunding niesie ze sobą multum korzyści pozafinansowych, bo w swojej istocie jest sposobem łączenia ludzi dla wspólnej realizacji celu. Przyjmując taką perspektywę finansowanie społecznościowe dla korporacji można postrzegać jako “nakładkę” usprawniającą i aktualizującą procesy w obszarach:

    1. Marketingu
    2. Innowacji
    3. CSR

    Omówię każdy z tych obszarów po kolei podpierając je przykładami, aby przybliżyć Ci zakres możliwości crowdfundingu korporacyjnego i korzyści, których możesz oczekiwać.

    Crowdfunding i marketing

    W 2013 r. Universal Music Group wystartowało z projektem i platformą “The Vinyl Project”. Pomysł był taki, aby wznowić klasyczne albumy muzyczne na winylach, przy założeniu, że to fani pokryją koszty tłoczenia i jednocześnie sami wskażą swoimi pieniędzmi, które wydania mają szansę sprzedać się najlepiej. Pozwoliło to Universalowi na absorbcję kosztów produkcji przy jednoczesnym badaniu i budowaniu rynku dla niszowego produktu.

    Ostatnio również Atari Games zdecydowało się wznowić drogą crowdfundingu kultową serię “Rollercoaster Tycoon” na konsolę Nintendo Switch. Fani (i nie tylko) mogą inwestować w grę za pośrednictwem platformy Start Engine, w zamian za udział w zyskach ze sprzedaży. Tym samym staną się najbardziej zaangażowanymi ambasadorami.

    corporate-crowdfunding | WeTheCrowd

    Jeżeli jesteś menedżerem marketingu, pewnie doskonale wiesz, że współczesny marketing zasilany jest informacją rynkową i służy antycypowaniu trendów oraz potrzeb klientów. Crowdfunding wprowadza tę aktywność na nowy poziom, ponieważ pozwala na gromadzenie informacji rynkowych na bardzo wczesnym etapie, tj. pre-produkcji. Dzięki temu łatwiej Ci będzie:

    • znaleźć rynek właściwy dla produktu i jeszcze lepiej dopasować do niego produkt (tzw. product/market fit). Kampania crowdfundingowa ujawni, kogo produkt interesuje najbardziej i dlaczego.
    • zbudować bazę zaangażowanych klientów, których przyciągnie wspólny cel, idea kampanii i którzy wpłacając pieniądze zostawią w nim również swoje serce. To dostęp do wartościowych opinii i organicznej promocji.
    • zwiększyć świadomość produktu, ponieważ o ciekawych, angażujących projektach crowdfundingowych chętnie się pisze i mówi.

    Crowdfunding i innowacja

    GE było jedną z pierwszych dużych firm, które finansowały produkt na platformie Indiegogo i odniosły sukces. Produkt Opal Nugget Ice Maker pozwolił zebrać niemal 3 miliony dolarów i przekonać się, że masowa produkcja nowego urządzenia w ogóle ma sens.

    Z kolei IBM wdrożyło wewnętrzny program crowdfundingowy iFundIT, w ramach którego pracownicy mogli lokować swoje środki finansowe (oczywiście, z korporacyjnego budżetu!) w jedną lub więcej propozycji aplikacji mobilnych autorstwa kolegów i koleżanek. Pomogło to wzmocnić kulturę innowacji i wewnętrznej przedsiębiorczości, a przede wszystkim wyłonić naprawdę ciekawe produkty mobilne.

    Mógłbym jeszcze przytoczyć historię smartfona Hawkeye marki ZTE, którą zbiórka finansowania społecznościowego zawczasu uchroniła przed katastrofą rynkową. Ale zrobiłem to już szczegółowo w tym artykule :)

    Jeżeli odpowiadasz w firmie za nowy produkt i R&D, możesz wykorzystać crowdfunding do:

    • walidacji rynku i pomysłu, bo produkt najpierw jest prezentowany za pośrednictwem platformy, po to, aby dopiero go sfinansować i wprowadzić do sprzedaży – nie na odwrót.
    • gromadzenie wartościowego feedbacku od klientów i potencjalnych klientów, co pomoże dopracować produkt przed startem produkcji.
    • obniżenie ryzyka finansowego przy wprowadzaniu nowego produktu, poprzez przeniesienie części kosztów na internautów.
    • w przypadku realizacji crowdfundingu wewnętrznego, dostęp do świeżych pomysłów produktowych od wszystkich pracowników i testowanie atrakcyjności tych pomysłów (employee innovation i employee engagement).

    Crowdfunding i CSR

    Batman czy Superman to marki, które rozpozna każdy na świecie. Dlatego DC Comics wiedziało co robi, wykorzystując ich wizerunki w szlachetnym celu w ramach inicjatywy We Can Be Heroes. Jednak prawdziwymi bohaterami okazali się fani, którzy wspierali cel na platformie Indiegogo i pomogli zebrać łącznie 2,3 mln dolarów przeznaczone na walkę z głodem.

    To przykład na to, jak crowdfunding wreszcie daje korporacjom możliwość otwarcia polityki CSR na społeczność i uczynienie z niej partnera w przedsięwzięciu. Jeżeli na co dzień zajmujesz się PR, a w tym społeczną odpowiedzialnością biznesu, crowdfunding może pomóc Ci:

    • faktycznie włączyć i zaangażować opinię publiczną w działania społeczne, co z pewnością je uwiarygodni i ukierunkuje.
    • zwiększyć transparentność, ponieważ nieodłącznym elementem crowdfundingu jest jawność zgromadzonej kwoty pieniędzy. Możesz również informować uczestników o praktycznych rezultatach akcji.
    • wprowadzić incentywizację, czyli zaoferowanie dodatkowej motywacji dla wpłacających np. poprzez zaoferowanie produktów marki.
    • wygenerować pozytywny szum wokół Twojej firmy i jej działań społecznych, o co zadbają sami wspierający i media.

    Crowdfunding dla korporacji każdej

    Crowdfunding to największa od lat szansa dla korporacji na usprawnienie swoich sprawdzonych modeli marketingu, innowacji i CSR przy niemal zerowym ryzyku. Gdybym miał wskazać na trzy najważniejsze argumenty za stosowaniem tego rozwiązania także przez “dużych graczy”:

    1. Synergiczność – crowdfunding współgra z różnymi obszarami działalności przedsiębiorstwa i zawsze tworzy w ich ramach wartość dodaną.
    2. Obustronność i wzajemność – w crowdfundingu zawsze uczestniczą dwie strony procesu i każda z nich ma szansę wynieść z niego jakaś korzyść. W przypadku korporacji tą stroną są klienci, pracownicy, społeczności lokalne.
    3. Elastyczność – crowdfunding można plastycznie dopasować do celów biznesowych, realizować w partnerstwie z dużą platformą lub budując własną, kierując działania do wewnątrz lub na zewnątrz organizacji etc.

    Coraz więcej marek będzie to dostrzegać i coraz chętniej korzystać z finansowania społecznościowego na różne sposoby, w efekcie rosnąć będzie też waga i zakres pozafinansowej wartości zwrotnej od społeczności (popyt a podaż).

    Warto znaleźć się w awangardzie marek, które zaczynają traktować społeczności jak partnera, wspierają innowacyjność i postępują społecznie odpowiedzialnie – w praktyce, nie w teorii. Crowdfunding to krok we właściwą stronę,

    Dlatego też zapraszam na darmowe i dostępne dla wszystkich webinarium, które współorganizuję z Nowym Marketingiem i Haiz już 22.02. Będziecie mieć szansę poznać więcej przykładów korporacyjnego crowdfundingu i zadać mi pytania. Kliknij w banner poniżej!

    webinar crowdfunding korporacyjny 22 lutego

      Szkolenia

      Skomentuj

      Zmiany na Facebooku cz. I – co oznaczają dla marek i ich działań promocyjnych?

      Przeczytasz w 20 minut Collaboration
      Autor 1 lutego 2018

      Na początku stycznia Mark Zuckerberg wydał oświadczenie dotyczące nadchodzących zmian w algorytmie Facebooka. Na social media ninjas padł blady strach związany z obcięciem, i tak niskich już, zasięgów organicznych i podniosły się dyskusje na temat ogromnych budżetów, które będzie trzeba przeznaczyć od teraz na działania promocyjne. Ale czy na pewno zapowiadane zmiany wprowadzą aż tak dużo zamieszania?

      Jakość contentu najważniejsza

      Mark Zuckerber w swoim oświadczeniu podkreślił przede wszystkim to, że chce aby Facebook wrócił do swojej pierwotnej roli – medium społecznościowego, do którego zaglądamy głównie żeby skontaktować się ze swoimi znajomymi i zobaczyć co u nich słychać. Tak więc to, czego na pewno możemy się spodziewać, to powrót dawno niewidzianych znajomych na nasze newsfeedy.

      Po drugie zaznaczył, że chce podnieść jakość czasu spędzanego przez użytkowników na Facebooku. Algorytm z jeszcze większą starannością będzie polecać nam treści potencjalnie nas interesujące, a wyrzucać te, które nie wnoszą nic do naszego życia. I tutaj pierwsza ważna zmiana dla wszystkich administratorów stron wszystkie treści wymuszające na użytkowniku interakcję, czyli clickbaity, posty z głosowaniem za pomocą reakcji, prośby o oznaczanie znajomych w komentarzach, czy zabiegi w stylu “jeśli się z tym zgadzasz, napisz TAK pod spodem” znikną zakopane przez algortym w bezzasięgowej nicości Facebooka. Im więcej treści, które nie mają realnej wartości dla fanów będziemy postować, tym niżej nasza strona będzie pozycjonowana w feedzie i mniej osób zobaczy umieszczane na niej treści. Tak, trzeba będzie się więcej nagimnastykować nad tworzeniem wartościowego contentu, ale z drugiej strony w końcu treści, które nie miały do tej pory ujrzeć światła dziennego wyjrzą ku szerszej publiczności z morza lolcontentu.

      Na pewno trzeba będzie położyć też większy nacisk na zróżnicowanie formy treści. Od kilku lat portale społecznościowe kładą większy nacisk na wideo i na pewno w tym wypadku ten trend się utrzyma. Sam założyciel Facebooka w swoim oświadczeniu podkreślił znaczenie live wideo, więc jeśli jeszcze nie próbowaliście tego formatu na swoim fanpage’u to najwyższy czas zacząć.

      Znaczące interakcje

      Wszystkie nasze działania w obrębie Facebooka notowane są w swego rodzaju rankingu, który przypisuje im odpowiednią wagę. Wraz z wprowadzeniem nowego algorytmu, większe znaczenie zyskają interakcje pomiędzy dwoma użytkownikami, niż między użytkownikami a stronami (mówiąc prościej, jeśli polubisz post swojego znajomego, to działanie będzie miało większą wagę, niż polubienie posta jakiejkolwiek strony).

      Stąd też w newsfeedach pojawi się więcej postów użytkowników niż marek. Ale bez obaw, jeśli fanpage ma grono fanów, którzy są na nim regularnie aktywni, to wciąż będą widzieć treści postowane przez markę. Głównym zadaniem właścicieli stron będzie utrzymywanie zaangażowania i poziomu interakcji na takim samym lub wyższym poziomie. Sam Zuckerberg wspomina o postach, które powinny “otwierać dyskusję” i być “istotnymi aktualizacjami”. Śmiało można potraktować to jako jasną wskazówkę.

      Czy zaleje nas fala reklam?

      Już teraz reklamy stanowią spory odsetek treści przewijających się w newsfeedzie. Czy będzie ich jeszcze więcej? Na początku zmian, dopóki twórcy treści nie zmienią swoich strategii komunikacyjnych, zapewne tak. Niewykluczone jest także, że ceny reklam wzrosną (reklamy działają na zasadzie aukcyjnej – im więcej reklamodawców jest zainteresowanych daną grupą docelową tym reklama skierowana do niej jest droższa). Jednak nie powinniśmy zetknąć się z sytuacją,której obawiają się najbardziej małe fanpage, a w której każda strona będzie musiała płacić, aby dotrzeć do odbiorców. Jeśli obronimy się wartościowym contentem, tak naprawdę zmiany w algorytmie nie dotkną nas mocno. Prawdopodobnie skończy się też walka na ilości fanów i marki zrozumieją, że lepiej mieć 100 aktywnych fanów, którzy faktycznie są zainteresowani treściami, które proponują (a co za tym idzie, prawdopodobnie produktami, które oferuję), niż 1000 pustych kont, które nie reagują na ich posty, ba! nawet ich nie widzą. Zweryfikuje to po części też dotychczasowe działania – jeśli po aktualizacji algorytmu okaże się, że zasięgi danego fanpage’a poszły naprawdę drastycznie w dół, to cóż… chyba coś poszło nie tak i czas zweryfikować dotychczasową strategię.

      Na czym warto się skupić

      Podsumowując, o czym trzeba pamiętać, żeby bezproblemowo poradzić sobie z nadchodzącymi zmianami w algorytmie?

      • Jakościowy content – dopasowanie treści do grupy docelowej, wyciągnięcie od nich co ich najbardziej interesuje i całkowite zrezygnowanie z “baitów”, które wywołują sztuczne zaangażowanie
      • Zróżnicowanie formatów – wykorzystanie całej puli dostępnych formatów postów i testy, które pokażą, który z nich sprawdza się najlepiej
      • Inne kanały kontaktu z fanami – warto pamiętać o wciąż niedocenianym narzędziu jakim są grupy na Facebooku
      • Live i wideo – dostarczanie angażującego materiału wideo swoim fanom (a live, dzięki interakcjom na żywo, zdecydowanie tutaj przoduje)
      • Jakość nad ilość – być może nawet zrezygnowanie z codziennego postowania na rzecz 2-3 postów w tygodniu
      • Promocja postów – jeśli powyższe sposoby zawiodą, na pewno pomoże reklama: sukcesywna promocja postów za niewielkie kwoty (2-3 złote), po to, żeby złamać algortym i wypozycjonować się trochę wyżej

      A tutaj pełna wersja mojego ostatniego webinarium na fanpage’u  We The Crowd, która jest rozszerzoną wersją tego wpisu:

      Opublikowany przez We The Crowd na 29 stycznia 2018

        Szkolenia

        Skomentuj