Cyfrowe okno na świat. Rozmowa z Minister Anną Streżyńską

Przeczytasz w 12 minut Socjologia internetu
Autor 6 września 2017

W artykułach z serii “Internet dla wykluczonych” (poprzednie: 1, 2, 3) poruszamy problemy wykluczenia cyfrowego i szukamy rozwiązań, które mogą włączyć połowę ludzkości offline do świata online. Dostęp do sieci jest nie tylko udogodnieniem, ale i narzędziem, które może doskonale wspierać proces edukacji i rozwój młodych ludzi. Również Polska zmaga się wciąż z białymi plamami, gdzie trudno o dobrej jakości internet.

Rada Ministrów 13 czerwca bieżącego roku przyjęła uchwałę w sprawie Ogólnopolskiej Sieci Edukacyjnej (OSE). Hasło „100 Mb na 100-lecie Polski” brzmi bardzo dumnie i zapowiada wielką zmianę – zgodnie z planem 30,5 tysiąca szkół i placówek oświatowych ma mieć zapewniony dostęp do szerokopasmowego Internetu, co pozwoli na wyrównywanie szans rozwojowych. O sieci w szkołach i technicznych zagadnieniach rozwojowych rozmawiamy z główną pomysłodawczynią projektu: Minister Cyfryzacji Anną Streżyńską.

Jan J. Zygmuntowski: Do czego szkoły najbardziej będą potrzebowały internetu? Jakie są plany edukacyjne oparte o sieć?

Min. Anna Streżyńska: Do wyrównywania szans. Szczególnie dotyczy to mniejszych ośrodków. A nam chodzi o to, by wszystkie dzieciaki miały takie same szanse. We współczesnym świecie praktycznie nie da się funkcjonować bez dostępu do sieci i wiedzy jak się po niej poruszać. A pokolenie, które dziś uczy się w szkołach będzie tego potrzebować jeszcze bardziej. Stąd też pomysł na wprowadzenie do szkół nauki programowania. To projekt, nad którym pracujemy z Minister Edukacji Anną Zalewską. Dzieci uczyłyby się kodować już od najmłodszych lat. Na początku to oczywiście tzw. programowanie obiektowe, w programach takich jak np. Scratch, ale później kolejne języki programowania. Naturalnie, nie każdy będzie się w tym kierunku rozwijał, ale każdy powinien znać podstawy. Niedługo nawet uruchomienie pralki może wymagać podstawowych umiejętności z zakresu programowania. Zresztą, programowanie to przede wszystkim nauka rozwiązywania problemów i logicznego myślenia. A to potrzebne jest wszystkim. Rozwija pewne kompetencje umysłowe, umiejętność logicznego składania ciągów zdarzeń. Po drugie, w naszym społeczeństwie, niesamowicie gadżeciarskim i nastawionym na nowinki technologiczne, to może spowodować, że wiele osób zwiąże z tym jednak swoją życiową karierę. Nie chcemy, by informatycy wychodzili tylko z miasta. Dzieci z mniejszych ośrodków nie powinny być pokrzywdzone. Stąd zależy nam, by tam też mogły się uczyć programowania. Wszędzie, gdzie tylko są dzieci, które mają zdolności do koncepcyjnego, matematycznego czy logicznego myślenia.

JJZ: Czy nie można uczyć się programowania bez szybkiego internetu, na przykład w programach offline?

AS: Może i można, ale po co? Oczywiście, jeśli uczymy się na komputerze z materiałów lokalnych, nie ma problemu. Ale w sieci jest mnóstwo doskonałych kursów i materiałów, weźmy np. Akademię Khana.

Przy Wyższej Szkole Filmowej w Warszawie funkcjonuje Liceum Kreacji Gier Wideo. To wyspecjalizowana szkoła, w której dzieci uczą się programowania gier. Czemu taka szkoła ma być tylko w Warszawie? Dlaczego takie szkoły nie miałyby działać również w innych ośrodkach, gdzie dzieci mogą wymyślać równie ciekawe rzeczy? Dzięki internetowi mogą się komunikować ze sobą, z nauczycielami, z grupami zainteresowań, nawet ze światem zewnętrznym spoza Polski. Mogą pokazywać swoje produkty, szukać rozwiązań…

Nie chcemy, żeby tylko z miasta wychodzili informatycy. Powinni wychodzić zewsząd, gdzie są dzieci mające zdolności do koncepcyjnego, matematycznego czy logicznego myślenia.

JJZ: Mam jednak wrażenie, że OSE stwarza większe możliwości niż wyłącznie zaawansowane lekcje programowania.

AS: Wiadomo, że równie ważne tematy to cyberbezpieczeństwo czy edukacja medialna. Ale przede wszystkim patrzymy na platformy edukacyjne, których jest już sporo. Oprócz tego jest mnóstwo platform prywatnych. Można dzięki nim pogłębiać wiedzę. Sieć stwarza dzieciom praktycznie nieograniczone możliwości rozwoju. A jeśli natrafią przy tym na dobrego nauczyciela, mogą się naprawdę znakomicie rozwijać.

JJZ: Nie jest to bezpośrednio działanie Ministerstwa Cyfryzacji, ale w ramach OSE ma być prowadzone nauczanie kompetencji cyfrowych. Czy możemy spodziewać się, że w szkołach podstawowych pojawi się nowy przedmiot, który będzie przygotowywał do korzystania ze świata cyfrowego?

AS: Dotychczasowa informatyka stanie się takim przedmiotem.

JJZ: Jest spore prawdopodobieństwo, że programowanie zdominuje te miękkie, społeczne umiejętności.

AS: Na pewno trochę tak będzie. Ale walczymy o to, by było więcej godzin na nowoczesne technologie. Co więcej, podległe Minister Edukacji Annie Zalewskiej jednostki chcą wytworzyć taki zestaw, swoisty paszport informatyczny każdego młodego człowieka, by zdając maturę młody człowiek miał potrzebną mu ilość informacji z zakresu nowych technologii.

JJZ: Jak Pani Minister widzi rolę kulturalno-społeczną tych szkół? Jeśli tam będzie najszybszy internet w mieście, to przecież ludzie będą przychodzić oglądać seriale, ściągać materiały, tam będzie spędzany czas wolny.

AS: Owszem, takie placówki mają szansę stać się lokalnymi centrami kultury. Opowiem panu historię z Podgóry pod Radomiem, gdzie w zeszłym roku uruchomiliśmy szybki internet w ramach pilotażu. To była prawdziwa uroczystość. Dość wzruszająca była tablica, jaką wykonały dzieci: „Dziękujemy Pani Minister za okno na świat”. Ci ludzie autentycznie się z tego cieszyli. Jako, że był to ostatni dzień szkoły, dzieci prosiły nas, by włączyć internet i nie wyłączać go na wakacje. Ich argument był taki, że rzadko wyjeżdżają z miejscowości i dzięki temu będą mogły korzystać z internetu na podwórku przy szkole. W dużych miastach dostęp do sieci jest naturalny, a dla tych dzieci to obiekt pożądania.

Trzeba przemyśleć zasady – przykładowo, że za dobre sprawowanie – dostęp do internetu. Ale w czasie długiej przerwy ruch i posiłek.

JJZ: Może warto, żeby w finalnej ustawie też to zostało dobrze opisane, żeby ta sieć była w jak największym stopniu dobrem publicznym, wspólnym.

AS: Zostawiamy nauczycielom pewną swobodę. Chodzi o taki proces edukacyjny, dzięki któremu dzieci nie będą siedziały cały czas wpatrzone w telefony. Liczymy na to, że rodzice i wspólnota szkolna w miarę upływu czasu nauczą się gospodarować internetem tak, że dzieci z jednej strony będą mogły korzystać z sieci bez drastycznych ograniczeń, a z drugiej nie zamkną się w wirtualnym świecie. Nie chcemy doprowadzić do takiej patologii. A dzieci są bardzo podatne na takie negatywne odruchy. Trzeba przemyśleć zasady – przykładowo, że za dobre sprawowanie – dostęp do internetu. Ale w czasie długiej przerwy ruch i posiłek. Musimy nauczyć ich jak podchodzić do rzeczywistości i świata wirtualnego.

JJZ: Chciałbym porozmawiać też o technicznych szczegółach OSE, zarówno od strony finansowania i zarządzania budową sieci, jak i stosowanych technologii. Jak w tym momencie wyglądają przygotowania do wdrożenia programu?

AS: W tej chwili jesteśmy po naborze, w ramach którego nie wszystkie obszary zostały obsadzone. Będziemy organizować następną rundę, zastanawiamy się jeszcze nad metodą. Czy będzie to nabór z większymi obszarami niż dotychczas, mniejszymi, identycznymi – różne argumenty przemawiają za różnymi rozwiązaniami. Na przykład kurczący się czas przemawia za przeprowadzeniem jednego dużego konkursu. Ale równie dobrze można powiedzieć, że skoro małe firmy chciały brać udział w tych naborach, to lepiej postawić na mniejsze obszary. Z kolei część firm zrezygnowała z realizacji po poprzednim naborze, nawet mimo podpisanych umów. Zobaczymy jak będzie…

Zostaniemy zapewne przy średnich obszarach i poszukamy na nie jeszcze raz nabywców. Być może trochę zwiększymy dofinansowanie, by poprawić motywację. Tu są dwa ważne elementy kosztowe – jeden to koszt budowy sieci, drugi to koszt jej utrzymania. Jeżeli realizatorzy nie będą mieli gwarancji, że koszty utrzymania będą się pokrywały, nie będą mieli motywacji do udziału. Szkoły będą mieć gwarantowane przez państwo opłaty. Przez jakiś okres – zależny od decyzji Rady Ministrów i jej ostatecznego postanowienia w ustawie – budżet państwa będzie ponosił opłaty za internet w szkołach. Chodzi o to, by operatorzy byli pewni, że dostaną pieniądze za dostarczanie sieci. Z kolei szkoły nie będą się obawiały, że pojawią się nadmierne obciążenia. Nie chcemy nakładać na nie obowiązku, który przy wąskich budżetach będzie dla nich obciążeniem.

JJZ: Jaki jest dalszy plan, po okresie przejściowym?

AS: Ten okres przejściowy może być nawet bardzo długi. Mogą to być 2 lata, a może 10 – wszystko zależy od decyzji rządu. Ten okres przejściowy to pewien ukłon w stronę szkół, sygnał, że nie muszą się skupiać na szukaniu pieniędzy na internet. Lepiej, by skoncentrowały się na trenowaniu nauczycieli z programowania, znalezieniu sponsorów na sprzęt. Szkoły powinny się nauczyć obsługiwać platformy edukacyjne, e-dzienniczek, e-podręczniki. Wiadomo jednak, że finansowanie z budżetu państwa w pewnym momencie musi się skończyć. W tym czasie uczniowie i nauczyciele przyzwyczają się jednak efektywnie wykorzystywać możliwości, jakie daje nowoczesna technologia. Później to będzie swego rodzaju inwestycja w dzieci dokonywana przez lokalną społeczność, bo szkoły są przecież finansowo zależne od gmin.

JJZ: Tutaj pojawia się pytanie o operatora OSE. Zgodnie z założeniami około 20% sieci ma być przyłączone w ramach komercyjnych planów inwestycyjnych firm prywatnych, a pozostałe 80% zostanie zbudowane przez Naukową i Akademicką Sieć Komputerową – Państwowy Instytut Badawczy (NASK). Całość ma być później także nadzorowana przez NASK, który w projekcie ustawy zostaje operatorem OSE. Czy dotyczy to też części realizowanej z nakładów prywatnych inwestorów?

AS: Tak, ale NASK nie będzie operatorem w sensie klasycznym, czyli nie będzie eksploatował sieci telekomunikacyjnej. Chyba, że taka będzie wola operatorów. Mogą przecież chcieć, by ktoś obsłużył Wi-Fi w szkole czy monitorował treści. Najważniejsze są jednak inne role NASK. Chodzi o dostarczanie contentu szkolnego, zabezpieczeń, nauki kodowania, platform edukacyjnych. NASK ma dosyć silnie rozwinięte kompetencje edukacyjne w swojej strukturze. I to będzie jego główna rola.

JJZ: NASK ma za sobą także realizację programu pilotażowego w 36 szkołach na Mazowszu i Podlasiu. Czy może Pani Minister przybliżyć główne spostrzeżenia albo cenne wnioski dla dalszych prac?

AS: Ten pilotaż jeszcze trwa i nie mamy raportu końcowego. On miał służyć temu, by sprawdzić jak poszczególne technologie się zachowują w szkole. To specyficzne środowisko. Ma momenty, w których wszyscy korzystają z sieci, bo dzieci akurat sa w szkole i potem długie, senne godziny, kiedy nikt nie korzysta. Wysycenie szybko rośnie, gdy się intensywnie korzysta z sieci. Z kolei każda technologia ma pewne ograniczenia. Wiadomo, że światłowód jest dla nas priorytetem, ale są szkoły tak zlokalizowane, że po prostu nie ma sposobu, by tam pociągnąć światłowód. Lepiej się zdecydować na takie rozwiązanie jak we wspomnianej Podgórze, gdzie stanął po prostu nadajnik satelitarny.

W przypadku niewielkich szkół w małych, prowincjonalnych ośrodkach często jest też mało dzieci. Wtedy trzeba szukać jeszcze innych rozwiązań. Pojawiają się zarzuty: „ale jak to, ma być 100 mega na 100-lecie, czyli 100% szkół powinno mieć 100 Mb”. Co do zasady – tak. Ale będą szkoły, które są na przykład głęboko w Bieszczadach i nie ma po prostu takiego operatora, który by zdecydował się prowadzić światłowód, a potem jeszcze utrzymywać sieć za niewielkie środki.

Nie przepniemy wszystkich na media ruchome, jeśli chcemy w sieci oglądać filmy, słuchać muzyki, grać w gry. Trzeba przyzwyczajać ludzi do optymalizacji korzystania z sieci

JJZ: Zresztą ten próg dla białych plam NGA (Next Generation Access), czyli dostępu do dobrej jakości połączenia, jest na poziomie 30 Mb/s.

AS: To jest próg unijny, tak. My podchodzimy do tego ambitnie i mówimy: niech jak najwięcej szkół ma 100 mega i to symetrycznie (przesył i odbiór – przyp. red.), bo wtedy dzieci mają podobne szanse w mieście i na wsi, nie różnicujemy ich. Tam gdzie tylko się da, będziemy instalować światłowód albo dostarczać 4G, by sieć miała jak największe prędkości.

JJZ: Wątek sieci kablowej i radiowej też pojawia się w dyskusjach ekspertów. Prędkość 100 Mb/s można dostarczyć nawet standardowymi kablami, niekoniecznie światłowodem, chociaż w praktyce użytkowania to jest trochę naciągane. Tu się pojawiają dwa pytania. Po pierwsze, czy OSE będzie promowało przede wszystkim rozwiązania światłowodowe, a nie plan minimum miedzianych kabli? I po drugie, czy jest sens stawiać na infrastrukturę fizyczną kabli, w sytuacji, gdy obserwujemy tak dynamiczny rozwój komórkowych 4G czy nawet niedługo 5G, szczególnie w kontekście podpisanej deklaracji z Tallina i Porozumienia na rzecz strategii 5G dla Polski?

AS: Żadna technologia radiowa nie zastąpi całkowicie technologii przewodowych, bo one mają stabilną jakość, niezależną od pogody, warunków atmosferycznych czy innych uwarunkowań. Co więcej, medium światłowodu jest niewyczerpywalne, bo zależy tylko od tego, jakie urządzenia Pan sobie postawi w centrali. Jeżeli dziś używamy 100 mega i mamy urządzenia centralne 100 mega, a za rok okaże się, że to za mało – możemy kupić urządzenie 1 giga i tyle będzie w sieci. Światłowód jest neutralny, przezroczysty, puści każdy sygnał, a w częstotliwościach się tego nie da zrobić. Mają ograniczoną pojemność i wypełnienie ich przez użytkowników powoduje, że albo trzeba dostawiać nowe, znacznie bardziej kosztowne nadajniki, albo po prostu raptownie spada prędkość. Dedykowane pasmo dla szkoły to jest pewne rozwiązanie, ale budujemy nie tylko dla szkół. Równie ważne, a nawet ważniejsze jest wypełnienie wszystkich białych plam.

Każdy z operatorów sporządza mapy pokrycia i byle przeszkoda – las, komin, fabryka, blok na osiedlu – wpływa na tłumienie sygnału. Przy dużym ruchu w sieci lepiej, by ludzie przepinali się do sieci stacjonarnej. Dla ekonomiki korzystania z sieci warto mieć ustawiony komputer na automatyczne przełączanie z sieci komórkowej podczas podróży do routerów stacjonarnych, gdy znajdujemy się w ich zasięgu. To odciąża sieć mobilną. Nie przepniemy wszystkich na media ruchome, jeśli chcemy w sieci oglądać filmy, słuchać muzyki, grać. Trzeba przyzwyczajać ludzi do optymalizacji korzystania z sieci, z wyjątkiem właśnie tych obszarów, gdzie ta sieć nie dojdzie i tam wybieramy między rozwiązaniami radiowymi, komórkowymi i satelitarnymi.

JJZ: Pojawiały się takie głosy, że skoro będziemy wprowadzali niedługo w miastach IoT (internet rzeczy), inteligentne systemy zarządzania, to lepiej postawić wszystko na najnowszym LTE i mieć pełne pokrycie dostępności.

AS: To zadanie dla biznesu. Państwo nie może go w tym wyręczać. Po 2023 roku powinniśmy móc się swobodnie do 5G podłączyć, ale my nie będziemy tyle czekać. Mówimy: „operatorzy, pracujcie nad wdrożeniem 5G, a my w tym czasie mamy środki i wiemy, że niezależnie od tego kiedy to 5G będzie, wy i tak na samym końcu postawicie maszty na peryferiach, bo wasz core biznes to duże miasta, szlaki drogowe i kolejowe”. W tym czasie państwo polskie z pomocą pieniędzy unijnych zainterweniuje w miejscach, którymi nikt się nie interesuje.

JJZ: W pewnym stopniu problem tych peryferyjnych miejsc był rozwiązywany przez małych dostawców internetu. Natomiast z ich strony pojawiły się głosy, że w ostatnich konkursach POPC (Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa – przyp. red.) byli gorzej traktowani. Pojawiły się wymogi udanych realizacji bardzo dużych projektów, którymi po prostu nie mogli się pochwalić w swoim portfolio, w związku z czym nie mogli startować w konkursie.

AS: Te wymagania były jeszcze chyba za małe, bo niestety trochę małych ISP się wykruszyło z OSE. Wielka szkoda, bo z rynkiem małych operatorów jestem od lat związana. Oni się urodzili w czasie uwalniania rynku od monopoli. Pojawiła się cała masa firm rodzinnych, w których często zaczynało się od postawienia jednego komputera na strychu. Potem część z nich powoli poznikała, ale cały czas mamy 2,5 tys. małych operatorów.

JJZ: Razem mają prawie taki udział w rynku jak Orange, który jest przecież zdecydowanie największy.

AS: W żadnym kraju rynek tak nie wygląda. Takim firmom jest ciężko przetrwać. Ale właściciele kochają swój biznes, zakładali go samodzielnie, nie robili tego przy pomocy ekspertów i prawników, a własnymi rękami. Są tak związani ze swoimi firmami, że nie mają żadnych dążeń konsolidacyjnych.

JJZ: Czy to znaczy, że lokalni, mali ISP nie szukają możliwości rozwoju, zwiększenia możliwości zaciągania długu i wchodzenia w duże inwestycje?

AS: Rzadko podejmują się dotowanych inwestycji. Mówią, że koszt prowadzenia dokumentacji unijnej jest dla nich za duży, ryzyko nie do przyjęcia, że ten biznes się nigdy nie spłaci, bo średnie RPU (Revenue Per User) jest za niskie. Małe firmy, jeśli chcą zachować zdrowie, funkcjonują niszowo. Często w osiedlach mieszkaniowych, w dzielnicach biznesowych, ale nie biorą udziału w projektach związanych z białymi plamami. Są oczywiście firmy z tradycjami funkcjonowania w białych plamach, ale dla małych firm to jest za duże wyzwanie. Szanując ich ogromny wysiłek, nie można tracić z oczu celu głównego. A tym jest, by klient jak najszybciej dostał w białej plamie dobry internet.

JJZ: Czyli jeśli mali operatorzy chcą brać udział w rewolucji cyfrowej, to powinni jednak spróbować się skonsolidować.

AS: To dobre rozwiązanie, bo całkiem małe firmy nie poradzą sobie z wystawionymi obszarami wielkości powiatów. Ale już średni jak najbardziej. Widać to na mapie z ostatniego naboru. Netia prawie wszystko zwróciła i się wycofała, Orange ma dużo. Ale reszta to właśnie średnie firmy. Ich nazwy pewnie nawet uważnym obserwatorom tego rynku nie mówią wiele.

JJZ: Jakie jest prawdopodobieństwo, że projekt się nie uda przez te wycofania?

AS: Ta fala się skończyła. Obszary gorsze zostały zweryfikowane i teraz wracają do puli. Defetyzm jest o tyle nieuzasadniony, że teraz układamy to od nowa, możemy zwiększyć finansowanie, zwiększyć obszary, żeby np. było więcej klientów do podłączenia.

Na razie realizujemy program ograniczony, ale w miarę możliwości będziemy go uzupełniać, żeby starzy, młodzi, studenci, emeryci, niepełnosprawni mieli dostęp do internetu.

Mieliśmy na przykład taki obszar, nie wiem jakim cudem wyznaczony, który pozornie był okrągły i spójny. Tylko co z tego, skoro w samym jego środku był las. Część inwestycji była po jednej stronie, a część po drugiej. Przejście kablem jest prawie niemożliwe, bo trzeba porozumieć się z Lasami Państwowymi. To mnóstwo dodatkowych kosztów. Takie błędy będziemy naprawiać i obsadzać poprawione obszary od nowa.

JJZ: Patrząc na te wyzwania, jest pani optymistyczna, że da się połączyć wszystkich Polaków?

AS: Postanowiliśmy z resztą ministrów, że jeśli zostanie trochę pieniędzy unijnych, przeznaczymy je na inwestycje telekomunikacyjne. Chcemy raz, a solidnie – pod klucz, czyli naprawdę doprowadzić internet wszędzie tam, gdzie ludzie tego potrzebują. Na razie realizujemy program ograniczony, ale w miarę możliwości będziemy go uzupełniać, żeby starzy, młodzi, studenci, emeryci, niepełnosprawni rzeczywiście mieli dostęp do sieci. Ustawa o OSE to dobry początek – światłowód nie rdzewieje, sieć radiowa też nie. Będą gotowe i w miarę rozwoju ludzkich potrzeb będzie je można zagospodarowywać. Internet już teraz jest dobrem takim jak dostęp do bieżącej wody czy elektryczności. Nie jest żadnym luksusem. I to się na pewno nie zmieni – zapotrzebowanie na dostęp do sieci będzie tylko wzrastać.

    Mogą Cię zainteresować

    Skomentuj

    Co zrobić z książkami, gdy już miejsca brak?

    Przeczytasz w 20 minut Sharing economy
    Autor 30 sierpnia 2017

    Czy podczas ostatniej promocji kupiłeś książkę za świetną cenę, a potem odłożyłeś ją na stos “na kiedyś”? Jeśli tak, to za chwilę przyjdzie Ci podjąć decyzję, co zrobić z książkami, które nie mieszczą się już w Twoim mieszkaniu. Rozwiązanie Twojego problemu problemu leży w… sharing economy.

    Rozstanie z książką jest naprawdę trudne. Ich pokaźna ilość to źródło podziwu, synonim intelektu, a nawet afrodyzjak. Gorzej, gdy znajomość ich treści kończy się na tytule i nazwisku autora. To już pierwszy sygnał, że być może nie jest Ci dane mieszkać pod tym samym dachem z tym właśnie egzemplarzem. Być może też zakurzony stosik “na później” powinien zostać przemianowany na “nigdy”. Bądźmy ze sobą szczerzy, czas się rozstać z nadmiarem książek.

    Wymień lub oddaj

    Zaczniemy tę rewolucję małymi krokami. Może wystarczy wymienić tytuły, które Cię nie interesują na te bardziej fascynujące? W tym celu warto wziąć udział w wydarzeniach typu bookswapping. To forma spotkań, na których bibliofile bezpłatnie wymieniają się książkami. W niektórych miastach Polski odbywają się one cyklicznie, czego przykładem jest krakowskie Drugie Życie Książki czy warszawska Wymienialnia Książek. Podczas tej ostatniej warunkiem uczestnictwa jest przyniesienie książki z dedykacją dla kolejnego czytelnika. No tak, ale jeśli nie mieszkasz w Krakowie lub Warszawie, to jak wziąć udział w bookswappingu? Możesz zorganizować własną lub skorzystać z dobrodziejstwa internetu.

    Przykładową platformą wymiany jest BookMooch.com. Proces odbywa się w 4 krokach i łączy się ze zbieraniem punktów. Jak to działa?

    1. Tworzymy na platformie listę swoich książek, które chcemy wymienić.
    2. Otrzymujemy zapytania od innych użytkowników odnośnie naszych książek.
    3. Wysyłamy je pocztą i otrzymujemy punkty za książkę/-i od użytkownika, który je otrzyma.
    4. Mając punkty, teraz możemy wybierać spośród setek książek innych użytkowników.

    Rejestracja na platformie jest darmowa, więc jedynym realnym kosztem jest wysyłka książek. Podobnie funkcjonuje polskojęzyczna Finta, gdzie można wymieniać się książkami, filmami, grami czy muzyką. Prościej, bo bez punktów, odbywa się wymiana książek na Paper Back Swap. Członkowie klubu mogą wybierać spośród prawie dwóch milionów woluminów… i nie tylko. Oferta Paper Back Swap jest bowiem bogatsza o audiobooki czy podręczniki.

    Oddać książki można bezpośrednio. Może to właśnie koleżanka z pracy poluje na egzemplarz “Wielkiego Gatsby’ego”, a pan Kazimierz spod czwórki szuka wszędzie Atlasu Polskich Ryb, który odziedziczyłeś po wujku, fanatyku wędkarstwa. Jeśli jednak nie znasz nikogo takiego, może to właśnie biblioteka miejska przygarnie twój księgozbiór. Weź jednak pod uwagę, że nie wszystkie książki zostaną przyjęte. Te brudne, zniszczone, nieaktualne lub brakującymi stronami nie nadają się do zbiorów bibliotecznych.

    Podziel się książkami przez internet! Facebook obfituje w tematyczne grupy, gdzie użytkownicy dzielą się tytułami często podczas towarzyskich spotkań. Najliczniejszą jest Książki – sprzedaż/wymiana książek. Nie można też zapomnieć o licznych platformach do wymiany w barterze lub do sprzedaży z drugiej ręki (wtórnej). Z zagranicznych przedstawicieli to chociażby Craigslist, Swappiness, Swap.com, SwapAce czy Read It Swap It. W Polsce funkcjonuje np. portal Bartersi.pl, gdzie za pomocą punktów (patrz BookMooch) możesz wymieniać się książkami i komiksami, a dodatkowo co najmniej połową wyposażenia swojego mieszkania i garażu.

    W bookswappingu udział brała Monika z Lublina. Wspomina go z mieszanymi uczuciami:

    Monika

    Kiedyś po Facebooku krążyła taka akcja wymieniania się książkami. Osoba, która chciała wziąć udział dostawała imię, nazwisko oraz adres osoby i wysyłała jej książkę, a w zamian miała dostać ksiazkę od innej osoby. Ja akurat robiłam porządki w swojej biblioteczce i miałam trochę książek do rozdania. Wzięłam udział w zabawie z kilkoma osobami i wysłałam 2-3 książki, ale nie dostałam żadnej. Nie zniechęciło mnie to do dalszych wymian, ale wolę wymieniać się z osobami, z którymi się bezpośrednio na to umawiam np. ze znajomymi. Takie wymiany dużo milej wspominam. Zostawiałam też książki w kawiarni, gdzie można wziąć z półki książkę i przynieść inną. Brałam, jeśli coś mnie zainteresowało. W Edynburgu, gdzie teraz mieszkam, czasami są wystawiane książki za darmo przed sklepami z rzeczami używanymi.

    Kliknij i rozwiń

    Uwolnij!

    W wielu miejscach na świecie funkcjonują punkty (np. stoliki, regały, półki, przychodnie, przystanki) bookcrossingu, gdzie możesz bezpłatnie zostawić swoje książki dla innych czytelników, którzy przekażą książkę dalej. Jest to o tyle interesujące, że książki mimo, że “tracą” właściciela, nie są traktowane jako “zagubione” czy “porzucone”.

    Jak uwolnić książki?

    1. Należy zarejestrować się na wybranej platformie: Bookcrossing.com lub Bookcrossing.pl,
    2. nadać im unikalny numer BCID (globalna platforma Bookcrossing.com) lub BIP (polski oddział – Bookcrossing.pl),
    3. wypuścić w świat,  
    4. śledzić ich drogę poprzez dzienniki podróży.

    Bookcrossing jest jednocześnie nieformalną kampanią popularyzującą czytelnictwo. Do tej pory dzięki zarejestrowanym 850 tysiącom użytkowników Bookcrossing.com, 130 krajów zwiedziło prawie siedem milionów książek. Pomyśl tylko, gdzie mogą trafić Twoje książki, gdyby się nie kurzyły na twojej półce!

    https://www.youtube.com/watch?v=dVNI0rjOkpE 

    Jedną z uczestniczek bookcrossingu była Agata, która swoje wrażenia opisuje tak:

    Agata

    Zostawiałam książki w punktach typu Zostaw Książkę i Weź coś dla siebie, ale nigdy nie znalazłam nic dla siebie. Fajnie było zostawić tytuły, które w jakiś sposób mi zawadzały. Nigdy nie zdecydowałam się na pozostawienie książek gdzie popadnie, bo bałam się, że będą potraktowane jak śmieć i prędzej się zniszczą, niż ktoś je weźmie. Zdecydowałam się wziąć w tym udział, bo zalegały mi w domu pozycje książkowe, a miałam potrzebę przeczytać coś nowego. A przy tym nie wydać nic… no bo fundusze studenckie bywają skromne.

    Kliknij i rozwiń

    Sam bookcrossing jest także punktem wyjścia dla licznych inicjatyw czytelniczych. 13. czerwca obchodzone jest Ogólnopolskie Święto Wolnych Książek, kiedy to odbywają się spotkania z autorami, wspólne czytania, debaty, konkursy, flash moby czy imprezy plenerowe. Dzięki takim akcjom uwolniono w Polsce ponad 260 tysięcy książek. Pomysłowość w doborze miejsc do bookcrossingu zaskakuje. Książki można brać z przystanków metra w Londynie, nowojorskich budek telefonicznych, bydgoskich drzew czy poznańskiego giveboxa.

    Pomysł bydgoszczan wart 60 tysięcy złotych będzie realizowany w ramach budżetu obywatelskiego. Cztery punkty bookcrossingowe znajdą miejsca w drzewach na terenach miejskich parków i Wyspy Młyńskiej.

    Giveboksy Jeżyce i Łazarz podbiły serca poznaniaków. Givebox to miejsce umożliwiające bezgotówkową wymianę wszelkich rzeczy: ubrań, książek, sprzętów domowych, zabawek – czegokolwiek, co tylko Ci przyjdzie do głowy! To tam znajdą one nowych właścicieli. Nie jest to jednak śmietnik, gdzie wrzucisz zniszczone woluminy, których nawet mole nie chcą jeść!

    Jak korzystać z Giveboxa?

    1. zabierz co chcesz – nie musisz nic zostawiać,
    2. zostaw takie rzeczy, które sam chciałbyś znaleźć,
    3. nie zostawiaj nic na szafie ani obok szafy,
    4. nie zostawiaj produktów spożywczych.

    Jeśli do tej pory nie znalazłeś zadowalającego pomysłu na pozbycie się książek, być może założenie własnej biblioteki będzie tym właściwym.

    Otwórz własną bibliotekę

    Własną lub społeczną. I może nie bibliotekę, a mikrobibliotekę. Tak właśnie wygląda książkodzielnia czyli idea stworzona na kanwie Little Free Library przez Kamila Stelmasika. Dzięki staraniom Miejskiej Biblioteki Publicznej w 2014 roku w Ostrowcu Świętokrzyskim stanęła pierwsza skrzynka na książki.

    Kolejne zostały sfinansowane z gminnego programu “Osiedle Od Nowa” – budżetu na poprawę małej zabudowy i infrastruktury osiedli. Koszt stworzenia takiej skrzynki może się wahać między 300 a 1000 złotych, co nie wydaje się zawrotną kwotą. Możesz ją uzyskać z analogicznego budżetu we własnym mieście, z budżetu obywatelskiego lub ze zbiórki crowdfundingowej. Warto na początek włożyć kilka własnych książek, co przecież jest dla nas korzystne – w końcu chcesz pozbyć się niechcianych tytułów. Gdyby były jakiekolwiek trudności i pytania bez odpowiedzi, pomysłodawca książkodzielni oferuje swoją pomoc.

    Nie odkładaj na “później”

    Nie odkładaj książek “na później”, zwłaszcza gdy przeciąga się ono w nieskończoność. Nie odkładaj “na później” decyzji o pozbyciu się niechcianych tytułów. Mniej drastycznym sposobem jest wymiana egzemplarzy na te, które będziemy chcieli od razu przeczytać. Możesz je także oddać znajomym lub do biblioteki. Podczas, gdy na Twojej półce giną pod warstwą kurzu, mogą równie dobrze ucieszyć kogoś, kto skorzysta z Twojej biblioteczki – książkodzielni. Nie tylko pozbędziesz się zalegających książek, ale także stworzysz unikatową przestrzeń dla swojej społeczności. Zawsze też możesz wysłać książkę w podróż dookoła świata dzięki bookcrossingowi.

    Trudno jest pozwolić ulubionej książce odejść. Z niejednym tytułem wiąże się, nomen omen, niesamowita historia. Dzięki sharing economy przedmiot uzyskuje drugie życie. Siłą ekonomii współdzielenia jest społeczność. Korzystając z jednego z powyższych rozwiązań za każdym razem zyskujesz także dostęp do ludzi zafascynowanych literaturą. Co za tym idzie, możesz liczyć na rekomendacje, najświeższe informacje z literackiego świata czy chociażby nowe kontakty w bogatej zbiorowości. Wykorzystanie platform internetowych pozwala na aktywność nie tylko lokalną, ale i globalną, dodatkowo w bardziej przystępny sposób. Biorąc to wszystko pod uwagę, nie masz już wymówek dla dalszego przetrzymywania książek. Czas wprawić je w ruch. Powodzenia!

      Mogą Cię zainteresować

      Skomentuj

      Sierpień w crowdfundingu, czyli wesprzyj te kampanie!

      Przeczytasz w 20 minut Crowdfunding
      Autor 24 sierpnia 2017

      Zbliżając się do końca wakacji postanowiliśmy zerknąć dla Was na zbiórki crowdfundingowe i wybrać te, na które naszym zdaniem warto zwrócić uwagę wracając z urlopu.

      Tym razem przygotowaliśmy zestawienie najciekawszych zbiórek w 8 kategoriach:

      1. Technologia.
      2. Muzyka.
      3. Film/wideo.
      4. Książki.
      5. Sport.
      6. Wydarzenia.
      7. Inicjatywy społeczne.
      8. Dobroczynność.

      Skontaktowaliśmy się z projektodawcami najciekawszych akcji i poprosiliśmy ich o odpowiedzi na dwa pytania:

      1. Co sprawia, że warto wesprzeć Waszą kampanię?
      2. Dlaczego zdecydowaliście się na crowdfunding?

      Mamy nadzieję, że każdy z Was znajdzie coś bliskiego swojemu sercu!

      1. Technologia

      Spakuj się z MyLuggage

      Platforma: Wspieram.to

      Model: oparty na nagrodach

      Cel zbiórki: 5 000 zł

      Celem kampanii MyLuggage jest uzyskanie Waszego wsparcia i zebranie 5 000 zł na ukończenie prac nad aplikacją MyLuggage, czyli pierwszą platformą w pełni przygotowująca do podróży, która skraca czas pakowania nawet o 90%. Dzięki aplikacji możliwe jest przygotowanie listy rzeczy do spakowania na dowolny wyjazd – wakacje, podróż służbową, czy jakąkolwiek inną. MyLuggage tworzy dopasowane pod kątem różnych podróży, spersonalizowane check-listy dla różnego rodzaju wyjazdów. Ideą przyświecającą autorom aplikacji jest podróżowanie bez myślenia o bagażu.

      Trzy grosze od autorów:

      Paweł Łubiarz

      Platforma MyLuggage będzie w pełni darmowa, ponieważ taka jest idea pomysłu – każdy może jej potrzebować! Dzięki niej będziemy w stanie skrócić czas pakowania nawet o 90%. Zależy nam na pozyskaniu użytkowników, którzy będą zaangażowani w rozwój MyLuggage. To właśnie dzięki takim osobom pracę nad aplikacją posuwają się znacznie szybciej, a wspieram.to jest świetnym narzędziem do ich pozyskania.

      Kliknij i rozwiń

      2. Muzyka

      “RUN, UNICORN” – drugi album Klusek dla Was!

      Platforma: Polakpotrafi.pl

      Model: oparty na nagrodach

      Cel: 3 500 zł

      Kluski, czyli Mały, Spisu i Magnes, zebrały materiał na drugą płytę i potrzebują środków na jej wydanie. Jak sami twierdzą: “to płyta którą trzeba mieć!”. Jeśli uda się z powodzeniem zakończyć zbiórkę, płyta zostanie wydana już w listopadzie. Kluski grają głównie rock’n’rolla i zdecydowanie pokazują, że rockowy duch nigdy się nie starzeje. “Run, unicorn” także będzie utrzymana w takich klimatach. Muzyka i teksty piosenek są w stu procentach autorskie, skomponowane przez członków zespołu.

      Trzy grosze od zespołu:

      Adam Antosiewicz

      Dobrego gitarowego grania nigdy dość. Muzyka, którą robimy powinna przekonać wszystkich do wsparcia naszej kampanii :) Crowdfunding wybraliśmy dlatego, że to najlepszy sposób kontaktu bezpośredniego z fanami i danie im poczucia współtworzenia albumu.

      Kliknij i rozwiń

      Nowa płyta KidBrown!

      Platforma: Wspieram.to

      Model: oparty na nagrodach

      Cel: 25 000 zł

      KidBrown to sześcioosobowy zespół, którego liderkami są Ania i Jadzia. Chcą spełnić swoje marzenie i wydać płytę. Cały materiał nagrywany będzie na żywo, bez dodatków, czyszczenia i dogrywania. Płyta powstanie w ciągu pięciu dni nagrań. Planowo ma zostać nagranych 12 autorskich utworów. Co ciekawe, reszta zespołu pozna materiał dopiero na miejscu, w studio nagraniowym. Dlaczego? Bo KidBrown przede wszystkim stawiają na spontaniczność i żywą interpretację.

      Trzy słowa od zespołu:

      Arleta Olendrowicz

      Dlaczego zdecydowaliśmy się na crowdfunding? Bo nie ma drugiego takiego zespołu. KIDBROWN wyprzedza muzycznie, harmonicznie i aranżacyjnie swoje czasy. Płyta będzie nagrana “na setkę”, co pokaże wirtuozerię i prawdę o tych znakomitych młodych artystach. KIDBROWN zachwycił i Piotra Metza, i Piotra Roguckiego, którzy uważają, że wokalistki mają “światowe głosy”! Teledysk do tytułowej piosenki ARMIA CIAŁA będzie mocny jak żaden!

      Kliknij i rozwiń

      3. Film/wideo

      Film Siostry – kobiety dla kobiet

      Platforma: PolakPotrafi.pl

      Model: oparty na nagrodach

      Cel: 30 000 zł

      Stowarzyszenie Aktywne Kobiety w trakcie wyjazdów do Afganistanu, przygotowało materiał filmowy “Siostry” o pracy z liderkami w Afganistanie. Dzięki zbiórce crowdfoundingowej stowarzyszenie będzie mogło dokończyć swój film. Bohaterkami filmu są siostry: Zohra, Gaisu i Parastu, które pochodzą z bardzo liberalnych kabulskich rodzin. Ich ojcowie, bracia lub mężowie, zgodzili się, często wbrew ostracyzmowi dalszej rodziny i środowiska, aby wzięły one udział w warsztacie – same, bez „opieki“ mężczyzn. Film pokazuje, w jaki sposób kobiety w Afganistanie budują swoją niezależność, jak wzmacniają swój głos, jak zyskują dostęp do edukacji, władzy i wiedzy.

      Trzy grosze od autorów:

      European Projects – Active Women Association

      Warto wesprzeć naszą kampanię ze względu na jej międzynarodowy zasięg, wspierają nas różne kraje i działacze z całego kraju, jak również ze względu na jej wartości: prawa kobiet, wolność oraz niezależność. Nasz projekt przynosi także zmiany w kontekście globalnym (uczestniczka projektu została ambasadorką ONZ w Nowym Jorku). Zdecydowaliśmy się na crowdfunding, gdyż docierając do dużej liczby osób realizujemy cel naszego projektu, jakim jest podnoszenie świadomości na temat sytuacji kobiet w Afganistanie i zaangażowanie publiczności polskiej i międzynarodowej w sprawy obywatelskie w kontekście globalnym.

      Kliknij i rozwiń

      Realizacja filmu dokumentalnego na temat osób głuchoniewidomych pt. “Przekroczyć granice ciszy i ciemności”

       

       

       

       

       

       

       

       

      Platforma: Zrzutka.pl

      Model:Donacyjny

      Cel:5 000 zł

      Towarzystwo Pomocy Głuchoniewidomym działa od 1991 roku. Skupia ono wokół siebie osoby z jednoczesnym uszkodzeniem wzroku i słuchu, a także ich rodziny i przyjaciół. Dynamiczny rozwój TPG skutkował podejmowaniem różnych działań przeciwko marginalizacji i wykluczeniu społecznemu, z czym często borykają się osoby cierpiące na głuchoślepotę. Tym razem Śląska Jednostka TPG organizuje zbiórkę pieniędzy na realizację filmu dokumentalnego na temat osób głuchoniewidomych. Film ma na celu pokazanie jak wygląda codzienność osób głuchoniewidomych, ich życie i to, w jaki sposób odbierają otaczający ich świat.

      Trzy grosze od autorów:

      Karolina Rogowska

      Towarzystwo Pomocy Głuchoniewidomym jest organizacją ogólnopolską wspierającą osoby z jednoczesną dysfunkcją dwóch podstawowych zmysłów, jakimi są wzrok i słuch. Niestety społeczeństwo niewiele wie na temat głuchoślepoty oraz na temat osób zmagających się z taką niepełnosprawnością. W związku z tym postanowiliśmy wyprodukować film dokumentalny pokazujący, że osoby głuchoniewidome są wśród nas – żyją tuż obok. Zdecydowaliśmy się na crowdfunding, gdyż dzięki takiemu działaniu możemy dotrzeć do większej liczby odbiorców. Ludzie chcą pomagać, ale nie zawsze mają taką możliwość. Crowdfunding daje taka sposobność, bo przecież dając tak niewiele, można zrobić tak wiele dobrego dla innych ludzi :)

      Kliknij i rozwiń

      4. Książki

      Książka “Królestwo Buddy”

      Platforma: PolakPotrafi.pl

      Model: oparty na nagrodach

      Cel: 15 000 zł

      Tomek Augustyniak, niezależny dziennikarz i korespondent w Azji Południowej, wydaje debiutancką książkę reporterską. “Królestwo Buddy” ma być pierwszą polską książką o powojennej Sri Lance. Jeśli chcecie poznać odpowiedź na pytanie co się stało z Tamilskimi Tygrysami i dlaczego żołnierze stawiają na północy Sri Lanki świątynie i posągi Buddy – koniecznie zainteresujcie się tą zbiórką. Książka ma już potencjalnego wydawcę. Ma się ukazać w przyszłym roku.

      Trzy grosze od autora:

      Tomek Augustyniak

      Azja Południowa i w ogóle cała dalsza zagranica są w polskim dziennikarstwie bardzo niedocenione, bo redakcji nie stać na utrzymywanie tam etatowych korespondentów. Wspierając to przedsięwzięcie internauci umożliwiają robienie takiego dziennikarstwa, jakie im się podoba – nie tworzonego byle jak, zza biurka w redakcji, tylko z miejsca wydarzeń. Społeczność to ciągle niedoceniony zasób w profesjonalnym dziennikarstwie i reportażu, a książki powstają przecież dla czytelników. Dzięki finansowaniu społecznościowemu wokół przedsięwzięcia powstaje krąg zainteresowanych odbiorców, a ja mogę poznać opinie czytelników na tematy, które poruszam w książce jeszcze zanim zostanie ukończona.

      Kliknij i rozwiń

      Kryminał w stylu retro

      Platforma: Polakpotrafi.pl

      Model: oparty na nagrodach

      Cel: 3 000 zł

      Katarzyna Podczaska to miłośniczka Kujaw i autorka ponad 40 publikacji na temat zabytków, folkloru i historii tych terenów. Teraz chce wydać powieść. Będzie to pierwszy kryminał o Inowrocławiu. Akcja dziać będzie się w roku 1909 r., w niezwykłej belle epoque. Co ciekawe, wiele wątków w powieści będzie autentycznych, zaś cała geograficzno-architektoniczna warstwa została odwzorowana z niezwykłą szczegółowością, także śledząc wydarzenia opowieści znajdziemy prawdziwe ulice i budynki. Wydanie książki planowane jest na 17 listopada 2017 roku.

      Trzy grosze od autorki:

      Katarzyna Podczaska

      Warto wesprzeć mój projekt porusza serca ludzi, którzy żyjąc i pracując w moim mieście, nie zdają sobie do końca sprawy z historii, której co dzień dotykają. Poza tym będzie to pierwsza powieść o tym mieście, które ma bogatą przeszłość, wartą nie tylko opisania, ale i sfilmowania. Wybrałam crowdfunding by odkryć w sobie nowe możliwości i poznać ciekawych ludzi. Już teraz mogę powiedzieć, że odniosłam sukces, bo pierwszy raz jestem scenarzystą, dziennikarzem i filmowcem. Mam już pomysł na nowy cykl filmowy o moim mieście pt. “Wakacje z duchami”, ale o tym na razie sza…

      Kliknij i rozwiń

      5. Sport

      Nowy metabolizm – aktywne niezależnie od wieku

      Platforma: PolakPotrafi.pl

      Model: oparty na nagrodach

      Cel: 14 000 zł.

      Płyta treningowa ” Nowy Metabolizm” wraz z książką , to pierwszy tego typu projekt w Polsce. Celem akcji jest profesjonalne nagranie i wydanie płyty złożonej ze specjalnych programów treningowych stworzonych pod kątem kobiet po 30/40/50 roku życia, u których metabolizm systematycznie zwalnia. Joasia ma 35 lat i jest fizjoterapeutą, a także instruktorem fitness i trenerem. Jej pasją jest praca z kobietami, które przeskoczyły już próg magicznej 30 oraz matkami, którym dedykuje swoją płytę.

      Trzy grosze od autorów:

      Joanna Królikowska

      Naszą kampanię warto wesprzeć, ponieważ biorą w niej udział zwykle, prawdziwe kobiety. Pracujące matki Polki, nie modelki fitness, nie 20-letnie dziewczyny, nie profesjonalistki… Czyli takie kobiety, których jest najwięcej. To tylko garstka spośród tysięcy. Chcemy udowodnić, że pasja do sportu i aktywności stoi ponad sztucznie stworzone bariery. Wybrałyśmy taką formę zbiórki z prostego powodu – ograniczeń finansowych do realizacji projektu. Po drugie w taki sposób możemy trafić właśnie do kobiet takich jak my :)

      Kliknij i rozwiń

      Mamy wielkie serca, w małych ciałach. I marzenia! Mistrzostwa Świata w Parabadmintonie w Korei

      Platforma: Zrzutka.pl

      Model: oparty na nagrodach

      Cel: 28 000 zł

      Zbiórka organizowana jest przez Fundację Move Now, która prowadzi klub sportowy “Badminton dla wszystkich”. Jej celem jest upowszechnianie sportu wśród osób niepełnosprawnych. Klub “Badminton dla wszystkich” prowadzi regularne zajęcia i treningi parabadmintona dla osób niepełnosprawnych. Dzięki organizowanej przez klub zbiórce, Daria i Oliwia – zawodniczki parabadmintona klasy SS6, będą mogły wyjechać na Mistrzostwa Świata w Parabadmintonie w Korei, w listopadzie 2017 r. Udział w zawodach jest ogromną szansą dla dziewczyn na ich sportowy rozwój, a także na punkty w kwalifikacji ogólnoświatowej, a może i na medale.

      Trzy grosze od autorów:

      Dorota Gawrońska-Popa

      Nasza akcja jest działaniem wspierającym i upowszechniającym sport osób niepełnosprawnych. Parasportowcy są często wzorem dla innych osób niepełnosprawnych, swoim zapałem zarażają innych, nie tylko do uprawiania sportu, ale zwyczajnie do wyjścia z domu i podjęcia aktywności. Parabadminton będzie rozgrywany po raz pierwszy na Olimpiadzie w Tokio za trzy lata, moje zawodniczki mają po 14 lat, także z uwagi na wiek, za 3 lata mogą mieć szansę na udział w Olimpiadzie. Dzięki wyjazdom na turnieje prabadmintona i na Mistrzostwa Świata w Korei w tym roku, dziewczyny zdobywają doświadczenie z zawodnikami z całego świata w swojej klasie SS6 i cenne punkty.

      Kliknij i rozwiń

      6. Wydarzenia

      Stwórz z nami 10. edycję Nocnych Teatraliów Strachy!

      Platforma:Odpalprojekt.pl

      Model: Oparty na nagrodach

      Cel: 3 500 zł

      Teatr s.t.r.a.c.h (co w rozwinięciu oznacza strasznie trudno analizować czyjąś historię), czyli siódemka zaangażowanych artystycznie przyjaciół, organizuje 10. edycję Nocnych Teatraliów “STRACHY”. Inicjatywa istnieje od 2007 roku. Wtedy właśnie powstał Festiwal Nocne Teatralia Strachy, który początkowo zrzeszał tylko teatry niezależne, do których z upływem czasu dołączyły także inne sztuki alternatywne. W takiej formie festiwal trwa do dziś. Skąd pomysł na Strachy? Jak mówią autorzy – przede wszystkim z fascynacji różnorodnymi przejawami ludzkiej twórczości oraz potrzeby aktywnego uczestniczenia w nich. Festiwal odbywa się w Krośnie we wrześniu.

      Trzy grosze od autorów:

      Teatr s.t.r.a.c.h

      Jesteśmy grupą przyjaciół, dla których nie ma rzeczy niemożliwych. Działamy w niedużym mieście, opierając swoją pracę na sile wolontariatu i wspólnego działania. Dzięki temu, pod koniec każdego lata wracamy do Krosna, by zgromadzoną energię przełożyć na zadowolenie naszych widzów i gości Festiwalu. Zdecydowaliśmy się na crowdfunding, ponieważ lubimy przekraczać granice oraz wierzymy w potęgę osób, które dążą do tego samego celu. Akcja daje możliwość dołożenia od siebie grosika każdej osobie, której nieobojętny jest los kultury w Polsce.

      Kliknij i rozwiń

      7. Inicjatywy społeczne

      Trasa “German Death Camps” w USA

      Platforma: Zrzutka.pl

      Model: Donacyjny

      Cel: 100 000 zł

      Fundacja Tradycji Miast i Wsi organizuje już po raz kolejny zbiórkę na wsparcie przeciwdziałaniu fałszowania historii. Tym razem planuje ona stworzyć autobus-muzeum, w którym znajdzie się ekspozycja poświęcona historii Polski podczas II wojny światowej. Wyruszy on w trasę po amerykańskich ośrodkach akademickich. Fundacja z sukcesem na początku tego roku zorganizowała już jedną akcję informacyjną na terenie Niemiec i Wielkiej Brytanii. Mobilny billboard z napisem „Death Camps Were Nazi German” przejechał trasę z Wrocławia do Londynu na przełomie stycznia i lutego 2017.

      Trzy grosze od autorów:

      Dawid Hallmann

      Wobec powtarzających się zwrotów “polskie obozy śmierci” nie można pozostać obojętnym. Dlatego chcemy pokazać mieszkańcom Stanów Zjednoczonych historię Polski podczas II wojny światowej, tak by już nikt nie mylił kata i ofiary, zbrodni i bohaterstwa. Forma, którą wybraliśmy, czyli mobilne muzeum w zaadaptowanym autobusie gwarantuje, że odbiorcy otrzymają konkretną wiedzę historyczną, a nie tylko hasła. Na początku tego roku udało nam się dzięki crowdfundingowi zorganizować trasę mobilnego billboardu “German Death Camps”. Mimo iż projekt w USA wymaga nakładów ponad 10 razy większych, wciąż idziemy tą drogą. Dlaczego? Bo dzięki niej możemy zachować pełną niezależność. To dla nas ważne.

      Kliknij i rozwiń

      Odzież dla Mangyan z Filipin

      Platforma:Pomagam.pl

      Model: Donacyjny

      Cel: 400 zł

      Zbiórka na odzież dla mieszkańców jednej z filipińskich wysp jest jedną z bardziej nietypowych akcji. Kamil, autor zbiórki, mieszka na wyspie Oriental Mindoro od lutego 2017 roku. W górach na wyspie nadal mieszkają rdzenni mieszkańcy. Po raz pierwszy Kamil odwiedził ich w kwietniu tego roku, aby zanieść im ubrania których najbardziej potrzebują. Od września temperatura w górach spadnie poniżej 15 stopni, dlatego postanowił on zebrać pieniądze, aby pomóc przetrwać mieszkańcom tę porę roku.

      Trzy grosze od autorów:

      Kamil Paszkowski

      Ostatnio rozmawialiśmy z Joe jest to Filipińczyk, który ma ogromne serce i bezpośredni kontakt z Mangyan tribe. Pytał nas ostatnio czy możemy się jeszcze raz wybrać z nim w góry i oferować im ubrania. Ludzi w tej wiosce jest wielu, dużo więcej niż jest pokazane na filmiku, niestety ja sam nie jestem w stanie zafundować takiej kwoty, żeby pomóc większej ilości osób dlatego zdecydowałem się na zbiórkę na tym portalu.

      Kliknij i rozwiń

      8. Dobroczynność

      Na ratunek po burzy

      Platforma: Zrzutka.pl

      Model: donacyjny

      Cel: 100 000 zł

      Na skutek nawałnicy, która przeszła przez Pomorze w połowie sierpnia, pięć osób poniosło śmierć, a około 50 zostało rannych. Zerwanych zostało około 120 dachów, zniszczone są liczne drogi i około kilkadziesiąt hektarów lasów. Pomorski Oddział Polskiego Czerwonego Krzyża uruchomił zbiórkę, która ma na celu pomoc poszkodowanym, którzy w wyniku zniszczeń, jakie spowodowały burze i nawałnice w województwie pomorskim, stracili dobytek swojego życia. Środki, które zostaną zebrane zostaną przeznaczone na bezpośrednią pomoc poszkodowanym.

      Trzy grosze od autorów:

      Pomorski Oddział Polskiego Czerwonego Krzyża

      Polski Czerwony Krzyż to najstarsza polska organizacja humanitarna, która od początku swojego istnienia niesie pomoc potrzebującym. Tysiące osób i wolontariuszy darzy nas zaufaniem dzięki czemu możemy prężnie działać i nieść pomoc ludziom, którzy ucierpieli podczas ostatnich nawałnic.
      Wybraliśmy crowdfunding ponieważ jest to świetna oraz bardzo popularna idea, dzięki której możemy w krótkim czasie dotrzeć do sporej ilości osób i szybko ruszyć do potrzebujących.

      Kliknij i rozwiń

      Operacja miednicy dla Suni

      Platforma: Pomagam.pl

      Model: donacyjny

      Cel: 2 000 zł

      Sunia to trzyletni kundelek, który dużo już w swoim życiu wycierpiał. Została porzucona niedaleko miejsca zamieszkania obecnych właścicieli, którzy przygarnęli ją, mimo niedostatecznych warunków (mają już dwa inne psy). Sunia była radosnym i wesołym psem, aż do momentu wypadku. Najprawdopodobniej potrącił ją samochód, a sprawca uciekł z miejsca wydarzenia. Celem zbiórki jest zebranie środków na operację miednicy Suni, która przywróci psu pełną sprawność.

      Trzy grosze od autorki:

      Ewelina Bober

      Co sprawia, że warto nas wesprzeć? Myślę, że sama historia naszej Suni. My chcemy tego uniknąć i uratować tą biedną psinę. Nasza Sunia była przybłędą, ktoś ją porzucił, przygarnęłam ją pomimo, że mam już dwa psy. Wycierpiała się już wystarczająco w swoim życiu. Na crowdfunding zdecydowaliśmy się, ponieważ obserwuje dużo zbiórek, które ludziom się udają. Przeważnie suma zawsze jest zebrana. Lepszą drogą jest zachęcanie ludzi do dobroci, do pomagania drugiemu człowiekowi, niż zaciąganie kredytu kilku letniego w banku.

      Kliknij i rozwiń

        Mogą Cię zainteresować

        Skomentuj