Udostępnij:, , Google Plus, Pinterest,

Opublikowano w:

Czas na interwencyjne platformy civic crowdsourcingowe

Od Kanady po Gruzję, obywatele dostrzegają, że do współdecydowania o własnym mieście zaczyna wystarczać smartfon i odrobina wysiłku. Wszystko zamyka się w dwóch słowach: civic crowdsourcing (albo nawet jednym: civicsourcing). Podobnego rodzaju narzędzia obywatelskiego zaangażowania 2.0 pojawiają się teraz także w Polsce.

Naprawcie mi ulicę

Angielski pisarz Martin Amis powiedział kiedyś, że Zjednoczone Królestwo przewodzi światu we wszystkim – włącznie z dekadencją i rozkładem. Faktycznie, wyspiarski krajobraz to nie tylko Westminster, Big Ben i kredowe wzgórza nieopodal Dorset. To także prozaiczne dziury w drogach, nie działające parkometry, przepełnione śmietniki, graffiti szpecące fasady budynków.  Przez lata władze zwracały uwagę mieszkańców na te problemy, a inni mieszkańcy zwracali uwagę władz – nie odnosiło to żadnego skutku. Nie pomagało ani nacjonalizowanie, ani prywatyzowanie przestrzeni publicznej.

Tam gdzie państwo i rynek zawiodły, rozwiązanie wypracował Trzeci Sektor we współpracy z Tłumem 2.0. Fundacja UK Citizens Online Democracy zdecydowała się odwołać do samych mieszkańców i w porozumieniu z władzami samorządowymi utworzyłainterwencyjną platformę civisourcingu (czy też civic engagement) Fix My Street. Jej zadaniem jest zbierać przypadki zniszczeń, nadużyć lub innych niepożądanych w przestrzeni miejskiej zjawisk,  udokumentowane zdjęciami i ulokowane na mapie. Każde zgłoszenie jest moderowane przez zespół webmasterów, następnie poddawane publicznej dyskusji online i wreszcie kierowane do stosownej jednostki samorządu terytorialnego, której obowiązkiem jest uporać się z problemem. Na koniec obywatele zostają powiadomieni o sposobie, w jaki sprawa została rozstrzygnięta.

Korzyści widać jak na dłoni. Obywatele dostają do rąk narzędzie, które pozwala im zgłaszać problemy przy użyciu smartfona. Nie muszą odwiedzać urzędów, składać pism, w nieskończoność oczekiwać na decyzję administracyjną. Urzędnicy zyskują ogromną, tworzoną oddolnie bazę danych, która pozawala im reagować na bieżąco oraz chwalić się osiągnięciami. W realiach pełnej transparentności, jaką oferuje Fix My Street, władzom opieszałość zwyczajnie się nie opłaca.

Przeczytaj, aby dowiedzieć się…

  • jakie zastosowanie mają platformy interwencyjnego civicsourcingu
  • jaki jest ich mechanizm
  • ile takiego rodzaju rozwiązań funkcjonuje w Polsce

WE the CROWD_civicsourcing 3

Teraz Polska?

Czytając o tego rodzaju inicjatywach zwyczajowo pytamy: kiedy w Polsce? Tym razem nie musimy. Szlaki przetarły władze Rudy Śląskiej, które zdecydowały się stworzyć platformę opartą na formacie tożsamym z brytyjskim Fix My Street.Rudzki Geoportal, podobnie jak w przypadku pierwowzoru, umożliwia zgłaszanie problemów poprzez zaznaczenie miejsca na mapie symbolem wykrzyknika. Następnie należy opisać istotę zjawiska i przypisać je do właściwej kategorii. Ten ostatni element jest szczególnie ważny, ponieważ to właśnie dzięki odpowiedniemu otagowanie zgłoszenia możemy mieć pewność, że np. informacja o dziurze w drodze trafi właśnie tam gdzie powinna, czyli do Wydziału Dróg i Mostów.

Rudzianie nie poprzestali jednak na prostej imitacji rozwiązań brytyjskich. W przeciwieństwie do Fix My Street, na ich Geoportalu zgłaszać można także informacje dotyczące aktów wandalizmu czy zakłócania porządku publicznego. Problemy nieskategoryzowane trafiają do Sztabu Zarządzania Kryzysowego. Kolejną innowacją jest ambitny plan zintegrowania platformy z danymi z państwowego zasobu geodezyjnego i kartograficznego oraz Systemu Elektronicznej Komunikacji Administracji Publicznej.

WE the CROWD_civicsourcing 2

Jeszcze o krok dalej poszedł serwis Naprawmyto.pl (czy i Wam się wydaje, że ta domena aż prosi się o zmianę na Naprawmy.to?). Już na pierwszy rzut oka widać, że jego twórcy zacznie więcej uwagi poświęcili designowi i wygodzie użytkownika. Możliwość rejestracji i posiadania własnego konta to również oczywista, ale mile widziana poprawka. Dzięki niej skorzystać można z uproszczonej procedury dodawania zgłoszeń, a także z notyfikacji powiadamiających nas o komentarzach, zmianach i rozstrzygnięciach dotyczących interesującej nas sprawy.

Zamiast wstawiać zdjęcia dziur w drogach na Facebooka i oddawać się jałowym narzekaniom, można przesłać je komuś, kto naprawdę coś z tym zrobi. Naprawmyto.pl nadal działa jedynie w jedenastu gminach. Geoportal organicza się do jednego miasta. Brakuje im też promocyjnej oprawy, jaką cieszył się oryginalny Fix My Street. Niemniej jednak, pierwszy krok w budowaniu interwencyjnego civic engagement nad Wisłą został wykonany. (Ten bardziej rozbudowany civic engagement fajnie realizuje Otwarta Warszawa).Mamy więc opracowany i wypróbowany, także na polskim gruncie, przełomowy model, który daje nam mniej biurokracji, a więcej państwa, mniej wymówek rządzącym i więcej władzy rządzonym. Nie pozostaje nic innego jak wdrażać go w kolejnych miastach.

500 znaków BFM

Civic crowdsourcing (civicsourcing?), civic engagement, czy nawet zasugerowana przeze mnie “partycypacja społeczna 2.0”, to dopiero dojrzewająca gałąź crowdsourcingu. Takie platformy jak Fix My Street to nie tylko interwencyjna odmiana civicsourcingu– w moich oczach to przede wszystkim dobrze skonstruowana aplikacja, która w połączeniu z mechanizmami społecznościowymi pozwala obywatelom na wykorzystać swoją frustrację w sposób twórczy. Oczywiście, inicjatywy civicsourcingowe typu interwencyjnego działają tylko pod jednym warunkiem – że władze miasta rozumieją zasady gry, przestrzegają ich i rzeczywiście chcą się w to bawić.