Lipcowe zbiórki crowdfundingowe, czyli kogo wesprzeć?

Przeczytasz w 11 minut Crowdfunding
Autor 31 lipca 2017

Także w trakcie wakacji nie próżnujemy i monitorujemy najciekawsze zbiórki w sieci. Może to jest ten właśnie moment, aby przesłać trochę dobrej wakacyjnej energii i wesprzeć jakąś kampanię?

Przygotowaliśmy dla Was jak co miesiąc zbiórki z 8 kategorii:

  1. Technologia.
  2. Muzyka.
  3. Film/wideo.
  4. Książki.
  5. Sport.
  6. Wydarzenia.
  7. Inicjatywy społeczne.
  8. Dobroczynność.

Skontaktowaliśmy się z projektodawcami najciekawszych akcji i poprosiliśmy ich o odpowiedzi na dwa pytania:

  1. Co sprawia, że warto wesprzeć Waszą kampanię?
  2. Dlaczego zdecydowaliście się na crowdfunding?

Mamy nadzieję, że każdy z Was znajdzie coś bliskiego swojemu sercu!

1. Technologia

Poduszkowiec rozpoznawczo-badawczy

Platforma: PolakPotrafi.pl

Model: oparty na nagrodach

Cel zbiórki: 3 200 zł

Zapamiętajcie tę dwójkę małych wynalazców, ponieważ będzie jeszcze o nich głośno w przyszłości. Adam i Bartek należą do koła robotyki w Legionowie Legrobot i wspólnie zbudowali drona. Chłopców poniosła fantazja i zbudowali heksakopter o dużym zasięgu. Później wpadli na pomysł, aby stworzyć coś niepowtarzalnego, co pozwoliłoby dostawać się do trudno dostępnych miejsc i mieć możliwość wydostawania z nich różnych rzeczy. Tak pojawił się pierwszy pomysł budowy poduszkowca. Adam i Bartek pracują obecnie nad prototypem urządzenia.

Trzy grosze od autorów:

Adam Moszczyński

Jesteśmy grupą ambitnych gimnazjalistów z jedną wielką pasją i dużym doświadczeniem jak na nasz wiek. Zbudowaliśmy już kilka w pełni działających drukarek 3D oraz frezarek CNC. Budując nasz własny poduszkowiec na silnikach odrzutowych postanowiliśmy zrobić duży krok naprzód i jednocześnie spełnić swoje marzenia młodego wynalazcy.

Dlaczego crowdfunding? Jest to świetny sposób na dotarcie do osób, które doceniają to, co robimy lub widzą w tym potencjał. Uzbieranie pełnej sumy pozwoli nam na zbudowanie pierwszej takiej maszyny w Polsce!

Kliknij i rozwiń

2. Muzyka

Autorska płyta Eli Dębskiej

Platforma: Wspieram.to

Model: oparty na nagrodach

Cel: 18 000 zł

Ela wydaje swoją pierwszą autorską płytę, a jej motto brzmi: teraz albo nigdy! Płyta ma zostać  ukończona w listopadzie, a ukazać się w grudniu na gwiazdkę. Materiał na płytę jest w 100% autorski, z tekstami Eli, które pisała przez wiele lat i z jej oryginalną muzyką. Zawsze wzorowała się na wspaniałych artystach, z niektórymi miała zaszczyt współpracować i uczyć się jak powstaje prawdziwa sztuka. Do tej pory chowała się za piosenkami innych artystów, ale teraz chce wyjść i pokazać swoim fanom jaka jest naprawdę.

Trzy grosze od autorki:

Ela Dębska

To moja pierwsza w pełni autorska płyta, ale zagrałam już masę koncertów i zauważyłam, że daję ludziom coś więcej niż tylko dźwięki. Bazuję w swoim śpiewaniu na emocjach i uczuciach, mówię o tym, że czasami boimy się otworzyć przed innymi, żeby nie narazić się na śmieszność czy odrzucenie przez co coraz bardziej popadamy w pułapkę pozorów.

Wybrałam crowdfunding, ponieważ ludzie, którzy słuchają mnie tworzą jakąś wspólnotę wrażliwych, wartościowych i pełnych ciepła ludzi, którzy chcą się wzajemnie wspierać i liczyć na siebie.

Kliknij i rozwiń

Wydanie dema OTHIS!

Platforma: PolakPotrafi.pl

Model: oparty na nagrodach

Cel: 5000 zł

Paweł założył OTHIS parę lat temu, a dzisiaj ten metalowy zespół z Koszalina zamierza nagrać utwory na swoje demo. Na przestrzeni lat OTHIS zagrał wiele koncertów, między innymi z: Kabanos, Oberschlesien, Alastor czy Turbo. Udało im się także zdobyć takie osiągnięcia, jak 2-gie miejsce na przeglądzie w Cewicach, czy wygrana teledysku na Łowcach Talentów. Mówią, że łączy ich muzyka i chęć dzielenia się nią.

Trzy grosze od autora:

Kevin Ćwiek

Każdy ma marzenia i chce je spełnić. My robimy to co lubimy i cieszymy się, gdy podoba się to innym osobom, którzy stwierdzają, że warto nas wesprzeć.

Niektóre projekty bardzo ciężko jest zrealizować z własnej kieszeni. Często robi się to kosztem jakości. Dzięki crowdfundingowi każdy może dołożyć swoją cegiełkę i pomóc innym osiągnąć swój cel. Żyjemy w XXI wieku i to jest piękne, że dziś każdy może być sponsorem.

Kliknij i rozwiń

3. Film

Serial Fatum

Platforma: PolakPotrafi.pl

Model: oparty na nagrodach

Cel: 12 500 zł

FATUM to serial, w którym ścierają się dwa światy – ten rzeczywisty, w którym funkcjonujemy na co dzień oraz fantastyczny, pełen tajemnic i upiornych opowieści. Ekipa projektu planuje nakręcić odcinek pilotażowy. Jest to ważna część serialu, a także procesu produkcyjnego. Wierzą, że ich opowieść stanie się także inwestycją we wszystkich fanów mrocznych historii.

Trzy grosze od reżysera:

Wojciech Wojciechowski

Wierzymy, że warto wesprzeć naszą kampanię, gdyż działamy motywowani wiarą nie tylko w projekt, ale także w to, że nie brakuje w Polsce odbiorców, którzy oczekują historii z dreszczykiem oraz produkcji tworzonych na bazie pasji i profesjonalnego przygotowania. Chcemy w praktyce podbijać serca miłośników grozy i współczesnych baśni.

Zdecydowaliśmy się na crowdfunding przede wszystkim dlatego, że staramy się myśleć i działać w sposób nowoczesny. Nieocenionym atutem zdobywania w ten sposób środków na produkcję jest wolność twórcza. Czujemy także, że już na etapie jej początków możemy tworzyć społeczność przyszłych fanów – owoców naszej pracy. A odbiorcy, czyli w naszym przypadku zadowoleni widzowie to nadrzędny cel naszej pracy.

Kliknij i rozwiń

4. Książki

Już taki jestem mamo

Platforma: PolakPotrafi.pl

Model: oparty na nagrodach

Cel: 2 300 zł

“Już taki jestem… Mamo!” to  książka napisana przeze Kamilę, czyli “zwyczajną matkę wariatkę i Babę Jagę w jednym” – jak sama określa siebie autorka. Opowiada ona prawdziwą historię dziecka z ADHD. Kamila napisała ponad 100 stron, a kwota 2300 zł to koszt wydania 200 egzemplarzy w wydawnictwie Black Unicorn.

Trzy grosze od autorki:

Kamila Babińska

Wsparcie mojego projektu sprawi, że dojdzie do skutku wydanie książki, która jest wyjątkowa, bo opisana jest w niej prawdziwa historia chłopca z ADHD. Pomimo tego, że na rynku jest wiele książek o ADHD, to są to książki głównie naukowe. Nie ma natomiast takiej, która opisuje przez co przechodzą rodzice i dziecko w trakcie tej choroby.

Zdecydowałam się na finansowanie społecznościowe, bo zależy mi na szybkim wydaniu książki, tak aby mogła ona jak najszybciej pomóc innym. Poza tym crowdfunding niesamowicie integruje ludzi, daje kopa do wspierania następnych projektów. Spełnia szybciej marzenia :)

Kliknij i rozwiń

Non-fiction – nieregularnik reporterski

Platforma: Wspieram.to

Model: oparty na nagrodach

Cel: 35 000 zł

“Non/fiction – nieregularnik reporterski” to nowy, niezależny magazyn, w którym najważniejsze są prawdziwe historie. Będzie to pierwsze tego typu czasopismo na polskim rynku. Dzięki Non/fiction wielu obecnych i przyszłych reporterów będzie mogło publikować świetne teksty na różne tematy społeczne. Dla autorek nie ma tematów “nudnych”, czy “mało sexy”.

Trzy grosze od autorek:

Karolina Bednarz i Dorota Groyecka

Literatura faktu zyskuje w Polsce coraz większe grono czytelników, ale nadal brakuje tytułów, na łamach których można znaleźć reportaż prasowy. „Non/fiction” będzie kwartalnikiem poruszającym ważne społecznie tematy, często ignorowane przez masowe media.W swoim projekcie postawiłyśmy na niezależność – od reklamodawców, dużych wydawców czy korporacji.

Włożyłyśmy sporo czasu i energii, a także własnych środków w założenie magazynu i przygotowanie materiałów do pierwszego numeru. Naturalne wydało się nam zwrócenie w stronę miłośników niezależnej prasy oraz reportażu, i poproszenie o wsparcie magazynu na starcie. Wierzymy w siłę oddolnych inicjatyw i same wspieramy podobne projekty. Mała reporterska rewolucja wymaga zaangażowania obu stron.

Kliknij i rozwiń

5. Sport

Szablistki Mistrzynie Polski

Platforma: PolakPotrafi.pl

Model: oparty na nagrodach

Cel: 6000 zł.

Mistrzynie Polski w szabli – Klaudia, Nina, Aniela i Pola – zawodniczki UKS Hajduczek Olsztyn trenują codziennie. By mogły dalej rozwijać swoje umiejętności, potrzebują sprzętu do prowadzenia walk treningowych (dwa bębny, kable oraz aparat sędziowski). Taki komplet kosztuje 6 000 zł. Zawodniczki w każdym sezonie sportowym startują w 12-16 turniejach. Reprezentowały już Polskę w Pucharach Europy.

Trzy grosze od autora:

Wysoka wartość sportu szermierczego polega na tym, iż angażuje on pełnię fizycznych i psychicznych właściwości człowieka. Ważnym elementem treningu są walki. Aby były one przeprowadzane jak na zawodach, potrzebne jest wyposażenie turniejowe, na które zbieramy pieniądze.

Crowdfunding to niezwykła idea, która pokazuje, że są wśród nas ludzie, chcący pomóc drugiemu człowiekowi. Z jednej strony jest to dla nas możliwość na zebranie niezbędnych pieniędzy, z drugiej – doskonała okazja do pokazania, że potrafię się dzielić, że wspólnie możemy naprawdę wiele i z uśmiechem na twarzy położyć się spać, w lepszym humorze, bo kiedy człowiek dzieli się z innymi, to staje się prawdziwe szczęśliwy.

Kliknij i rozwiń

Project We Are Patriots

Platforma: Fans4club

Model: oparty na nagrodach

Cel: 15 000 zł.

Akcja ma na celu zapewnienie najlepszych warunków treningowych dla drużyny Patriotów, finansując pobyt w Polsce zagranicznego trenera. W Stanach Zjednoczonych będących największym rynkiem reklamowym i finansowym świata, futbol nie ma sobie równych.  Również w Polsce dynamicznie rozwija się krajowa liga PLFA. W Poznaniu od prawie pięciu lat funkcjonują Patrioci – klub, który obecnie zbiera pieniądze na zatrudnienie doświadczonego szkoleniowca zza oceanu, który mógłby pomóc ich zawodnikom w dalszym podnoszeniu umiejętności oraz wspomóc młodych trenerów w urozmaiceniu ich warsztatu trenerskiego.

Trzy grosze od autora:

Od samego początku istnienia naszego klubu dokładamy wszelkich starań, żeby stworzyć młodym zawodnikom jak najlepsze warunki do rozwoju ich talentu. Rezultatem naszych działań było powstanie w Poznaniu pierwszego w Polsce stadionu przeznaczonego do futbolu amerykańskiego i rozbudowanie bazy treningowej wokół niego. Obecnie chcemy zbudować zespół w oparciu o własnych wychowanków, a nie gwiazd ściąganych zza oceanu przy wsparciu trenerskim.

Zachęceni wyrazami sympatii płynącymi ze strony kibiców zdecydowaliśmy się na akcję, która pozwoli im także współuczestniczyć w życiu klubu i dołożyć mniejszą lub większą cegiełkę w jego rozwój.

Kliknij i rozwiń

6. Inicjatywy społeczne

Raki Gostyń

Platforma: Fundujesz.pl

Model: donacyjny

Cel: 1 200 zł

Celem zbiórki jest zakup urządzenia do malowania linii na boisku, z myślą o lokalnym klubie Raki Gostyń. Stowarzyszenie Sportowe „Raki Gostyń” to organizacja, której zadaniem jest popularyzacja kultury fizycznej i sportu wśród mieszkańców miejscowości Gostyń. Sztandarową inicjatywą stowarzyszenia jest drużyna piłkarska Raki Gostyń, która dynamicznie rozwija się wraz ze skupioną wokół niej młodzieżą, trenującą i grającą w ramach dwóch grup wiekowych. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu zawodników, kadry szkoleniowej i zarządu drużyny te z powodzeniem uczestniczą w rozgrywkach ligowych tyskiego podokręgu, a także lokalnych turniejach piłkarskich.

Trzy grosze od autorów:

Uważamy, że warto wesprzeć naszą akcję ze względu na unikatowy charakter celu zbiórki. Zakupiona maszyna może służyć nie tylko samemu klubowi Raki Gostyń, ale również może być użyczana innym grupom i zainteresowanym. Akcja ma też zaktywizować społeczność lokalną i pokazać, że wspólnymi siłami można zrobić coś fajnego dla wspólnego celu.Zdecydowaliśmy się na crowdfunding ze względu na innowacyjny charakter tego typu zbiórek. Chcemy pokazać, że jest to atrakcyjny i bezpieczny sposób na organizację zbiórki funduszy na jakiś cel.

Kliknij i rozwiń

Na nowo śmieci (Pracownia Ekologiczna)

Platforma: Zrzutka.pl

Model: oparty na nagrodach

Cel: 7 000 zł

Dziewczyny – Gosia, Julia, Kaja i Roberta – poznały się półtora roku temu, gdy zostały zaproszone do poprowadzenia cyklu warsztatów ekologicznych w Kuchni Spotkań IKEA. Obecnie cel czterech założycielek to otworzyć w Warszawie pracownię, w której będą one prowadziły warsztaty dotyczące ekologicznego, naturalnego i zrównoważonego stylu życia oraz edukowały w tychże tematach.

Trzy grosze od autorek:

Julia, Gosia, Kaja i Roberta

Chcemy otworzyć ekologiczną pracownię, by udowodnić, że istnieje alternatywa dla niezdrowej żywności, kosmetyków z drogerii i wyrzucania rzeczy do kosza. Będzie to miejsce, w którym oprócz ciała, zadbamy też o ducha, w czym pomogą warsztaty antystresowe. To będzie wyjątkowe – a możliwe również, że jedyne takie – miejsce na mapie Warszawy.

Dzięki zebranym funduszom będziemy mogły odświeżyć lokal i przygotować go do przyjęcia uczestników warsztatów. Przy okazji dowiedziałyśmy się też, jak duże jest zapotrzebowanie na tego rodzaju pracownię.

Kliknij i rozwiń

7. Dobroczynność

Znikający bracia

Platforma: Zrzutka.pl

Model: donacyjny

Cel: 110 000 zł

Oprócz tego, że Adam i Andrzej są braćmi, obaj poruszają się na wózkach inwalidzkich w wyniku rdzeniowego zaniku mięśni (SMA), który jest chorobą genetyczną o charakterze postępującym. Oznacza to, iż można jedynie próbować spowalniać proces chorobowy np. dzięki systematycznej rehabilitacji. W związku z tym, na przestrzeni lat choroba pozbawiła ich sił w tak dużym stopniu, potrzebują oni pomocy osób trzecich na co dzień. Idealnym rozwiązaniem byłoby posiadanie własnego samochodu wyposażonego w platformę umożliwiającą samodzielny wjazd i wyjazd wózkiem inwalidzkim.

Trzy grosze od autora:

Myślę, że warto wesprzeć naszą kampanię, ponieważ samochód przystosowany do przewozu osób na wózkach inwalidzkich oznacza dla nas wyjście do świata bardziej realnie niż wirtualnie, dając szansę na bodaj namiastkę niezależności. Wiemy, że wielu jest ludzi o dobrych, otwartych sercach, którzy może zechcą nas wspomóc w tym przedsięwzięciu.Zdecydowaliśmy się na crowdfunding, ponieważ obecnie jest on bardzo popularną, o ile nie najpopularniejszą i niezwykle skuteczną formą zbierania funduszy na konkretny cel.

Kliknij i rozwiń

Pomóżmy wrócić Ani do zawodu…

Platforma: Pomagam.pl

Model: donacyjny

Cel: 25 000 zł

Ania była aktywna zawodowo jako kierowca ciężarówki. Podczas załadunku uległa wypadkowi w pracy, w wyniku czego poważnie uszkodziła swoje kolano. Czekają ją teraz kosztowne operacje i rehabilitacje, by mogła powrócić na szlak. “Truckers Family” organizujący zbiórkę to grupa kierowców jeżdżących na co dzień zawodowo wspierających Anię.

Trzy grosze od autorki:

Warto wesprzeć naszą kampanię, gdyż pomoże ona Ani szybko wrócić do zawodu, który kocha. Zawód kierowcy wymaga pełnej sprawności. To nie tylko siedzenie za kółkiem, ale też obsługa naczepy i zabezpieczenie ładunku. W tej chwili Ania jest po pierwszej operacji i czeka ją jeszcze przeszczep więzadła krzyżowego ACL. Implant jest nierefundowany z NFZ, a bez niego Ania mocno odczuwa niestabilność kolana.Wybraliśmy ten sposób zbiórki, gdyż sami pomagaliśmy już w ten sposób i chcielibyśmy teraz pomóc Ani. Bardzo prosimy o wsparcie!

Kliknij i rozwiń

8. Wydarzenia

Dharma Festiwal

Portal: PolakPotrafi.pl

Model: oparty na nagrodach

Cel: 5 000 zł

Dharma Festival to święto muzyki elektronicznej (psy, goa, ambient, chillout) organizowane od 5 lat w północnej Polsce. Festiwal rośnie w siłę, ale niestety w tym roku zdarzyła się nieprzewidziana sytuacja – uszkodzenie agregatu w drodze powrotnej oraz dodatkowe koszty związane z wynajęciem ośrodka. Aby Dharma mogła odbyć się w tym roku potrzebne jest wsparcie.

Trzy grosze od autorki:

Projekt Dharma Festival powstał z naszych własnych potrzeb. Chcieliśmy stworzyć miejsce dla każdego, wydarzenie, podczas którego będziemy czuli się jak w domu, wśród rodziny, ale także mogli dobrze się wybawić. Kiedy zaczęliśmy naszą pracę w zasadzie nie było takiego wydarzenia w Polsce, skierowanego także do rodziny, z warsztatami, prelekcjami, sklepami z hand made’m i pysznym unikalnym jedzonkiem, do tego nagłośnieniem i dekoracjami na najwyższym poziomie.

Niestety nie zawsze wszystko udaje się na 100%, w tym roku sytuacje nieprzewidziane i w tym roku mamy opłaty, na które nie ma już pieniędzy z ogólnego budżetu imprezy. Stąd nasz pomysł na crowdfunding. Chcieliśmy, żeby odbiorcy i potencjalne osoby chętne do wsparcia naszego projektu mogły nam w pełni zaufać.

Kliknij i rozwiń

Lilac zbiera na rejestrację live session

Platforma: Odpalprojekt.pl

Model: oparty na nagrodach

Cel: 1 000 zł

Lilac to zespół-tercet, który w trakcie jednej z sesji koncertowych chcę zrealizować tzw. nagranie live session. Live session to nagranie wykonania utworu w przestrzeni, format znany z serii koncertów NPR Tiny Desk Concerts czy radiowych sesji KEXP. Przy pomocy wprawionych filmowców ta surowa forma jest w stanie zamienić się w prawdziwe dzieło sztuki, uchwytujące subtelne detale występu muzycznego, uciekające w innych okolicznościach naszej percepcji.

Trzy grosze od autorów:

Nasza kampania adresowana jest przede wszystkim do fanów naszego zespołu i nie tylko. Chcemy, aby nasi słuchacze mogli zobaczyć wykonanie niektórych utworów na żywo/w nieco zmienionych aranżacjach.Model crowdfundingowy pozwala na bardzo bezpośredni i obustronny kontakt z publicznością – darczyńcy wiedzą, że każda wpłata zostanie odnotowana, a każda nagroda dostarczona. Taki personalny obraz współfinansowania może w dobrych warunkach doprowadzić do skonsolidowania silnej wspólnoty i poczucia kolektywnego osiągania celów.

Kliknij i rozwiń

    Mogą Cię zainteresować

    Skomentuj

    Astroturfing, czyli jak cyfrowo sterować masami i prowadzić wojny hybrydowe

    Przeczytasz w 20 minut Socjologia internetu
    Autor 27 lipca 2017

    Ostatnie wydarzenia polityczne ponownie pokazały siłę mobilizacji w mediach społecznościowych. Szereg komentatorów zauważył jednak, że aktywnym graczem w polskiej sieci jest nieznana siła, której sztuczne kreowanie ruchu określono mianem astroturfingu. Jak głęboko sięga cyfrowa królicza nora?

    Do wieczora 22 lipca 2017 roku termin astroturfing był dla Polaków równie kosmiczny, co jego brzmienie. Znane już były określenia takie jak trolling, inżynieria społeczna, socjotechnika – wszystkie oddające w pewnym sensie to samo zjawisko sterowanego z ukrycia ruchu, niegdyś w kontekście manipulacji opinią publiczną przy użyciu tradycyjnych mediów, dziś częściej w ramach aktywności użytkowników w mediach społecznościowych. Autorstwo pojęcia przypisuje się demokratycznemu senatorowi z USA, który w 1985 roku porównał “oddolnie” wysyłane pocztówki i listy poparcia w obronie koncernów ubezpieczeniowych do znanej marki sztucznej trawy “AstroTurf”. Ale czasy, gdy szczytem osiągnięć socjotechniki były masowe przesyłki pocztowe, bezpowrotnie minęły.

    Spin doktorzy w erze Tłumu 2.0

    Edward Bernays, 1891-1995

    Spacer kobiet palących papierosy podczas parady w Niedzielę Wielkonocną to podręcznikowy przykład pionierskiej aktywności w dziedzinie inżynierii społecznej. Chociaż dziś ten obraz ocenilibyśmy jako zdecydowanie normalny, w 1929 roku wciąż szokował jako akt śmiałości przesuwania granic przez sufrażystki i szeroki ruch na rzecz emancypacji kobiet. Wydarzenie jednak nie miało spontanicznego charakterujego autorem był Edward Bernays, a zleceniodawcą American Tobacco Company. Bernays, uważany dziś za twórcę branży public relations, wykorzystał cenne uwagi psychonalityka A. A. Brilla o papierosach jako “pochodniach wolności” kobiet i zatrudniając znane działaczki społeczne zorganizował marsz oraz kampanię społeczną. W ten sposób cynicznie połączył interes korporacji tytoniowej z dobrymi intencjami ruchów społecznych.

    Pojawienie się sieci społecznościowych wywróciło ten standardowy model do góry nogami. Co prawda trendsetterzy i tytuły medialne dalej tu są, ale możliwość generowania fałszywego ruchu, lansowania hasztagów i trendów dyskusyjnych, obsługi tysięcy komentujących kont i czarowania niezliczonych stron poparcia czy wydarzeń otworzyła nowe możliwości skalowania działań. Szczególnie niebezpieczna okazuje się jedna z kluczowych zalet sieci – jej anonimowość, pozwalająca na przybieranie fałszywych tożsamości. Konieczność opłacania statystów do uczestniczenia w marszach czy stawiania fałszywych stron WWW instytucji naukowych, jak robiło to m.in. Monsanto rękami firm PR, odeszła na drugi plan.

    Czy jest bowiem coś lepszego niż autentyczne tłumy protestujących – ale skrzyknięte przez fałszywy ruch w sieci?

    Jedną z pierwszych namierzonych inicjatyw cyfrowego astroturfingu zaprezentował American Petroleum Institute, gdy w sierpniu 2011 roku prawdopodobnie użył około 15 próbnych kont-botów do rozpoczęcia operacji kreowania poparcia dla Keystone XL, projektu rurociągu łączącego Amerykę z ropą z piasków bitumicznych w Kanadzie. Inwestycja wzbudzała powszechny opór ze strony okolicznych mieszkańców i osób zaangażowanych w ochronę środowiska, ale wydawało się, że znaleźli się także jej zwolennicy. Dostrzeżono jednak, że konta utworzono i zapełniono uwiarygadniającymi zdjęciami w tym samym czasie, zaś rzekomo chaotyczne posty były wzajemnie retweetowane w ramach grupy w równie skoordynowany sposób i dotyczyły wyłącznie jednego tematu.

    Ruch w sieci jest tak “gęsty”, że rozpoznanie mistyfikacji osiąga nowy poziom trudności w stosunku do starszych cywilizacyjnie i technologicznie form komunikacji. Oznaczanie rozpoznawalnych polityków i postaci świata opinii, podpinanie się pod hasztagi i wrzucanie własnego przekazu, a nawet wkraczanie w cyfrową bańkę innych osób w oparciu o rzekomą znajomość ze świata rzeczywistego to banalne strategie. Nawet autor tego tekstu zetknął się z nimi osobiście.

    Historia astroturfingu w wersji cyfrowej – inaczej cyberturfingu – toczy się jednak dalej podobnie do życiowych losów Edwarda Bernaysa. Mistrz PRu zaczynał lansując bekon w menu śniadaniowym, natomiast szybko przeszedł do obsługi kandydatów prezydenckich i wreszcie oczerniania rządów państw nieprzychylnych administracji USA. Dla Guatemali skończyło się to w 1954 roku przewrotem wojskowym sterowanym przez CIA przy wsparciu przychylnie uformowanej opinii publicznej.

    Cyfrowa propaganda, wojny botów

    Cyberturfing od kilku lat jest obiektem zainteresowania różnych rządów, wojskowych i służb specjalnych, szczególnie najsilniejszych światowych mocarstw. Nowe narzędzia tworzą możliwość jeszcze bardziej nieuchwytną niż same fake news i wojna informacyjna – pozwalają zmieniać społeczne nastawienie do problemów krajowych i geopolitycznych. Dzięki nim możliwe jest tworzenie i rozniecanie “ognisk zapalnych”, tematów dzielących populację, niszczących więzi społeczne, zaufanie, ostatecznie nawet destabilizujących kraje.

    W swoim filmie z 2010 roku Taki Oldham ukazał pierwszy zarys strategii cyberturfingu służący do politycznego manipulowania opinią publiczną. Udało mu się wejść w szeregi libertariańskiego centrum American Majority i nagrać jak trenowano zespoły do masowego wystawiania recenzji książkom i propagowania przygotowanych argumentów w różnych serwisach. Głównym donatorem organizacji był Eric O’Keef, polityk i lider organizacji lobbystycznych.

    Koncepcja sięga już głębiej. W 2011 roku HB Gary, firma zajmująca się cyberbezpieczeństwem, została w odwecie za próby infiltracji środowiska Anonymous zhakowana. Wśród danych i wymian e-maili znaleziono dokumenty wskazujące na współpracę spółki z US Air Force w zakresie dostarczenia oprogramowania pozwalającego na automatyczną obsługę 10 kont z wygenerowaną “legendą” pełną zdjęć i postów. Narzędzie miało także generować zmienne IP, aby ukryć lokalizację operacji, a nawet przypisywać stałe dla większej wiarygodności. Przypadek został opisany przez różne media, jednak z racji na wagę sprawy dalsze śledztwo może być niemal niemożliwe na lata. Nie jest trudno jednak zauważyć, że mniej więcej w tym samym okresie z sieci społecznościowych na ulice wytoczyła się rewolucyjna fala Arabskiej Wiosny.

    Personel Cyber Command Departamentu Obrony USA

    Takie praktyki z całą pewnością nie ograniczają się do świata Zachodu. Dobrze opisany jest przypadek działań rządu chińskiego, który zatrudnia nawet do 2 milionów osób w celu dezinformacji, rozpraszania komunikacji aktywistów i generowania prorządowego contentu. Jak wynika z badań, ta “partia 50 centów” (50 Cent Party) składa się w większości z oddelegowanych do tego zadania pracowników biurokracji państwowej.

    Dochodzimy także do przypadku, o tyle wywołującego silne emocje, że dotyczy także sytuacji Polski. Rosja od lat jest znana z niezwykłego połączenia polityki zagranicznej i cyfrowej wojny informacyjnej. W 2014 roku analitycy portalu War on the Rocks odkryli, że krytyka syryjskiego prezydenta Asada spotyka się w mediach społecznościowych z falą odpowiedzi ze strony… kont atrakcyjnych kobiet zainteresowanych polityką. Podążając za siecią powiązań, trafili na nieznany, ale oceniany na bardzo dużej wielkości amalgamat prokremlowskich botnetów, przejętych kont i amplifierów agregujących “przekaz dnia”.

    Grupa watchdogów z PropOrNot w specjalnym raporcie ocenia, że w trakcie kampanii prezydenckiej w 2016 roku kombinacja rosyjskiego pochodzenia fake news oraz cyberturfingu w istocie z powodzeniem docierała do blisko 15 milionów Amerykanów. W ten sposób sztucznie budowano gorące tematy, takie jak oszustwa wyborcze, czy też najbardziej udany – i całkowicie wykreowany – przekaz o chorobie Hillary Clinton. Przeprowadzono także udane ataki na giełdowe spółki, m.in. Walt Disney Co, wzbudzając panikę w związku z fikcyjnym atakiem terrorystycznym w parku rozrywki.

    Warto jednak podkreślić, że celem rosyjskich służb nie było raczej wsparcie Trumpa, ale wzbudzenie atmosfery niepokoju i uderzenie w poparcie dla mandatu zwycięzcy lub zwyciężczyni. Główne wektory cyberturfingu Rosji wobec innych krajów można scharakteryzować tak:

    • podminowywanie zaufania obywateli do instytucji demokratycznych,
    • tworzenie i podsycanie problemów dzielących społeczeństwo,
    • budowanie niechęci do wybieranych przedstawicieli i aparatu państwowego,
    • popularyzacja prorosyjskiej optyki na bieżące problemy (np. wojny na Ukrainie),
    • rozsiewanie dezinformacji i zacieranie różnic między prawdą i fikcją.

    22 lipca 2017

    Wróćmy jednak do wyjątkowego sobotniego wieczora w historii Polski ery cyfrowej. W przestrzeni Twittera pojawił się nowy trend, forsujący hasztagi #StopAstroTurfing oraz #StopNGOSoros, oceniający masowe protesty przeciw zmianom w sądownictwie jako skoordynowaną kampanią marketingu politycznego. Użycie nowego hasła – astroturfing – miało zapewne wywołać zaciekawienie odbiorcy i nadać szerzej nieznanemu pojęciu nowe, zgodne z intencjami autora znaczenie. Co najbardziej absurdalne, wszystko wskazuje na to, że to właśnie te tweety były same w sobie astroturfingiem (cyberturfingiem)!

    Przykładowy zrzut ekranu z analizy DFR Lab

    Digital Forensic Research Lab, grupa monitoringu cyberprzestrzeni należąca do waszyngtońskiego think-tanku Atlantic Council, przeprowadziła maszynowy skan dwóch tagów i opublikowała rezultaty w viralowo rozchodzącym się już artykule. Popularność haseł eksplodowała dokładnie o godzinie 21:00, gdy 2,5 tysiąca kont publikowało wpisy z prędkością nawet do 200 twittów na minutę. Po godzinie aktywność spadła do 100 na minutę i stopniowo wygasała. Taki cykl życia hasztaga jest sztuczny, co łatwo zauważyć porównując go z organicznie rosnącym i rozchodzącym się po sieci.

    Poniżej porównanie przygotowane przez portal Neuropa:

    Jako zespół WeTheCrowd podkreślamy, że sama analiza częstotliwości wpisów nie jest wystarczającym dowodem na sztuczność ruchu, ponieważ w polskiej sieci równie intensywny i krótki jest czas trwania np. hasztaga programu #WTyleWizji. Dokładne rozbicie grupy publikujących wpisy w pełni jednak dowodzi, że akcja nie była spontanicznym zrywem obywatelskości. DFR Lab zauważył, że 10 najbardziej aktywnych użytkowników przez dwie godziny wysyłało tweeta średnio co 4 sekundy. Górne 50 kont wykreowało ⅓ całego ruchu. Przytłaczająca większość postów ma identyczną treść, dołączone zdjęcia i tagi. Bliska inspekcja kont wykazała, że większość powstała na przełomie 2016 i 2017 roku, a ich legendy są raczej marnymi fasadami, łatwymi do przejrzenia.

    Co prawda #StopAstroTurfing i #StopNGOSoros nie chwyciły, ale inny tag generowany w tym samym czasie – #MuremZaPJK – na przestrzeni kolejnych dni powracał już organicznie z częstotliwością do 100 twettów na godzinę. Z analizy Neuropy wynika, że powiązane z protestami hasztagi, takie jak #WolneSądy, #ŁańcuchŚwiatła czy #3xVeto, cechowały się organicznym wzrostem, zaś pośród prorządowych można znaleźć zarówno naturalne, jak #3xTak, jak i przejęte przez boty czy zupełnie sztucznie wykreowane.

    To jednak nie jedyna budząca podejrzenia aktywność w stylu cyberturfingu. Tego samego 22 lipca 2017 roku o 11:47 miało bowiem miejsce równie intrygujące zjawisko.

    Pod porannym postem na fanpage’u TVN24 nagle pojawiło się kilkadziesiąt identycznych komentarzy o treści “Precz z kaczorem – dyktatorem!”. Jak zauważył serwis “Polityka w sieci”, konta są autentyczne i aktywne. Nasza analiza wskazuje, że wszystkie należą do osób mieszkających w Brazylii. Co prawda sprzedaż lajków czy komentarzy od botów we wszystkich typach mediów społecznościowych jest w dość standardowej ofercie firm marketingu cyfrowego, to wykorzystanie kont nieświadomych użytkowników wskazuje raczej na aktywację dokonaną przez hakerów. Czy jest możliwe, że prawdziwe konta wielu naszych polskich znajomych również są takimi uśpionymi botami?

    Kamil Basaj,
    Kierownik Projektu INFO OPS,
    Fundacja Bezpieczna Cyberprzestrzeń

    W krajowym internecie występują aktywne i nieaktywne zespoły wirtualnych użytkowników, boty oraz zindywidualizowane konta społecznościowe pełniące role liderów opinii. Umiejscowienia obiektów w sieciach społecznościowych, ich zdolność do prowadzenia działań w precyzyjnie wybranych obszarach informacyjnych, daje jednoznaczną odpowiedź że takie zagrożenie istnieje.

    Kliknij i rozwiń

    Hipotezy i porady

    Szczęśliwie w dobie big data teorie spiskowe można weryfikować. W Internecie nic nie ginie powiedzenie, które zazwyczaj odnosiło się do naszych kompromitujących zdjęć i godnych pożałowania wpisów z całonocnych imprez równie dobrze możemy obrócić na naszą korzyść. Zagregowane liczby dotyczące ilości kont, częstotliwości umieszczania wpisów, ich zasięgu czy głównych medialnych wzmacniaczy przekazu są dostępne dla każdego, kto wie jak posługiwać się właściwymi narzędziami.

    Większość narzędzi do analityki danych z mediów społecznościowych to zaawansowane oprogramowanie analityczne tworzone jako rozwiązanie do optymalizacji strategii marketingowych dla firm. Co za tym idzie, takie programy są płatne, więc jeśli chcemy z nich korzystać do monitoringu obywatelskiego, najlepiej uzyskać dostęp dla szerszej grupy, np. w ramach działalności i budżetu organizacji pozarządowej. Ale są też minimalistyczne aplikacje czy darmowe dema, takie jak wyszukiwarka udostępniana przez platformę Talkwalker.

    Prawdziwość danych niestety nie tłumaczy, kto stał za kampanią. Czy oba wydarzenia z 22 lipca są ze sobą powiązane? Czy leniwy menedżer marketingu z TVN24 w istocie zamówił tanie komentarze, a może był to atak ośmieszający stację? Skoro tak, to czy wymierzone w protestujących hasztagi nie były nawet bardziej nachalne i odstraszające a może nie ma to znaczenia, bo miały uruchomić i schować się w większym, już organicznym ruchu? Jaka jest szansa, że był to false flag po to, by rozsierdzić protestujących? Czy można tłumaczyć media takie jak wPolityce czy Niezależna, które dalej ciągną temat nakręcany przez boty?

    Centrum Analiz Propagandy i Dezinformacji jednoznacznie wskazuje na Rosję jako źródło działań mających na celu przede wszystkim destabilizację życia społecznego i wpłynięcie na proces podejmowania decyzji, co jest wpisane w szersze cele wojny informacyjnej z naszym regionem. Szczególnie podjęcie wątku George’a Sorosa może wskazywać na podobieństwo do operacji prowadzonych wcześniej przez rosyjskie boty na Węgrzech i w USA. Wstrzymam się się jednak od jednoznacznej oceny z racji na poważne braki informacyjne.

    Kamil Basaj,
    Kierownik Projektu INFO OPS,
    Fundacja Bezpieczna Cyberprzestrzeń

    Wspominany atak informacyjny nosi cechy nieprofesjonalnego, łatwo identyfikowalnego działania które nie musi być działaniem właściwym przeciwnika informacyjnego. Obecnie prowadzone prace analityczne są skierowane na identyfikację działań skrytych, dla których wspomniana kampania mogła być wyłącznie elementem maskowania operacji właściwej. Określenie powodzenia lub fiaska kampanii jest możliwe po dokładnym określeniu celu jaki obrał ośrodek inicjujący.

    Kliknij i rozwiń

    Dlatego główny przekaz tego artykułu ma być ostrzeżeniem i wskazówką co do przyszłości. Polskie społeczeństwo jest już niezwykle spolaryzowane i dalszy postęp tego procesu grozi załamaniem porządku społecznego. Na świecie coraz liczniejsze są głosy, że czas podjąć działania, w tym regulacyjne, by zatrzymać cyberturfing. Stąd chcemy zwrócić uwagę opinii publicznej i decydentów na kroki, jakie mogą zapobiegać kolejnym takim sytuacjom:

    • Wszystkie osoby aktywne w sieci powinny korzystać z narzędzi monitoringu oraz każdorazowo weryfikować podejrzane konta przez np. sprawdzenie daty utworzenia, wyszukanie zdjęć danej osoby w Google Images oraz szybkie prześledzenie historii publikowania,
    • Sugerujemy, by portale informacyjne i medialne oraz organizacje pozarządowe tworzyły własne narzędzia alertowe, prywatne lub publiczne, które mogą wyłapywać i wysyłać powiadomienia na bieżąco o podejrzanej aktywności w sieci,
    • Współpraca międzyresortowa ds. cyberbezpieczeństwa musi aktywnie wejść w obszar mediów społecznościowych i zwalczać cyberturferów przy użyciu krajowych narzędzi technicznych i prawnych, a także we współpracy z administracjami krytycznej infrastruktury cyfrowo-społecznej (jak elegancko można nazwać Facebooka).

    Dalszy rozwój sieci i jej powszechne używanie przez młodsze pokolenia z pewnością tylko nasili aktywność cyberturfingu. Co gorsza, machine learning i najnowsze inicjatywy z zakresu sztucznej inteligencji sugerują, że już wkrótce roje botów mogą stawać się nieodróżnialne od prawdziwych użytkowników. Będą uczestniczyć z nami w lokalnych eventach, bawić codziennymi perypetiami we wpisach i sączyć zaprogramowany przekaz we wciągających prywatnych rozmowach. Ile zostało nam czasu, zanim zatęsknimy za opłaconymi spacerowiczkami Bernaysa?

     

    Przejrzyj inne artykuły z grupy:

      Mogą Cię zainteresować

      Skomentuj

      Garden sharing – duch natury i wspólnoty w mieście

      Przeczytasz w 20 minut Sharing economy
      Autor 25 lipca 2017

      Zielone miasta przestają być fanaberią. W czasach gdy miasta pokrywa betonowa pustynia, każdy skrawek zieleni jest na wagę złota. Jak za pomocą nowych technologii, społeczności i idei współdzielenia przywrócić równowagę w przyrodzie?

      Partnerem i patronem naszego Przewodnika po Sharing Economy jest firma Traficar

      W miejskiej przestrzeni jest ograniczona ilość miejsca, która pozwola na uprawę roślin, zwłaszcza jadalnych. W świecie o kurczących się zasobach remedium może być odwołanie się do sharing economy. W tym przypadku garden sharingu.

      Czym jest garden sharing?

      Garden sharing  to współdzielenie umiejętności i zasobów ogrodowych, narzędzi i nasion w celu wspólnego, lokalnego uprawiania owoców i warzyw. Osoby z przestrzenią ogrodową udostępniają ją osobom mającym wiedzę oraz narzędzia.

      Garden sharing (w Ameryce Północnej znany także jako yardsharing) to dzielenie się np. trawnikami czy pasami zieleni z sąsiadami lub ochotnikami do roli ogrodnika. Jest to idealnie rozwiązanie dla tych, którzy mają do dyspozycji przestrzeń, ale nie mają czasu na jej pielęgnację oraz tych, którym marzy się ogród z prawdziwego zdarzenia. Garden sharing łączy obie grupy dając obopólne korzyści. Właściciel trawnika zyskuje w zamian płody roli, a ogrodnik przestrzeń do relaksu. Co ważne, na styku tych dwóch grup korzysta nie tylko mikro-gospodarka, ale także lokalna społeczność.

      Ponadto:

      • dzięki lokalnej uprawie warzyw i owoców zmniejsza się zanieczyszczenie powietrza poprzez redukcję transportu roślin na talerz;
      • garden sharing pełni funkcję edukacyjną odnośnie zdrowego żywienia i odpowiedzialności przemysłu żywieniowego;
      • takie rozwiązanie pozwala także na łatwy i niedrogi dostęp do świeżych warzyw i owoców, które stają się rarytasem;
      • może być doskonałym uzupełnieniem domowego budżetu starszych ludzi poprzez sprzedaż zieleniny;
      • poprzez samodzielną uprawę roślin mamy pewność co do ich jakości i bezpieczeństwa od pestycydów;
      • garden sharing wspiera rozwój lokalnej przedsiębiorczości opartej na rolnictwie;
      • daje także większą niezależność od rosnących cen żywności.

      Taka współpraca może polegać na bezpośrednim kontakcie lub poprzez dedykowane platformy. Większość tego rodzaju stron jest darmowa i niekomercyjna. Choć dziś funkcjonują w okrojonym zakresie, warte wspomnienia są dwie.  Pierwszą z nich jest Yardsharing.org. To nie tylko narzędzie łączące ogrodników z właścicielami, ale także kompendium wiedzy. Na portal jednak trzeba brać poprawkę – ostatnie ogłoszenia są z 2014 r., a jego zakres obejmuje jedynie Stany Zjednoczone.

      Na podobnej zasadzie co Yardsharing.org działało HyperLocavore. Po zostaniu członkiem (pea), tworzyło się grupy chętnych dla każdego nieużytku. Cała komunikacja odbywała się poprzez forum i tam też znajdowało się swoiste centrum zarządzania ogródkiem. Dziś prężnie HyperLocavore działa jako strona na Facebooku. Można tam znaleźć także inspiracje z całego świata nt. urban i guerilla gardeningu.

      Inaczej ma się sprawa z MyCityGardens. To Tinder dla ogrodników! Za pomocą listy znajdziesz ogródek lub chętne do pobrudzenia ziemią ręce. Ograniczeniem jest jedynie lokalizacja, platforma bazuje bowiem na Bostonie. Na identycznych zasadach funkcjonują Shared Earth i Urban Garden Share:

      1. Na podstawie adresu wybierasz najbliższy, ale też najlepszy Twoim zdaniem teren.
      2. Kontaktujesz się z właścicielem, który zgłosił wcześniej przestrzeń na stronie…
      3. …i omawiasz szczegóły współpracy.

      Garden sharing nieco inaczej

      Modele współpracy w garden sharingu mogą się od siebie różnić. Wypisane wcześniej platformy mają charakter czysto niekomercyjny. LandShare w przeciwieństwie do nich, łączy w ramach Land Share Partnership mniej doświadczonych rolników z tymi bardziej. To tworzenie biznesowych partnerstw na podstawie dostępu do niezagospodarowanej ziemi. Z racji biznesowej natury tej współpracy, proces jest bardziej formalny niż inne inicjatywy garden sharingu.

      Samo Land Share działa jako przedsiębiorstwo społeczne, które chce być katalizatorem zmian w zarządzaniu ziemią jako zasobem.

      Równie nieco inną formę garden sharingu reprezentuje Edinburgh Garden Partners. To piękna charytatywna inicjatywa bowiem tu wolontariusze-ogrodnicy dbają o działki lub ogródki osób starszych i z niepełnosprawnościami. W ubiegłych latach w ramach EGP współpracowało ponad 70 wolontariuszy – ogrodników.

      Ogrody społeczne (lub społecznościowe)

      Rozmawiając o garden sharingu, karygodnym byłoby pominięcie idei ogrodów społecznych (lub społecznościowych). O ile garden sharing opierał się na relacji dwóch stron, tj. właściciela ziemi z ochotnikiem-ogrodnikiem, o tyle ogrody społeczne tworzy zbudowana wokół miejskiego nieużytku społeczność. Oprócz współdzielenia przestrzeni jak przystało na sharing economy, korzeni ogrodów należy także upatrywać w ogrodnictwie miejskim (urban farming).

      Ogrody społeczne/społecznościowe to zieleńce uprawiane przez lokalną społeczność. Niektóre mogą się specjalizować, ale zazwyczaj zawierają zarówno owoce, warzywa, kwiaty jak i zioła.

      Miejsce nie ma znaczenia. W Brukseli warzywa uprawia się na tarasie Biblioteki Królewskiej. W Sztokholmie zielone ogrody powstały na nieużywanej bocznicy kolejowej.

      Pomysł na ogród społeczny w większości pojawia się oddolnie, są jednak i takie miejsca, jak np. Gdynia, gdzie zieleńce powstają przy udziale urzędu miasta. Wbrew pozorom ogród społeczny nie jest rzadkością w Polsce, na lokalną uprawę zdecydowali się mieszkańcy Słupska, Gdańska, Poznania, Krakowa, Wrocławia, Cieszyna, Zielonej Góry, Częstochowy, Żar i wiele innych.

      Jak pisze Patryk Białas takie rozwiązanie wpływa bardzo pozytywnie nie tylko na przestrzeń, ale i mieszkańców:

      Spotykają się, rozmawiają i plotkują. Odpoczywają. Poprawiają się relacje sąsiedzkie. Zwiększa się duma i zaangażowanie społeczności lokalnej. Wartość nieruchomości wzrasta. (…) Mieszczanie stają się prosumentami – zarówno konsumentami, jak i producentami nie tylko energii, ale i żywności.

      Ogród społeczny po polsku

      Wybrałam 3 polskie platformy, które pomogą Ci w tworzeniu współdzielonego ogrodu. Pierwszą z nich jest Nasz Ogród Społeczny. To kopalnia wiedzy z zakresu miejskiego ogrodnictwa, planowania przestrzeni oraz partycypacji. Wszyscy zainteresowani znajdą tu m.in. słownik pojęć, porady – jak zacząć i jak pozyskać finansowanie, mają możliwość zadania pytania ekspertowi, a także bibliotekę inspirujących przykładów ogrodnictwa miejskiego ze świata i z Polski.

      Inspirację i wiedzę można także śmiało czerpać od trójmiejskiej Fundacji MY i ich projektu Ogrody społeczne. Na swojej stronie poświęcają dużo uwagi temu jak i po co tworzyć ogrody społeczne. Ostatnia to Społecznik 2.0 czyli analiza ogrodów społecznych. Do & Don’t tworzenia takiej przestrzeni dla lokalnej społeczności.

      Tyle teorii, co na to praktyka? Zapytałam Agatę Półtorak z wrocławskiego Warzywnego Ogrodu Społecznego.

      Agata Półtorak,
      Warzywny Ogród Społeczny

      Przestrzeń zdecydowaliśmy się stworzyć z kilku powodów. Przede wszystkim niesie to za sobą wiele pozytywnych wartości i zbliża ludzi do natury. Dzieciaki są zachwycone, gdy mogą zobaczyć jak rosną ogórki czy cukinie. My sami mamy olbrzymią pasję i frajdę z tworzenia miejsc, które w jakiś sposób mogą integrować lokalną społeczność.

      Nasz ogródek warzywny nie jest typowy, jest to bardziej miejsce spotkań niż prawdziwy ogród nastawiony na uprawę. Przemycamy w nim trochę wartości edukacyjnych i estetycznych jakie dają nam rośliny użytkowe.

      Myślę, że rozwijające się społeczeństwo coraz bardziej docenia takie inicjatywy, więc przyszłość widzę optymistycznie. Nie wiadomo tylko w jakim czasie stanie się to bardziej popularne.

      Kliknij i rozwiń

      Zielona ewolucja

      Już dziś Green Cross Poland przekonuje że modernizacja terenów zieleni pozwoli uczynić polskie miasta nie tylko mniej uciążliwymi dla środowiska, ale przede wszystkim zdrowszymi i bardziej przyjemnymi miejscami do życia. Efekty pracy miejskich ogrodników-ochotników przekładają się na dziedziny życia nie tylko związane z jedzeniem, ale także zdrowiem psychicznym, dobrobytem, przedsiębiorczością, edukacją, estetyką miasta i transportem.

      Obserwując ideę garden sharing i ogrodów społecznych, odnosi się wrażenie, że przyszłość nowoczesnych miast zależy od sharing economy. Współdzielenie przestrzeni i miejskie ogrodnictwo z nim związane to rozwiązanie wielu przestrzennych, ekonomicznych oraz społecznych bolączek. Dzięki tym ideom widać także, jak bardzo dziś tęsknimy za kontaktem z drugim człowiekiem i naturą.

      Do tej pory garden sharing i ogrody społeczne działały głównie jako oddolne inicjatywy. Czy nowe technologie będą wsparciem w zielonych inicjatywach? Moim zdaniem tak, choć podobnie jak w foodsharingu, wciąż brakuje dobrych polskich aplikacji. Czy ich stworzenie to porywanie się z motyką na słońce?

      Partnerem i patronem naszego Przewodnika po Sharing Economy jest firma Traficar

        Mogą Cię zainteresować

        Skomentuj