Udostępnij:, , Google Plus, Pinterest,

Opublikowano w:

Jak skończy Westeros? Odpowiedź znajdziecie w chmurze

George R.R. Martin wyznał niedawno, że dwóm osobom udało się odgadnąć zakończenie “A Song of Ice and Fire” (niektóre nooby kojarzyć mogą wyłącznie nazwę “Game of Thrones” 😉 ). Jak ma się to do CROWDu? Ano tak, że w dowolnym momencie możemy wejść do niekończących się labiryntów Wikis (o, takich na przykład) ze świadomością, że gdzieś tam, na jakimś obskurnym forum, pośród setek tysięcy egzotycznych teorii, znajduje się ta jedna – właściwa. A jej autorem jest ktoś z nas.

Let’s wind the clock back a few years. Pamiętacie boom na serial “LOST”? Byłem chyba ostatnią ze znanych mi osób, która dotrwała do samego końca tej serii (z wielkim żalem). Z pewnym dreszczykiem emocji wspominam niezliczone wycieczki po forach internetowych, portalach i tworach wiki-podobnych, które odbywało jednocześnie kilka milionów osób tygodniowo – tuż po premierze kolejnego odcinka. Cel był jeden: wspólnie dojść do tego, co właściwie k**wa dzieje się na tej cholernej wyspie. Ludzie przerzucali się teoriami, analizami pojedynczych klatek filmowych, cytatami z Davida Hume’a i Johna Locke’a (poważnie). Zakończenie serialu zawiodło na całej linii. Dlaczego? Ponieważ CROWD, w przebłysku kolektywnego geniuszu, rysował wizje znacznie bardziej ekscytujące i wymagające intelektualnie niż to, co można było zobaczyć na ekranie.

Przenosząc się do niedalekiej przeszłości: w toku pisania swojej pracy magisterskiej dot. crowdfundingu (do pobrania pod czerwonym magnesikiem u góry strony) potrzebowałem znaleźć literaturę z zakresu źródeł kapitału oraz efektywności w naukach ekonomicznych. Podparłem się Encyklopedią Zarządzania i przyznaję to bez zażenowania. Nie, nie spisywałem bezmyślnie całych fragmentów “z internetów” – wystarczyło, aby kluczowe hasła naprowadziły mnie na autorów i literaturę do wyszperania w bibliotece.

Dalej: kilka tygodni temu nasz tekst poświęcony haktywiście Aaronowi Swartzowi trafił na pierwszą stronę Wykopu. Kilka osób w Tłumie doceniło zawartość, zaczęło ją “wykopywać” i zwróciło tym samym uwagę innych. 48h później wiedza, którą chcieliśmy się podzielić, dotarła do tysięcy. (A świat stał się lepszym miejscem. W naszych głowach).

Dziś? Pocinam w “Wasteland 2” – grę RPG sfinansowaną w 2012 roku na Kickstarterze, o której wspominaliśmy już wielokrotnie (tak na blogu, jak i w social media). Jest graficznie paskudna, a przy tym piekielnie trudna i wciągająca. Na tyle trudna i na tyle wciągająca, że średnio raz na 3 godziny muszę zaglądać na Wasteland-Wiki – oazę społeczności pozytywnych onanistów, którzy przeszli “Wasteland 2” już tak wiele razy, że w końcu doznali oświecenia i w napływie łaski zapisali swoją zbiorową wiedzę w chmurze dla takich lamusów jak ja. (Jeśli i to nie pomaga, to po prostu zaglądam w jakiś walkthroughzamieszczony na YouTube).

Cztery losowe, różniące się od siebie sytuacje i jeden wspólny mianownik: wiedza w chmurze (shared knowledge, cloud knowledge), towarzysząca mi niemal na każdym kroku, Zakładam, że w Waszym przypadku nie jest inaczej. Jesteśmy uzależnieni od zasobów cyfrowej wiedzy, które wspólnie tworzymy, dystrybuujemy i konsumujemy. Jako, że chmurę nosimy dziś nawet w naszych kieszeniach, to i dostęp do kolektywnej mądrości mamy na wyciągnięcie ręki – wszędzie i zawsze.

Chcę kupić nową kartę graficzną, ale nie jestem pewien, który model będzie optymalny pod kątem jakości i ceny? Sprawdzam opinie użytkowników na Benchmark.pl. Kumpel rzucił świetny cytat, ale zapomniał czyjego autorstwa? Smartfon -> Google -> WikiQuote. Chcę zaimponować dziewczynie czekoladowym founde, ale moja wiedza kucharska ogranicza się do jajecznicy studenckiej? Wystarczy zajrzeć na YouTube i powtarzać krok po kroku to, co wyrabia domorosły mistrz patelni (najlepiej w slow motion). Mam pojutrze ważną prezentację w temacie grywalizacji i nie wiem jak ją ugryźć? Szukam inspiracji na SlideShare.

Przeczytaj, aby dowiedzieć się…

  • czym jest Wikinomia (Mass Collaboration)
  • w jaki sposób produkujemy i konsumujemy wiedzę w chmurze

Brzmi znajomo?

  • YouTube i Quora;
  • Reddit, Digg, StumbleUpon, Wykop.pl;
  • Wikipedia i Wikie (sic!) konkretnych gier, komiksów, książek, seriali;
  • Slideshare, Slide Wiki;
  • Metacritic, IMDb (oraz tysiące innych agregatorów recenzji i opinii użytkowników, forów itd.);
  • Khan Academy, SkillShare, Zyncd.

Ta lista mogłaby ciągnąć się jeszcze przez kilka stron – to tylko kilka przykładowych platform, na których zbiorowo i drogą współpracy gromadzimy wiedzę na zasadzie: od Tłumu, przez Tłum i dla Tłumu. Możemy z niej czerpać wszyscy i zawsze, za darmo, jednocześnie nie wyłączając nikogo z konsumpcji. Jeśli to nie jest przykład CROWDowego dobra publicznego 2.0, to nie wiem, co nim może być.

I mam też dwa dobre powody, dla których napisałem o tym cały tekst.

Powód #1

Shared knowledge to składnik szerszego zjawiska, jakim jest Mass Collaboration – lustrzanego odbicia crowdsourcingu, w którym nikt niczego Tłumowi nie zleca. To raczej spontaniczna i organiczna działalność nas samych z korzyścią dla wszystkich. Sieć, dzięki popularyzacji kultury open source, stała się dla nas globalną agorą, na której każdy może wygenerować lub zmodyfikować istniejącą informację i podzielić się nią z resztą. Ekonomista Don Tapscott, w książce Wikinomics: How Mass Collaboration Changes Everything, wskazał na 5 kluczowych czynników podtrzymujących tę agorę przy życiu:

  1. otwartość (being open);
  2. równość / koleżeństwo (peering);
  3. współdzielenie (sharing);
  4. działanie globalne (acting globally);
  5. wzajemna zależność (interdependence).

Wspomniałem, że Mass Collaboration, którego przejawem jest wpółdzielona wiedza w chmurze, to lustrzane odbicie crowdsourcingu. Ta zależność sięga głębiej: crowdsourcing to tak naprawdę skomercjalizowane Mass Collaboration. Firmy, organizacje, rządy podpinają się pod trend Wikinomii i starają się otworzyć swój mały straganik na tej wielkiej cyfrowego agorze. Nie ma w tym nic złego, a wręcz przeciwnie, jesli tylko wiąże się to z wyraźną korzyścią dla każdej ze stron. (To zresztą cechuje wartościowy crowdsourcing – że nie stara się wykorzystywać CROWDu i gra na jego zasadach).

Powód #2

Drugi powód jest dość banalny. Napisałem magisterkę? Z wyróżnieniem, za co dziękuję autorom Encyklopedii Zarządzania. Skończyłem “Wasteland 2”? Prawie… ale nie byłoby tego “prawie” bez solidnej solucji nad Wasteland-Wikia. Dziękuję graczom-fanatykom. A czytacie teraz ten tekst? Zawiera chociaż szczyptę ciekawej wiedzy? Macie do niej dostęp za darmo? Jeśli tak, to po prostu podziękujmy sobie wszyscy za wiedzę w chmurze. Nawet jeśli większość z nas nie tworzy, a jedynie przekazuje dalej (zasada 90-9-1), nie żałujmy sobie słów uznania – dzisiaj, w sieci, razem jest nam nie tylko raźniej, ale i mądrzej. 😉  

PS. Ostatnie zdanie subtelnie sugeruje, abyście podzielili się tym tekstem z innymi.

500 znaków MG

Stanisław Lem wyjątkowo się mylił: nie jest tak, że im dane medium doskonalsze, tym głupsze treści będą za jego pośrednictwem przekazywane. Wielką siłą Sieci jest to, że pozwala ludziom o nawet najbardziej niszowych zainteresowaniach spotkać bratnie dusze, które trudno byłoby odnaleźć wśród małych społeczności kolegów ze szkoły czy pracy. Kolejny plus to możliwość błyskawicznej konfrontacji źródeł, opinii, faktów. A wszystko to, zgodnie z regułami sztuki i internetową etyką, zupełnie za darmo.