Poradnik crowdfundingu udziałowego dla startupów (6)

Przeczytasz w 12 minut Crowdfunding Crowdfunding Udziałowy
Autor 9 lutego 2017

Kampania crowdfundingu udziałowego zakończona powodzeniem? To nie koniec pracy. Przed Tobą wywiązanie się z obowiązków względem nowych wspólników, regularne zarządzanie relacjami z nimi oraz całkiem nowe perspektywy rozwoju startupu.

Poprzednie części serii: 1, 2, 3, 4, 5

Ciesz się sukcesem. Otwórz butelkę szampana, góra trzy. My jesteśmy tu od tego, aby uczulać Cię na ryzyka, pomagać je minimalizować i wskazywać dobre praktyki, więc nie poczęstujemy się :) Dlatego kiedy już skończysz zasłużone świętowanie, na chłodno spójrz na wszystko, co jeszcze przed Tobą stoi – w najbliższym czasie i w długiej perspektywie.

O myśleniu długoterminowym piszemy nieprzypadkowo. Właśnie zmieniła się struktura Twojej spółki, do której trafiło kilkunastu, kilkudziesięciu a może nawet kilkuset nowych wspólników!

Dlatego w ostatniej części naszego poradnika podpowiemy Ci, jak zarządzać relacjami z wieloma inwestorami, wywiązać się ze swoich zobowiązań i skutecznie rozwijać startup, w który uwierzyła społeczność.

Podzieliliśmy ten odcinek na 3 części:

  1. Działania tuż po zamknięciu kampanii
  2. Zarządzanie relacjami z inwestorami
  3. Dalszy rozwój startupu i zwrot dla inwestorów

Działania tuż po zamknięciu kampanii

Oddaj hołd

Twój sukces to także sukces tych, którzy w nim partycypowali, czyli zespołu, inwestorów, partnerów, a nawet osób w społeczności, które nie wykupiły akcji/udziałów, ale aktywnie udzielały się w promocji pitchu. Podziękuj im szczerze i głośno, tuż po zamknięciu oferty inwestycyjnej na stronie. Podkreśl, że był to zbiorowy wysiłek i jednocześnie wkład każdego z osobna.

  • Podziękuj publicznie, w poście na fanpage na Facebooku.
  • Indywidualnie, rozsyłając do wszystkich mailing w oparciu o swój arkusz zarządzania relacjami.

Nie unikaj propagandy sukcesu. Te komunikaty powinny trafić nie tylko do tych, którzy zainwestowali w Twój startup, ale także do Twoich klientów, partnerów, dotychczasowych lub przyszłych inwestorów oraz mediów. To doskonała okazja do uwiarygodnienia spółki w ich oczach, jak również otwarcia bądź wzmocnienia istniejących już relacji.

Stwórz i wypełnij cap table

Mailing z podziękowaniami do inwestorów to najlepszy moment na założenie tzw. capitalization table (w skrócie cap table), czyli arkusza porządkującego informacje o procentowym udziale własności każdego ze wspólników i wartości tych udziałów. Crowdinvesting ma w nazwie “tłum”, a to oznacza, że po zebraniu funduszy udziały w Twojej spółce posiada duża ilość drobnych inwestorów. Każdy z nich ma nazwisko, adres e-mail, adres zamieszkania… czyli dane, które nierzadko ulegają zmianie. Aby jakkolwiek zarządzać relacjami ze wspólnikami, musisz posiadać aktualne informacje o nich.

Stworzenie dobrego, poręcznego cap table będzie pracochłonnym i niekoniecznie przyjemnym procesem. Wracaj do tego arkusza często i aktualizuj go, kiedy tylko zajdzie taka potrzeba.

Podtrzymaj komunikację

Twoja relacja z nowymi inwestorami nie może być jednorazowym zrywem. To zespół działań oparty na regularności, jasnych regułach i dbaniu o dobry interes każdej ze stron. Najpierw zadbaj o podstawy.

Po pierwsze, wybierz kanały komunikacji, które wykorzystasz do stałego kontaktu z inwestorami. Mają być one dedykowane wyłącznie im! Mamy 4 propozycje:

  • zamkniętą grupę na Facebooku,
  • Slacka,
  • kanał mailingowy i newsletterowy, jak np. Mailchimp,
  • spotkania i wydarzenia, nie będące wyłącznie wymaganym od strony prawnej zgromadzeniem wspólników czy walnym akcjonariuszy.

Grupa na Facebooku lub Slack może pomóc Ci dzielić się wszelkimi aktualnościami ze sfery rozwoju biznesowego startupu, zasięgać opinii, a nawet prosić o przysługi. Mailing to bardziej formalna metoda komunikacji. Wykorzystaj ją do ogłoszeń o perspektywie pozyskania większego inwestora, zmianach w zarządzie, strukturze udziałów, czy zdobyciu dużego klienta. Dzięki panelowi analitycznemu będziesz w stanie śledzić informacje o liczbie otwarć i w razie czego dokonać telefonicznego follow-upu. Mailing to także świetny sposób komunikacji z wyodrębnionymi sub-grupami inwestorów, jeżeli tylko dokonasz mądrej segmentacji w cap table.

Po drugie, przedstaw społeczności najbliższe plany, aby dać poczucie, że rzeczywiście bierzesz się do pracy, a pozyskane fundusze tylko w tym pomogą. Wspólnicy muszą czuć, że Twoje wysiłki z czasem przyniosą zwrot z ich inwestycji.

Po trzecie, pokaż, że już teraz wywiązujesz się ze swoich zobowiązań. Jeżeli w kampanii obok akcji/udziałów można było nabyć nagrody materialne, niezwłocznie przygotuj się do ich wysyłki. Jeżeli jeszcze ich nie ma, pokaż, że wkładasz wysiłek w to, aby powstały. W przypadku pozyskania nowych akcjonariuszy, zadbaj o wydruk i rozesłanie imiennych akcji.

 Zarządzanie relacjami z inwestorami

Pielęgnowanie długoterminowej i owocnej relacji z inwestorami powinno być dla Ciebie równie ważne, co ich pozyskanie – jeśli nie bardziej! Sekretem jest prowadzenie jej w taki sposób, aby oznaczała obopólne korzyści, wyzwaniem – ilość zaangażowanych w nią osób.

Po zamknięciu kampanii i wywiązaniu się z najbardziej podstawowych zadań względem nowych wspólników (druk akcji, sporządzenie aktu notarialnego i włączenie wspólników w strukturę spółki itd.) łatwo jest popaść w inercję. Kończy się propaganda sukcesu a wraz z nią maleje częstotliwość komunikacji. Inwestorzy szybko przestają czuć się częścią przedsięwzięcia, a Ty tracisz bezcenną wartość, jaką mogą zaoferować Twojemu startupowi.

Uniknij tego za wszelką cenę. Pomożemy Ci w tym.

Po pierwsze, obowiązki

Jako właściciel startupu ponosisz odpowiedzialność już nie tylko przed sobą i resztą zespołu. Grupa ludzi zainwestowała w Twoją spółkę własne pieniądze. Podjęli ryzyko i mają pełne prawo oczekiwać od Ciebie i od zarządu działania w sposób odpowiedzialny, a w przypadku wątpliwości – udzielenia wyjaśnień.

To nie wszystko. W zależności od tego, czy Twój startup ma formę spółki akcyjnej czy z o.o., nowym wspólnikom przysługują nieco inne prawa.

Lucyna Warda, CEO FindFunds.pl, specjalista od obsługi spółek kapitałowych i transakcji inwestycyjnych

W przypadku, gdy inwestorzy nabywają drogą crowdinvestingu udziały w spółce z o.o., to zasadą jest, że wszyscy wspólnicy mają równe prawa i obowiązki, a zakres ich uprawnień w spółce zależy od liczby posiadanych udziałów.

Kodeks spółek handlowych stanowi, że wspólnicy spółki z o.o. powinni być traktowani jednakowo w takich samych okolicznościach. Oznacza to, że wspólnik może współdecydować o losach spółki poprzez udział w zgromadzeniu wspólników oraz wykonywanie na nim prawa głosu. Im większą liczbą udziałów dysponuje tym co do zasady większą liczbą głosów dysponuje podczas podejmowania uchwał wspólników. Mniejszościowi udziałowcy mogą wpływać na sprawy spółki, np. poprzez zawieranie porozumień co do wykonywania prawa głosu.

W przypadku, gdy inwestorzy nabywają drogą crowdinvestingu akcje w spółkach akcyjnych, zakres ich uprawnień uwzględnia m.in. prawo do udziału w zysku spółki, prawo do udziału w walnym zgromadzenia wraz z prawem głosu oraz prawo żądania informacji o spółce od zarządu podczas walnego zgromadzenia.

Porównując zakres wpływu na losy spółki pomiędzy wspólnikami spółki z o.o. a akcjonariuszami spółki akcyjnej, to realny wpływ mają inwestorzy, którzy zainwestowali w spółkę z o.o.

Kliknij i rozwiń

Arkadiusz Regiec, CEO Beesfund

W przypadku pozyskania kapitału przez spółkę akcyjną lub komandytowo-akcyjną, obowiązkowym elementem relacji z akcjonariuszem jest wymagane przez ustawę walne zgromadzenie akcjonariuszy, zwoływane raz do roku poprzez ogłoszenie w Monitorze Sądowym i Gospodarczym lub listownie w przypadku akcji imiennych.

W zależności od strategii i celów poza kapitałowych przeprowadzenia publicznej emisji akcji, projektodawcy może bardziej zależeć na wykorzystaniu tzw. Walnego do podtrzymywania bezpośrednich relacji z bazą akcjonariuszy, pełniących jednocześnie rolę ambasadorów spółki. Wówczas warto zadbać o dostarczenie zaproszenia na walne zgromadzenie bezpośrednio do każdego z osobna listem poleconym lub pocztą elektroniczną.

Przykładem takiego podejścia była akcja browaru kraftowego Inne Beczki, który podczas emisji dokonywanej na naszej platformie każdemu akcjonariuszowi obiecał zaproszenie na “najlepsze walne w historii kraju”.

Jeżeli celem akcji ECF było jednak głównie pozyskanie kapitału i działania marketingowe, emitent ograniczy się raczej do zamieszczenia ogłoszenia o zwołaniu WZA w Monitorze Sądowym i Gospodarczym”. Przykładowo, Towarzystwa Biznesowe S.A postanowiły stworzyć “najbardziej networkingowe walne w dziejach” zwiększając potencjał swojej działalności poprzez budowanie relacji pomiędzy akcjonariuszami.

Kliknij i rozwiń

W olbrzymim skrócie, Twoje podstawowe obowiązki względem wspólników obejmują:

  • w przypadku spółki z o.o., organizację (zwyczajnego) zgromadzenia wspólników, które powinno odbyć się w terminie sześciu miesięcy po upływie każdego roku obrotowego;
  • w przypadku spółki akcyjnej bądź komandytowo-akcyjnej, organizację (zwyczajnego) walnego zgromadzenie akcjonariuszy, które powinno zostać zwołane w terminie sześciu miesięcy po upływie każdego roku obrotowego;
  • kwartalne informowanie o wynikach i stanie finansowym spółki (wzrost przychodów, wskaźnik EBIDTA, sprzedaż itd.);
  • podejmowanie w konsultacji ze wspólnikami decyzji w kwestiach bezpośrednio związanych z ich interesem (jak zmiany w strukturze własności).

Po drugie, wartości

Ojciec współczesnego zarządzania, Peter Drucker, powiedział kiedyś: umiejętności można się nauczyć, ale nie wartości. Coś w tym jest. Wartości się po prostu wyznaje. My wobec tego zachęcamy Cię nie tylko do wywiązywania się z obowiązków względem wspólników, ale również do kierowania się dobrym obyczajem.

Te cztery wartości:

  • transparentność,
  • szczerość,
  • komunikatywność,
  • serdeczność,

to klucz do zaufania inwestorów. Ich dobry interes powinien stać na pierwszym miejscu, dlatego zatajanie jakichkolwiek informacji nt. stanu spółki jest drogą do kompromitacji i trwałego zepsucia relacji. Dlatego jeżeli sprawy nie idą we właściwym kierunku, poinformuj o tym wspólników. Nie bój się, że stracą do Ciebie zaufanie. Raczej docenią Twoją otwartość i zaoferują wsparcie. W końcu ich pieniądze także są na stole.

Jeżeli zależy Ci na transparentnej i szczerej relacji, to informuj również o tym, co się udało. Zawrzyj w newsletterze lub na grupie informacje o nowych klientach, usprawnieniach produktu bądź usługi, wzmiankach medialnych, czy perspektywach na pozyskanie większego inwestora. O informowaniu o kondycji finansowej spółki pisaliśmy już wcześniej i naprawdę zależy nam na tym, aby traktować to bardziej jako obowiązek względem wspólników niż dobry obyczaj.

Lucyna Warda, CEO FindFunds.pl, specjalista od obsługi spółek kapitałowych i transakcji inwestycyjnych

Obok usankcjonowanych prawnie form zarządzania relacjami z inwestorami, takich jak np. zwoływanie zgromadzenia wspólników lub walnego zgromadzenia akcjonariuszy, istnieje jeszcze metod. Wśród nich:

– mailingi do inwestorów informujące o sytuacji spółki, głównie o jej rozwoju, sukcesach, np. o podpisaniu znaczącej umowy z nowym klientem;
– utrzymywanie relacji za pośrednictwem platformy ECF;
– organizowanie spotkań z inwestorami, np. w formie rocznych podsumowań.

Oczywiście ważne jest informowanie o postępach w realizacji celów inwestycyjnych, na które spółka pozyskała środki od inwestorów. Im ten kontakt jest częstszy, tym silniej jej wiarygodność wzrasta i tym samym buduje sobie historię, z którą mogą zapoznać się inni inwestorzy. W ten sposób otwiera się nowe perspektywy rozwoju spółki.

Kliknij i rozwiń

Po trzecie, zagrożenia

Zarządzanie relacjami z inwestorami może nieść ze sobą także ryzyka. Niektóre z nich mogą być w Twoim wypadku potencjalne, inne realne, ale z pewnością warto jest mieć je z tyłu głowy.

  • Kradzież i wyciek wrażliwych danych, który może mieć miejsce w przypadku posiadania dużej ilości drobnych wspólników. Jeden lub kilku z nich może przekazać je konkurencji, oczywiście bez Twojej wiedzy.
  • Zmowa wspólników. Twoi inwestorzy, mając ze sobą kontakt na forum oraz wgląd w cap table, mogą tworzyć ze sobą wewnętrzne koalicje i próbować przeforsować własną wizję rozwoju spółki.
  • Sianie defetyzmu. Czasem trafia się jeden inwestor, który nabył kilka akcji czy udziałów tylko po to, aby móc ponarzekać. Pojawia się regularnie na grupie dyskusyjnej. Zadaje mnóstwo pytań, lubi robić dużo hałasu, kocha być w centrum uwagi. Nie możesz go zbanować, bo jest Twoim wspólnikiem… ale możesz liczyć na reakcję społeczności.

Gdyby zrealizował się którykolwiek z powyższych scenariuszy, to sygnał, aby poważnie rozważyć ograniczenie zakresu informacji, którymi dzielisz się z inwestorami. Pamiętaj jednak, aby nie stosować zasady odpowiedzialności zbiorowej! Kryzys w relacji ze wspólnikami nie oznacza, że z automatu wszyscy wspólnicy chcą działać wbrew Tobie. Mogą być tacy, którzy pomogą Ci uporać się z sytuacją.

Po czwarte, korzyści

Napisaliśmy o obowiązkach, dobrych obyczajach i zagrożeniach, jakie wiążą się z zarządzaniem relacjami z inwestorami. Pora na korzyści, bo jeśli nabierzesz wprawy w tym niełatwej sztuce, wspólnicy zaoferują Ci dziesiątki rąk do pomocy… jeśli nie setki, uwzględniając ich network.
Czego możesz oczekiwać od społeczności inwestorów, jeżeli Wasza relacja układać się będzie poprawnie?

  • Testowanie pomysłów i feedback. Dysponujesz dostępem do kolektywnej inteligencji na wyciągnięcie dłoni. Wykorzystaj to. Poproś o opinie lub propozycje w zakresie rozwoju strategicznego czy działań marketingowych. Wspólnicy niekoniecznie będą stanowić adekwatną reprezentację grupy docelowej Twojego produktu czy usługi, ale również w tym kontekście ich zdanie ma wartość.
  • Crowdsourcing kompetencji i kontaktów. Tam, gdzie kończy się zasięg Twojej osobistej sieci kontaktów oraz umiejętności zespołu, tam otwiera się luka, którą wypełnić może społeczność. Każdy inwestor dysponuje jakimś zestawem umiejętności i kontaktów, którymi może podzielić się z Twoim startupem dla wspólnej korzyści. Jeśli pomnożysz to kilkudziesięcio- lub kilkusetkrotnie, przekonasz się, jak potężne możliwości otwiera grupa ludzi współpracująca dzięki Web 2.0.
  • Crowdsourcing promocji. Twoi wspólnicy to jednocześnie adwokaci marki, której są przecież częścią. Sami chętnie wypromują reklamę produktu czy usługi, komunikaty nt. nowych klientów i informacje o sukcesach. To buduje wiarygodność w oczach interesariuszy i dotarcie do nowych klientów.
  • Dalsza inwestycja. Zaufanie, udana współpraca oraz wiedza o spółce i otoczeniu rynkowym może zachęcić dotychczasowych inwestorów do parytycypowaniu w kolejnej rundzie finansowania przedsiębiorstwa. Im lepsze będą Twoje relacje, tym większa szansa na to, że wspólnicy będą gotowi zainwestować więcej niż za pierwszym razem, wiedząc, że to dobrze ulokowany kapitał. Nie ma chyba lepszego argumentu przemawiającego za troszczeniem się dobre relacje ze wspólnikami.

Patrząc w przyszłość

Chcesz dalej rozwijać i skalować swój startup – tak, aby w końcu przestał być startupem. A Twoi inwestorzy chcą Twojego sukcesu, bo to oznacza dla nich zwrot. W jakiej postaci?

  • Dywidendy, czyli części zysku spółki do podziału między wspólników lub akcjonariuszy, wyliczanej na podstawie rocznego wyniku finansowego.
  • Sprzedaży udziałów lub akcji innemu podmiotowi, np. innemu wspólnikowi bądź większej firmie, która nabywa spółkę.
  • Oferty publicznej, w wyniku której spółka otwiera się na jeszcze większą ilość inwestorów (min. 150), a wspólnicy mogą sprzedać swoje akcje drożej niż je nabyli.

Tak to wygląda w teorii. A jak jest w praktyce?

  • Wiele startupów, nawet mając finansowanie, upada. Nierzadko mija kilka lat, nim okaże się, czy utrzymają się na powierzchni, czy utoną. Nie, nie twierdzimy, że tak będzie w Twoim przypadku. Po prostu stwierdzamy fakt.
  • Nawet jeśli Twój startup odniesie sukces, rodzi się pytanie o skalę tego sukcesu. Inwestor nadal może mieć nikłą szanse na wyjście, bo spółka nie będzie mogła myśleć o dywidendach ani nie będzie kwalifikować się do publicznej oferty. Christian Gabriel, człowiek, który wie o crowdfundowanych startupach więcej od nas, mówi o garstce z nich, które umożliwiły inwestorom wyjście z zyskiem. Rynek polski, który jest mniej przyjazny…
  • Wyjścia są dla crowdfundowanych spółek bardzo kosztowne i często skomplikowane. Jak zapewne domyślasz się, ma to związek z ilością inwestorów, których udaje się pozyskać w wyniku kampanii ECF.

Wybacz nam malkontenctwo, ale od tego jesteśmy. Mimo to – próbuj i pracuj na zwrot dla inwestorów! Doceń wkład ludzi, którzy uwierzyli w Twój biznes i zainwestowali w niego swoje pieniądze, mając na względzie ich interes.

Jakie więc perspektywy rozwoju stoją przed Tobą?

Po pierwsze, wykorzystaj dynamikę, jakiej nabrał Twój startup dzięki ECF. Zwiększaj liczbę klientów i rozwijaj się organicznie, realizując cele inwestycyjne. Na koniec dnia najlepszym źródłem finansowania jest… sprzedaż. Pamiętaj o tym.

Po drugie… pamiętasz jak zachęcaliśmy Cię do znalezienia większego inwestora przed kampanią crowdinvestingu? A potem do szukania go w jej trakcie? Tak, jesteśmy monotonni. Spróbuj pozyskać większego inwestora. Teraz, po zakończonej kampanii, wydaje się to być naturalnym krokiem naprzód. I na pewno łatwiejszym do wykonania niż przedtem.

Jakub Kajetan Szulczewski, współzałożyciel Innych Beczek

Z perspektywy czasu możemy powiedzieć, że kampania ECF pomogła nam w pozyskaniu dużego prywatnego inwestora, z którym dalej rozwijamy nasz browar. Powodzenie inicjatywy było jednym z argumentów, które utwierdziły go w przekonaniu, że ten biznes w ogóle może się opłacać. Dzięki jego wsparciu rozpoczynamy właśnie budowę „Dużego Browaru” – to da nam niezależność i pozwoli działać w szerszej skali. Wartość całej inwestycji to 10 mln zł.

Kliknij i rozwiń

Arkadiusz Regiec, CEO Beesfund

Z dotychczasowych doświadczeń projektodawców ECF na naszej platformie wynika, że dobrze przygotowany i prowadzony projekt jest wizytówką firmy skutecznie przyciągającą większe inwestycje. Zmienia się dynamika na płaszczyźnie relacji pomiędzy przedsiębiorcą a inwestorem (private equity, VC). To projektodawca jest obiektem zainteresowania dysponentów kapitału a nie odwrotnie, sukces kampanii łatwiej więc przekuć w skuteczne negocjacje inwestycyjne.

Kliknij i rozwiń

Po trzecie, złóż wniosek do PARP lub do banku w celu otrzymania kredytu. Rozważ wszystkie opcje, które opisujemy w naszej serii dot. tradycyjnych form finansowania startupów.

Po czwarte, przeprowadź kolejną kampanię crowdfundingu udziałowego. Nie, to wcale nie żart.

  • W przypadku sp. z o.o. kolejną rundę finansowania w oparciu o mechanizm crowdinvestingu możesz przeprowadzić w dowolnym momencie.
  • W przypadku spółki akcyjnej i komandytowo-akcyjnej możesz to zrobić po upływie 12 msc od zakończenia poprzedniej (ograniczenie wynikające z przepisów prawa).

To naprawdę ma sens. Jeżeli wywiązujesz się ze swoich zobowiązań względem wspólników, podtrzymujesz z nimi korzystne relacje i sprawnie rozwijasz startup, możesz liczyć na ponowną inwestycję z ich strony. Nie musimy chyba wspominać o szansie na skuszenie zupełnie nowych inwestorów. W końcu masz za sobą success story, prawda?

Dlatego zamykając nasz poradnik dosłownie zataczamy koło. Chcemy wspólnie z Tobą budować silny rynek crowdfundingu udziałowego w Polsce. Nie wahaj się – jeden sukces w crowdinvestingu, to tylko jeden sukces. Są jeszcze tysiące inwestorów zainteresowanych wsparciem Twojego biznesu, a każdy z nich może mieć swój udział w rosnącym ekosystemie rodzimych startupów.

    Mogą Cię zainteresować

    Skomentuj

    Źródła finansowania startupów (4) Kredyty bankowe

    Przeczytasz w 20 minut Bez kategorii
    Autor 5 stycznia 2017

    Młoda firma potrzebuje otwartej “linii kredytowej”. Nie sposób jednak oczekiwać, że kieszenie i cierpliwość aniołów czy funduszy nie mają dna. Finansowanie w ramach dotacji jest z kolei “sezonowe”. Pozostaje więc bank. Problem polega na tym, że startupy nie są wymarzonymi klientami instytucji finansowych.

    Współautorką tekstu jest Maria Krok.

    Anioły Biznesu i fundusze Venture Capital, omawiane w poprzednich częściach serii, są zewnętrznymi źródłami kapitału własnego dla startupów. Alternatywę wobec nich stanowi kapitał obcy, czyli przede wszystkim kredyty i pożyczki bankowe. Zanim przejdziesz do kolejnych sekcji – zwyczajowo – poznaj podstawowe definicje.

    Kredyt vs Pożyczka

    Kredytowanie polega na tym, że bank udziela przedsiębiorstwu kwotę środków pieniężnych na pewien czas i na określonych warunkach. Do nich zalicza się przede wszystkim:

    • oznaczony czas,
    • określoną stopę oprocentowania,
    • wybrany cel.

    Przedsiębiorstwo również przyjmuje określone zobowiązania:

    • korzystania z udzielonych środków na warunkach ustalonych w umowie,
    • terminowego zwrotu kwoty kredytu wraz z odsetkami,
    • spłaty prowizji od kredytu,
    • udostępnienia bankowi informacji niezbędnych do oceny zdolności kredytowej danego przedsiębiorstwa.

    Pożyczki bankowe często utożsamia się z kredytami. Niesłusznie. Warto poznać kilka spośród najważniejszych różnic.

    kredyty-content-01

    Pożyczek mogą udzielać nie tylko banki, ale wszelkie podmioty gospodarcze, a nawet osoby fizyczne. W tym kontekście dobrze pamiętać o tym, aby uważać na tzw. chwilówki.

    Rodzaje kredytów

    Istnieje więcej niż jeden rodzaj kredytu. Zależnie od potrzeb, tego na ile możesz chcieć zabezpieczyć sobie najkorzystniejsze warunki i czy chcesz ryzykować, możesz wybrać typ kredytu najodpowiedniejszy dla Twoich celów. Czasem brakuje Ci niewielkiej kwoty na dokończenie projektu, innym razem może chodzić o finansowanie działalności jeszcze przez długie miesiące. Możesz chcieć wybrać “bezpieczny” kredyt w walucie, w której zarabiasz (najpewniej: złotówkach) albo zaryzykować z walutą obcą (nie zawsze kończy się to, jak w przypadku frankowiczów).

    Czym kredyty różnią się od siebie? Oto kilka najważniejszych zmiennych:

    kredyty-content-02

    Okres kredytowania i przeznaczenie kredytu

    Kredyty długoterminowe są głównie zaciągane w celu sfinansowania określonych przedsięwzięć inwestycyjnych, np. zakup środków trwałych lub inwestycji finansowych (nabycie akcji), dlatego są często odnoszone do kredytów inwestycyjnych. Warunkiem uzyskania kredytu długoterminowego może być konieczność przedstawienia bankowi biznesplanu startupu i jego akceptacja przez bank. Finansowanie działalności firmy kredytem inwestycyjnym wiąże się z ponoszeniem znacznych kosztów finansowych, jak i z dużą ilością wymagań formalnych ze strony banków, co często ogranicza dostęp do tego typu kredytów startupom znajdującym się we wczesnych fazach rozwoju.

    Kredyty krótkoterminowe to najczęściej kredyty obrotowe – przeznaczone na finansowanie działalności bieżącej przedsiębiorstwa: zakup towarów i materiałów, produkcję, sprzedaż, spłaty innych zobowiązań. Zasady udzielania takiego kredytu często są prostsze niż w przypadku kredytów długoterminowych, również kwoty kredytu są mniejsze, co czyni ten rodzaj kredytu łatwiej dostępnym dla startupów.

    Waluta kredytu

    Wybierając pomiędzy kredytem złotówkowym  i walutowym, trzeba wziąć pod uwagę rynek na którym działa startup. Jeżeli Twoim głównym odbiorcą jest rynek polski i przychód jest generowany w złotówkach, to wybór powinien paść na kredyt złotówkowy. Natomiast jeżeli zamierzasz wkraczać na rynki międzynarodowe lub dokonywać zakupu towarów i usług w obcej walucie, możesz pomyśleć o zaciągnięciu kredytu w euro, funtach lub dolarach..

    Sposób oprocentowania

    Zaciągając kredyt długoterminowy możesz nie myśleć o wyborze pomiędzy oprocentowaniem stałym i zmiennym, bo  na dłuższą metę poniesione koszty tych kredytów będą równe lub będą się nieznacznie różnić.

    Natomiast wybierając kredyt krótkoterminowy musisz dobrze ocenić obecną sytuację ekonomiczno-finansową na rynku. Jeżeli jest ona stabilna – tańszą opcją może okazać się kredyt z oprocentowaniem zmiennym, w przeciwnym przypadku bezpieczniejszy będzie wybór kredytu z oprocentowaniem stałym.

    Zalety kredytów bankowych

    Kredyt bankowy od lat jest jedną z podstawowych form finansowania działalności przedsiębiorstw. Rynek kredytów powstał dawno przed pojawieniem się aniołów biznesu czy funduszy VC. W tym czasie banki starały się udoskonalić swoją ofertę, tak żeby każdy przedsiębiorca od założycieli startupów do CEO wielkiej korporacji mógł znaleźć coś dla siebie. Ich wysiłki nie poszły zupełnie na marne.

    • Rozwinięty rynek. Presja konkurencji zmusza banki do przedstawienia atrakcyjnych ofert i wyszukiwania coraz to nowych sposobów, aby wyjść naprzeciw oczekiwaniom właścicieli firm. Oferty banków są łatwo dostępne w Internecie. Podpisać umowę o kredyt można w jednym z wielu oddziałów banku, co też skraca i upraszcza cały proces otrzymania dofinansowania.
    • Odnawialne źródło finansowania. Po spłacie jednego kredytu, przedsiębiorca może od razu zaciągnąć następny. Istnieje również możliwość zaciągania jednocześnie kilku kredytów. Łatwa odnawialność jest bardzo ważną zaletą zewnętrznego kapitału obcego w odróżnieniu od zewnętrznego kapitału własnego.
    • Wzrost wiarygodności kredytowej po terminowym spłaceniu kredytów. Terminowe spłacenie jednego kredytu buduje pozytywną historię kredytową firmy i ułatwia zaciągnięcie następnych zobowiązań na bardziej korzystnych warunkach. Trzeba również zaznaczyć, że wzrost wiarygodności kredytowej pozwala na otrzymanie od banku większych sum pieniężnych, co jest bardzo ważną zaletą dla rozwijających się firm, które zwiększają swoje nakłady.
    • Utrzymanie kontroli nad przedsiębiorstwem. Zaciąganie kredytu, w przeciwieństwie do inwestycji ze strony aniołów biznesu czy funduszy VC, nie wpływa na swobodę zarządzania startupem. Bank nie pożycza pod zastaw akcji, ani nie domaga się głosu w sprawach związanych z prowadzeniem firmy. Przedsiębiorca pozostaje jedynym właścicielem majątku firmy, bo zaciągnięty kredyt przypada na zobowiązania firmy, a nie jej kapitał własny.

    Wady kredytów bankowych

    Może wydawać się, że kredyt bankowy jest doskonałym źródłem finansowania działalności startupów, ponieważ jest łatwo dostępny i pozostawia zarząd niezależny od wierzycieli kapitału. Ale w praktyce to źródło finansowania jest wykorzystywane najczęściej przez rozwinięte firmy, natomiast startupy mają styczność z wieloma wadami kredytów. Gdyby Murphy pisał swoje prawa dzisiaj, na pewno dodałby: “Twój startup zawsze zacznie zarabiać później niż zakładasz”. Banki mają tego świadomość, toteż oferty dla młodych firm na dorobku tworzoną są raczej z interesem kredytodawcy niż kredytobiorcy na myśli.

    • Trudności w pozyskaniu kredytu dla startupów we wczesnych fazach rozwoju. Startupy nie są pożądanymi klientami banków i jest im bardzo trudno zaciągnąć kredyt na korzystnych warunkach. Jeśli Twoja firma nie działa minimum rok na rynku, masz niewielkie szanse, aby otrzymać wsparcie banku.
    • Problemy z zabezpieczeniem kredytu. Startup zazwyczaj nie posiada znaczącego majątku oraz kapitału własnego. Niejednokrotnie jako zabezpieczenie kredytu przedstawia się wówczas prywatną nieruchomość.
    • Czynniki zwiększające koszty obsługi kredytu. Znaczna różnorodność startupów zmusza bank do indywidualnego podejścia do każdego podmiotu. Ponadto młody przedsiębiorca na ogół nie dał się jeszcze poznać jako wiarygodny i wypłacalny kredytobiorca, a brak doświadczenia kadry kierowniczej startupów wymusza czasem szerszy zakres doradztwa finansowego ze strony banków.
    • Wysokie opłaty, prowizje i odsetki. Dla młodych firm, nieposiadających historii kredytowej, bank zwiększa cenę kredytu, żeby pokryć ponoszone ryzyko.
    • Niepewna przyszłość. Koszt kredytu o zmiennym oprocentowaniu może znacząco wzrosnąć w przyszłości przy zmianie stóp procentowych. Zatem oferta, która na początku wydawała się atrakcyjna, może okazać się niemożliwa do spłacenia.

    Kredyt bankowy dla polskich startupów

    Wraz ze wzrostem aktywności gospodarczej banki w Polsce zaczęły oferować specjalne rodzaje kredytów na rozpoczęcie działalności. Jednakże ze względu na bardzo wysokie ryzyko, którym obarczone są nowopowstałe firmy oraz z powodu braku zabezpieczenia, warunki tych kredytów nie są atrakcyjne. Kwoty kredytów na rozpoczęcie działalności wynoszą od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych, a okresy kredytowania są nie dłuższe niż 60 miesięcy. Sytuacja uległa zmianie po wprowadzeniu w marcu 2013 roku rządowego programu wspierania mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw „Gwarancja de minimis”.

    Gwarancja de minimis, udzielana przez Bank Gospodarstwa Krajowego, jest formą zabezpieczenia spłaty kredytu przez MŚP w bankach komercyjnych. Jeżeli startup nie będzie w stanie spłacić zaciągniętego kredytu, to spłaca go gwarant, czyli BGK. Nie oznacza to, że startup nie jest zwolniony ze swoich zobowiązań. Rozliczać się z nich będzie jednak przed gwarantem, nie bankiem.

    Łatwo dostrzec, czemu taka możliwość wydaje się atrakcyjna. Banki są zabezpieczone przed ryzykiem upadłości kredytobiorcy, a startupy mogą zaciągnąć kredyt z gwarancją na lepszych warunkach niż w sytuacji, gdy nie mają żadnego zabezpieczenia.

    Popularność kredytów wśród startupów

    Według danych z raportu Konfederacji Lewiatan przygotowanego w ramach projektu „Monitoring kondycji sektora MMŚP 2014” wynika, że w 2014 roku z kredytów bankowych w ogóle nie korzystało 65% mikroprzedsiębiorstw, 45% małych przedsiębiorstw i 38% średnich przedsiębiorstw. Te dane wskazują na to, że kredyt jest nadal mało dostępnym źródłem finansowania dla startupów w ich początkowych fazach rozwoju.

    Przeciętny procentowy udział wartości kredytów bankowych w wartości sprzedaży firmy w Polsce w 2014 roku (w procentach MMŚP).

    kredyty-content-03
    Źródło: M. Starczewska-Krzysztoszek. Curriculum Vitae mikro, małych i średnich przedsiębiorstw 2014. Finansowanie działalności i rozwoju. Raport z wyników badania przygotowanego przez Konfederację Lewiatan w ramach projektu „Monitoring kondycji sektora MMŚP 2014”, 2014, s. 58. http://www.leasing.org.pl/files/uploaded/Raport%20MMSP%202014_Finansowanie%20dzia%C5%82alnosci%20i%20rozwoju.pdf

    Na powyższym wykresie można zobaczyć, że zadłużenie kredytowe powyżej 20% wartości sprzedaży mają jedynie 8% mikroprzedsiębiorstw, 7% małych przedsiębiorstw oraz 9% średnich przedsiębiorstw, co pokazuje, że firmy nie zaciągają dużych kwot kredytów, a jeżeli korzystają z usług kredytowych banków, to głównie są to małe kwoty kredytów obrotowych.

    Procent mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce niekorzystających z kredytów bankowych w 2011-2014 roku.

    kredyty-content-04
    Źródło: M. Starczewska-Krzysztoszek. Curriculum Vitae mikro, małych i średnich przedsiębiorstw 2014. Finansowanie działalności i rozwoju. 2014, s. 57. http://www.leasing.org.pl/files/uploaded/Raport%20MMSP%202014_Finansowanie%20dzia%C5%82alnosci%20i%20rozwoju.pdf

    Trzeba również podkreślić, że ta tendencja utrzymuje się już przez długi okres (zob. wykres powyżej). Udział przedsiębiorstw w Polsce z sektora MMŚP niekorzystających z kredytów bankowych wynosi od 60% do 63% w badanym okresie. Nawet wprowadzenie w 2013 roku programu rządowego gwarancji de minimis niewiele tu zmieniło.  W 2014 roku udział przedsiębiorstw niefinansujących własną działalność kredytem bankowym wzrósł o 1,4 punktu procentowego w porównaniu z rokiem poprzednim.

    Bariery w korzystaniu z kredytów bankowych przez mikro-, małe i średnie przedsiębiorstwa w Polsce w 2014 roku (procent MMŚP; 3 najważniejsze bariery łącznie).

    kredyty-content-05
    Źródło: M. Starczewska-Krzysztoszek. Curriculum Vitae mikro, małych i średnich przedsiębiorstw 2014. Finansowanie działalności i rozwoju. Raport z wyników badania przygotowanego przez Konfederację Lewiatan w ramach projektu „Monitoring kondycji sektora MMŚP 2014”, 2014, s. 66. http://www.leasing.org.pl/files/uploaded/Raport%20MMSP%202014_Finansowanie%20dzia%C5%82alnosci%20i%20rozwoju.pdf

    Największą przeszkodą w dostępie do kredytu jest wysokie oprocentowanie. Bariera ta zniechęca 22% przedsiębiorstw z korzystania z tego sposobu finansowania działalności. Drugie i trzecie miejsce, z 13% udziałem, dzielą „wysokość prowizji” oraz „brak atrakcyjnych ofert dla sektora MMŚP”. Ten trzeci czynnik może być funkcją dwóch poprzednich.

    Podsumowując, można powiedzieć, że polskie banki obecnie nie przedstawiają oferty, która mogłaby skusić startupy znajdujące się we wczesnych fazach rozwoju. Trudno się temu dziwić – polityka kredytowa banków względem startupów jest silnie uzależniona od bieżącej sytuacji gospodarczej. Czasy są trudne, więc bankierzy będą raczej zachowawczy. Natomiast finansowanie kredytem może okazać się atrakcyjną opcją dla firm przebywających w fazie wzrostu lub ekspansji.

    Współautorką tekstu jest Maria Krok.

      Mogą Cię zainteresować

      Skomentuj

      Wyjdź z domu, internet zabierz ze sobą. Poradnik cyfrowego obywatela na niespokojne czasy

      Przeczytasz w 20 minut Socjologia internetu
      Autor 20 grudnia 2016

      Dajemy łapkę w górę, udostępniamy, komentujemy. I mamy poczucie, że wykonaliśmy dobrą robotę. Aktywność w sieci, w social media, zamiast pobudzać do działania w realu, zastępuje je. Tymczasem żadna władza nie przestraszy się naszych lajków.

      Tekst stanowi część naszej serii “Świadomi i aktywni w Web 2.0”

      Nie zrozumcie nas źle. To nie tak, że zaczynamy popierać ruch low-tech. Jeszcze nie podcinamy gałęzi na której siedzimy. I jeszcze nie straciliśmy wiary w to, że internet może być siłą, która wspomaga zmiany na lepsze. Współczesny obywatel demokratycznego państwa, a nawet wielu spośród krajów mniej demokratycznych, dysponuje narzędziami zdobywania i propagowania informacji, o których dawni dysydenci, reformatorzy, czy rewolucjoniści nie mogli marzyć.

      Ten tekst kierujemy do wszystkich ludzi, którzy chcą z tych narzędzi zrobić dobry użytek. Dobry, czyli nie mający nic wspólnego z przemocą, nawet symboliczną, linczowaniem, choćby tylko cyfrowym. Chcemy pokazać, że technologia może działać na rzecz demokracji i lepszej debaty publicznej, a nie przeciwko nim. Może też oddać wielkie zasługi wyzwaniu transparentności władzy i życia publicznego.

      Jest to dla nas szczególnie ważne. Nasz ostatni tekst, poświęcony walce z fałszywymi newsami, zamknęliśmy tymi słowami:

      Rzetelna, obiektywna i etyczna robota dziennikarska bywa niedoskonała, ale w dzisiejszych czasach staje się bezcenna. To dziennikarze i redakcje (…) w pierwszej kolejności konfrontują fikcję z prawdą, patrzą na ręce decydentom i dają nam wgląd w rzeczywistość z perspektywy, której samodzielnie nie umielibyśmy przyjąć.

       

      Dziennikarstwo przez duże “d” nie umarło. Problem zmanipulowanych informacji pokazuje, że pora pomóc mu stanąć na nogi – dla naszego dobra.

      Jako WE the CROWD na co dzień piszemy w sposób apolityczny, bo koncentrujemy się na uniwersalnych zjawiskach społecznościowych w sieci. Trudno nam jednak dłużej przechodzić obojętnie obok wasalizacji mediów publicznych oraz odbieraniu prasie funkcji społecznego oka i ucha w polskim Sejmie. Do demonstrowania zachęca sprawa reformy szkolnictwa, ustawa o lasach, paraliż Trybunału Konstytucyjnego, a nawet (o ironio) ustawa o zgromadzeniach. Generalnie, błyskawicznie przybywa argumentów  za wyjściem z domu w zimowe wieczory. Coraz więcej z nas i coraz głośniej wyraża oburzenie w social media. Ale tylko część z nas realnie coś z tym robi. Czas przestać traktować aktywność w mediach społecznościowych jako cel, a zacząć postrzegać ją jako środek.

      Dlatego po fałszywych newsach na celownik bierzemy fałszywe zaangażowanie. Chcemy Was zmotywować do wyjścia z domu i wcale nie namawiać do wyjścia z internetu. Proponujemy Wam wsparcie darmowych, ogólnodostępnych i prostych w obsłudze narzędzi Web 2.0. Z większości pewnie i tak już korzystacie. Używane masowo i z pomyślunkiem będą działać na korzyść naszej demokracji i społeczeństwa obywatelskiego.

      Nim pójdziecie na demonstrację

      1. Znajcie swoje prawa i wiedzcie, po co demonstrujecie

      Co do zasady, czytanie popłaca. Nawet tak “ciężkich” dokumentów, jak Ustawa o Zgromadzeniach, którą znajdziecie tutaj. Dobrze poznać specyfikę rodzajów zgromadzeń (w szczególności spontanicznego) oraz to, w jakich przypadkach funkcjonariusze policji mogą je rozwiązać. Treść aktów prawnych możecie sprawdzać:

      Lektura jest ważna, bo ważna jest wiedza. Wiele osób demonstrując nie ma pojęcia o treści prawa, przeciw któremu występują. Nie bądźcie tymi, którzy później nieskładnie dukają do mikrofonu reportera TVP1 (czy TVN24), bo wyrządzicie szkodę własnej sprawie. Po prostu… czytajcie!

      Sięgajcie też do publicznie dostępnych (jeszcze) list głosowań Sejmu i Senatu, aby wiedzieć po co i przeciw komu demonstrujecie ;)

      2. Miejcie świadomość, gdzie, z kim i jak będziecie protestować

      Większość protestów i demonstracji zaczyna się na Facebooku, a dokładniej – na stronie utworzonego w tym celu wydarzenia. To świetne rozwiązanie, bo dzięki temu możemy tworzyć dedykowaną “witrynę” z możliwością dyskusji, podstawowymi informacjami organizacyjnymi oraz deklaracją udziału.

      Jeżeli myślicie o dołączeniu do demonstracji, zacznijcie od… wpisania “demonstracja” w wyszukiwarkę Facebooka. Sprawdźcie wszystkie wyniki, nie tylko te pierwsze. Być może organizowane jest kilka demonstracji równolegle. Dowiedzcie się więcej o tym, przez kogo są one organizowane, czego możecie się spodziewać, o której i gdzie się spotykacie.

      Jeżeli demonstracja utożsamiana jest z jakimś #hasthagiem, warto sprawdzić także to, co ludzie mówią na Twitterze.

      3. Monitorujcie i bądźcie na bieżąco

      Zamiast szukać dorywczo informacji o demonstracjach, bądźcie stale poinformowani.

      1. Śledźcie aktywistów, dziennikarzy i polityków na Twitterze.
      2. Subskrybujcie newslettery ruchów i organizacji, które często organizują demonstracje. Najlepiej takie, z którymi się utożsamiacie.
      3. Lajkujcie też na Facebooku ich fanpages, aby mieć dodatkowy feed z aktualnościami.
      4. Sprawdzajcie grupy dyskusyjne, w których pojawiają się informacje o demonstracjach. Możecie używać kanału RSS i aplikacji Feedly, aby niczego nie przegapić.

      4. Zachęcajcie innych do dołączenia i postawy obywatelskiej

      Zgromadzenia publiczne leżą w naszym instrumentarium obywatelskiej, demokratycznej ekspresji. Jeżeli wiecie, że wybierzecie się na demonstrację, podzielcie się tą informacją. Udostępnijcie wydarzenie lub sami je utwórzcie. Poinformujcie znajomych na Facebooku i na Twitterze w jakim celu, kontekście oraz z kim demonstrujecie.

      Socjologowie od lat wskazują, że im więcej osób demonstruje, tym więcej osób skłonnych jest do nich dołączyć. Ale zawsze muszą pojawić się “ci pierwsi”, odważni.

      Kiedy jesteście na demonstracji

      1. Wyjmijcie smartfony i róbcie livestream

      Oczywiście, nie zapominajcie, po co tam jesteście, ani o ludziach wokół Was. Aplikacja Periscope (dziś należąca do Twittera) rozpoczęła livestreamingową rewolucję, a Facebook Live tylko ją przyspieszył.

      1. Jeżeli macie do tego warunki, komentujcie sytuację. Wejdźcie w rolę reporterów niczym poseł Sławomir Nitras ;)
      2. Reagujcie na komentarze osób śledzących Wasz livestream.
      3. Pytajcie o opinię inne zgromadzone osoby.
      4. Nie prowokujcie kontrdemonstrantów! Kamera nie zawsze łagodzi obyczaje. Bądźcie gotowi ją wyłączyć i zachęcić do tego innych, aby nie zaogniać sytuacji.
      5. W przypadku aktów agresji wykorzystajcie nagranie jako dowód. Agresorzy boją się ujawnienia… ale może to też doprowadzić do eskalacji.

      2. Tweetujcie, dokumentujcie, strzelajcie zdjęcia i selfies

      Macie do dyspozycji Facebook Messenger Day, jeżeli chcecie dotrzeć ze swoim komunikatem w formie wideo do wszystkich lub wybranych osób na Messengerze.

      Możecie relacjonować wydarzenia za pośrednictwem Snapchata oraz Instagram Stories, dzięki czemu zapiszecie wrzucane treści na dysku urządzenia w celu republikacji na Twitterze, Facebooku lub w postaci fotoreportaży na Medium. Pozwoli to na kilkukrotne wykorzystanie tej samej treści, szczególnie po demonstracji. Dzięki temu dotrzecie do większej ilości osób skupionych na różnych platformach.

      3. Miejcie szacunek do innych i duży zapas humoru

      I nie mamy tu na myśli wyłącznie towarzyszących demonstrantów.

      • Dbajcie o język i nie powielajcie bez refleksji obraźliwych kalk pokroju “lewak”, “prawak”, “kodziarstwo”, “komuchy”, “mohery”.
      • Unikajcie przepychanek i wszelkich zachowań niezgodnych z prawem. I wcale nie chodzi tu wyłącznie o to, że ktoś inny może Was sfilmować. Po prostu warto być przyzwoitym.
      • Złość starajcie się zastąpić, a przynajmniej wzbogacić humorem. Jest zdrowszy.

      Kiedy nie możecie być na demonstracji

      Nawet “uziemieni” możecie zrobić coś dobrego w kontekście trwającej demonstracji. Przede wszystkim używajcie social media do tego, aby wspierać tych, którzy są na miejscu.

      • Udostępniajcie ich livestream, zdjęcia, relacje.
      • Napiszcie w komentarzu kilka ciepłych słów, które motywują szczególnie wtedy, kiedy stoi się na zimnie. Np. “Dzięki, że tam jesteś w dobrej sprawie”. Nie dodawajcie nic o gorącej czekoladzie na Waszym biurku.

      Generujcie szum w dobrej sprawie, udzielając się w dyskusjach. Bądźcie również na bieżąco czytając relacje w profesjonalnych mediach.

      Po demonstracji

      1. Dzielcie się treściami i twórzcie nowe

      • Wykorzystajcie Facebooka, Twittera, Instagrama, YouTube do tego, aby dystrybuować własne oraz cudze treści z demonstracji.
      • Stwórzcie wpis, a nawet fotoreportaż na Medium lub na własnym blogu. To większa wartość dla obserwatorów i potencjalne źródło informacji dla dziennikarzy.
      • Zacznijcie tworzyć nowe treści. Możecie wykorzystać aplikacje Canva lub Piktochart do ilustrowania danych, tworzenia infografik, grafik z cytatami albo memów. Im bardziej przystępna forma, tym chętniej inni podadzą ją dalej.

      2. Monitorujcie i reagujcie

      Jeżeli byliście na miejscu, reagujcie na sytuacje, w których ktoś przeinacza fakty. Kiedy tylko możecie, załączajcie dowody w postaci nagrań lub zdjęć w sekcji komentarzy.

      3. Budujcie kulturę sprawdzonej informacji i zaangażowania obywatelskiego

      • Subskrybujcie i śledźcie treści przynajmniej jednego profesjonalnego medium, redagowanego przez profesjonalnych dziennikarzy. Polecamy OKO.press, POLITYKĘ i Press. Warsztat robi różnicę, dlatego doceń pracę profesjonalistów, dzieląc się ich twórczością i/lub wspierając ich działalność finansowo.
      • Bierzcie udział w innych demonstracjach w słusznej sprawie. Niech nie będzie to jednorazowy zryw.
      • Podpisujcie petycje, jeżeli stanowią uzupełnienie sprawy, w której demonstrowaliście. To pozwala się policzyć i utrwalić ducha, z którego zrodził się protest.
      • Wspierajcie organizacje pozarządowe (m.in takie, jak nasza), które mają realny wpływ na rzeczywistość. Najlepiej – stańcie się wolontariuszami, dołączcie do jakichś NGOs.

      Dla zaawansowanych

      Czujecie, że jesteście zaangażowanymi aktywistami? Mamy dla Was kilka dodatkowych propozycji.

      1. Napiszcie petycję i zbierajcie podpisy online

      Petycja to kolejny instrument, którym dysponujemy jako cyfrowi obywatele. Jeżeli ludzie chcą demonstrować, tym bardziej powinni chcieć podpisać petycję w tej samej sprawie. Możecie to zainicjować, wykorzystując takie narzędzia, jak:

      To bardzo intuicyjne rozwiązania, które w połączeniu z Waszymi sieciami kontaktów w social media i mechanizmem wirusowym może dawać świetny efekt.

      2. Wykorzystajcie crowdfunding i crowdsourcing

      Finansowanie społecznościowe staje się coraz popularniejsze w naszym kraju. KOD zebrał już 203 tys. zł za pośrednictwem platformy Zrzutka.pl.

      2016-12-20_19h56_51

      Nic nie stoi na przeszkodzie, abyście Wy również zrobili kampanię crowdfundingową na własną demonstrację lub na inne obywatelskie działanie. Macie do dyspozycji wspomnianą Zrzutkę, Pomagam.im, Wspieram.to, PolakPotrafi i jeszcze kilka innych platform. W przypadku tych dwóch ostatnich musicie jednak zaoferować coś w zamian za wsparcie.

      Crowdsourcing to również wykorzystanie potencjału społeczności, choć w niefinansowym celu. Być może zbieracie zdjęcia do artykułu, aby zrobić fotorelację? Albo szukacie właściwej lokalizacji pod kątem demonstracji? Zwróćcie się do internautów. Czasem wystarczy po prostu Facebook, Twitter, czasem grupa dyskusyjna. Możecie podeprzeć się otwartymi dokumentami lub arkuszami Google.

      To przecinek, nie kropka

      Nie wyczerpaliśmy tematu. Staramy się go raczej otworzyć i ze wsparciem Waszym oraz środowisk dziennikarskich kontynuować w przyszłości. Zależy nam na budowaniu właściwych postaw na pierwszym miejscu. Narzędzia, metody i dobre praktyki stoją na drugim. Dlatego jeżeli mielibyście wynieść z tego tekstu tylko jedną myśl, to niech to nie będzie fajna appka, tylko to, że nikt jeszcze nie poszedł na barykady po przeczytaniu tweeta.

      Warto wyjść z domu i stać się częścią społeczeństwa obywatelskiego. Dać przykład innym. To wymaga odrobiny wysiłku. Potem jest już z górki.

      Przejrzyj inne artykuły z grupy:

        Mogą Cię zainteresować

        Skomentuj